Hermiona obudziła się i od razu jęknęła. Było jej niedobrze, a ból w czaszce był nie do zniesienia. Kiedy tylko otworzyła oczy od razu tego pożałowała. Mimo panującego w pomieszczeniu półmroku ona czuła się jakby ktoś świecił jej latarką prosto w oczy. O ile to możliwe głowa zaczęła ją boleć jeszcze mocniej. Zacisnęła mocno powieki próbując sobie przypomnieć cokolwiek z wczorajszego wieczoru, ale w głowie miała kompletną pustkę. Im dłużej jednak leżała zdawała sobie sprawę, że coraz więcej rzeczy jest nie tak. Łóżko było za twarde, zapach pościeli obcy tak samo jak dźwięk tykania zegara, który wwiercał się w jej umysł. W dodatku zdała sobie sprawę, że jest kompletnie naga. Spróbowała ponownie uchylić powieki. Światło znowu ją oślepiło na moment, ale po chwili zdołała rozejrzeć się po pomieszczeniu. Był to mały pokój bez żadnych okien. Jedyne światło pochodziło z ognia palącego się na kominku. Poza łóżkiem była tu tylko jedna szafa i spory regał z książkami. Hermiona była pewna, że nigdy tu wcześniej nie była. Kiedy rozejrzała się w poszukiwaniu swojej różdżki i jej nie znalazła ogarnęła ją jeszcze większa panika. Próbowała zmusić swój zamglony umysł do wysiłku i wymyślenia sposobu na wydostanie się stąd. Spostrzegła dwoje drzwi i właśnie kiedy zastanawiała się które powinna wybrać jedne z nich się otworzyły. Nim dziewczyna zdążyła zrobić cokolwiek poza podciągnięciem wyżej kołdry do pomieszczenia wszedł Severus Snape. W jednej ręce trzymał fiolkę z zielonkawym płynem, w którym Hermiona od razu rozpoznała eliksir na kaca, a z drugiej szklankę wody. Bez słowa podał jej obie rzeczy, a ona podziękowała skinieniem głowy. Kiedy przełknęła gorzkawi płyn skrzywiła się z niesmakiem, ale głowa od razu przestała ją boleć i poczuła się trochę lepiej. Severus przysiadł na skraju łóżka i wpatrzył się w nią bez słowa jakby czekając na jej wyjaśnienia. Jego twarz jak zwykle nie wyrażała żadnych emocji więc Hermiona nie próbowała nawet zgadywać o czym myślał. Był ubrany w swój surdut, ale nie założył wierzchnich szat. Po raz kolejny dziewczyna zdumiała się jaki był chudy. Obcisłe ubranie wyraźnie zarysowywało się jednak na umięśnionych ramionach. - Jestem u Ciebie w komnatach? - spytała wreszcie dziewczyna, a mężczyzna tylko nieznacznie skinął głową. - Opowiesz mi co się stało? Nic nie pamiętam. Może jej się wydawało, ale przez jego twarz przemknął cień rozczarowania. - Przyszłaś tu wczoraj kompletnie pijana – zaczął opowiadać. - Piłaś, bo… - Bo skończyłam praktyki – przerwała mu Gryfonka przypominając sobie. Wczoraj, po dwóch latach skończył jej się staż jaki otrzymała u Mistrza Eliksirów zaraz po ukończeniu Hogwartu. Kiedy opuszczała lochy miała już tytuł mistrzowski, ale nie czuła się szczęśliwa. Przyjechała na Grimmaund Place 12 gdzie już trwała impreza na jej cześć zorganizowana przez jej przyjaciół. Ale ona nie świętowała. Piła z innymi, by zapomnieć o swoim nauczycielu. Przez ostatnie miesiące stał jej się bliski jak nikt inny. Stali się partnerami w rozmowach i nikt nie rozumiał jej tak jak on. Często się kłócili, ale kłótnie te dawały jej tyle samo radości co godziny spędzone na naukowych dyskusjach. A teraz to wszystko się skończyło. Mieli się już więcej nigdy nie spotkać. Obiecał jej to wręczając dyplom. Ale teraz patrzyła na niego. Jego oczy zwęziły się nieprzyjemnie jak zawsze gdy mu przerywała. Nienawidził tego i zawsze na nią krzyczał. Tym razem jednak tego nie zrobił. Poczekał chwilę upewniając się, że to wszystko co ma do powiedzenia i mówił dalej. - Tak mi powiedziałaś. Kiedy tu wpadłaś już spałem. Bełkotałaś coś niezrozumiałego. Zataczałaś się. A potem zaczęłaś się rozbierać i dobierać się do mnie. Skończył, a na jego wąskich wargach pojawił się ledwo dostrzegalny, według dziewczyny, nerwowy uśmiech. - Czy my… - zaczęła niepewnie Hermiona znów zdając sobie sprawę ze swojej nagości i tego co to prawdopodobnie oznacza. - Czy my ze sobą spaliśmy? - Nie – Severus pokręcił głową. - Nie zrobiłbym tego. Dziewczyna odetchnęła z ulgą. Nie mniej jego ostatnie zdanie ją zabolało. Wiedziała, że mu się nie podoba. Wielokrotnie wyśmiewał jej niski wzrost nazywając ją karlicą. Zawsze roztrzepane włosy przezwał ptasim gniazdem, a kiedy raz zasugerowała mu, że jest już kobietą skwitował to tylko mruknięciem, że patrząc na jej klatkę piersiową nigdy by tego nie zgadł. Spojrzała na niego próbując odczytać jakiekolwiek jego emocje. Po dwóch latach kiedy prawie dzień w dzień siedziała z nim parę godzin nauczyła dostrzegać się ledwie widoczne oznaki jego samopoczucia. Szybko odgadła więc, że był spięty. Mięśnie były bardziej napięte niż zazwyczaj, a niewielka zmarszczka koło oka drgała co jakiś czas. Poznała go na tyle by wiedzieć, że nie przepuściłby żadnej okazji, by z niej drwić, a teraz miał do tego doskonałą okazję. Nie robił tego jednak. I to ją zaniepokoiło. Była niemal pewna, że nie mówił jej wszystkiego. Siedzieli przez dłużą chwilę podczas której żadne z nich się nie odezwało. Atmosfera robiła się coraz bardziej napięta. - Muszę wiedzieć czy to co wczoraj powiedziałaś to prawda – odezwał się cicho Severus. - Nie pamiętam co wczoraj mówiłam – odrzekła trochę zbyt ostro. - Powiedziałaś – zaczął niepewnie. - Powiedziałaś, że… Nie musiał kończyć. Hermiona wyczytała to z jego oczu. Prawie czarnych tuneli w kształcie migdałów. Teraz mówiły więcej niż kiedykolwiek powiedziały jego usta. Dziewczyna miała wrażenie, że widzi w tych oczach część jego duszy. - Powiedziałam, że Cię kocham – skończyła za niego wiedząc, że mężczyzna nie jest w stanie wypowiedzieć tych słów. On tylko nieznacznie skinął głową potwierdzając. - Prawda. Odwróciła wzrok nie chcąc na niego patrzeć. Tyle czasu udawało jej się to przed nim ukryć. Wiedziała, że jej uczucie jest skazane na porażkę. Severus jej nie chciał. Wiele razy wyśmiewał się z jej wyglądu. I nie ważne jak bardzo się starała, nigdy nie była w stanie dorównać mu wiedzą. Była tylko małolatą, którą on wziął na staż, bo Dumbledore i McGonagal na to nalegali. - Przepraszam – wyszeptała. - Jeżeli pozwolisz ubiorę się i nigdy więcej mnie nie zobaczysz. Tym razem naprawdę. Obiecuję. Nie zauważyła kiedy się do niej przysunął. Całą rozmowę siedział na skraju łóżka, a teraz znajdował się tuż obok niej. Nie wiedziała kiedy i jak jego ręce znalazły się na jej ramionach. A tym bardziej nie umiała powiedzieć jak to się stało, że jego usta odnalazły jej. Całował ją zachłannie. Językiem rozchylił jej wargi i wsunął go do środka. Jego dłonie złapały tył jej głowy i przycisnął ją bliżej siebie. Hermiona nie wiedziała co się dzieje. Kręciło jej się w głowie od nadmiaru emocji. Odepchnęła Severusa i spojrzała na niego z niedowierzaniem. - Co Ty robisz? - wydyszała. - To co powinienem zrobić już dawno temu – odparł. Patrzyła na niego nic nie rozumiejąc. Dlaczego ją pocałował? Dlaczego powiedział, że powinien zrobić to już dawno temu? Miała trudności z myśleniem, a wspomnienie smaku jego ust wcale jej nie pomagał. - Nie rozumiem – przyznała wreszcie. - Przecież… Nie zdążyła powiedzieć nic więcej, bo Severus złapał jej twarz w swoje ręce zmuszając, by na niego spojrzała. Poczuła jak tonie w czarnej głębi jego oczu i ledwie usłyszała ciche „legilimens". Nie zobaczyła jednak swoich wspomnień. Zamiast tego zdała sobie sprawę, że dryfuje przez ocean myśli Severusa. Widziała pojedyncze wspomnienia z ostatnich dwóch lat. Wszystkie one dotyczyły je osoby. Tego jak siedzieli razem przy kominku dyskutując o czymś zawzięcie. Jak pochylała się nad kociołkiem z precyzją odmierzając przygotowane ingrediencje. Było nawet wspomnienie ostatnich świąt bożego narodzenia, które spędziła w Norze, a Severus został zmuszony przez dyrektora do przyjścia na Bożonarodzeniowe śniadanie. Wystroiła się wtedy w nową ciemnozieloną sukienkę licząc, że mężczyzna zwróci na nią uwagę, ale on zaszczycił ją tylko kolejnym swoim zjadliwym komentarzem. Teraz oglądając to wspomnienie zrozumiała, że spodobała mu się ta kreacja, a nawet był zazdrosny kiedy inni mężczyźni patrzyli za długo w jej kierunku. Czuła wszystkie emocje towarzyszące tym wydarzeniom i zrozumiała co Severus chciał jej w ten sposób przekazać. Zachłysnęła się kiedy poczuła jak silne jest jego uczucie do niej. Jak bardzo starał się to od siebie odsunąć dla jej dobra. Bo myślał, że ona go nie zechce. Bo był za stary, za brzydki, z nieciekawą przeszłością. Przerwała połączenie i spojrzała na niego. - Severusie – wyszeptała tylko i rzuciła się w jego stronę, by go przytulić i znowu pocałować.