Uwagi: AU Nastolatki
Rozdział 101: London Eye
Byli na randce. Prawdziwej randce. Greg nigdy wcześniej nie był tak podekscytowany randką. Miał ich wiele, zanim zaczął spotykać się z Mycroftem, ale żadna z nich nie była taka. Normalna kolacja i film. Kiepskie rzeczy, które robiły wszystkie nastolatki. To jednak… to było o wiele więcej.
Oczywiście, umawiając się z Mycroftem Holmesem, kolacja i film nigdy się nie pojawiły. Jednak London Eye? Tak, to był bardziej styl chłopaka. Zarezerwowali prywatny wagonik i podczas gdy normalny obrót trwał 30 minut, zajęli go na co najmniej dwie godziny. Z możliwością przedłużenia, gdyby chcieli. Greg miał podejrzenie, że stał za tym Mycroft, ale nie miał zamiaru narzekać.
Wagonik miał bardzo intymny charakter. Greg uśmiechnął się szeroko, wchodząc do środka. Zostali sami, gdy pracownik obsługi, który wskazał im miejsce, zamknął za nimi drzwiczki. Normalnie był to wagonik zarezerwowany dla tych ważniejszych osobistości, więc zakładał, że to znów szczególny wpływ Mycrofta. To było miłe. Zrobił kilka kroków do środka, spoglądając na mały stał z jedzeniem i szampanem, unosząc z rozbawieniem brwi.
Usiedli z napojami w ręku, gdy koło zaczęło się obracać. Zajęli miejsce na małej sofie, którą można było zmieścić w tej małej przestrzeni, stykając się nogami. Greg wyciągnął rękę wzdłuż oparcia, muskając delikatnie palcami ramię Mycrofta.
— To jest naprawdę miłe, Myc — skomentował, zerkając na drugiego nastolatka, który jak zawsze wyglądał niesamowicie w swoim pełnym garniturze.
W zamian otrzymał nieco powściągliwy uśmiech.
— Cieszę się, że ci się podoba, Gregory — skomentował, spoglądając na chwilę na widok roztaczający się przed nimi, zanim ponownie wrócił spojrzeniem do szklanki w dłoniach.
Greg prawie skomentował, ale postanowił tego nie robić i pili w przyjemnej ciszy.
— Chodź tutaj — powiedział cicho, kiedy obaj skończyli.
Pociągnął Mycrofta za ramię i przyciągnął go do siebie, pochylając się, by pocałować go delikatnie. Mycroft owinął ramiona wokół szyi Grega i przesunął się bliżej. Ich ciała wygodnie przytulały się do siebie.
Żaden nie przyspieszał tego momentu, ponieważ obaj po prostu cieszyli się swoim towarzystwem i uczuciami, którymi się obdarowali. Pozostawali przytuleni na kanapie, rozmawiając, całując i śmiejąc się cicho, spoglądając na widok na zewnątrz, gdy unosili się coraz wyżej. Kiedy zbliżyli się do szczytu, wiatr spowodował, że wagonik lekko się zakołysał. Wystarczająco, aby to poczuć.
W tym momencie Mycroft zamarł. Delikatny chwyt na bicepsie Grega wzmocnił się bardzo. Greg zamrugał, spoglądając z zaciekawieniem na swojego chłopaka. Jego wyraz twarzy tak naprawdę nie zmienił się, ale coś było w spojrzeniu jego bladoniebieskich oczu.
— Myc? — zapytał cicho. — Wszystko w porządku?
— Tak, oczywiście, Gregory — odpowiedział bardzo szybko Mycroft, nie patrząc na niego. — Wszystko w porządku.
Jego uchwyt nie poluzował się. Greg zaczął się lekko uśmiechać.
— Czy boisz się wysokości? — zapytał po chwili.
Teraz Mycroft odwrócił się, żeby na niego spojrzeć, unosząc przy tym brwi.
— Nie bądź absurdalny. Oczywiście, że nie.
Greg stwierdził, że nie do końca wierzył drugiemu chłopakowi. Szczerze go to zaskoczyło, ponieważ wiedział, że Mycroft podróżuje samolotami. A jednak byli tutaj, a on zdecydowanie był zdenerwowany i czymś zaniepokojony.
— Dlaczego więc nie przyjrzymy się temu widokowi? — zapytał, ruszając się, by wstać z kanapy.
Uścisk na jego ramieniu zacisnął się jeszcze mocniej i Mycroft prawie przyciągnął Grega do siebie.
— To tylko Londyn. Nic, czego byśmy już nie widzieliśmy — mruknął Mycroft. Greg uśmiechnął się ponownie.
— Boisz się. Och, Myc, w porządku — zamruczał, sięgając, by wziąć młodszego nastolatka w ramiona.
Otrzymał z tego powodu groźne spojrzenie. Zaśmiał się.
— Zamknij się, Gregory — wymamrotał Mycroft, prychając.
Kręcąc głową, Greg przyciągnął go do siebie i złożył pocałunek na jego policzku.
— To sprawia, że randka jest jeszcze cudowniejsza — szepnął w ucho Mycrofta. Że też ustawił to wszystko, nawet gdy jego lęk wysokości przemawiał przeciwko temu. To było naprawdę romantyczne.
Mycroft przewrócił oczami, ale zaczął powoli się uśmiechać.
— Nikomu o tym nie mów — szepnął z westchnieniem, odchylając się, by oprzeć się o Grega.
