Zastrzeżenie: Nie jest to moja praca, tylko tłumaczenie angielskiego oryginału należącego do Crystalzap. Prawa do mangi, bohaterów należą do Masashi'ego Kishimoto.


Od tłumaczki: Wesołych Świąt! I zapraszam na kolejny, lekki rozdzialik. Prawdziwa akcja już niebawem ;)


Nieoczekiwany Początek

Rozdział 4: Pierwsze Słowa & Ramen


Myśli: „bla bla"

Dialogi: „bla bla"

Kyuubi: bla bla"/„bla bla"


Naruto pracował nad mową oraz kontrolą chakry od trzech miesięcy – oczywiście nikt o tym nie miał zielonego pojęcia. Robił to w nocy, w przerwach na drzemkę, w momentach, kiedy wszyscy myśleli, że smacznie śpi. Nawet nie wiecie jak bardzo trudna jest próba mowy, gdy nie posiada się zębów. Nieprzyzwyczajone mięśnie również nie pomagają. Naruto jednak powoli nauczył się to obchodzić – musiał tylko myśleć nad wykonaniem każdego ruchu ust. Obecnie miał nową zagwozdkę… dalej próbował wpaść na odpowiednie, nadające się na jego „pierwsze" słowo.

Uzumaki zredukował listę do „zboczeniec", „nie", „ramen" i nawet popularnego „tou-san/tatuś". Niestety, nieposiadanie zębów tworzyło kolejny problem – dieta blondynka składała się przede wszystkim z: mleka, soku, wody, mleka… no i powoli wprowadzanego jedzenia dla małych dzieci.

Świetnie. Prawie jednorodna dieta składająca się z mleka już jest wystarczająco zła… nawet nie zamierzam tego ruszać.

W taki więc sposób Naruto wybrał swoje pierwsze słowo… albo coś w tym rodzaju. Misję „Niech Tata Wybałuszy Oczy" miał zamiar zrealizować kolejnego ranka.

Ale będzie piękna scenka – pomyślał młody Namikaze w czasie praktykowania ćwiczeń chakry na łóżeczkowych szczebelkach. Kiedy zasypiał, gdzieś w zakamarkach umysłu mógł usłyszeć chichot Kyuubi'ego. Kitsune wręcz nie mógł doczekać się zabawy.


*Kolejnego dnia*

Minato wstał o zwykłej mu porze, szybko się przebrał i udał sprawdzić, co u Naruto. Jak zwykle chłopiec już nie spał, tylko spoglądał na niego swoimi niewinnymi oczkami. Czwarty delikatnie wziął syna na ręce i położył na stoliku do przewijania. Mężczyzna doskonale wiedział, że dziecko nie przepadało za tą czynnością – w tym momencie na jego twarzy zawsze pojawiał się grymas. Naruto naprawdę tego nienawidził… jedynym pozytywnym aspektem był fakt, że przynajmniej jego tata nie wiedział, że posiadał umysł osiemnastoletniego shinobi. Pieluszka została zmieniona w mgnieniu oka – w końcu miano Żółtego Błysku Konohy nie zostało nadane Czwartemu bez powodu. Hokage ponownie wziął malucha na ręce, a następnie zszedł na parter w celu przygotowania im śniadania.

Niech zabawa się zacznie… hahahahaha… to znaczy… pierwsze słowa. Tak, to.

Minato wyciągnął nowy słoiczek ze śniadaniem dla Naruto (mimo że poprzednim razem cała jego zawartość wylądowała na nim) i umieścił chłopca na specjalnym krzesełku. Yondaime sądził, że tym razem był gotowy na wszystko (oczywiście się mylił)… a w razie konieczności zrobi unik jak przed lecącymi na niego kunai.

Zbliża się… z tym obrzydliwym obrzydlistwem.

Jeszcze chwileczkę… kiedy uniesie łyżkę…

Kyuubi, w oczekiwaniu na akcję, siedział jak na szpilkach.

Teraz.

- Tata lamen!

Ramen"… och, wow. Chyba to go zabiło. Hahahaha.

I w ten sposób pierwsze słowo Naruto Uzumaki'ego-Namikaze przemieniło się w jego pierwsze zdanie.


Nazwał mnie tatą! Tak, tak, TAK! I chyba chce ramen? Nieważne, za to mógłbym mu dać nawet kucyka – pomyślał wciąż nieruszający się Minato. Dopiero obudził go chichot jego syna. Wyjął łobuza z krzesełka, przytulił, a następnie rozpoczął z nim wesoły taniec, podśpiewując pod nosem „tak!". Obserwujący tę scenę ANBU pomyśleli, że ich Hokage chyba w końcu zwariował. Chwilę później ujrzeli żółty błysk, a następnie stanęli twarzą w twarz z najpoważniejszą miną, jaką kiedykolwiek w życiu widzieli oraz słowami:

- Jeżeli piśniecie nawet słówko, wyślę was do Wydziału P&T (Przesłuchań i Tortur).

Na to tylko pokornie skinęli głową – zbyt przerażeni i zszokowani, aby zareagować w jakikolwiek inny sposób. Po tym twarz Minato się rozjaśniła, ujawniając szeroki uśmiech, po czym mężczyzna zniknął razem z Naruto w jednym z pokojów.

Przyszykujemy się i wyruszamy na śniadanie do Ichiraku. Czekajcie chwilę… Naruto ma tylko trzy miesiące, to w takim razie dlaczego jest w stanie tak dobrze się komunikować? I skąd wie, że ramen jest dobre… owszem, widział mnie w momencie, gdy to jadłem, ale nie sądzę, abym kiedykolwiek w jego obecności wypowiedział nazwę dania.

Czwarty spojrzał na cierpliwie czekającego na ubranie Naruto.

Cierpliwie? Może i nie wiem za wiele o dzieciach, ale chyba z natury nie powinny być cierpliwe, racja? Teraz, kiedy o tym myślę, to sądzę, że dotychczas spokojnie przespał każdą noc. Wszyscy mi mówili, że będzie odwrotnie i mam się na to nastawić. Nigdy też nie zauważyłem, aby kiedykolwiek płakał.

Z powrotem przeniósł wzrok na synka, którego twarz zdobił rozbawiony uśmiech. Uniósł brew.

Tak jakby sądził, że moje stanie tu i gapienie się na niego jest przezabawne. No dobra, aktualnie to prawdopodobnie jest śmieszne… ale i tak.

Młody ojciec ukląkł – tak, by być na równi z młodszym Namikaze. Naruto ani przez chwilę nie przestał się szczerzyć.

- Dlaczego nigdy nie płaczesz, Naruto? – zapytał, delikatnie pukając go palcem w czoło, nawet nie oczekując odpowiedzi.


Naruto i Kyuubi nie mogli wytrzymać ze śmiechu.

Hahahaha, to zaczyna być naprawdę dobre – pomyślał blondyn.

Spójrz na jego twarz – parsknął Kyuubi.

- Dlaczego nigdy nie płaczesz, Naruto?

Uzumaki niezbyt wiedział, co na to powiedzieć, jak się zachować. Mógłby albo zacząć płakać (co nawet nie wchodziło w grę – już wystarczająco się napłakał w „poprzednim" życiu), powiedzieć coś w stylu „dlaczego chcesz, abym to robił?" (niestety już wystarczająco się w tym dniu nagadał), pozostał więc na trzeciej opcji.


*Oczami Minato*

Mimo, że nie oczekiwałem od Naruto żadnej odpowiedzi, i tak gdzieś podświadomie na to po cichu liczyłem. Po paru sekundach chłopiec przechylił głowę lekko na prawo i spojrzał na mnie tymi swoimi ogromnymi, błękitnymi oczami, po czym usłyszałem coś w stylu „uuh?", co zabrzmiało prawie jak pytanie. Widok jego wyrazu twarzy, dodatkowo ten jego dziecięcy, wysoki głosik… zdecydowanie zbyt wiele. Wybuchnąłem śmiechem.

Po tym, jak ubrałem blondynka w jego pomarańczową koszulkę z niebieską spiralą, czarne spodenki zdobione po lewej stronie przez oranżowy pasek, chłopczyk także odpowiedział mi śmiechem.

- Gotowy na ramen, Naruto? – w zasadzie nie miało to zabrzmieć jak pytanie, ale i tak otrzymałem odpowiedź w postaci radosnego pokrzykiwania i podskakiwania. Wziąłem go na ręce, złapałem płaszcz (biały z czerwonymi wzorami w kształcie płomieni) i wyszedłem z domu.