Rozdział 97: Pocałunki w akademiku
AU: Nastolatki
— Gregory — syknął cicho Mycroft. — Musisz iść. Z pewnością zostaniemy złapani i wiesz jak późno teraz wracasz do pokoju.
— Ech, wszystko będzie dobrze. — Greg machnął ręką, czołgając się po łóżku Mycrofta w akademiku i podnosząc książkę, którą drugi nastolatek miał na kolanach.
Bardzo szybko wymienił tę książkę na siebie, siadając okrakiem na kolanach swojego chłopaka, uśmiechając się.
Mycroft obdarzył go znajomym, surowym spojrzeniem, pod którym Greg czuł się nieswojo, ale nauczył się z tym żyć, kiedy zaczęli się spotykać. Wiedział, jak doprowadzić do upadku determinacji drugiego chłopaka. Wiedział też, że Mycroft mu na to pozwoli. Mieli do siebie słabość, chociaż żaden z nastolatków nie przyznałby się do tego. Pochylając się, Greg potarł nosem o szczękę Mycrofta. Jego gorący oddech owiał szyję Mycrofta, który zadrżał.
— Muszę się uczyć do matury — westchnął młodszy nastolatek, ściskając lekko talię Grega.
— Nie, nie musisz — mruknął Greg w skórę Mycrofta, skubiąc ją delikatnie wargami. — I tak zdajesz ją z wyprzedzeniem. Poza tym zdobędziesz najwyższe wyniki.
— To nie znaczy, że nie powinienem się uczyć, Gregory — zdołał powiedzieć Mycroft, jąkając się, gdy starszy nastolatek zaczął ssać delikatnie miejsce na jego szczęce.
Jęknął i Greg wiedział, że wygrał. Tak bardzo uwielbiał wygrywać z nauką. Umawianie się z Holmesem było wielkim sukcesem.
Figlarne palce wsunęły się pod koszulkę mundurka szkolnego, którą Mycroft wciąż miał na sobie. Drażniły bladą skórę, która była pod spodem. Ucisk na jego talii zacieśnił się i Mycroft westchnął, w połowie dlatego, że łaskotało go, a częściowo dlatego, że było to dobre uczucie. Greg uniósł głowę, by spojrzeć w blado niebieskie oczy swojego chłopaka, które nieco pociemniały i uśmiechnął się.
— Jeśli mój współlokator wróci, to wszystko będzie na ciebie. Bądź tego świadomy — zauważył Mycroft, unosząc brew. Greg wzruszył ramionami.
— Niech patrzy. To byłoby niezłe przedstawienie.
— Jesteś niemożliwy — westchnął Mycroft, wywracając oczami, ale nie mógł powstrzymać uśmiechu, który pojawił się, gdy odchylił głowę do tyłu.
Greg zrozumiał aluzję i pochylił się, by go namiętnie pocałować. Palce Mycrofta drgnęły i zaczęły się bawić koszulką, która Greg wciąż miał na sobie, zanim ją uniosły. Greg zadrżał lekko, gdy jego brzuch został wystawiony na chłodniejsze powietrze w pokoju i delikatnie zassał dolną wargę Mycrofta. Jedna z dłoni Mycrofta uniosła się i wsunęła w czarne włosy Grega, szarpiąc je prawie brutalnie i powodując jęk u starszego nastolatka.
Mycroft stawał się coraz bardziej pewny siebie z każdym pocałunkiem i szarpnięciem za włosy. Greg uwielbiał sposób, w jaki wyciągał swojego chłopaka z jego zamkniętej skorupy i wydobywał z niego tę intensywną, prawie kontrolującą stronę. To było coś, o czym wiedzieli tylko oni. Greg wiedział, że wszyscy inni myśleli, że Mycroft był nieśmiałą, konserwatywną dziewicą. Kurwa, nie był. Miał zwyczaj przejmowania kontroli. Podobnie jak teraz.
Zanim Greg się zorientował, był na plecach, a Mycroft zdjął z niego górę, zostawiając go z nagą klatką piersiową i przytulał go. Całowali się, dopóki żaden z nich nie mógł złapać oddechu, a kiedy się rozstali, usta Mycrofta znalazły się na jego szyi. Greg wygiął się w łuk, odchylając głowę do tyłu, a Mycroft skorzystał z okazji, by wykorzystać dodatkową przestrzeń.
Kiedy Greg poruszył się, żeby zdjąć koszulę z Mycrofta, majstrując przy dwóch górnych guzikach od drzwi dobiegł dźwięk. Obaj zamarli i natychmiast Mycroft zszedł z niego i znalazł się niemal na drugim końcu pokoju. Ponieważ Greg był na widoku, zaczął się ubierać, ledwo udało mu się założyć koszulę, gdy współlokator Mycrofta wszedł do środka.
— Dobry wieczór, Greg — przywitał go drugi chłopak.
Greg skinął głową, siedząc w taki sposób, żeby ukryć swoją bardzo oczywistą erekcję.
— Cześć Scott — odpowiedział, po czym przeniósł spojrzenie na Mycrofta.
Młodszy nastolatek chwycił przypadkowy podręcznik z biurka i otworzył go na przypadkowej stronie, kładąc go na swoich kolanach, wpatrując się w niego, nie czytając tekstu. Greg uśmiechnął się lekko. To było imponujące.
Adrenalina szumiała w jego ciele. Zobaczył również, jak uśmiech wykrzywił oblicze Mycrofta. Tak… Wydarzenia, które nastąpią, gdy drugi chłopiec znowu zniknie, będą wspaniałe.
