Rozdział 75: Śpiewanie pod prysznicem
Greg lubił śpiewać pod prysznicem. Zawsze był bardzo muzykalnym człowiekiem i chociaż robił to co jakiś czas, stało się to jeszcze częstsze, gdy znów zamieszkał sam po rozwodzie. Miał tendencje do wybierania starych zespołów, najczęściej takich jak The Clash, Billy Idol i Sex Pistols, od czasu do czasu The Beatles, The Who i tym podobne. Gdy któraś z jego córek puszczała chwytliwą popową piosenkę i utknęłaby mu w głowie, to w którymś momencie przyłapywał się na tym, że ją śpiewa.
Oczywiście nigdy nie śpiewał, gdy inni ludzie mogli go usłyszeć. Kiedy był żonaty, ledwo to robił, chyba że wiedział, że był sam. Kilka razy został przyłapany, ale to były nieliczne przypadki, które można było policzyć na palcach jednej dłoni. Kiedy zamieszkał sam, zaczął ponownie śpiewać pod prysznicem. Czuł się z tym tak dobrze, że kiedy zaczął mieć od czasu do czasu towarzystwo, to zapominał powstrzymać się przed tym.
Gdy Mycroft po raz pierwszy usłyszał dobiegający z łazienki śpiew Grega, był zaskoczony i zafascynowany. Ze względu na ich rosnącą bliskość znał pasję starszego mężczyzny do muzyki. Powiedziano mu również, że Greg mając dwadzieścia parę lat był członkiem zespołu muzycznego. To było jednak wszystko, co wiedział o hobby partnera. To był cudowny poranek, gdy leżał w łóżku mężczyzny, przykryty tylko pościelą i słyszał jego głęboki głos śpiewający „I Wanna Be Your Man" Beastlesów. Polityk zamknął oczy i po prostu słuchał. Nie zdawał sobie sprawy, że przestał oddychać, dopóki płuca nie zażądały od niego kolejnej dawki tlenu.
Greg nigdy nie poruszył tematu dotyczącego śpiewania, więc Mycroft również tego nie robił. W miarę jak ich związek się rozwijał, Mycroft miał szansę usłyszeć więcej utworów w wykonaniu partnera. Greg nigdy nie śpiewał, kiedy wspólnie brali prysznic (choć prawdą było, że przez większość czasu jego usta były zajęte innymi zadaniami…) i nigdy nic nie powiedział. Możliwe, że starszy mężczyzna nie zdawał sobie sprawy, że Mycroft go słyszał. Gdyby tak faktycznie było, szansa że przestanie, gdy się o tym dowie, była nieco za duża jak na gust Mycrofta.
Podczas gdy Greg brał prysznic, Mycroft zaczął przesiadywać pod drzwiami do łazienki. Słyszał lepiej, będąc bliżej i zawsze wracał do sypialni, zanim Greg skończył się myć. Mycroft uwielbiał te chwile. Było w tym coś bardzo intymnego, coś czego pragnął. Rozpoznał niektóre piosenki, ale większość nie, jednak nie miało to znaczenia. Piosenka i tekst nie były ważne. Greg mógł śpiewać cholerne abecadło, a Mycroft by to uwielbiał.
Wreszcie, pewnego dnia, gdy Greg śpiewał Rebel Yell Billy'ego Idola, Mycroft po prostu nie mógł już wytrzymać. Wstał ze swojego miejsca na podłodze i cicho wślizgnął się do łazienki, rozbierając się po drodze. Zostawił ubranie obok zlewu i przeszedł przez łazienkę. Greg zauważył go dopiero wtedy, gdy odsunął zasłonę i wszedł pod strumień wody.
— Myc — powiedział zaskoczony Greg.
Mycroft uśmiechnął się, zauważając lekkie zakłopotanie, które pojawiło się na twarzy kochanka, gdy ten zdał sobie sprawę, że przyłapano go na śpiewaniu i nie ma może temu zaprzeczyć. Robiąc krok do przodu, Mycroft owinął ramiona wokół ciała Grega i pochylił się, by pocałować go w czoło.
— Zaśpiewasz? — zapytał cicho z ustami tuż przy mokrej skórze kochanka.
— Umm… — mruknął Greg, spuszczając wzrok.
Naprawdę był bardzo zawstydzony. Szczerze mówiąc, było to trochę zaskakujące, ponieważ mężczyzna był tak pewny siebie w prawie każdym aspekcie swojego życia. Jak mógł być tak zawstydzony czymś, w czym był tak niesamowity?
— Proszę? — Mycroft, poprosił po chwili, zmieniając pozycję, tak by spojrzeć w oczy starszego mężczyzny. Patrzyli na siebie przez chwilę, po czym Greg uśmiechnął się i skinął głową.
— But, oh, what a wonderful feeling, just to know that you are near — zaczął śpiewać cicho, uśmiechając się i ocierając ich nosy o siebie. To była inna piosenka niż poprzednio. O wiele bardziej uczuciowa i sprawiała, że Mycrofta ścisnęło za serce. Uśmiech Grega stał się jeszcze bardziej promienny, gdy kontynuował, dotykając bladego policzka drugiego mężczyzny. — Sets my heart a-reeling from my toes up to my ears.*
Śpiew zmienił się w nucenie, gdy inspektor pochylił się, by delikatnie muskać ustami ciało Mycrofta, gdy stali pod strumieniem wody i trzymali się nawzajem. Mycroft uznał, że wspaniale było wcześniej słuchać, jak Greg śpiewa, ale słyszenie, jak robi to bezpośrednio dla niego, sprawiało, że jego całe ciało ogarniało przyjemne ciepło.
*Piosenka Boba Dylana – The Man In Me
