Rozdział 105: Seks i skarpetki

— Nosisz… za dużo… cholernych ubrań.

— Bzdury, Gregory, ja… achhh… jestem bardzo świadomy tego, jak bardzo… jak bardzo lubisz mój wy… wybór ubrań.

— W cholerę nie cieszę się w tym momencie.

Greg warknął, przyciskając się do wyższego mężczyzny, całując bez opamiętania i liżąc jego szyję, podczas gdy jego dłonie majstrowały przy guzikach trzyczęściowego garnituru Mycrofta. Jego partner miał oczywiście rację. Greg uwielbiał wszystkie jego idealnie skrojone garnitury. Uwielbiał sposób, w jaki Mycroft w nich wyglądał, jak przylegały do jego ciała… Uwielbiał patrzeć, jak Mycroft metodycznie zakładał je rano i kochał pomagać je zdejmować wieczorem.

Teraz jednak… Teraz te piękne ubrania podobały mu się znacznie mniej niż zwykle. Kiedy obaj próbowali zbliżyć się do siebie, tak jak ich ciała pragnęły, raczej przeszkadzały. Poza tym Greg trochę się niecierpliwił, kiedy był podniecony, więc żmudny sposób, w jaki musiał zdejmować ubranie kochanka, wydawał się trwać dziesięć razy dłużej niż w rzeczywistości. Jednak bez względu na wszystko, nigdy nie potrafiłby się zmusić do brutalnego potraktowania ich.

Wreszcie, po czasie, którym wydawał się wiecznością, Mycroft miał nagą klatkę piersiową. Drżąc, Greg pchnął go na łóżko i ściągnął w pośpiechu własną koszulę, by rzucić ją na podłogę. Ich spojrzenia spotkały się. Ich źrenice były szeroko rozwarte, a następnie Greg wspiął się na łóżko i usiadł okrakiem na swoim kochanku, gdy pochylił się do kolejnego grzesznego pocałunku.

Dłonie Mycrofta były na jego klatce piersiowej, a potem na plecach. Polityk przeciągnął paznokciami po lekko opalonej skórze Grega. Jego długie nogi owinęły się wokół talii Grega i Boże, to było takie przyjemne. Lestrade odsunął się z niechęcią po tym, jak obaj zaczęli oddychać nieregularnie, dysząc z powodu intensywności ich pocałunków, ale ponieważ miało to na celu pozbycie się spodni z Mycrofta, Greg przypuszczał, że będzie musiał sobie z tym poradzić.

Wkrótce obaj byli nadzy i przyciśnięci do siebie. Greg objął ich erekcje i zaczął ocierać się o drugiego mężczyzny. Ich biodra kołysały się obok siebie. Mycroft wygiął się w łuk, by przycisnąć ich do siebie mocniej. Niemal desperackie odgłosy, jakie wydawał polityk, kiedy byli w takim stanie, przyprawiały o zawrót głowy. Greg przez chwilę obserwował jego minę, wypatrując każdego najmniejszego sposobu w jaki się zmieniła W to jak czoło, usta i nos Mycrofta drgały z każdą falą przyjemności, która przez niego przechodziła.

Greg miał twarz wtuloną w szyję Mycrofta, dysząc w nią i pocierając ich erekcje o siebie, co zawsze powodowało, że Mycroft szarpał się i niemal krzyczał, i to za każdym razem. Młodszy mężczyzna przesunął się pod nim, dostosowując się do lepszej pozycji, gdy nieco rozchylił nogi, sprawiając, że Greg usadowił się między nimi w wygodniejszej pozycji niż wcześniej. Lestrade poruszył się, żeby delikatnie ugryźć obojczyk Mycrofta, kiedy poczuł, że ciało jego kochanka zaczęło się lekko trząść. Na początku myślał, że dochodzi, ale… Nie. Po chwili usłyszał dźwięki dochodzące z Mycrofta, które nie były jakimkolwiek jękiem ani innym dźwiękiem wyrażającym przyjemność. Nie, to było…

Śmiech?

Greg zamrugał, zaczynając nieco zwalniać. Mycroft wciąż się jednak poruszał pod nim, więc nadal kołysali się przeciwko sobie, nawet gdy jego śmiech stawał się coraz głośniejszy. Greg podniósł głowę zdziwiony, ale sam nie mógł powstrzymać cichego chichotu.

— Co jest tak śmieszne? — zapytał bez tchu.

Mycroft zamrugał, uspokajając się, po czym znów zaczął się śmiać.

— Przepraszam, Gregory — powiedział, a jego głos drżał od ciągłego śmiechu. — Po prostu… nadal mamy na sobie skarpetki.

Greg uniósł brew i znieruchomiał, odwracając się, by spojrzeć na ich splątane nogi. I rzeczywiście, w pośpiechu, aby się rozebrać i dotknąć, żaden z nich nie zdjął skarpet. Musiał przyznać, że wyglądało to głupio. To wywołało kolejną rundę śmiechu u Mycrofta, do której Greg się przyłączył. Nigdy wcześniej nie uprawiali seksu tylko w skarpetkach. To była zwykła rzecz, a Greg przypuszczał, że tak naprawdę nie było to aż tak zabawne, ale…

Było coś w tym, że śmiali się podczas seksu, co było po prostu cudowne. Greg nigdy wcześniej tego nie robił. To było zabawne. Ich śmiech powoli zamierał, gdy patrzyli się na siebie, aż całkiem ucichł. Mycroft podniósł głowę, by zainicjować kolejny pocałunek.

— Dalej, Gregory — powiedział, szepcząc przy wargach Grega, podnosząc biodra i przepychając ich erekcje przez dłoń inspektora, która wciąż była owinięta wokół nich. Greg jęknął i ponownie zaczął poruszać ręką, wracając do ich pełnej, doskonałej intensywności wynikającej z aktu.