To dodatek, w którym Harry i Tom są przesłuchiwani przez Los. Nie ma wpływu na główną fabułę. Akcja dzieje się po wskrzeszeniu Harry'ego. Zapraszam! : )


20 pytań


– Zapraszam. – Uśmiechnął się wysoki, ciemnowłosy młodzieniec, prowadząc zaciekawionego Harry'ego do sali konferencyjnej, która od dawien dawna stała pusta.

Pokój był skromnie urządzony – wyposażenie ograniczało się jedynie do stojącej na środku ławeczki i zawieszonej na ścianie wielkiej białej tablicy.

– Nie mówiłeś przypadkiem, że mieliśmy udzielić wywiadu...? Gdzie się podział reporter...? – Harry uniósł brwi, szczerze zdziwiony.

Gdy na tablicy pojawił się napis, Tom zmarszczył w zamyśleniu brwi.

Witajcie, jestem Lady Fortuna. Będę kierować dzisiejszym wywiadem.

– Fortuna...? – Riddle był zdekoncentrowany. Nigdy wcześniej nie słyszał takiego imienia.

Harry zaś zwiesił głowę. Nie wiedział dlaczego, ale imię reporterki wydawało mu się poniekąd niewytłumaczalnie znajome. Gdy powtórzył je kilkukrotnie pod nosem, ogarnęła go dusząca rozpacz.

Zacznijmy. Jeden. Proszę się przedstawić.

– Harry Potter.

– Tom Riddle.

Dwa. Kogo preferujecie – Toma Riddle'a czy Lorda Voldemorta?

Widząc wyraźną kpinę w przesłuchaniu Fortuny, czarnoksiężnik zastygł w bezruchu.

– Kim jest Voldemort? – Harry spojrzał wyczekująco na pozbawionego wyrazu twarzy towarzysza.

To nasze trzecie pytanie.

– Nikim szczególnym. – Riddle lekko się skrzywił. – Odpowiedzmy na pytanie.

– Cóż, w takim razie wybieram Toma. To drugie imię... budzi we mnie niepokój. – Harry potrząsnął głową, tłumiąc w sercu emocje.

– Jeżeli sprawia, że czujesz się niekomfortowo, zupełnie go zignoruj – poradził młodzieniec. – Następne pytanie.

Proszę o odpowiedź, panie Riddle.

Czarnoksiężnik spojrzał chłodno na tablicę, ale że Fortuna nie była materialnym bytem, nijak się przestraszyła. Los, niezależnie od swojej siły, zawsze był ponad zwykłymi śmiertelnikami.

– Skoro Harry preferuje Toma, też skłonię się ku tej opcji – odparł beznamiętnie.

Cztery. Proszę podać swój wiek.

– Jestem jakoś... po dwudziestce?

– Mniej więcej. Masz równo dwadzieścia lat, Harry – potwierdził młodzieniec. – Ja z kolei mam siedemdziesiąt pięć.

Pięć. Jeżeli jest pomiędzy wami różnica pięćdziesięciu pięciu lat, co zrobi pan Potter, kiedy zabraknie pana Riddle'a?

Tom usiadł wygodniej na ławce.

– To niewykonalne – powiedział z niezachwianym wyrazem twarzy. – Zająłem się tą sprawą zawczasu i pokonałem śmierć.

Usłyszawszy wyznanie partnera, serce Harry'ego przyspieszyło swój rytm.

W porządku, zmieńmy trochę sens pytania. Pan Potter nie będzie żył wiecznie, a podróże w czasie znacznie nadszarpnęły jego zdrowie. Proszę się do tego ustosunkować, panie Riddle.

Gryfon nie rozumiał insynuacji Lady Fortuny. Jakie podróże w czasie...?

– Powiedziałem wcześniej, że pokonałem śmierć. – Tom się skrzywił. – Mam moc, żeby sprawić, by i Harry'ego zostawiła w spokoju.

Czy pan Potter się zgodzi?

– Odmawiam odpowiedzi na to pytanie – odparł pewnym tonem, któremu przeczyły czerwieniejące oczy.

W porządku. Osiem. W którym momencie się związaliście?

Harry wbił oszołomiony wzrok w tablicę. Już wcześniej miał pustkę w głowie, a teraz jeszcze to podchwytliwe pytanie. Z poczuciem dziwacznego odrealnienia podrapał się po głowie, a potem przybrał skołowaną minę.

– Nie pamiętam, przepraszam. To pierwszy dzień naszej znajomości, przynajmniej dla mnie – odpowiedział szczerze.

– Spokojnie, to nie ma większego znaczenia. Najważniejsze, że ja nie zapomniałem. – Tom pochylił się i ucałował bruneta w skroń. – Cóż, od dawna jestem partnerem Harry'ego.

Słowa na białej tablicy zamigotały, jakby Los zaśmiał się pod nosem z całkiem śmiałego kłamstwa.

Dziewięć. Gdzie spotkałeś go po raz pierwszy, panie Riddle?

– W sierocińcu. Zabrał mnie do domu.

Harry zamrugał, niedowierzając temu, co usłyszał.

– Czy przypadkiem nie jesteś ode mnie starszy...? I to o dobre pięćdziesiąt lat?

– Cóż, odbyłeś podróż w czasie.

Nieusatysfakcjonowany ogólnikową odpowiedzią, czarodziej zagłębił się w rozmyślaniach.

W jaki sposób pierwsze spotkanie wpłynęło na... resztę?

– Ciekawie, a mianowicie... było gorąco – odpowiedział Tom, biorąc Harry'ego za rękę. Zapytany, nigdy by się do tego nie przyznał, ale zabawa palcami kochanka pozwalała mu się przynajmniej trochę odprężyć.

Aby na pewno?

– Oczywiście.

Jakże by nie?

Chociaż nie pamiętał wszystkich szczegółów wydarzeń z czasu, kiedy miał cztery lata, wciąż czuł tamten gniew i rozgoryczenie. Mgliście pamiętał, jak Harry przytulał inne dziecko, podczas gdy jego niechętnie obdarzał uśmiechem.

Ten chłopiec chyba miał na imię Billy, prawda...?

Z drugiej strony trudno się dziwić. Któż zachowałby spokój, codziennie patrząc na mordercę swoich bliskich? Gdyby był na jego miejscu, najprawdopodobniej gołymi rękami udusiłby sprawcę swojego nieszczęścia.

Cóż, Harry zawsze miał miękkie serce.

Tom ponownie pocałował kochanka w skroń.

Dwunaste. Czy są pomiędzy wami sekrety?

– Przepraszam, ale podtrzymuję poprzednią odpowiedź – powtórzył beznamiętnym tonem Harry. W trakcie wywiadu zrozumiał, że jest tylko ładnym dodatkiem. Nie musiał się więc wysilać.

– Nie mamy przed sobą tajemnic. – Tom pogładził partnera po włosach. Wyglądał, jakby okazywał swe uczucia, a w rzeczywistości przebijała się przez niego fasada i fałszywość. – Zwyczajnie zapomniałeś.

Los się uśmiechnął, nijak komentując kłamstwo, w którym żyje Lord Voldemort.

Trzynaste. Niektórzy uważają, że pan Potter jest „niemożliwym do zniesienia hipokrytą" oraz określają go mianem „okrutnego i nieodpowiedzialnego". Proszę się do tego ustosunkować, panie Riddle.

Tom nie odpowiedział na pytanie. W zamian usadowił się za plecami kochanka, a potem objął go od tyłu i oparł brodę na jego ramieniu.

– To po prostu niewiarygodne. Bardzo ciężko pracowałeś w przeszłości, a nikt nie potrafi docenić twoich wysiłków – wyszeptał mu wprost do ucha. – Widzisz sens we wracaniu do tych dwulicowych żmij...? A może wolisz zostać ze mną?

Harry w żaden sposób nie skomentował niepokojących treści. W zamian, czując niewyjaśniony ból w sercu, wbił wzrok w białą tablicę.

Czternaste. Czego w sobie nawzajem nienawidzicie?

Fortuna nie zwracała uwagi na atmosferę w sali konferencyjnej. Ze spokojem obserwowała rozwój sytuacji, wcielając się w rolę biernego obserwatora.

– Niczego. Tom jest dla mnie bardzo dobry i czuły.

Widząc uśmiech na twarzy kochanka, Riddle się rozochocił.

– Niczego. Harry też jest idealny – uzupełnił, aczkolwiek prawda była zgoła inna.

W rzeczywistości wiele w nim nie cierpiał. Nienawidził tego obrzydliwego poczucia sprawiedliwości, poprzez którego pryzmat podejmował decyzje. Nie znosił tej niewytłumaczalnej dobroci, którą nosił w sercu, a jeszcze bardziej poczucia odpowiedzialności za losy świata i jego mieszkańców oraz moralności.

Wbrew zdrowemu rozsądkowi, Harry cenił sobie powiedzenie, że dobro zawsze wraca. Gdy ktoś był dla niego życzliwy, pragnął mu dziesięciokrotnie, a nawet mocniej, odpłacić. Właśnie dlatego, zamiast osiąść w sielankowej przeszłości, wolał wrócić do rozchwianej przyszłości, gdzie nim poniewierano, ponieważ był dzieckiem z przepowiedni.

Wiedząc, że przyjaciele i towarzysze broni go potrzebują, skoczył w czasie bez chwili wahania.

Wiedząc, że Tom go potrzebuje, odszedł, nie oglądając się wstecz.

Piętnaste. Czy chciałby pan odzyskać swoje wspomnienia, panie Potter?

– Oczywiście, że tak – odpowiedział natychmiast Harry.

W takim razie przywrócę panu pamięć. By wyrazić zgodę, wystarczy skinąć głową.

Riddle nagle zacisnął dłonie w pięści, stopniowo porzucając fasadę zatroskanego ukochanego. W powietrzu zaiskrzyła zaś jego magia.

Nietypowe zachowanie partnera automatycznie ostudziło zapał Harry'ego. Zamiast się cieszyć z otrzymanej możliwości, poddał się wahaniu.

– Odmów. – Oczy Toma mimowolnie pociemniały. Mając świadomość kiepskich argumentów, posunął się nawet do błagania. W międzyczasie nie oderwał od kochanka wzroku. – Odmów, proszę.

Oddech Harry'ego przyspieszył. W momencie stracił poczucie czasu. Nie wiedział, czy minęła minuta, czy też godzina, aż spuścił głowę i na powrót zatopił się w objęciach partnera.

– W porządku.

Na następne pytanie należy odpowiedzieć osobno. Mam nadzieję, że jesteście wyrozumiali. Szesnaście, panie Potter.

Tekst na tablicy nie zdążył zniknąć, kiedy Tom zwyczajnie rozpłynął się w powietrzu. Los był niemalże wszechmocny.

Kochasz pana Riddle'a?

Nagle pozostawiony sam sobie, czarodziej rozejrzał się wokół, zaniepokojony tajemniczą otoczką.

Jeżeli miał być szczery, to nawet się nad tym nie zastanawiał.

– Ciężko powiedzieć, bo znam go zaledwie jeden dzień. Skoro jesteśmy kochankami, to powinniśmy darzyć się uczuciem.

Siedemnaście, panie Riddle. Straciłeś swojego ukochanego, czy tylko jego pamięć? Może inaczej. Czy Harry Potter jest teraz odpowiednikiem inteligentnej lalki?

– Odmawiam odpowiedzi.

Tom zacisnął palce na różdżce. Od prawie samego początku tego wywiadu musiał tłumić swoją magię. Teraz kiedy Harry zniknął, mógł sobie pozwolić na mały wybuch złości.

Oszukiwał się i zwodził, ignorował oczywiste fakty i naginał prawdę, ale gdy został postawiony przed sądem i przywrócony do rzeczywistości, ponownie zanurzył się w rozdzierającym duszę bólu.

W końcu nie wytrzymał, wyciągnął różdżkę i zaczął lekkomyślnie ciskać na ślepo zaklęciami. Gniew skierował także na tablicę. Kiedy zobaczył, że jego czary nie wyrządzają żadnej krzywdy, pohamował złość.

Z kim stanął w szranki?

Z Losem Bogiem, który rządził historią.

Tablica była nienaruszona.

Lady Fortuna ze spokojem obserwowała, jak Tom Riddle wypuszcza z płuc powietrze, a potem z drwiną kontynuowała przesłuchanie.

Czy kiedykolwiek myślał pan o przywróceniu mu wspomnień i zabieganiu o jego względy przy pomocy moralnie dozwolonych środków?

– To niewykonalne. Zwyczajnie odwróciłby się ode mnie plecami. Wystarczyłoby, że dobyłby różdżki, a Armia Dumbledore'a wyrosłaby nagle spod ziemi – powiedział, a gdy wziął głęboki oddech, wyklarował sobie kilka spraw. – Wymazywanie mu pamięci sprawia, że cierpię, ale sama myśl o przywracaniu wspomnień doprowadza mnie do szaleństwa.

Czemu więc posługuje się pan półśrodkami? Nie lepiej całkowicie wyczyścić mu głowę?

Niech Los będzie przeklęty. Zdenerwowany, Tom wybrał milczenie.

Słowa na tablicy zamigotały, a Fortuna wybuchnęła śmiechem.

Odpowiedź jest oczywista. Nie chce pan go stracić i boi się samotności. Choćby piekło miało zamarznąć, nie zrobi pan z ukochanego lalki, a tym bardziej nie posunie się do ponownego morderstwa.

Stłumiwszy wybuch w zarodku, Riddle zacisnął usta. W milczeniu analizował to, co usłyszał. Jeszcze nigdy nie uspokoił się równie szybko.

Argumentacji Losu nie sposób obalić.

To wszystko prawda. Gdyby usunąć Harry'emu przynajmniej jedno wspomnienie, przestałby być sobą.

Zadowolona z uzyskanych rezultatów, Fortuna usunęła barierę.

– Coś nie tak? Dobrze się czujesz? – zapytał Harry, kiedy na powrót ujrzał Toma. Zmartwiony dziwacznym zachowaniem partnera, natychmiast się zbliżył i położył dłonie na jego policzkach; mężczyzna był wyziębiony.

– W porządku.

Czarnoksiężnik objął kochanka.

Ostatnie pytanie, dwudzieste. Czy wierzycie, że zawsze będziecie w sobie zakochani?

Tom zastygł w bezruchu. W momencie zrobiło mu się zimno, a wizję zasnuła ciemna mgiełka. Nie wiedział, co powinien odpowiedzieć.

– Tak.

Harry, niczym bohater, wybawił go z opresji. Nawet jeżeli niczego nie pamiętał, w jego głosie pobrzmiewała stalowa nuta. Uśmiechnął się i na potwierdzenie swoich słów, skinął głową.

Tom odwzajemnił uśmiech, a potem złożył na czole gryfona pełen czci pocałunek.

– Tak – powtórzył po nim.

Naturalnie, zawsze będzie zakochany.

Prawdziwa ironia Losu, uśmiechnęła się Fortuna.