Severus wstał dość późno, co dało mu mało czasu na poranną rutynę, po za tym od wcześniejszego wieczoru czuł się okropnie. Najchętniej zostałby w łóżku, ale niestety nie mógł, bo czekało go spotkanie personelu. Przerzucił nogi przez krawędź łożka, stanął na równe nogi i momentalnie się skrzywił. Ruszył powolnym krokiem do łazienki, gdzie będąc już w środku rozebrał się do naga. Stanął w lekkim rozkroku przed toaletą by sobie ulżyć, gdy skończył potrząsnął penisem by strzepnąć ostatnie kropelki moczu. Podniósł brudne rzeczy z podłogi, a jego wzrok dostrzegł plamę krwi na majtkach. Wszedł pod prysznic i zaczął się natychmiast myć, prawie krzyknął gdy poczuł, że za jego jądrami jest jakaś dziwna dziura, pomacał tam palcami i wsadził między nogi małe lusterko, tego czegoś nie powinno tam być! Postanowił jak najszybciej się umyć i ubrać, a po skończonym spotkaniu obiecał sobie, że pójdzie z tym czymś do szkolnej pielęgniarki. Gdy ubierał bieliznę jakaś woda spłynęła mu po nogach tworząc pod nim kałużę, a jego ciałem wstrząsnął potworny skurcz, wiedział, że bez eliksiru na ból nie da rady.
Severus siedział na beżowej, skórzanej kanapie w gabinecie Dumbledore'a, miał nadzieję, że jak zajmie wygodną pozycję to powoli mu przejdzie, ale ani wygodna pozycja, ani pięć dużych fiolek eliksiru na ból nie pomogły, a wręcz przeciwnie, było jeszcze gorzej.
- Naszym nowym nauczycielem od obrony przed czarną magią zostaje moja dobra przyjaciółka- Kya Sozin- ciągnął Albus.
Snape z początku spotkania starał się słuchać, ale potem nie był w stanie tego zrobić. Czuł jakiś dziwny nacisk i miał równie dziwne skurcze, które przychodziły i odchodziły, nagle z jego ust dobiegł zbolały jęk, który nie umknął nikomu z pomieszczenia.
- Severusie? Co ci jest?- zapytała przejęta McGonagall.
- N-nic, to tylko ostry ból brzucha- wydyszał mistrz eliksirów.
- Może niech Poppy cię zbada- zaproponowała Pomona.
- Nie trzeba, pójdę się położyć. Dyrektorze, mogę sobie iść?- zapytał z ledwością.
- Oczywiście- rzekł, a na jego twarzy malowało się zmartwienie.
Severus kiwnął głową w ramach podziękowania i zaczął powoli wstawać, jednak gdy uszedł kilka kroków wrzasnął z bólu, a spomiędzy jego nóg spłynęła dość spora ilość krwi. Poppy natychmiast wyczarowała mugolskie nosze, na których wraz z Aurorą położyły mężczyznę.
- Wszyscy wynocha, zostaje tylko ja, Aurora i Severus- powiedziała Pomfrey, a wszyscy jak jeden mąż wyszli na zewnątrz- Severusie, wiem, że to pewnie będzie bardzo zawstydzające, ale muszę cię zbadać ginekologicznie.
Normalnie Snape by pewnie coś krzyknął, ale w tamtym momencie za bardzo go bolało by mógł się sprzeciwiać, więc pozwolił zdjąć sobie spodnie i majtki i rozłożyć nogi.
-Severusie, od kiedy masz to dziwne wejście za jądrami?- zapytała wkładając do środka palce.
Severus sapnął gdy poczuł w sobie palce, ale zgodnie z prawdą powiedział, że znalazł tą dziurę rano.
- Kiedy ostatni raz uprawiałeś sex?- zapytała Poppy pochylając się między nogami profesora.
- Ponad siedem miesięcy temu! Ale jakie to ma znaczenie?!- wrzasnął Severus, gdy uderzył go kolejny skurcz.
- Zbadałam cię dokładnie i mogę śmiało powiedzieć, że rodzisz- powiedziała pielęgniarka.
- Rodzę?! To nie możliwe!- krzyknął wraz z kolejnym skurczem.
- Możliwe- rzekła wkładając znów w niego palce- już za późno na cesarskie cięcie, będziesz musiał urodzić siłami natury. Rozwarcie jest na dziesięć centymetrów co oznacza, że wcześniej musiały odejść ci wody.
- No przecież ja nie dam rady!- wrzasnął.
- Dasz sobie doskonale radę- powiedziała uspokajająco Aurora głaszcząc go po włosach.
- O cholera!- krzyknęła nagle Pomfrey wychylając głowę spomiędzy jego nóg.
- Co się dzieje?- zapytała profesorka wycierając spocone czoło swojego kolegi.
- Dziecko jest źle ułożone, będę musiała je obrócić, Severusie, to może cię mocno zaboleć- powiedziała patrząc mu w oczy.
- Jestem gotowy- zaszlochał, po czym zaczął wrzeszczeć z bólu, gdy Poppy wykonała manewr, który obrócił dziecko.
- Dobra, teraz musisz przeć- powiedziała, a jego oczy wyglądały jak pięciozłotówki- no dalej.
Severus wziął głęboki wdech, po czym podniósł lekko głowę i tłów i zaczął przeć. Aurora trzymała go za rękę, a druga ręką gładziła go po spoconym czole. Snape wiedział, że będzie musiał podziękować Aurorze i Poppy, bo gdyby nie one to prawdopodobnie obecnie leżałby w swojej łazience lub sypialni w mokrych spodniach.
- Świetnie! Przestań na razie przeć- rzekła, a on opadł na plecy szlochając.
- Nie dam rady! Boli!- wypłakał starając się oddychać między skurczami.
- Cudownie sobie radzisz, jesteś bardzo dzielny, musisz jeszcze trochę wytrzymać, a będziesz mógł podziwiać swojego dzidziusia- szepnęła mu na ucho Sinstira, podczas, gdy on próbował oddychać czekając, aż Poppy znów powie, żeby parł.
W tym samym czasie Albus polecił każdemu przygotować się do nadchodzącego roku szkolnego, w końcu uczniowie mieli wrócić za siedemnaście dni, natomiast sam stał wraz z wicedyrektorką Minervą McGonagall przed drzwiami swojego gabinetu. Oboje przysłuchiwali się krzyką Severusa i mieli ochotę zobaczyć co się dzieje, jednak ufali Pomfrey, więc ostatecznie postanowili jej nie przeszkadzać. Gdy znów rozległ się ten okropny wrzask nauczycielka transmutacji chciała wejść do środka, ale została powstrzymana przez dyrektora, który kazał jej zaufać pielęgniarce.
- Uwaga, będzie skurcz- powiedziała Poppy, a on przygotował się znów do parcia- raz, dwa, trzy i przyj- rzekła, a Severus znów wydał z siebie głośny krzyk.
- Ile jeszcze?!- krzyknął, biorąc szybkie i krótkie oddechy.
- Jeszcze tylko kilka chwil i będzie koniec- powiedziała Aurora patrząc na Poppy, która kiwnęła w zgodzie głową- Severusie, spróbuj wziąć głębokie wdechy takie aż do brzucha- rzekła, a on zrobił to co mu powiedziała- I przyj!- krzyknęła, a on wydał głośniejszy krzyk niż kiedykolwiek wcześniej.
- Dobrze! Widzę główkę! Przestań na razie przeć- krzyknęła uradowana Poppy.
Widziała, że mistrz eliksirów jest na skraju omdlenia, ale wpadła na wspaniały pomysł jak zachęcić go do dalszej współpracy. Chwyciła go za dłoń i poprowadziła ją między jego nogi. Jego oczy rozszerzyły się tak jakby miały wypaść z orbit, wprost nie mógł uwierzyć, to było jego dziecko, które już kochał całym sercem i, dla którego był gotów dokończyć te tortury zwane porodem.
- Na trzy, raz, dwa, trzy i przyj- powiedziała poraz, któryś Pomfrey- dobrze, odpocznij chwilę, teraz przyj jak najmocniej, a to się skończy.
Wziął głęboki wdech i wypuścił go nosem, po czym wziął kolejny wdech, uniósł się lekko i pochylił do przodu i parł tak silno jak tylko umiał, a gdy usłyszał płacz niemowlęcia poddał się ciemności, która go spowiła.
- Gratulacje, to dziewczynka- powiedziała uradowana Poppy wykonując skan diagnostyczny na dziecku i owijając je w miękki kocyk.
- Słyszałeś Severusie, masz córeczkę- rzekła Aurora, a jej szczęśliwy wyraz twarzy opadł, gdy zobaczyła, że mężczyzna stracił przytomność- On się nie rusza!
Pielęgniarka podniosła obie powieki mężczyzny i wykonała szybki skan diagnostyczny, dzięki, któremu dowiedziała się, że omdlenie Severusa było spowodowane silnym wyczerpaniem. Aurora wzięła na ręce nowo narodzone dziecko, a Poppy w tym czasie założyła Severusowi kroplówkę i maskę na nos i usta.
- Muszę mu jeszcze założyć cewnik i będziemy mogli iść do skrzydła szpitalnego- rzekła Pomfrey wyjmując ówcześnie wspomniane urządzenie.
- Na prawdę musisz?- westchnęła Aurora doskonale zdając sobie sprawę gdzie cewnik się wkłada.
- Cóż, zawsze mogę założyć mu pampersa, chociaż chyba bardziej wolałby ten cewnik- powiedziała ze śmiechem Poppy wywołując śmiech u Aurory i lekki uśmiech u dziecka.
Poppy zaklęła nosze tak, żeby jechały obok niej, a Aurora transmutowała białą kartkę w koc, którym przykryła nogi Severusa. Pomfrey wzięła niemowlę na ręce, a Aurora zaklęcie czyszczące Chłoszczyć i pozbierała jego buty, skarpetki, spodnie i majtki z podłogi. Gdy wyszły na korytarz od razu dopadła ich Minerva.
- Merlinie co się stało? Co to za dziecko?- zapytała McGonagall patrząc to na nieprzytomnego Severusa, to na niemowlaka.
- Severus urodził- rzekła krótko astronomka.
- Przyznam szczerze, że tego się nie spodziewałem, ale nie ma czasu się nad tym rozwodzić, trzeba ich zabrać do skrzydła szpitalnego- powiedział z uśmiechem Dumbledore i wszyscy ruszyli do wcześniej wspomnianego miejsca.
Na miejscu pielęgniarka przekazała szybko dziewczynkę najstarszej kobiecie, a sama pobiegła do swojego biura, a po chwili wróciła ze szpitalnym łóżeczkiem i poleciła położyć w nim malutką istotkę. Położyła Severusa na łóżku obok łóżeczka i zmieniła jego ubrania w granatową piżamę, rzuciła na oboje jej pacjentów zaklęcia monitorujące i powiedziała, że Snape i maleństwo potrzebują ciszy i spokoju. Dumbledore zwołał kolejne zebranie, w końcu należało ogłosić dobre wieści. Z początku niektórzy nie uwierzyli, bo po pierwsze Severus był mężczyzną, a po drugie nic nie wiedzieli o jego życiu towarzyskim, ale to nie był czas na to by się rozwodzić nad tym z kim mistrz eliksirów się kocha. Nagle różdżka Poppy zadrżała w jej kieszeni, co oznaczało, że coś się dzieje z jednym z jej pacjentów. Pobiegła przodem do swojego królestwa, a reszta kadry za nią. Gdy weszli do środka zastał ich rozczulający widok, Severus siedział na łóżku w pozycji pół leżącej i kołysał w ramionach swoje dziecko, które swoją drogą płakało.
- Chyba jest głodna- mruknął świeżo upieczony rodzic
- Na pewno, a teraz mamy okazję zobaczyć czy jesteś w stanie karmić piersią- rzekła biorąc na chwilę od niego dzidziusia, podczas gdy on rozpiął trzy górne guziki piżamy i odsłonił jeden z sutków- dobrze, teraz pozwól jej owinąć wargami twój sutek i jeśli poczujesz ssanie to znaczy, że jesteś zdolny do laktacji- powiedziała podając mu córeczkę, którą przystawił do piersi, a ona zaczęła natychmiast ssać.
- Wciąż nie mogę uwierzyć, że byłeś w ciąży- powiedziała Charity.
- Ja też nie- odparł Snape.
- A w zasadzie jak ją nazwałeś?- zapytał Filius.
- Katara Seraphina Snape- uśmiechnął się patrząc na malutką w swoich ramionach.
- Bardzo ładnie- rzekła Pomona.
- Dzięki... Chociaż nie wiem jak sobie poradzę- westchnął kołysząc Katarę.
- Nie martw się, dałeś sobie radę z porodem to i z resztą dasz sobie radę, a po za tym masz nas- powiedziała Aurora, a wszyscy w zgodzie kiwnęli głowami.
Bądźcie pozdrowieni!
Piszcie jak wam się podoba i czy mam jeszcze kiedyś coś napisać
Czuwaj!
