Rozdział 139: Nieznośna kobieta
Mycroft był zestresowany. Katastrofalna sytuacja w Korei Północnej sprawiła, że sprawy same w sobie były wystarczająco złe (I to zawsze była ta Korea Północna. To było wyczerpujące). Co więcej, jego najdroższy Gregory został poważnie ranny podczas śledztwa i był obecnie w szpitalu. Właśnie tam Mycroft się znajdował, siedząc na krześle obok szpitalnego łóżka, czytając tajne akta, gdy jego ukochany spał tuż przy nim.
Nic mu nie będzie. Wyjdzie z tego i prawdopodobnie będzie w szpitalu tylko przez kilka dni, zanim zostanie zwolniony pod opiekę Mycrofta. Niestety, to nie złagodziło stresu i bólu Holmesa, gdy zobaczył Grega leżącego w tym łóżku, bladego i wyglądającego na wyczerpanego, chociaż wszystko, co robił, to spał. Stracił dużo krwi, a jego obrażenia najprawdopodobniej zostawią bliznę według słów lekarza.
Po chwili odłożył dokumenty i oparł łokcie na łóżku, sięgając, by chwycić jedną z bezwładnych dłoni Grega w swoją. Potarł kciukiem wierzch opalonej ręki i westchnął cicho. Zamykając oczy, słuchał pikania maszyn, do których jego partner był podłączony, mając nadzieję, że wkrótce się obudzi, aby mogli porozmawiać. Jedyna rozmowa, jaką odbyli do tej pory, nie miała większego sensu, ponieważ Greg był na bardzo mocnych środkach przeciwbólowych. Nie pamiętał również do końca, kim był Mycroft, ale zaczął bardzo szybko z nim flirtować, aż cała twarz Mycrofta była pokryta rumieńcem.
Ciszę na chwilę przerwało delikatne pukanie do drzwi, powodując, że Mycroft natychmiast wyprostował się na swoim miejscu, choć nie puścił dłoni Grega. Odwrócił głowę w samą porę, by zobaczyć, jak Abby nieśmiało wsuwa głowę do środka.
— Czy mogę wejść, Myc? — zapytała.
Mycroft uśmiechnął się czule, kiwając głową.
— Oczywiście, Abigail. Twój ojciec śpi, ale jak najbardziej możesz wejść. Czy Elizabeth jest z tobą? — zapytał, w końcu puszczając dłoń Grega, żeby móc wstać.
Abigail skinęła głową, wchodząc do pokoju i rzeczywiście, starsza córka Lestrede'a podążyła tuż za nią.
— Cześć, Mycrofcie. — Skinęła głową, witając go uprzejmie. — Chciałam zobaczyć się z tatą.
— Będzie bardzo zadowolony, że przyszłaś. Tak jak i ja. — Mycroft uśmiechnął się do niej.
Abby podeszła i usiadła na krześle, które chwilę wcześniej zajmował polityk, a Elizabeth spojrzała w stronę drzwi.
— Mama jest tutaj… — wymamrotała, wyraźnie go ostrzegając, zanim wyciągnęła rękę, by uścisnąć jego dłoń, a następnie podeszła, by stanąć obok swojej młodszej siostry.
Mycroft westchnął przez nos, ale nikt tego nie zauważył. Fantastycznie. Potrzebował tylko tego, by być w tej samej przestrzeni z kobietą, która była byłą żoną Grega. Christina była prawdziwą zmorą i jak dotąd udawało mu się jej uniknąć. Najwyraźniej jego szczęście się skończyło. No cóż. Był mistrzem udawanej grzeczności.
Wyprostował się na całą swoją wysokość, gdy zauważył, że wślizgnęła się do środka, chociaż nie zrobiła żadnego ruchu, by podejść w stronę łóżka. Język jej ciała krzyczał, że nie miała ochoty tu być i gdyby nie córki, które miała z Gregiem, bez wątpienia nie byłoby jej tutaj. W końcu to ona go zdradzała.
— Och.
To wszystko, co powiedziała na początku, gdy zauważyła, że Mycroft był w pokoju. Nie mógł powstrzymać się od uniesienia brwi.
— Nie jestem kimś, kogo się spodziewałaś? — powiedział z wymuszoną uprzejmością, nie mogąc całkowicie ukryć surowego tonu.
Ukradkowe spojrzenie na bok upewniło go, że na szczęście dziewczynki były poza zasięgiem głosu.
— Po prostu wolałabym tego wszystkiego uniknąć — mruknęła, najwyraźniej nie okazując mu tej samej uprzejmości. — Tak bardzo nalegały, żeby tu przyjechać.
— Robiły to ponieważ Gregory jest ich ojcem — powiedział Mycroft, chowając ręce do kieszeni — którego bardzo kochają. To naturalne, że pragną go zobaczyć, gdy jest ranny. Zmniejszy to ich zmartwienie.
Którego najwyraźniej nie odczuwasz, ty bezduszna kobieto - chciał powiedzieć, ale sam Bóg wie, że Mycrofta Holmesa nauczono dobrych manier.
— Mówisz o nich z taką poufałością — warknęła Christina, a w jej głosie był jad. — Musi ci się podobać, że tak skutecznie wkradłeś się do rodziny Lestrade.
Cierpliwość Mycrofta wyczerpała się. Mógł być uprzejmy przez całą dobę, każdego dnia, ale kiedy ta kobieta tak się zachowywała, to tracił nerwy. I to szybko.
— Wybacz mi, ale jeśli ktoś kiedykolwiek wkradł się do rodziny, jak to elokwentnie ujęłaś, to byłaś to ty — powiedział Mycroft, a w jego głosie wyraźnie było słychać niecierpliwie tony.
To nie pomagało mu przy natłoku uczuć. Nie miał teraz czasu na tą absurdalną kobietę.
— Jak… Jak śmiesz — zaperzyła się Christina, ledwo zdoławszy utrzymać swój głos na tyle cichym, aby dziewczynki nie zrozumiały, co się dzieje. — Nie wiem, w jaki sposób przekonałeś Grega, by sądził, że warto z tobą przebywać, ani jak to jest w porządku, byś był w pobliżu naszych dzieci. Nie rozumiem, dlaczego marnuje swój czas z tobą.
— W przeciwieństwie do ciebie, która nieustannie go zdradzała, mimo że bez końca próbował wszystko naprawić? — warknął Mycroft, a jego temperament dał o sobie znać. — Nawet nie myśl o tym, że możesz tu przyjść i oskarżać mnie, że jestem tym, z którym nie warto być. W przeciwieństwie do ciebie, dbam o Gregory'ego bezwarunkowo. W przeciwieństwie do ciebie, szanuję go jak osobę i akceptuję w całości. Tą część, która zostaje do późno w pracy, kiedy pracuje nad sprawą, która zostaje ranna i umieszczona w szpitalu i która wychodzi do pubu, by napić się z kolegami. W przeciwieństwie do ciebie wiem, jakie mam szczęście i to akceptuję. Czy ci się to podoba czy nie, Greg i ja połączyliśmy nasze życia, co oznacza, że twoje dzieci również są tego częścią. Dbam o nie tak, jakby były moimi własnymi. Uprzejmość, którą trudno mi uwierzyć, że zwrócisz, gdyby nasze pozycje kiedykolwiek się odwróciły.
Christina nic nie powiedziała, tylko wpatrywała się w niego z prawdziwym niedowierzaniem. Mycroft nie mógł powstrzymać radości, którą poczuł na ten widok.
— A teraz sugeruję, żebyś opuściła ten pokój, zanim bardzo się zdenerwuję. Elizabeth i Abigail dołączą do ciebie na korytarzu, kiedy będą gotowe do wyjścia, ale nie wcześniej. Teraz. Wyjdź.
Christina otworzyła usta, by zaprotestować, ale słowa, które miały się pojawić, zniknęły pod lodowatym spojrzeniem Mycrofta. Odwróciła się i z wściekłością wyszła.
Mycroft wziął głęboki oddech, starając się uspokoić, zanim odwrócił się i podszedł do miejsca, w którym byli pozostali trzej członkowie rodziny Lestrade.
— Myślisz, że się wkrótce obudzi? — spytała cicho Abby.
Wpatrywała się w Mycrofta, nie mając pojęcia o walce, która właśnie się rozegrała. Z drugiej strony Elizabeth wydawała się mieć jakieś podejrzenia. Zawsze tak było. Była imponująco inteligenta i Mycroft był dumny z tego, jak dojrzałą młodą damą się okazywała.
— Jestem pewien, że tak, Abigail — odpowiedział Mycroft, znów łagodnym głosem. Położył dłonie na krawędzi łóżka, patrząc na swojego śpiącego partnera zmartwionym i pełnym miłości spojrzeniem. — I będzie bardzo szczęśliwy, że wasza dwójka przyjechała go odwiedzić.
