Rozdział 80: Kąpiel
Greg wyciągnął rękę i chwycił dłoń Mycrofta, odsuwając go od biurka w jego gabinecie. Uśmiechnął się, gdy młodszy mężczyzna mrugnął ze zdziwienia, praktycznie potykając się, gdy został pociągnięty do przodu, gdy się tego nie spodziewał.
— Gregory, co robisz? – zapytał z irytacją Mycroft. Greg zaczął ciągnąć go korytarzem w kierunku sypialni. — Gregory, muszę skończyć…
— Nie. Zrobisz to później — powiedział przez ramię, nie zgadzając się na to, żeby jego partner miał spędzić resztę nocy zamknięty w innym pokoju.
Zamierzali spędzić trochę czasu razem. Był zdeterminowany, by tak się stało. Po tym Mycroft mógł wrócić do kierowania Anglią. Greg przyciągnął go przez sypialnię do połączonej z nią łazienki, gdzie w końcu puścił mężczyznę i odwrócił się przodem do niego. To było urocze i prawie przezabawne, jak wielkie zmieszanie było widoczne na twarzy Mycrofta. Było to coś, co rzadko ktokolwiek widział, i była to kolejna rzecz, której Greg miał szczęście być świadkiem. Oczywiście po chwili Mycroft zrozumiał sytuację, a wyraz jego twarzy zmienił się.
— Przygotowałeś kąpiel? — zapytał Mycroft, spoglądając na Grega i z powrotem do wypełnionej wanny, unosząc brew.
— Tak. — Greg skinął głową. Podszedł i zaczął rozpinać kamizelkę wyższego mężczyzny. — I weźmiemy jedną.
— Teraz? — zapytał, a jego brew uniosła się jeszcze wyżej.
Nie zrobił nic, aby powstrzymać Grega przed ściągnięciem kamizelki i koszuli, gdzie pozostał nagi od pasa w górę. Po tym inspektor cofnął się i również zaczął się rozbierać.
— Tak teraz. Zdejmuj spodnie.
— Maniery, Gregory.
— Proszę, zdejmij spodnie. — Greg uśmiechnął się, podkreślając swoją prośbę, ściągając swoje i wychodząc z nich.
Mycroft pozwolił swojemu wzrokowi wędrować z uznaniem po jego nagim, opalonym ciele, po czym poszedł w jego ślady i pozbył się reszty ubrania. Odwracając się, Greg podszedł i wszedł do przygotowanej kąpieli, zanurzając się w ciepłej (bardzo ciepłej, ale nie niewygodnie gorącej) wodzie, powoli pozwalając jej otoczyć się i opierając się o wannę. Westchnął, rozluźniając się, rozłożył nogi na boki i wyciągnął dłoń w stronę Mycrofta. Młodszy mężczyzna chwycił ją, również wchodząc do wanny. Zawahał się przez chwilę, dostosowując się do ciepłej wody, zanim również zaczął się zanurzać. Usadowił się między nogami Grega, ale pozostał wyprostowany.
— Miło, prawda? — zapytał Greg, również siadając, tak, że byli przyciśnięci do siebie.
Pocałował delikatnie łokieć Mycrofta, nucąc cicho.
— Tak, to raczej przyjemne — zgodził się, przymykając oczy, gdy Greg owinął ramiona wokół tułowia, kładąc dłonie na jego brzuchu.
Pozostali tak przez jakiś czas. Greg wciąż składał leniwe pocałunki na jego ramionach i szyi. Woda zaczęła wkrótce stygnąć, więc spuścili część wody i dolali ciepłej, skutecznie przedłużając czas, który mogli w ten sposób spędzić. Żaden z nich nie chciał tak naprawdę wyjść z wanny.
Dostosowując się lekko, Greg cofnął się nieco i przesunął dłonie wzdłuż ramion Mycrofta. Ścisnął je delikatnie, poruszając się po nich powoli, rozpoczynając masaż ramion i górnej części pleców kochanka. Mycroft jęknął. Był to dźwięk, który powinien być nielegalny. Greg jednak słyszał go wiele razy w zupełnie innym kontekście. To sprawiło, że zadrżał. Inspektor uśmiechnął się, kontynuując swoją pracę, rozluźniając napięte mięśnie, które znajdowały się na plecach Mycrofta, dopóki jego partner nie rozluźnił się i nie oparł się o jego klatkę piersiową.
— Czuję się dobrze — wymamrotał Mycroft i przechylił głowę na bok, by pocałował z czułością Grega.
Ramiona Grega przesunęły się wokół jego niego, trzymając go blisko, gdy całowali się, dopóki żaden z mężczyzn nie mógł oddychać prawidłowo i musieli rozdzielić się, dysząc cicho. Greg otarł czubki ich nosów, uśmiechając się, po czym rozpoczął kolejny pocałunek.
Jego tętno zaczęło przyśpieszać i po chwili ich pocałunek stał się nieco intensywniejszy. Mycroft poruszył się, obracając się tak, że był bardziej skierowany przodem do starszego mężczyzny, pogłębił pocałunek. Greg chwycił mocno jego boki, odsuwając się w końcu, przygryzając lekko dolną wargę Mycrofta. Obaj dyszeli, a ich źrenice były rozszerzone. Greg uśmiechał się szeroko.
— Widzisz? Czasami mam dobre pomysły — powiedział bez tchu.
Mycroft parsknął śmiechem i delikatnie ujął policzek starszego mężczyzny.
— Masz. — Skinął głową. — Byłbym bardzo szczęśliwy, gdybyś umył mi plecy, najdroższy.
