Rozdział 183: Naprawdę to robi
W mieszkaniu zapadła cisza. O wiele cichsza niż przez cały dzień. Gregowi to jednak nie przeszkadzało. To był idealny rodzaj chaosu i on to uwielbiał. Brakowało mu tego. Mając dwie córki w swoim życiu, to wszystko, o co mógł prosić, i chciał tylko, żeby móc spędzać z nimi więcej czasu. Miał nadzieję, że niedługo zmienią się warunki jego opieki nad nimi. Nie widywał ich wystarczająco często.
Abby, jego młodsza latorośl, leżała całkowicie nieprzytomna ze zmęczenia na dużym rozkładanym fotelu. To był jej ulubiony mebel i prawie z niego nie schodziła, kiedy przyjeżdżała z wizytą. Jego starsza córka, Elizabeth, leżała rozciągnięta na kanapie, grając w jakąś grę na tablecie, na który Gregowi udało się zaoszczędzić i kupić jej na urodziny kilka miesięcy temu.
Greg połowicznie oglądał mecz piłki nożnej, który Abby włączyła na telewizorze, zanim zasnęła, chociaż głównie zwracał uwagę na cichy telefon komórkowy, który trzymał w dłoni. Oczywiście nie miał niczego naglącego w pracy, czym musiał się zająć. Nie, to nie było nic takiego. Wiedział, że Mycroft niedługo skończy pracę i miał nadzieję, że się z nim skontaktuje.
Serce zatrzepotało nerwowo, gdy dziesięć minut później jego komórka odezwała się.
Wierzę, że wizyta twoich córek idzie dobrze? - MH
Greg uśmiechnął się, gdy odtworzył aplikację wysyłania wiadomości i zaczął pisać odpowiedź.
Idzie znakomicie. Dobrze je widzieć. Jak twój dzień? - GL
Jak można było się spodziewać. Cieszę się, że spędzasz z nimi czas. - MH
Ja też. Chciałbym, żebyś tu był. - GL
Nie mógłbym ingerować w ten czas, który z nimi dzielisz. To zbyt ważne. - MH
Tak, ale naprawdę chcę, żebyś je poznał. - GL
Cichy chichot przyciągnął uwagę Grega. Mrugając spojrzał w górę i zobaczył, że Elizabeth wpatruje się w niego z uśmiechem.
— Co jest takie śmieszne? — zapytał, unosząc brwi i opuszczając komórkę.
— Ty — zaśmiała się. — Nigdy wcześniej nie wiedziałam, abyś poświęcał tyle uwagi swojemu telefonowi. Czy to twój chłopak?
Greg przytaknął. Oczywiście powiedział córkom o Mycroftcie. Przede wszystkim po prostu dawał im znać, że faktycznie się z kimś spotyka. Nie, nie był samotny i tak, po rozwodzie z ich mamą przeprowadził się do niego. Tak, to był facet i oczywiście traktował go właściwie. To był mniej więcej zakres rozmowy i obie dziewczynki wydawały się z tego zadowolone. Greg również. Z jakiegoś powodu był śmiesznie zdenerwowany, mówiąc im o Mycroftcie. Pomijając to, chciał przedstawić ich sobie. Cała ich trójka była ważnymi elementami w jego życiu i chciałby, żeby…
— Naprawdę ci na nim zależy — stwierdziła Elizabeth, a Greg zarumienił się. Tak było.
— Oczywiście — powiedział, zerkając na nową wiadomość, którą właśnie otrzymał.
Czy jesteś pewien? - MH
— W takim razie musi być całkiem niesamowity — powiedziała jego córka, odkładając tablet. Podparła głowę na ręce i obserwowała go ze słodkim uśmiechem.
— Jest. — Greg uśmiechnął się, czując dumę. — To najmądrzejszy człowiek, jakiego znam, bardzo formalny i uprzejmy. Ma tendencję do trzymania dystansu, ale jeśli go poznasz, jest także jednym z najsłodszych mężczyzn, jakich kiedykolwiek spotkasz. Troszczy się o ciebie bardziej, niż kiedykolwiek pozwala sobie na okazanie, jest po prostu… — Urwał z lekko bijącym sercem.
Mycroft był po prostu niesamowity. I, cholera, kochał tego człowieka.
— Naprawdę mam nadzieję, że wkrótce go spotkamy — powiedziała Elizabeth z promiennym uśmiechem. — Wiele dla ciebie znaczy i chciałabym go poznać.
— Ja również tego chcę, Lizzie. — Greg uśmiechnął się. — Liczę, że przy następnej wizycie będzie miał trochę wolnego w pracy i będziemy mogli coś załatwić.
— Naprawdę bym tego chciała — powiedziała Elizabeth, po czym podniosła ponownie tablet.
Oboje usadowili się z powrotem, chociaż Greg zanotował sobie w pamięci, żeby zabrać i umieścić swoje najmłodsze dziecko w prawdziwym łóżku na noc. Ponownie spojrzał na najnowszą wiadomość, czytając w kółko słowa Mycrofta. Uśmiechnął się do siebie, zanim napisał odpowiedź.
Jest niewiele rzeczy, których byłbym bardziej pewnych w moim życiu. - GL
