Rozdział 176: To tylko układ

W pokoju było ciemno, nie licząc światła księżyca wpadającego przez okno. Na podłodze w sypialni leżały ubrania, które były martwym śladem działań, które miały miejsce. Jedynymi dźwiękami, jakimi można było usłyszeć, był sporadyczny szelest pościeli i równomierny oddech Mycrofta, który wskazywał, że spał.

Greg leżał obok niego na boku z ramieniem złożonym pod głową. Był całkowicie przytomny. Rzadko budził się przed Mycroftem, ale dawało mu to szansę obserwowania, spokojnego i zrelaksowanego młodszego mężczyzny, a był to wspaniały widok.

Westchnął, przeczesując palcami włosy. Cała ta sytuacja przekształciła się w niezły bałagan. To było coś więcej niż tylko złe. Weszli w ten układ, zgadzając się, że będzie to swobodny seks i miłe towarzystwo, sposób dla nich obu na rozładowanie stresu oraz przebywanie z dobrym przyjacielem. Ale to już nie były takie przypadkowe spotkania. Od kiedy ich zwyczajne aranżacje obejmowały spanie obok siebie po seksie?

— Staje się to problemem — wyszeptał Greg ledwo słyszalnie, obserwując, jak Mycroft śpi.

Po prostu nie mógł utrzymać tych myśli w głowie. Wydawało się, że to najbardziej idealny czas, aby to wydobyć z siebie bez konieczności prowadzenia rozmowy, która spowodowałaby, że straciłby wszystko, co było dla niego drogie.

— Wiem, co postanowiliśmy, w tym temacie… Ten układ. Wiem, czym jest dla ciebie. Czym powinno być dla mnie. Myślę, że to jest tutaj kluczowe słowo. Czym powinien być. Ale to… To już nie jest to. I wiem, że powinno to wywołać znaki ostrzegawcze w mojej głowie, naprawdę powinno. Ale nie jestem gotów odpuścić.

Przesunął się trochę, powodując, że kołdra zsunęła mu się w pasie. Wciąż był nagi, więc rześkie powietrze wywołało serię niewielkich dreszczy, które przebiegły po jego ciele. Przeczesał palcami włosy, myśląc. Przymknął na chwilę oczy, próbując przejąć kontrolę nad swoim szybko bijącym sercem.

— Czasami zastanawiam się, czy to naprawdę nadal jest dla ciebie takie zwyczajnie. Ale jak nie mogło być? Oczywiście jesteśmy przyjaciółmi i czuję, że jesteśmy całkiem blisko. Szanujemy się nawzajem. Ale wątpię, by kiedykolwiek mogłoby to być coś więcej. Jak mógłbyś kiedykolwiek chcieć ode mnie więcej? Od kogoś takiego jak ja… nie mogę się nawet z tobą równać. Jesteś genialny, nawet bardziej niż Sherlock i na początku nie sądziłem, że to możliwe… Masz władzę. Jesteś szykowny na wszelkie możliwe sposoby. A ja jestem…

Greg westchnął, lekko marszcząc brwi i potrząsając głową. Nie było sensu bredzić o tym wszystkim. To tylko sprawiało, że bolało go serce, ale nie mógł teraz przestać, kiedy zaczął. Przewrócił się na plecy i spojrzał na sufit.

— Jestem niczym w porównaniu z tym wszystkim. Nigdy nie mógłbym zaoferować ci więcej niż to, czym jestem teraz, i na krótki czas w zamian za przyjaźń, może to być w porządku, ale jak mogę utrzymać twoje zainteresowanie na dłuższą metę? Zwłaszcza, gdy jest jasne, że nie masz ochoty szukać żadnego związki. Co jest całkowicie w porządku. Chciałbym tylko, żeby było to łatwiejsze.

Oblizał usta i skrzyżował kostki, zasłaniając ramieniem oczy, zamykając je. Powinien pewnie spróbować zasnąć, ale… Nie mógł jednak przestać się zastanawiać.

— Zakochuję się w tobie, Mycroftcie — szeptał dalej. — Jestem w tobie zakochany, a kiedy to się skończy, to będzie bolało bardziej niż cokolwiek kiedykolwiek w moim życiu. No nie mogę cię mieć w ten sposób. Ty mnie nie chcesz w ten sposób. Nie w sposób, gdzie leżenie w twoim łóżku jest codziennością. Wracanie do domu, przytulanie się na kanapie, całując się godzinami… Kurwa. Kocham cię.

Urwał, przecierając oczy i ponownie owijając się kołdrą. Dobrze było powiedzieć to na głos, nawet jeśli wciąż mówił to tylko do siebie. Zdołał się uśmiechnąć, zamykając oczy. Musiał się trochę przespać.

Nie wiedział, że Mycroft zdecydowanie nie spał. Serce młodszego mężczyzny praktycznie zatrzymało się w piersi, gdy usłyszał to wyznanie, a kiedy oddech Grega stał się równomierny, otworzył oczy i przyjrzał się twarzy inspektora.

To było interesujące. Przerażające. Ale… niekonieczne jednostronne. To był zwyczajny układ, ale Mycroft miał wrażenie, że będzie musiał się nad nim poważnie zastanowić.