Rozdział 47: Piłka nożna

— Dawaj, Arsenal, strzelaj tego cholernego gola! — krzyczał Greg, z frustracją wyrzucając ręce w powietrze.

Wzdychając z irytacją, opadł na kanapę i przeczesał swoje srebrzyste włosy. Przez chwilę milczał, wpatrując się w ekran telewizora, po czym jęknął na coś, co się wydarzyło.

— Nie słyszą cię, najdroższy — skomentował po chwili Mycroft.

Polityk był rozciągnięty na całej długości kanapy. Jego długie nogi były owinięte wokół partnera i na jego kolanach. Na nich spoczywał laptop, na którym pisał. Żaden z nich nie musiał dzisiaj wychodzić do pracy, więc postanowili spędzić wspólnie dzień (coś, co niestety rzadko im się przytrafiało). Oczywiście ulubiona drużyna Grega miała tego samego dnia mecz turniejowy, który inspektor bardzo chciał obejrzeć. Mycroft, który nie przejmował się sportem, postanowił nie brać w tym udziału, ale nadal przebywać przy swoim partnerze. Nawet jeśli hałaśliwe zachowanie mężczyzny prawie zmusiło go do przemyślenia tej decyzji.

— Popełniają głupie błędy — jęknął Greg, a jego głowa opadła do tyłu z frustracji.

Naprawdę uwielbiał Arsenal. Ale ciężko było być jego fanem. Sporo… przegrywali. Ten sezon był ekscytujący, ponieważ radzili sobie tak dobrze, oprócz kilku słabych meczów z Liverpoolem. A teraz na meczu pucharowym dali się zdominować na boisku. Greg był ubrany w swój ekwipunek fana: miał na sobie koszulkę zespołu, czerwone skarpetki, a z szyi zwisał luźno czerwono-biały szalik.

— Mogą tak łatwo wygrać, więc denerwujące jest, że tak cholernie to psują.

Mycroft słuchał go z połowiczną uwagą. Troszczył się o starszego mężczyznę, ale nie dbał o jego hobby. Wciąż nucił, gdy było to stosowne, wracając do pisania. Był to ich dzień wolny, dlatego postanowił nie nosić trzyczęściowego garnituru. Zamiast tego miał na sobie tylko swoje spodnie i białą koszulę, której trzy pierwsze guziki były rozpięte. Oczywiście rozpięte zostały dziś rano przez Grega podczas ich psotnej części drażnienia się nawzajem. Coś, co Mycroft chciałby teraz powtórzyć, choćby po to, by odwrócić uwagę partnera od pozornie niepokojącego pojedynku między drużynami.

Ostatni kwadrans pierwszej połowy meczu spędził ze sfrustrowanym i podrażnionym Gregory'm. W połowie meczu ogłoszono przerwę i starszy mężczyzna wstał, by wziąć sobie piwo. Będąc w kuchni postanowił zrobić też herbatę i przyniósł ją z powrotem do salonu, podając ją Mycroftowi, który na chwilę odłożył swój laptop.

— Dziękuję, Gregory. — Młodszy mężczyzna uśmiechnął się szczerze, po czym wypił łyk ofiarowanego napoju, nucąc pod nosem.

Greg uśmiechnął się z uwielbieniem, pijąc swoje piwo. Po chwili, gdy zajął z powrotem swoje miejsce, nogi Mycrofta powróciły do swojego wcześniejszego ułożenia na jego kolanach. Wolną ręką Greg zaczął lekko masować jedną z nich.

— Cieszę się, że jesteś tu ze mną. Dziękuję. Wiem, że nie interesujesz się piłką nożną. — Uśmiechnął się Greg, z czułością ściskając goleń Mycrofta.

— Tak, ale troszczę się o ciebie i o to, by być przy tobie. Postanowiłem być przy tobie tego dnia, jeśli będzie to możliwe.

— Mógłbym nauczyć cię zasad gry.

— Jestem w pełni świadom mechaniki tej gry — skomentował Mycroft, unosząc brew. — Po prostu nie dbam o to na tyle, by wzbudziło moje zainteresowanie.

Przeszywające spojrzenie jasnoniebieskich oczu przesunęło się po sylwetce Grega, powodując, że starszy mężczyzna zarumienił się nieco na tę uwagę. Na twarzy Mycrofta zaczął pojawiać się uśmieszek, który Greg znał aż za dobrze. Polityk mrugnął do niego.

— Jednakże coś innego przykułoby całkiem ładnie moją uwagę — powiedział, odkładając laptopa i filiżankę herbaty na podłogę.

Usiadł prosto, przesuwając się i wczołgując się na kolana Grega, siadając na nim okrakiem. Pochylił się i namiętnie pocałował swojego partnera. Pocałunek został zwrócony, nawet jeśli był to nieco opóźnione z powodu zaskoczenia ze strony Grega. Po chwili inspektor chwycił mocno wolną ręką koszulę Mycrofta. Po pewnym czasie polityk zaczął poruszać biodrami w tył i przód, tworząc między nimi tarcie, które sprawiło, że Greg przerwał pocałunek, z trudem łapiąc powietrze.

— Chryste — jęknął, znów odchylając głowę do tyłu i opierając ją na kanapie (choć tym razem ze znacznie lepszego powodu).

Mycroft uznał to za zaproszenie, aby zacząć całować odsłonięta szyję. Greg jęknął lekko, gdy otrzymał małe ukąszenie, przez co sam zagryzł dolną wargę.

Po kilku minutach mecz został wznowiony. Mycroft wyprostował się, wpatrując się w Grega, po czym zszedł z niego i wrócił do swojej wcześniejszego miejsca. Ponownie podniósł laptopa i wznowił swoją pracą, jakby jeszcze przed chwilą nie dokuczali sobie i nie ocierali się o siebie, jak napalone nastolatki. Gregowi zajęło kilka niespokojnych minut, by powstrzymać swoje podniecenie. Ten czas poświęcił na gapienie się na nieprzyzwoitego mężczyznę, w którym był tak zakochany, zanim w końcu jego uwaga skupiła się po raz kolejny na rozgrywanym meczu.

Przeklinał, wiwatował i pił piwo. A Mycroft, aż do końca meczu, siedział obok niego, z nieschodzącym małym, pełnym zadowolenia uśmiechem.