Rozdział 63: Herbatka z Królową
Greg usiadł wygodnie na tylnym siedzeniu samochodu, który właśnie odebrał go z posterunku i wiózł w stronę czegoś, co wyglądało jak pałac Buckingham. A właściwie nim było. Zostało to potwierdzone nieco później, gdy zatrzymali się przed pałacem, a drzwi zostały otwarte, aby mógł wyjść. Zrobił to, poprawiając płaszcz i wzdychając. Po tym wszedł do środka ze swoją milczącą eskortą.
Nie otrzymał zawiadomienia o nowej kontroli bezpieczeństwa, ale te zdarzały się czasem bez zapowiedzi. Tak, na pewno chodziło o kontrolę bezpieczeństwa. Jeśli nie było czasu, by się przygotować, nie było czasu, by cokolwiek sfabrykować. W każdym razie był wdzięczny za oderwanie się od papierkowej roboty.
Zaprowadzono go do pokoju z dwoma kanapami i czterema krzesłami otaczającymi duży stolik kawowy. Milczący mężczyzna wskazał mu miejsce do siedzenia. Greg skinął głową i usiadł na brzegu kanapy. Eskorta wyszła bez słowa, zostawiając go samego w niesamowicie cichym pokoju. Poruszył się nerwowo. To nie było miejsce, w którym zwykle odbywały się kontrole, także nigdy nie zmuszano go do samodzielnego czekania w ten sposób. To było… trochę dziwne.
Siedział w pokoju przez około dziesięć minut, zanim wszedł inny mężczyzna. Zamrugał, spoglądając na niego, zauważając dobrze skrojony garnitur i ręce splecione za plecami.
— Jej Królewska Mość, Królowa Elżbieta Druga — oznajmił mężczyzna, podchodząc do drzwi.
Greg zamarł. Co? Nieznajomy jednak nie kłamał, bo po chwili sama Królowa Anglii weszła do pokoju. Greg poderwał się na nogi, szybciej, niż myślał, że może, i pochylił się w pełnym szacunku ukłonie. Serce waliło mu niczym młot. To zdecydowanie nie była zwykła kontrola bezpieczeństwa. Co tu się działo?
— Proszę spocząć, inspektorze — zwróciła się do niego uprzejmie, podchodząc i siadając na jednym z krzeseł.
Greg otumaniony pokiwał głową, poruszając się, by usiąść bez robienia z siebie głupka. Był w obecności Królowej. Siedział obok niej. Patrzył zamurowany, gdy poprosiła mężczyznę o herbatę. Było to również najszybciej przygotowana herbata, jakiej kiedykolwiek był świadkiem. To, albo był tak oszołomiony, że wszystko się wokół zacierało. Zanim się zorientował, co się dzieje, w dłoni trzymał filiżankę i spodek, popijając herbatę z Królową.
To nie było realne, bez względu na to, jak często to sobie powtarzał. Pił herbatę z Królową.
— Czy pan wie, inspektorze, dlaczego pana dzisiaj tutaj sprowadziłam? — zapytała uprzejmie po kilku minutach.
Greg zamrugał, odstawiając filiżankę i potrząsając głową.
— Muszę przyznać, że nie. Czemu zawdzięczam tę przyjemność? — zapytał.
Jego serce biło tak paniczne, że sądził, że za chwilę straci przytomność.
— Chciałam omówić naturę pańskiego związku z Mycroftem Holmesem — zaczęła wyjaśniać Jej Królewska Mość.
Greg zmusił się, by szczęka nie opadła mu ze zdziwienia. Musiał również powstrzymać się od śmiechu z powodu całej sytuacji. Brzmiało to absurdalne. Było również podobne do incydentu, kiedy Mycroft właściwie porwał go po raz pierwszy, aby przesłuchać go na temat jego związku z Sherlockiem. To było trochę zabawne.
- Naszego związku, Wasza Wysokość? – zapytał, upewniając się, że dobrze ją zrozumiał.
Czyli jego partner znał Królową osobiście. Jak inaczej można było wyjaśnić tę rozmowę?
— W rzeczy samej. Dowiedziałam się, że weźmiecie ślub za kilka tygodni — wyjaśniła, popijając elegancko herbatę. Greg zamrugał, ale nic nie powiedział. Skinął głową, co skłoniło ją do kontynuowania. — Chociaż zdaję sobie sprawę z ogromu pracy, jaką wykonuje pan dla dobra tego miasta, nigdy nie spotkaliśmy się osobiście. Chciałam się upewnić, że jest pan odpowiednim mężczyzną dla pana Holmesa.
Chwila. Czy królowa naprawdę go przesłuchiwała? Tak. Zdecydowanie go oceniała, zanim weźmie ślub z Mycroftem. To była taka… rodzicielska rzecz do zrobienia. Nie miał pojęcia, że oboje byli tak blisko siebie. W końcu Królowa normalnie nie prowadziłaby takiej rozmowy z każdym przyszłym małżonkiem osób zajmujących miejsce w brytyjskim rządzie. Zresztą nie mógł sobie wyobrazić czegoś takiego.
— Bardzo kocham Mycrofta, Wasza Wysokość — powiedział z uśmiechem. — Zmienił moje życie na lepsze i każdego dnia powtarzam sobie, jakie mam szczęście, że jesteśmy razem.
Gdy to mówił, zobaczył, jak zaczęła uśmiechać się nad filiżanką. Złagodziło to lekko jego zdenerwowanie. Po chwili przerwy i nalaniu sobie kolejnej porcji herbaty, kontynuowali rozmowę o Mycrofcie i ich związku. Potem przeszli na temat niektórych spraw związanych ze ślubem. Skończyło się to jako całkiem przyjemna, urocza wizyta.
Był to również jeden z najdziwniejszych dni, jakie kiedykolwiek Greg przeżył.
