Rozdział 98: Dawny, nieformalny układ

— Proszę pana, mam przygotowane dla pana najważniejsze raporty i profile — oznajmiła Anthea, wchodząc do pokoju.

W jednej ręce trzymała teczkę, a w drugiej Blackberry, który trzymała przed sobą, kiedy pisała wiadomość (to był jej normalny stan). Spojrzała znad telefony na tyle krótko, by zobaczyć gwałtowny ruch kończyn, który sprawił, że uniosła brwi w rozbawieniu.

— Oj! — krzyknął Greg, chwytając kołdrę i naciągając ją na siebie zamaszystym ruchem.

Jego oczy były szeroko otwarte ze zdziwienia i paniki, a twarz miał zarumienioną z lekkiego zażenowania i ogromnego podniecenia. Właśnie z Mycroftem kołysali się naprzeciwko siebie, na skraju zainicjowania seksu, kiedy Anthea weszła niezapowiedziana do pokoju. Mycroft oczywiście wyglądał jak niewzruszony okaz spokoju (przybierał inny wygląd tylko wtedy, gdy Greg chwytał go za włosy i przygryzał jego szyję) Nie wykonał żadnego ruchu, by się zakryć, gdy Greg z sapnięciem złapał drugą część kołdry i zarzucił ją na swojego partnera.

— Dziękuję, Antheo. Możesz je zostawić na stole — poinformował ją Mycroft, wskazując na stolik nocny.

Dysząc cicho, Greg jęknął.

— Czy naprawdę jestem jedyną osobą, która czuje się teraz nieco zaniepokojona i obnażona? — zapytał rozgorączkowany.

Na miłość boską, byli nadzy. Nie wątpił, że Anthea widziała wszystko.

— Przypuszczam, że tak jest. — Anthea wzruszyła ramionami, skupiając się głównie na swoim Blackberry. Ramiona Grega opadły w westchnieniu. — To nic, czego bym wcześniej nie widziała.

— Tak, ale wciąż. Byliśmy oczywiście w trakcie czegoś. Czy to tylko anatomia czy nie, to byliśmy Myc i ja, a ty po prostu…

— To nic, czego bym wcześniej nie widziała — powtórzyła Anthea, spoglądając wymownie na szefa znad komórki.

Greg zamrugał o po chwili dotarło do niego, co sugerowała.

— Chwila. Ty… to znaczy… — zaczął, próbując zmusić się do wyrażenia tego, co myślał. — Widziałaś… czy to było podczas wykonywania misji czy coś takiego?

Był oczywisty sposób, w jaki Anthea wcześniej widziała Mycrofta nagiego. Jednak to nie był sposób, w kierunku którego jego myśli postanowiły pójść. Mycroft potrząsnął jednak głową na to pytanie, a Greg zaczął podążać w tym kierunku. Jego ciemnobrązowe oczy nieco się rozszerzyły.

— Wasza dwójka? — zapytał, wskazując między nimi. — Kiedy?

— Sześć lat temu. Swobodny układ, nic romantycznego — odpowiedziała Anthea, nie odrywając oczu od ekranu telefonu. — Głównie szacunek i ulga w stresie. I tak, również przyjemność z towarzystwa drugiej osoby, ale nic skomplikowanego. Już tego nie robię.

Gregowi opadła szczęka. Wiedział, że się gapił i szczerze mówiąc, nie obchodziło go to. Mycroft i Anthea uprawiali wcześniej seks. Nie, przypuszczał, że tak naprawdę można było to nazwać najzwyklejszym pieprzeniem się. Mycroft kochał się z nim. Oczywiście było to również pieprzenie się, ale znaczenie tych terminów było inne. Jednak to nie zmieniało faktu, że uprawiali seks. Wydawało się, że niejednokrotnie.

— Łał — powiedział.

Brzmiał głupio, ale był naprawdę zdumiony. Zdecydowanie się tego nie spodziewał.

— Cóż, pójdę już — westchnęła Anthea. — Idę do biura, a później do domu. Do zobaczenia rano, proszę pana. Dobranoc, Greg.

Wyszła bez słowa. W sypialni panowała cisza. Greg nadal był nieco oszołomiony. Nie wspominając już o tym, że zdecydowanie nie był w nastroju na dalszą zabawę. Błysk strachu, który odczuł, kiedy weszła do pokoju, sprawił, że tak było.

— Ty i Anthea — powtórzył, mrugając i spoglądając na Mycrofta.

— Tak — przytaknął Mycroft. — Oczywiście było tak, jak powiedziała. Czułem, że nie ma to znaczenia, dlatego nigdy o tym nie wspominałem. Przepraszam, jeśli w jakikolwiek sposób cię to zdenerwowało.

— Łał — powtórzył Greg. — Nie, po prostu… nie spodziewałem się tego.

Mycroft zanucił cicho, uśmiechając się. Odwrócił głowę, by spojrzeć na teczkę, którą zostawiła kobieta, ale nie wykonał żadnego ruchu, by ją podnieść, jak tego niemal oczekiwał Greg. Zamiast tego Mycroft sięgnął po starszego mężczyznę i przyciągnął go bliżej.

— Czy możemy zacząć od nowa? — zapytał uwodzicielsko.

Szok dla systemu czy nie, Greg poczuł przebiegający przez ciało dreszcz podniecenia.

— T… tak — zgodził się.

Naprawdę musieli zacząć od nowa, ale nie uważał, żeby stanowiło to duży problem. Mycroft uśmiechnął się i pochylił się, chwytając usta partnera w szorstkim, namiętnym pocałunku.