Rozdział 145: Najdziwniejszy przypadek w historii
Uwagi: Zmiana płci
Greg zdecydowanie miał w swoim czasie sporo dziwnych spraw. Doświadczył wielu dziwnych rzeczy. Rzeczy, które go prześladowały, które zmieniły się w dobre i ogólnie fascynujące rzeczy, których szybko się nie zapomni. Ale to…
To, kurwa, pobiło wszystko inne.
Wciąż słyszał donośny śmiech Sherlocka i szczerze mówiąc, było to naprawdę irytujące. To nie była aż tak zabawna sytuacja. To było dokładne PRZECIWIEŃSTWO zabawnej sytuacji. Może panikował. Tak, zdecydowanie panikował. Był w drodze do domu, mając nadzieję, że Mycroft będzie wiedział, jak to naprawić. Albo, jeśli nie, że znałby kogoś, kto mógł to zrobić.
— Mycroft? — zawołał, gdy wszedł do środka, wciąż fizycznie podskakując z powodu różnicy w swoim głosie. Taaa… Dziwne.
Kiedy Mycroft przyszedł do niego, młodszy mężczyzna zamarł, wpatrując się w niego. Greg defensywnie skrzyżował ręce na piersi. Chociaż jego klatka piersiowa nie była już… tak płaska, jak powinna.
— Cóż, Sherlock wysłał mi sms-a… — skomentował, podchodząc do Grega z uniesionymi brwiami. — Nie bardzo chciałem w to uwierzyć. To jest interesujące.
— Interesujące? — powtórzył Greg. Uniósł ręce w irytacji. — Mam cycki!
— Tak, najdroższy, widzę.
Mycroft skinął głową wpatrując się w omawiane piersi.
Greg nie miał powodu, by wierzyć w rzeczy o nadprzyrodzonej lub mistycznej naturze. Nigdy nie musiał. Oczywiście, znał wielu ludzi, którzy w to wierzyli i zawsze uważał ich za głupców. Ale kiedy dzisiaj badali miejsce morderstwa, wszedł do pokoju, w którym został obsypany dziwnym czarnym proszkiem ( który wciąż był na jego ubraniu i najprawdopodobniej we włosach). A wtedy stał się… dziewczyną.
— Proszę, napraw to — jęknął (jęknęła? Pieprzyć to, Greg nie będzie zmieniał mentalności. To byłoby zbyt dziwne), opuszczając ręce w irytacji. Był przerażony. Wcale mu się to nie podobało i należało się tym zająć.
— Zobaczę, co da się zrobić. Idź się przebrać, może weź szybki prysznic, a ja wykonam kilka telefonów — polecił Mycroft, wyciągając komórkę i natychmiast przeglądając swoje kontakty.
Greg prychnął, ale odwrócił się i skierował się do ich sypialni. Nie był pewien, czy chce wziąć prysznic. Byłoby to jeszcze dziwniejsze. Ale jednocześnie.. To nie brzmiało jak zły pomysł. Dlatego kiedy znalazł się w sypialni, zaczął zdzierać z siebie brudne ubrania i rzucać je w kąt, przechodząc do łazienki.
Spojrzał na siebie w lustrze. Włosy wciąż miał krótkie, ale rysy jego twarzy były bardziej miękkie i wyglądał na trochę młodszego. Jego szyja i ramiona były smuklejsze i miał… Jego teraz bardzo wiotkie ręce sięgnęły w górę i delikatnie pomacały piersi, które teraz posiadał. Minęło trochę czasu, odkąd faktycznie miał je w dłoniach. Poza tym jednak, że były częścią jego osoby, było to po prostu dziwaczne. Jak do cholery mogło dojść do czegoś takiego?
Odwrócił się trochę, zerkając na bardziej zaakcentowane krzywizny jego talii oraz tyłka i zanucił z uznaniem. Przynajmniej wyglądał cholernie dobrze. Celowo zignorował inne aspekty swojej nowej anatomii, a konkretnie coś, czego teraz brakowało i ruszył pod prysznic.
Pozostał tam przez chwilę, próbując pojąć, co się stało. Może przez jakiś czas pozwolił swoim dłoniom wędrować, ale nigdy nie mógł się zmusić do dotykania się poniżej brzucha. To było zbyt dziwne, żeby mógł to zaakceptować. Nie myśląc o tym, wszedł nagi do sypialni, wycierając ręcznikiem włosy. Zatrzymał się, gdy zauważył, że Mycroft tam był.
Normalnie to nie było nic wielkiego. Ale teraz blade oczy Mycrofta były szeroko otwarte, gdy wpatrywał się w nową anatomię Grega.
— Ja, um.. — Mycroft zamrugał, a jego wzrok zdecydowanie nie był utkwiony w twarzy Grega. Starszy mężczyzna (kobieta, cholera, to było takie dziwne) zamrugał, czując rumieniec na policzkach. Zaczął pospiesznie przykrywać się.
— Przepraszam, Myc, przyzwyczajenie — powiedział, szybko owijając ręcznik wokół piersi, sapiąc.
— Jest… w porządku — powiedział nieco lekceważąco Mycroft, skupiając się z powrotem na telefonie komórkowym. — Mam zespół na twoim miejscu zbrodni, zbierający resztki substancji, która spowodowała twoją… przemianę. Jeszcze raz przyglądam się kilku osobom, które, co dziwne, przodują w rzeczach tego rodzaju. Mam nadzieję, że uda nam się to uporządkować w ciągu najbliższych dwudziestu czterech godzin.
Greg milczał, podczas wyjaśnień Mycrofta, lekko kiwając głową. Podszedł do komody, żeby móc coś na siebie założyć.
— Dobra, dzięki — westchnął, wciąż czując się naprawdę dziwnie.
Przemógł się jednak i wyciągnął spodnie dresowe oraz T-shirt, który został zakopany pod kilkoma innymi, ponieważ zaczął robić się za mały. Pasował dość dobrze, za co był wdzięczny.
— Potrzebuję drinka — mruknął Greg, podchodząc i stając przed Mycroftem z westchnieniem. Wyższy mężczyzna przeczesał palcami wilgotne włosy Grega i uśmiechnął się.
— Pozwól, że ci go przyniosę — powiedział czule, a Greg skinął głową.
Był wdzięczny, że Mycroft starał się pozostać tak normalny, jak to było możliwe w tej nienormalnej sytuacji. To zdecydowanie pomagało.
