ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY
DZEWO SANDAŁOWE
Biegła ile sił w nogach, omijając wystające z drzew gałęzie. Wilgotny mech na miękkim podłożu utrudniał zwiększenie tempa i co jakiś czas jej stopa zapadała się w grząskim gruncie. Usłyszała głośne warknięcie zza swoich pleców, gdy padła na twarz w stos zapleśniałych liści. Podniosła głowę i rozejrzała się po ciemnym lesie, ale nie znalazła źródła mrożącego krew w żyłach dźwięku. Nagle ktoś chwycił ją za kark i zaczął miażdżyć jej kręgi szyjne. Wyrywała się, kopała i drapała niewidzialną postać, która próbowała odebrać jej życie ze złowieszczym kobiecym chichotem.
Bellatriks?
Chichot zmienił się w powarkiwanie wilkołaka, gdy jej wzrok zaczął się rozmazywać, a dopływ tlenu kończył. Próbowała krzyczeć, ale nawet najmniejszy szept nie wydobył się z jej lodowatych, konających ust.
— Hermiono! — Stanowczy głos czarodzieja zadzwonił w jej głowie. — Do cholery, otwórz te oczy, no już! — Warczący ton nie przypomina tego ze snu... jest owiany nutą niepokoju i troski. — Jak się za chwilę nie obudzisz, to przyprowadzę Poppy! — Tak, tak ten głos jest znajomy... mmm... poczucie bezpieczeństwa...ciepło...
Otworzyła oczy.
Wielki nos czarodzieja praktycznie stykał się z jej własnym, a jego złowrogie zmarszczenie brwi mogłoby ją przerazić, gdyby nie przeżyła we śnie czegoś znacznie gorszego.
Tłumaczyła swoje zachowanie zaćmieniem umysłu, gdy przyciągnęła ciało mężczyzny do swojego, jak tonący pływak, chwytający koło ratunkowe w walce o życie. Uczepiła się palcami silnych mięśni pleców i zatopiła nos w zgięciu jego szyi, wdychając zapach drzewa sandałowego, który oznaczał obecność Severusa.
Była bezpieczna.
Łza ulgi spłynęła po jej rozgrzanym od wysiłku policzku, a delikatna dłoń przeczesała jej krzaczaste włosy i chwyciła je w lekkim uścisku, umożliwiając czarodziejowi odchylenie głowy i spojrzenie w jej nawiedzone oczy. Widziała kątem oka, że za zaczarowanym oknem w jego sypialni nadal było ciemno, więc zapewne obudziła go w środku nocy.
— To tylko koszmar, wiedźmo — szepnął ochrypłym od snu głosem. — Jestem tu z tobą, nic ci nie grozi.
— Wiem.
Zobaczyła iskrę czułej troski w oczach czarodzieja. Doszła do wniosku, że być może po raz pierwszy od bardzo dawna, właściwie od kiedy sięgała pamięcią, poczuła porozumienie bez słów oraz silną więź między nią, a drugim człowiekiem. Kiedy poznała tego skrytego, nieśmiałego mężczyznę, który w przeszłości kojarzył jej się z zimnem i szyderstwem, nie przypuszczała, że mogłaby kiedykolwiek rozważyć nawiązanie relacji z wyjątkiem biznesowej.
A teraz?
Teraz, miała ochotę zatopić palce w jego miękkich, wilgotnych włosach, złożyć pocałunek na wąskich od zaciskania w cienką linie wargach, pozwolić na błądzenie jego dłoni po swoim nagim ciele, a w szczególności, chciała patrzeć w jego ciemnoczekoladowe oczy, które jarzyły się ciepłym blaskiem, gdy patrzył w jej orzechowe.
Dzwonki alarmowe, które powinny pojawić się już dawno temu, nie rozbrzmiały w jej umyśle. A gdy uczuciowa Hermiona Granger przejmuje stery, odpychając na bok tą rozważną i trzeźwo myślącą...
Gdyby ktokolwiek z jej znajomych, zajrzał w jej niepoukładane myśli, nigdy nie nazwałby jej najmądrzejszą czarownicą w jej wieku.
Rozum całkowicie ją opuścił, gdy powoli zbliżyła usta do męskich warg czarodzieja, który w dalszym ciągu nad nią górował. Poprosiła uprzejmie o pozwolenie, a Severus musiał podjąć ostateczną decyzję. Nie była dumna z szopki, którą odwaliła wcześniej. Prawda była taka, że bała się przywiązać w ten sposób do Severusa, a dzielenie z nim jego komnat, przypominało szczęśliwą parę, która wraca z nudnej uroczystości i zatapia swoje zmęczone ciała w miękkiej pościeli po smacznej kolacji. Nie chciała obudzić nadziei, która kiełkowała w jej podświadomości od jakiegoś czasu, bo była pewna...
Oh, jestem cholernie pewna, że Severus nie zainteresuje się mną w ten sposób.
Ale przecież zaproponował ci ponadprogramowe spotkania poza Onca, prawda? - szepnął złośliwy głosik w jej umyśle.
A ty się zgodziłaś, bo skrycie masz nadzieję, że coś z tego wyjdzie...
Nie! Wiązanie się z kimkolwiek nie wchodziło w grę, a zwłaszcza z Severusem. Czarodziej jest pełen skrajności.
Oczy Severusa rozszerzyły się odrobinę, gdy zbliżyła usta do jego własnych. Odsunął się gwałtownie siadając obok i kręcąc głową.
— Nie — powiedział stanowczym tonem. — Jesteś zdezorientowana, w szoku. — Spojrzał na nią z kwaśnym grymasem. — Nie mogę cię w ten sposób wykorzystać.
Hermiona uśmiechnęła się do niego uspokajająco i pogłaskała grzbiet jego prawej ręki, która leżała na łóżku na wysokości jej biodra.
— Jestem całkowicie świadoma tego czego pragnę, Severusie — Ścisnęła jego dłoń, gdy próbował zwiększyć odległość między ich ciałami. — Chcę ciebie.
Zauważyła lekki dreszcz, którego najwyraźniej nie zdążył ukryć, a kącik jego ust podniósł się nieco w uśmiechu.
— Nie odpuścisz mi, prawda? — parsknął.
— Prawda — zachichotała z iskrą radości w oczach. — Pod warunkiem, że też tego chcesz.
Spojrzał w jej oczy z taką stanowczością, że przeklnęła głośno ślinę i rozchyliła usta w szybszym oddechu.
— Chcę.
— Czy mam ci wysłać specjalny wniosek do rozważenia w ciągu pięciu dni roboczych? — uniosła sarkastycznie brew.
— Czy zamkniesz w końcu te paplające usta? — parsknął głębokim głosem i położył się obok niej.
— Tylko, jeśli mi w tym pomożesz... — Przygryzła wargę, żeby nie roześmiać się na widok jego przewracania oczami. — A wiesz, że mogę mówić cały czas... — Podparła się na łokciach. — ... mogę ci opowiedzieć o tym, jak Harry poprosił po raz pierwszy o czerwony pokój zabaw w Onca i był przekonany, że kulki gejszy służą do...
Nie zdążyła dokończyć zabawnej historii, ponieważ wymagające usta czarodzieja ucięły wszelkie słowa, które miały nadejść. Jego poszukujący stymulacji język, zagłębił się z głodem w jej wargach, a jęk który wydobył się z jego ust przyspieszył puls wyczuwalny w jej tętnicach.
Severus oderwał się od jej warg i spojrzał na nią ze zmrużonymi oczyma.
— Jeśli jeszcze raz użyjesz imienia chłopca, którego imienia nie wolno wymawiać w mojej sypialni, to będę zmuszony przełożyć cię przez kolano — wysyczał z obietnicą niebezpieczeństwa w oczach.
Jej jedwabne majtki nasiąknęły wilgocią, a oddech uciekał w szybkich seriach.
— Właściwie znam jeszcze kilka zabawnych histo...
Przyciągnął jej ciało do swojego w zaborczym chwycie i zbliżył swoje cienkie wargi do jej pełnych.
— Nie żartuję, mała czarownico — wyciągnął język, muskając jej usta koniuszkiem. — Jeśli wystawisz moją cierpliwość na próbę, nie będę się kontrolować i wezmę to, czego pragnę.
— Skąd pomysł, że mi to przeszkadza? Wyraziłam już zgodę, prawda? — Uśmiechnęła się złośliwie podgryzając jego dolną wargę.
Syknął na kontakt jej zębów z wrażliwą tkanką.
— W takim razie... — wyszeptał składając pocałunki na gładkiej szyi Hermiony.— ... powinnaś nauczyć się pokazywać swoje bezpieczne słowo na migi, bo zapewniam, że mam zamiar odebrać ci umiejetność posługiwania się aparatem mowy.
Wzdrygnęła się gwałtownie na dźwięk mrocznego szeptu czarodzieja i zaczęła wić się pod jego twardym ciałem.
— Brzmi kusząco... zwłaszcza, gdy mówisz to w ten sposób... tym tonem — jęknęła ostatnie słowo, gdy Severus przygryzł miejsce nad jej obojczykiem.
— Tym tonem? — szepnął jej do ucha najgłębszym głosem, jaki kiedykolwiek u niego słyszała, a jej biodra zakołysały w odpowiedzi. — Mam zamiar rozebrać cię z tego obraźliwego stroju, a później zdecyduję co z tobą zrobić.
Prawdę mówiąc... nie mam nic przeciwko, żebyś zrobił ze mną cokolwiek chcesz.
Ściągnął jej koszulę nocną z podirytowanym warknięciem, gdy zaczepiła się o jej włosy, blokując czarownicy możliwość oddychania. Usłyszała parsknięcie, a koszula poddała się jego magii, gdy machnął ręką w stanowczym geście. Spojrzał na jej nagie piersi i śledził bujne kształty z wyraźnym głodem w oczach.
Już miał ściągnąć jej majtki, gdy pacnęła go w rękę.
— Tsk-tsk, proszę pana — Jej złośliwy uśmiech sprawił, że jego oczy zwęziły się podejrzliwie. — To niesprawiedliwe, że świecę nagim tyłkiem po raz kolejny w ciągu doby, gdy ty jesteś ubrany.
Wskazał na swoje cienkie spodnie od piżamy unosząc brew.
— Nazywasz to ubraniem?
— Zdejmij i pozwól mi popatrzeć.
— Nie ma na co — Wzruszył ramionami w mało przekonującym geście.
— Zapewniam cię Severusie, że jest na co. Zdejmuj — wychrypiała, patrząc na zgrubienie widoczne w jego spodniach.
— Apodyktyczna — mruknął z irytacją i chwycił pas spodni, aby zsunąć je ze swojego ciała.
Ślina zebrała się w jej ustach na widok dumnie pulsującej erekcji i miała przemożną ochotę spróbować go po raz kolejny. Severus miał już możliwość kontrolowania sytuacji, podczas ich spotkania w dyrektorskim gabinecie.
Teraz moja kolej.
Przygryzła wargę, tłumiąc złośliwy uśmieszek, który prawie pojawił się, gdy wizja zaświtała w jej głowie.
To mu się spodoba.
— Połóż się na plecach, Severusie.
— Nie taki miałem plan — nadąsał się przezabawnie, marszcząc brwi z zawodem. — Miałem właśnie zr...
— Czy możesz mi zaufać? — przewróciła oczami. — Doskonale wiem, co miałeś zamiar zrobić, Severusie i gwarantuję, że będziesz usatysfakcjonowany.
Jego wyraz twarzy sugerował, że wcale nie jest tego taki pewny, ale z krótkim wahaniem położył się na łóżku. Podniosła się na kolana, prezentując mu swoje kształty w bardziej korzystnym świetle i prześledziła szlag po skórze rękami od swojej szyi, aż po zaciśnięte z podniecenia sutki. Severus przełknął słyszalnie ślinę, a jego obnażona męskość podskoczyła na widok wiedźmy klęczącej między jego rozchylonymi udami. Zatrzymała ręce na skraju swojej bielizny i uniosła brew pytająco.
— Czy chcesz, żebym je dla ciebie zdjęła?
Wziął wdech, jego nozdrza rozszerzyły się i skinął szybko głową. Uśmiechnęła się zalotnie, wkładając dwa kciuki pod materiał i zsuwając wilgotne majtki po rozgrzanych z podniecenia udach. Severus nie spuszczał wzroku z jej palców i upragnionego punktu, który znajdował się pomiędzy nimi. Oblizał spierzchnięte wargi i zacisnął pieści na prześcieradle. Domyśliła się, że powstrzymuje impuls sięgnięcia po jej nagie ciało i szanowała go za przejaw samokontroli, którą ona sama zaczynała tracić.
— Chcę, żebyś się dotknął — powiedziała ochrypłym, stanowczym głosem. — Zrób to powoli i nie spuszczaj ze mnie wzroku.
Zawahał się, patrząc na nią ze zdumieniem, ale zastosował się do polecenia i chwycił w uścisk długiego penisa z cichym sykiem ulgi. Pieściła swoją skórę, omijając najbardziej strategiczne miejsca, aby podroczyć się z czarodziejem, który za każdym razem, przyspieszał tempo pociągnięć i wzdychał z frustracją, gdy zatapiała rękę między nogami, nie docierając do oczywistego celu.
— Jestem na skraju decyzji rzucenia się na ciebie, wiedźmo... lepiej, żeby twój plan był dobry — wysyczał, gdy krople preejakulatu zaczęły spływać po główce jego penisa.
Nawet nie wiesz, jak dobry...
Gdy jego tępo stało się prawie szalone, a oddech uciekał mu w szybkich seriach, chwyciła jego rękę w mocnym uścisku, powstrzymując możliwość ruchu. Irytacja połączona z żądzą w jego oczach, wydusiła z jej piersi chichot, który sprawił, że zmrużył groźnie oczy i próbował przyciągnąć ją do siebie. Uniknęła niewoli, chwytając go za szyję i zbliżając swoje usta do jego.
— Teraz, mój niecierpliwy czarodzieju... — Pocałowała go delikatnie i zaśmiała się głośno, gdy desperacko próbował pogłębić pocałunek. —... otrzymasz nagrodę za przejaw cierpliwości.
— Pieprzyć cierpliwość, Hermiono! — warknął spiętym głosem. — Zrób ze mną co chcesz, byle szybko.
— Skoro nalegasz... — powiedziała tajemniczo z psotną iskierką w oczach.
Podniosła ciężar ciała na rękach i przełożyła udo nad torsem czarodzieja, odwracając się do niego tyłem. Zaskoczony Severus zacisnął palce na jej łydkach i wziął głęboki oddech na widok jej nagiego tyłka kołyszącego się przed jego oczyma. Spojrzała przez ramię na jego zafascynowaną pośladkami twarz (Merlinie... mężczyźni!) i zachichotała cicho.
— Pozwoliłeś mi zrobić, co mi się podoba — Uniosła kącik ust w figlarnym uśmiechu. — Właśnie tego chcę, Serpnes — wymruczała i wypięła pośladki w stronę jego twarzy, obniżając głowę, aby otulić wargami jego nabrzmiałego krwią penisa.
Severus jęknął głęboko i w chwili, gdy zorientował się co miała na celu, przyciągnął jej ciało za biodra i zatopił język w jej wilgotnych fałdach z cichym pomrukiem satysfakcji. Jego umiejętne pociągnięcia giętkim narządem, wydobyły z jej zapełnionych ust ochrypły jęk, który wstrząsnął ciałem czarodzieja. Pomasowała jego ciężkie od nasienia jądra, aby kontrolować moment wytrysku. Czuła, że jego mięśnie się spinają i była pewna, że jeśli pociągną aktywność dłużej... Severus wybuchnie wprost do jej ust. Nie miała nic przeciwko i chętnie skosztowałaby dowodu swoich wysiłków, ale dziś miała inny plan. Chciała zobaczyć, jak rozpada się pod jej ciałem w ekstazie... chciała spojrzeć w czekoladowe oczy i podzielić się chwilą wspólnej przyjemności...
Gdy jego jądra uniosły się i zaczęły kurczyć, odsunęła napuchnięte usta i chwyciła jego dłonie, zaciśnięte w twardym uścisku na jej biodrach. Severus był w swoim świecie... liżąc, chłepcząc i ssąc jej kobiecość. Musiała oderwać jego ręce zaklęciem, aby zwrócić jego uwagę.
— Co się stało? — jęknął nieprzytomnym tonem. — Zrobiłem coś nie tak?
Bogowie... wygląda, jak odzwierciedlenie seksu w swoich potarganych włosach, wilgotnych... spuchniętych wargach.
— Nie — Uśmiechnęła się z małą zadyszką. — Jesteś w tym genialny i dobrze o tym wiesz! Dorosłemu czarodziejowi nie przystoi wiecznie domagać się uznania!
Odwróciła się i usiadła na nim okrakiem, odgarniając z jego czoła czarne, przepocone kosmyki włosów.
— Więc w czym problem? — zapytał zbyt niepewnie, jak na jej gust.
— Żaden problem — wyszeptała, opierając łokcie po obu stronach jego głowy. — Po prostu nie wyobrażam sobie, żebyś osiągnął szczyt nie patrząc mi w oczy.
Zacieśnił uścisk na jej talii, a jego biodra zakołysały się na ten pomysł.
— W takim razie, w jaki sposób rozwiążemy ten drobny szczegół? — Oblizał suche usta, patrząc jej w oczy z płomiennym spojrzeniem.
— Jak mi zaufasz, to się dowiesz — warknęła stanowczo, zatapiając język w jego chętnych wargach i prowadząc rękę między ich ciałami, aby chwycić jego męskość.
Severus westchnął z przyjemności, gdy wsunęła dowód jego pożądania między śliskie fałdy, a jej mięśnie pomasowały jego długość w powitalnym uścisku.
— Nie wytrzymam długo, Hermiono... — wysapał ciężko.
Jej figlarny uśmiech wydusił westchnienie porażki z jego ust, gdy uniosła się nad jego ciałem i zatopiła całą długość jego penisa w swoim środku. Powolne kołysanie jej bioder sprawiło, że Severus spiął się w pełnym skupieniu, zaciskając powieki i szczękę. Chwyciła jego twarz i poklepała delikatnie po policzku, aby zwrócić jego uwagę. Otworzył oczy pełne walki z dzikim instynktem który, mogła powiedzieć, szalał w jego ciele i wymagał natychmiastowego przyspieszenia tempa i zakończenia słodkiej tortury na którą go skazała.
— Nic na to nie poradzę, wiedźmo — warknął wściekle. — Za długo się ze mną droczyłaś!
— Jakkolwiek krótko to nie potrwa, nie zamykaj oczu — powiedziała ostrym tonem i przyspieszyła tempo, czując jak jego twardy penis ślizga się po gładkich ścianach jej pochwy.
Severus zacieśnił uścisk na jej biodrach i z głośnym jękiem zaczął unosić jej ciało, aby pomóc w stymulacji. Dzikie spojrzenie jego ciemnych oczu, spowodowało zwiększenie jej zapału i sięgnęła ręką do nabrzmiałej łechtaczki w nadziei, że podzieli osiągniecie spełnienia z czarodziejem. Widok jej zwinnych palców masujący kłębek nerwów, wyrwał z czarodzieja głębokie warknięcie. Zgiął kolana opierając ciężar ciała na stopach i zaczął wściekle wbijać się w jej wnętrze ze zwierzęcymi pomrukami przyjemności. Jej oczy wywróciły się, gdy uderzył w odpowiednie miejsce w jej wnętrzu, spłycając penetrację i przyspieszając tempo. Spojrzała po raz ostatni na dyszącego czarodzieja, a jej ciało zatrzęsło się w silnych drgawkach, gdy osiągnęła szczyt.
Usłyszała swoje imię wyszeptane najbardziej namiętnym głosem, jaki kiedykolwiek słyszała, gdy ruchy czarodzieja znajdującego się pod nią stały się nieskoordynowane i urywane. Patrzyła na jego twarz wykrzywioną z rozkoszy orientując się, że nigdy wcześniej nie widziała równie cudownego wyrazu. Severus Snape, podczas osiągania szczytu był najpiękniejszym widokiem, jaki miała zaszczyt kiedykolwiek obserwować.
Opadła na jego nagi tors, gdy wstrząsy wtórne targnęły jej ciałem. Czarodziej szeptał w jej włosy słowa, których nie potrafiła dosłyszeć i chwycił jej twarz w dłonie, składając drobne pocałunki we wszystkich możliwych miejscach. Przeturlała się z jego zmęczonego ciała i opadła na pustą część materaca wzdychając głęboko, gdy jej rozgrzana skóra spotkała się z chodną pościelą. Nic jej nie obchodziło w tym momencie. Voldemort mógłby zmartwychwstać i gonić Harry'ego Pottera po Ulicy Pokątnej, a ona w dalszym ciągu leżałaby na cudzym łóżku z czarodziejem, który sprawiał, że słowo „magia" nabierało nowego znaczenia. Przekręciła głowę, aby spojrzeć na mężczyznę o wyjątkowo rozpustnym wyglądzie. Jego klatka piersiowa unosiła się w szybkim tempie. Kończyny rozrzucone na materacu, podobnie jak jego kruczoczarne włosy. Jednak, to jego ciemne, płonące oczy zaparły jej dech w piersiach.
Severus przyciągnął plecy Hermiony do swojej klatki piersiowej i zaborczo objął ramieniem jej brzuch. Gładził palącą skórę w uspokajających pociągnięciach, a jego ciemny głos, szepczący słodkie słowa utulił ją do snu.
