Rozdział 59: Katar sienny
To było fascynujące, jakie rzeczy można było u siebie rozwinąć w późniejszych latach życia. Jeśli wspomniano tutaj o „fascynującym" to miało się na myśli, że okropne. Prawie pięćdziesiątka na karku, a ciało Grega zdecydowało się, że najwyższy czas dać mu katar sienny. To było okropne. Dla kogoś, kto nie miał sezonowych alergii i nigdy się nie przeziębił, katar sienny nie było czymś, czym Greg byłby podekscytowany.
To było mylące, kiedy po raz pierwszy zaczął mieć objawy alergii. Wydawało mu się, że coś złapał, ale żaden z objawów nie wskazywał na jakąś konkretną chorobą. Jego wizyta u lekarza wykazała, że nie złapał wirusa ani najzwyklejszego przeziębienia. Jednak wystarczyło, żeby Mycroft na niego spojrzał, a polityk już wiedział, co dokładnie mu dolegało.
— Witamy w klubie — powiedział młodszy mężczyzna.
Greg po prostu stęknął. To był , który ostatnio często wydawał. Stękał i stękał. Nie mógł oddychać, czuł się okropnie i obrzydliwie. Był nieszczęśliwy. Dzisiejszego poranka nie mógł skoncentrować się na miejscu zbrodni, więc przełknął swoją dumę i zatrzymał się podczas przerwy na lunch przy Tesco, po czym wrócił na posterunek, by zażyć lekarstwo.
Połknął tabletki podczas jedzenia, uśmiechając się przy czytaniu sms z przypomnieniem.
Nie zapomnij wziąć lekarstwa. Pomoże ci się skupić. – MH.
Teraz Greg tylko czekał, aż leki zaczną działać, gdy pochylił się nad blatem biurka, gdzie porozrzucane były notatki i dokumenty. Oparł głowę na dłoni. W drugiej trzymał luźno długopis. Lekko rozchylił usta, gdy był zmuszony do oddychania przez usta, a nie przez nos. Nadal nie mógł się skoncentrować. Miał nadzieję, że leki wkrótce zaczną działać…
Jakiś czas później, Sally Donovan wróciła z miejsca zbrodni, które analizowali dzisiejszego ranka. Odłożyła paczkę na biurko, nie przerywając swojego marszu, kierując się do biura szefa. Otworzyła drzwi i wsunęła głowę do środka, spoglądając w stronę jego biurka.
— Proszę pana, potrzebujemy… — zaczęła, gotowa rozpocząć kolejny etap śledztwa, kiedy widok przed nią spowodował, że zamilkła.
Greg leżał na biurku, z głową opartą na ramionach, z rozchylonymi ustami. Spał. Zamrugała, milcząc, po czym powoli weszła do biura.
— Proszę pana? — zapytała, ponownie mrugając..
Greg się nie poruszył. W rzeczywistości dość słyszalnie zachrapał. Chrapanie sprawiło, że podskoczyła lekko i zerknęła na blat biurka. Przy filiżance kawy mężczyzny zobaczyła otwarte pudełko lekarstw. Podchodząc, przyjrzała się im, a potem westchnęła i potrząsnęła głową. Wyglądało na to, że inspektor nie zwrócił uwagi na to, że ten rodzaj leku na katar sienny powodował senność. Nic dziwnego, że zasnął i praktycznie ślinił się na dokumenty. Uśmiechając się delikatnie, ponownie potrząsnęła głową i odwróciła się, by wyjść. Dokładnie w tej samej chwili drzwi do gabinetu Lestrade'a otworzyły się ponownie, a do środka wszedł starszy z braci Holmes z parasolem i płaszczem przewieszonym przez ramię. Zamarła, po czym otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale przenikliwe spojrzenie polityka natychmiast ją ominęło, by skupić się na mężczyznę przy biurku.
— Och, najdroższy — powiedział Mycroft, idąc przez pokój. Spojrzał na swojego chrapiącego partnera. — Wygląda na to, że powinienem był kupić dla niego leki. Miałem raczej nadzieję, że zwróci uwagę na ich skutki uboczne i nabędzie odpowiednie.
Sally skinęła mu uprzejmie głową. Uśmiechając się, minęła Mycrofta, by zająć się sprawą. Wychodząc zamknęła za sobą drzwi. Teraz sam w biurze Mycroft podszedł do biurka i stanął obok śpiącego mężczyzny. Pochylając się lekko, położył dłonie na ramionach Grega, potrząsając nim lekko.
— Obudź się, Gregory. Idziemy do domu.
Pierwszą odpowiedzią, jaką uzyskał, było chrapanie. Uśmiechając się cierpliwie, pochylił się bardziej, by pocałować partnera w policzek. Powtórzył cicho swoje wcześniejsze słowa. Greg poruszył się, a potem mrugnął patrząc na niego, nieostrym, sennym spojrzeniem.
— Myc? — zapytał półprzytomnie, marszcząc brwi z dezorientacją.
Pociągnął nosem, krzywiąc się, po czym jedną dłonią przetarł twarz.
— Wracamy do domu, najdroższy. Potrzebujesz odpowiedniego odpoczynku. W naszym łóżku. Chodź, idziemy.
Greg pozwolił Mycroftowi podnieść się powoli z krzesła. Następną rzeczą, jakiej inspektor był świadom było to, że jechali samochodem. Leżał na siedzeniach z głową opartą na kolanach młodszego mężczyzny. Smukłe palce przeczesywały jego włosy, posyłając go natychmiast w objęcia Morfeusza. Potem był w łóżku. To było miłe, ale i frustrujące. To jak ludzie radzili sobie przez całe życie z katarem siennym, było dla niego czymś niepojętym.
Przynajmniej miał wspaniałego partnera, który był jednym z tych ludzi, którzy walczyli z katarem siennym od samego początku. Okazał się bardzo pomocny. Greg zachowywał się przeważnie cicho i pozwalał, by opiekowano się nim.
