Zastrzeżenie: Nie jest to moja praca, tylko tłumaczenie angielskiego oryginału należącego do Crystalzap. Prawa do mangi, bohaterów należą do Masashi'ego Kishimoto.
Od tłumaczki: Jestem po sesji! Pora na zasłużony odpoczynek :) I zabieram się do roboty!
Nieoczekiwany Początek
Rozdział 5: Ichiraku i Starzy Przyjaciele
Myśli: „bla bla"
Dialogi: „bla bla"
Kyuubi: „bla bla"/„bla bla"
Naruto oraz Minato znaleźli się u Ichiraku w mgnieniu oka, w „żółtym" błysku. Naruto kochał Hiraishin no Jutsu, ale powoli zaczynał myśleć, że jego tata coraz bardziej się rozleniwia.
My naprawdę nie mieszkamy AŻ TAK daleko od restauracji, wystarczyłoby skakanie po dachach… chociaż w sumie… chyba zrobiłbym tak samo – w końcu mówimy o RAMEN – pomyślał młodszy blondyn, zanim jego głowę zaprzątnął zapach najlepszego dania pod słońcem.
- Oi, Teuchi, zamawiam to, co zwykle! – zawołał na wejściu Minato.
- Ohayo, Hokage-sama, widzę, że przyprowadziłeś Naruto. Jak się miewa wasza dwójka dzisiaj? – odparł właściciel.
- Znakomicie. Naruto właśnie wypowiedział swoje pierwsze słowa… więc jesteśmy tu… na jego prośbę – na twarzy blond Hokage pojawił się zmieszany uśmiech. Jedną ręką zaczął przeczesywać włosy, drugą zaś trzymał syna.
Teuchi uniósł brew.
- Na prośbę Naruto? Jak dokładnie brzmiały jego pierwsze słowa? – na to Naruto stwierdził, że zabawa się jeszcze nie skończyła. Spojrzał na przedmówcę i, zanim jego tata zdążył zareagować, powiedział:
- Lamen! – obydwaj mężczyźni osłupieli. Po chwili jednak Minato radośnie wyszczerzył zęby, zaś w oczach szefa kuchni pojawiły się łzy szczęścia.
- Och, co za przepiękny dzień. Naruto Namikaze, z okazji twojego wielkiego osiągnięcia zjesz dzisiaj na mój koszt! – na to chłopiec się zaśmiał.
Jakiś czas później Minato kończył rozcinać makaron na jak najmniejsze kawałki, podczas gdy jego syn wesoło powtarzał „tatuś, tatuś, lamen, lamen!". Całą tą scenę, rzecz jasna, z uśmiechem obserwował Teuchi. Po swoim „pierwszym" kęsie ukochanego dania Naruto w umyśle prawie się rozpłakał. Już chciał domagać się kolejnej łyżki, kiedy do restauracji wkroczył Jiraiya oraz Kakashi.
Jak zawsze taktowny sannin zaczął głośno rechotać ze śmiechu, zaś na twarzy srebrnowłosego pojawił się tylko znaczący uśmiech. Widok Minato próbującego nakarmić swoje trzymiesięczne dziecko był naprawdę przeuroczy. Po kilku sekundach obydwaj blondyni zmierzyli ich wzrokiem – starszy z nich zirytował się śmiechem, zaś młodszego zaczęło denerwować czekanie na ramen.
Kakashi odwrócił głowę, ale pod jego maską dalej widoczny był uśmiech, Jiraya za to zwrócił uwagę na wpatrującego się w niego Naruto. Uniósł brew, przypominając sobie o już niejednokrotnym, dziwnym zachowaniu chłopca, który zawsze do niego niesamowicie lgnął.
*Wspomnienie*
Naruto liczył sobie zaledwie kilka dni. Zboczony Pustelnik akurat wpadł, by sprawdzić, jak po minionych wydarzeniach miewa się jego ulubiony uczeń. Zaczęli rozmawiać o wszystkim począwszy od śmierci Kushiny aż do niezwykłego zapieczętowania. W pewnym momencie blondynek zaczął się budzić. Znał te głosy… jeden należał do jego ojca, drugi zaś…
Jiraiya-sensei, Ero-sennin… zginął tak dawno temu…
Nie mógł już dłużej tego znosić. Otworzył oczy, skierował wzrok na ukochanego sensei'a, po czym zaczął domagać się zwrócenia na niego uwagi – w akcje desperacji, na przemian to się wiercił, to wyciągał rączki, co od razu zostało spostrzeżone przez przebywających w pokoju dorosłych. Cała ta sytuacja ich zaskoczyła. Minato pozwolił Ropuszemu Mędrcowi na wzięcie dziecka na ręce. Mały prawie od razu mocno się w niego wtulił – tak, jakby była to jego ostatnia deska ratunku. Drżał. Mężczyźni zaczęli się martwić, ale na całe szczęście po chwili Naruto uspokoił się i zrelaksował, dalej jednak wtulał się w czerwoną kamizelkę sannina.
Od tego momentu Jiraiya pokochał ten mały, radosny promyk słońca i za każdą wizytą przynosił mu jakieś pluszowe zwierzątko. Większość z nich, ku uciesze chłopca, stanowiły lisy lub żaby. Pustelnik spostrzegł jednak, że Naruto promieniał ze szczęścia przede wszystkim nie ze względu na otrzymywane prezenty, ale po prostu na jego widok.
*Koniec wspomnienia*
Ale teraz? Dlaczego tak mierzył go wzrokiem? Odpowiedź na te pytania zyskał w momencie, kiedy Minato ponownie zaczął karmić chłopca, a dokładnie w chwili wypowiedzenia jednego krótkiego zdania… i to nie przez blond Kage.
Naruto zaczął już być tą sytuacją zmęczony. Ramen było tak blisko, wystarczająco blisko, by jego zapach - dzięki wyostrzonym zmysłom – w całości go pochłaniał… a nie mógł go skosztować. Spojrzał to na swojego tatę, to na posiłek, to na tym razem zaintrygowanego Jiraiyę… Naprawdę się zirytował. Nawet w wieku osiemnastu lat nie odznaczał się wyjątkową cierpliwością. Wiedział, co chciał, dodajmy do tego jego lisi spryt… spojrzał jeszcze raz na Minato tymi swoimi słodkimi, niebieskimi oczami, na jego buzi pojawił się przeuroczy grymas… i wtedy swoim drobnym głosikiem powiedział:
- Tatuś… - wymowne spojrzenie to na ojca, to na ramen – lamen.
W tym momencie Minato prawie został powalony na ziemię – to było zdecydowanie zbyt urocze. Szybko wykonał polecenie, sannin zaś wybuchnął gromkim śmiechem – znał już powód oburzenia Naruto. Wykapany tata – miłośnik ramen. Nawet stoicki Kakashi nie wytrzymał i zawtórował… za to młody jinchuuriki był zadowolony z efektów swojego planu. Poszło zdecydowanie zbyt łatwo.
Po chwili Yondaime miał dość.
- Z czego się tak cieszycie, hm? – srebrnowłosy jounin przerzucił się na chichot, podczas gdy Jiraya wtrącił swoje trzy grosze:
- Dzieciak ma zaledwie trzy miesiące, a już potrafi wrobić cię w częstowanie go twoim ramen – Minato spojrzał na skupionego na jedzeniu chłopca, po czym z powrotem przeniósł wzrok na swojego sensei'a. Uniósł brew.
- W nic mnie nie wrobił – na twarzy Jirayi widniał uśmieszek, co jeszcze bardziej go zirytowało.
- To w takim razie czyim pomysłem było pójście na ramen? – spytał białowłosy.
Minato nie za bardzo miał ochotę na to odpowiadać, ale przecież nie mógł okłamać swojego przyjaciela.
- Pomysł należał do Naruto – Czwarty westchnął i na moment spuścił głowę, w dalszym ciągu jednak nie zapominając o karmieniu synka. Po chwili ponownie wwiercił wzrok w sannina. – Ale to były jego pierwsze słowa, nie zostałem więc – przewrócił oczami – „wrobiony". On ma dopiero trzy miesiące – na to Jiraya dał sobie spokój z dalszym denerwowaniem swojego ucznia.
- Jego pierwszym słowem było „ramen"? – wyprzedził go Kakashi. Na to Minato dumnie potrząsnął głową.
- Nie, jego pierwszym słowem było „tatuś", ramen wypowiedział jako drugie – na to wszyscy wymienili ze sobą spojrzenia i głośno się zaśmiali, Naruto zaś był tak bardzo pochłonięty jedzeniem, że kompletnie nie zwracał na nich uwagi. Czwarty nawet się nie zorientował, że w pewnej chwili zaczął karmić chłopca także swoim ramen.
