Rozdział 189: Gościnne opowiadanie z lipca
Mycroft spokojnie bujał na jednym ramieniu Olivera, obserwując rozgrywającą się przed nim scenę.
Greg szalał na tysiąc różnych sposobów, atakując we wszystkich kierunkach.
Patrząc wstecz, decyzja o ugotowaniu świątecznej kolacji dla osiemnastu osób była absurdalnym przedsięwzięciem, ale Greg był zdecydowany to zrobić. Dwudziesty szósty grudnia wydawał się idealnym momentem na to: po tym, jak wszyscy świętowali indywidualnie z rodzinami i rozdano prezenty.
Chociaż w piekarniku był pieczony indyk, na kuchence gotowały się cztery przystawki, kolejne były w lodówce, sam kucharz wciąż czuł, że to nie wystarczy. Stojąc pośrodku chaosu w kuchni, Mycroft nie mógł zgodzić się z tym stwierdzeniem.
— Abby! — wrzasnął Greg, mieszając jedzenie w dwóch garnkach. — Czy mamy wystarczająco dużo talerzy?
— Mamy o dwa za mało! — zawołała jego córka z jadalni, ostrożnie wychylając głowę za róg.
Jej ojciec zachowywał się tak przez cały dzień i raz czy dwa pożarli się.
Greg załamał się.
— Mycroft, czy mamy jakieś dodatkowe talerze? Dlaczego po prostu tam stoisz? Nie widzisz, że wariuję? Pomóż mi! Idź poszukać z Abby talerzy!
Mycroft przewrócił oczami i posłuchał go.
— Abigail, najdroższa, pokażę ci szafkę, w której… och. — Jadalnia wyglądała uroczo. Wszystko było idealnie ustawione, a centralnym elementem był piękny bukiet białych róż przewiązany czerwoną wstążką wokół krawędzi wazonu. Choinka radośnie błyszczało w kącie. — Zrobiłaś to wszystko?
— Lizzie kupiła kwiaty, ja tylko je ustawiłam.
Uśmiechnęła się, była to pierwsza aprobata, jaką otrzymała, odkąd siostra podrzuciła ją tego ranka, aby pomogła przy kolacji.
— Jest pięknie — powiedział Mycroft z aprobatą.
— Pięlnie — powtórzył Oliver.
— Zgadza się! Pięknie!
— Nie słyszę, żebyście brali talerze. WSZYSTKO MUSI BYĆ GOTOWE ZA GODZINĘ! — wrzasnął Greg, coraz bardziej się denerwując.
— Impreza zacznie się dopiero o siedemnastej, najdroższy — odpowiedział Mycroft.
— Spróbuj to powiedzieć mojej matce!
— Abigail, talerze są w tej szafce. Pójdę i zobaczę, czy mogę uspokoić twojego ojca.
— Dzięki, Myc. Potrzebuje tego. Wezmę, Olivera.
Kiedy oddał syna swojej pasierbicy, Mycroft poczuł nagłą falę uczucia do swojej małej rodziny. Znalazł swój mały zakątek w świecie. Uśmiechnął się do nich ciepło i pospieszył, by uspokoić męża.
— Gregory — powiedział stanowczo, stojąc za mężczyzną, o którym mowa. Ten sam mężczyzna, który warknął na niego.
— Czy to nie może poczekać?!
— Nie, nie może.
— Dobrze — prychnął. — O co chodzi?
Mycroft odciągnął starszego mężczyznę od kuchenki.
— Gregory — powiedział spokojnie. — Stresujesz się bardziej, niż trzeba.
— Łatwo ci powiedzieć! — prychnął Gregory. — Cały czas chodzisz na kolacje! Jesteś dyplomatą! Z drugiej strony nie mam z tym żadnego doświadczenia! Spotkam nową dziewczynę Lizzie po raz pierwszy, co mam jej powiedzieć? Sherlock prawdopodobnie ogłosi, że ktoś został zamordowany przecznicę dalej, albo, nie wiem, może zrujnuje małżeństwo mojej siostry czy coś, przyjdzie również mój brat. Nie wiem, dlaczego go zaprosiłem, myślę, że sądziłem, że nie przyjmie zaproszenia, albo to będzie dziesięć różnych rodzajów niezręczności, twoi rodzice będę obserwować każdy mój ruch i nie tylko muszę dobrze zaprezentować się na tej imprezie, muszę również zająć się swoim rocznym dzieckiem i przed wszystkimi nie wyglądać na niekompetentnego palanta! Nie rozumiesz presji, Myc, robisz to codziennie! Możesz przejść przez to i wyjść uśmiechnięty! Jesteś niesamowity jak cholera, a ja jestem po prostu sobą. To jest twój żywioł…
Jego wywód został przerwany przez delikatny pocałunek.
— Będziesz niesamowity. Wszyscy w tym pokoju cię kochają. Albo cię pokochają. A ty jesteś fantastycznym ojcem. Teraz idź weź prysznic i przebierz się. Abigail i ja możemy dokończyć gotowanie.
Po słowach Mycrofta Greg od razu poczuł się lepiej. Skąd młodszy mężczyzna zawsze wiedział, co powiedzieć? Małżeństwo z genialnym politykiem miało swoje zalety.
— Uściskałbym cię, ale nie chcę pognieść ci garnituru. Przepraszam, że byłem dzisiaj takim kutasem. Po prostu… to trochę dużo.
Mycroft objął Grega.
— Jesteś najbardziej niesamowitym człowiekiem, jakiego znam i dobrze o tym wiesz. Świat jest lepszy z tobą. Dzisiejsza noc będzie cudowna. Obiecuję.
Choć dzisiejszy wieczór mógł być "cudowny", Greg nigdy nie chciał nic nigdzie indziej niż właśnie w tej chwili tutaj w ramionach Mycrofta.
