Hej, hej. Po kilku latach postanowiłam kontynuować tę historię. Może tym razem mi się uda
Hermiona obudziła się z bólem żołądka. Wiedziała, że przyczyną jej dolegliwości jest dzisiejsze spotkanie z właścicielem Zdrojowiska. Trzęsącymi się rękoma sięgnęła po dzbanek wody i wypiła go łapczywie. Nie czuła wyspania ani głodu. Każdy nerw i mięsień jej ciała był napięty do granic wytrzymałości. Czuła się jak ofiara czekająca na nieuniknione ze strony drapieżnika. Podeszła do drzwi prowadzących do reszty domu. Pociągnęła za klamkę ale zgodnie z domysłami była zamknięta.
Postanowiła dokładnie zaplanować sobie czas do spotkania, wiedząc, że odrobinę ukoi to jej nerwy.
-Ogryzku!- zawołała głośno i wyraźnie skrzata i już po chwili usłyszała trzask aportacji .
- W czym mogę panience pomóc?- zapytał, pochylając się w niskim pokłonie.
- Czy twój Pan wspominał może o której się dzisiaj zjawi?- zapytała z nutą obawy w głosie.
- Oh… niestety Pan nie wtajemniczył Ogryzka w swoje plany- zasmucił się lekko- ale mogę panience zdradzić, że pojawi się raczej wieczorem. Mój pan bardzo lubi nocny tryb życia
Dziewczyna spojrzała na zegarek, wskazujący godzinę 9:30
-Bardzo Ci dziękuję- powiedziała uśmiechając się lekko.
-Drobiazg panienko, Ogryzek jest szczęśliwy, że mógł pomóc! Niestety muszę oddalić się teraz, żeby posprzątać dom na przyjazd Pana, Pan bardzo nie lubi bałaganu- wzdrygnął się lekko i w tej samej sekundzie zniknął z cichym trzaskiem.
Hermiona, lekko uspokojona postanowiła się odświeżyć. Wzięła szybki prysznic i przebrała się w czyste ubrania przygotowane w szafie przez Ogryzka. Czas pozostały do spotkania postanowiła poświęcić na czytanie jednej jedynej książki jaka znajdowała się w tym pokoju. Zastanawiała się czy w tej książce jest ukryty jeszcze jakiś przekaz? Właściciel domu musiał ją znać, wiedząc, że sięgnie po książkę i przeczyta list od Niego. To musiałbyś ktoś kto chociaż trochę ją zna. Żałowała, że nie poprosiła skrzata o pozostawienie jej pergaminu i pióra do notowania. Pomyślała, że zrobienie listy potencjalnych właścicieli posiadłości mogłoby ułatwić sprawę. Powoli skierowała wzrok na rozdział dotyczący historii alfabetu starogermańskiego wsłuchując się w dźwięk deszczu za oknem. Czuła się coraz bardziej zrelaksowana aż w końcu zapadła w głęboki sen.
Była w ogromnej sali. Pod wysokimi sufitami wisiały strojne, złote żyrandole. Podłoga wykonana była z błyszczącego marmuru. Pomieszczenie było całkowicie puste. Wzrok dziewczyny przykuły namalowane freski na wszystkich ścianach. Postanowiła obejrzeć je z bliska słysząc echo towarzyszące każdemu z jej kroków. Uśmiechnęła się patrząc na obrazy. Bił z nich spokój i ciepło. Malowidła przedstawiały ludzi podczas codziennych prozaicznych czynności. Kształt i nasycenie kolorów powodowały, że każda sylwetka wyglądała jak żywa. Nagle jedna z namalowanych postaci przyciągnęła jej wzrok. Gryfonka patrzyła zszokowana na swoją podobiznę. Obraz przedstawiał uśmiechniętą, ciut młodszą dziewczynę w objęciach jej najlepszych przyjaciół- Harrego i Rona. Poczuła pojedynczą łzę spływającą z kącika oka i lekko dotknęła palcem wizerunku swoich bliskich. Nagle przerażona odsunęła swoją dłoń. Fresk zaczął pokrywać się krwią. Postacie dookoła zaczęły zamieniać się w przerażające podobizny najbliższych dziewczyny. Zobaczyła zakrwawionych rodziców, Harrego, Rona, Ginny, Remusa, Tonks, całą rodzinę Weasleyów… Gdzie nie przeniosła wzroku widziała swoich przyjaciół i rodzinę. Z każdej strony patrzyły na Nią setki martwych oczu. Usiadła na podłodze, zasłoniła oczy i zaczęła głośno szlochać. To się nie dzieje, to się nie dzieje- powtarzała w głowie jak mantrę. Nagle poczuła delikatne uderzenie w plecy. Odwróciła się zapłakana. Za nią stał szeroko uśmiechnięty Lord Voldemort.
-Ty jesteś następna szlamo!- wysyczał i zaczął się śmiać przeraźliwym, wysokim głosem.
Hermiona zasłoniła uszy i z krzykiem na ustach obudziła się w małym pokoiku w Zdrojowisku
Dziewczyna usiadła na łóżku łapiąc głośno oddech. Rozejrzała się po pokoju, aby sprawdzić czy wszystko było tylko wytworem jej wyobraźni. Za oknem zapadał zmierzch. Pokój powoli pogrążał się w ciemności. Hermiona nie miała siły ani ochoty na to, aby wstać i zapalić światło. Czuła, że aktualny wygląd pomieszczenia idealnie odwzorowuje jej nastrój. Leżała słuchając cichego stukania zegara i czuła, jak ciepłe łzy powoli spływają jej po policzkach lądując we włosach. Poczuła ogromną bezsilność. Nie wiedziała, co aktualnie dzieje się z jej przyjaciółmi. Może ten sen był swego rodzaju przepowiednią? Może nie tylko Harry był połączony z umysłem Tego- Którego- Imienia- Nie- Wolno- Wymawiać? Być może tortury Bellatriks Lestrang spowodowały, że stała się bezbronna na umysłowe ataki, w których przecież Voldemort czuł się tak dobrze? Dziewczyna czuła się osamotniona i przerażona. Oddałaby wszystko, żeby wiedzieć, że jej rodzina i przyjaciele są bezpieczni. Nie znała planów Czarnego Pana, nie wiedziała gdzie w tym momencie jest i co planuje. Kiedy Harry ostatnio wniknął w jego umysł Sam- Wiesz- Kto znajdował się daleko, szukając Czarnej Różdżki. Czy przybył na wezwanie swoich wiernych sług? Czy zdobył jedno z Insygnii i właśnie stał się niezniszczalny? Czy jej przyjaciele znaleźli kolejnego horkrusa? Ile czasu jeszcze potrwa to bezsensowna wojna?
Zrezygnowana Hermiona westchnęła głośno. Sięgnęła ręką, aby zapalić lampkę stojącą na szafce nocnej. Po rozświetleniu pokoju jej wzrok spoczął na zegarze, który właśnie wskazywał 21:40. W tym samym momencie w którym pomyślała o której zjawi się właściciel, usłyszała głośne trzaśnięcie drzwi na dole. Ponownie poczuła napięcie każdego z mięśni. Wsłuchiwała się w ciężkie kroki, które z każdą sekundą były coraz bliżej. Nagle drzwi od jej pokoju otworzyły się szeroko. Spojrzała na Właściciela domu
- To Ty…- wyszeptała przerażona trzęsąc się ze strachu patrząc w znajomą twarz przybysza.
