Zastrzeżenie: Nie jest to moja praca, tylko tłumaczenie angielskiego oryginału należącego do Crystalzap. Prawa do mangi, bohaterów należą do Masashi'ego Kishimoto.


Od tłumaczki: Dawajcie znać, jak Wam się podoba!

maxiii, Sakuja3 – będzie, będzie coś dalej :) serdecznie zapraszam!


Nieoczekiwany Początek

Rozdział 13: Przyjaciel Gaary & Element Wiatru


Myśli: „bla bla"

Dialogi: „bla bla"

Kyuubi: „bla bla"/„bla bla"


Kolejnego dnia Naruto i Sasuke obudzili się o tej samej porze. Niedługo później zjedli razem śniadanie, po czym blondyn w mig namówił przyjaciela na wspólny trening, podczas gdy Minato został wezwany, by rozwiązać jakieś głupie nieporozumienie – jacyś genini odmawiali bowiem wykonania misji polegającej na PONOWNYM złapaniu kota żony Władcy Feudalnego Kraju Ognia. Jeśli miał być ze sobą kompletnie szczery, na ich miejscu Yondaime także by miał o to pretensje, ale jako że był to jego jedyny dzień wolny od pracy… sami rozumiecie.

Tak czy inaczej Naruto oraz Sasuke udali się na trening. Już wcześniej trenowali bez nadzoru… no może prócz ANBU, którzy ciągle obserwowali syna ich Hokage.

Ci cholerni ANBU… żeby odbyć poważny trening, ciągle muszę się im wymykać. Kłopotliwe… jasny gwint, zaczynam brzmieć jak Shika – pomyślał młody Namikaze.

Chłopcy trenowali walkę wręcz, co było ich ulubioną częścią wspólnych spotkań, ponieważ większość innych ćwiczeń nie wymagało uczestnictwa drugiej osoby. Naruto nigdy nie wywyższał się nad kruczowłosym, zawsze starał się, by byli sobie równi. Po nauczeniu się Rasengana nie marzył o niczym innym, aby móc go ukończyć, dodając Element Wiatru. Musiał więc wymykać się spod czujnego wzroku ANBU, zostawiając Uchihę z podstawionym, trochę silniejszym niż zazwyczaj, odpornym na sparingowe zderzenia klonem.

Uzumaki szybko dotarł na swój plac treningowy – była to rzeka, na której niegdyś Jirayia nauczył go chodzić. Uśmiechnął się na te wspomnienia. Prawie mógł sobie wyobrazić, jak Zboczony Pustelnik siedzi w pobliskich krzakach i podgląda kąpiące się nieopodal dziewczyny. Chłopak potrząsnął głową. Przyszedł tu nie bez przyczyny. Gdyby jego tata przyszedł sprawdzić, co u niego i zorientował się, że znów wykiwał jego ANBU… wpadłby w poważne tarapaty.

Na początku treningu Naruto stworzył pięćset klonów (jego rezerwy chakry wzrastały w niesamowitym tempie) i każdemu z nich kazał wziąć do ręki liść, by chwilę później rozpocząć próby przecięcia go na pół. Po godzinie odwołał połowę z nich, zaś pozostała połowa była w stanie w przeciągu minuty poradzić sobie z zadaniem. Po dziesięciu minutach stwierdził, że musiał już wracać do Sasuke.

Zdążył zrealizować wyznaczony na ten dzień cel. Szło mu o wiele szybciej, niż za pierwszym razem, ponieważ doskonale wiedział, co należy robić, pozostał zatem tylko trening ciała. Naruto zdawał sobie sprawę z tego, że naprawdę MUSIAŁ już wracać, ale w dalszym ciągu przepełniały go pokłady chakry. Stworzył więc tyle klonów, ile potrafił – i tu znów padło na liczbę pięćset – i przemieścił je na swoje pozycje wokół wodospadu, by rozpocząć następne, trudniejsze ćwiczenie na uwolnienie elementu wiatru. Po około dwóch godzinach zlikwidował połowę z nich, tak by reszcie łatwiej było się uczyć, po czym w końcu wyruszył w drogę powrotną.

Na miejscu podmienił się ze swoim spędzającym czas z Sasuke sobowtórem.

Idealnie na czas – pomyślał, gdy dostrzegł nadchodzącego Czwartego.


Lisi klon biegł przez całą noc i kolejne dwa dni, odpoczywając tylko wtedy, gdy nadchodziła absolutna konieczność. Kiedy znalazł się pod wrotami Suny, zdał sobie sprawę z tego, że niemądrym byłoby przejście przez główne wejście. Na całe szczęście Gaara niegdyś pokazał mu sekretny podziemny korytarz, który odnalazł jeszcze jako dziecko.

Wszedł do środka wioski niezauważony. Kolejnym krokiem było odnalezienie Gaary.

Gdzie zacząć? Jest późne popołudnie, dziś w Konosze akademia jest nieczynna, więc wątpię, żeby inaczej było w Sunie. Hmmm… gdy w moim pierwszym życiu sam miałem sześć lat i nie wiedziałem, co ze sobą zrobić, zawsze kierowałem się na plac zabaw. Najpierw tam sprawdzę.

Już na trzecim placu lis wyczuł zapach Gaary. Odnalazł go siedzącego samotnie na huśtawce z pluszowym misiem na rękach. Kanji „miłość" znajdował się już na jego czole. Naruto wiedział, co to oznacza. Jego wuj go zdradził i chłopiec miał za sobą zabójstwo.

Klon, tak samo jak prawdziwy Naruto, poczuł ostre ukłucie w brzuchu na widok przyjaciela z tak pustym wzrokiem… samotnego. W przeszłym życiu Uzumaki był więźniem tej samej ciemności i nigdy nie zapomniał towarzyszącego mu wtedy uczucia. Nie tym razem. Gaara nie będzie sam.

Lis powoli zaczął zbliżać się do jinchuuriki'ego Shukaku. Wszyscy trzymali się od chłopca na dystans, więc nikomu nie rzucił się w oczy. Gaara zauważył go, gdy znajdował się zaledwie parę metrów od niego.

Zwierzę zachowywało się tak, by nie zaniepokoić dziecka. Gaara zeskoczył z huśtawki, a na jego twarzy – w przeciwieństwie do większości jego rówieśników - nie było widać ani krzty strachu pomimo ujrzenia całkiem sporego lisa. Poza tym jinchuuriki powinien już do tej pory wiedzieć, że jego piasek i tak by go ochronił. Zaciekawiony, w połowie pokonał dzielący ich dystans, po czym ukląkł, czekając, aż klon sam się do niego zbliży. Lis polizał go po ręce.

Gaara lekko się uśmiechnął i go pogłaskał.

- Hej, twoje oczy wyglądają tak, jak moje… chcesz być moim przyjacielem? – zapytał niecodziennego przybysza, ciągle się w niego wpatrując. Naruto się wzruszył. Jego przyjaciel, pomimo krzywd, jakie wyrządził mu jego wuj, w dalszym ciągu był taki niewinny…

Lis pokiwał głową, na co chłopiec się zdziwił.

- Rozumiesz mnie?

Klon postanowił się odezwać.

- Tak, Gaaro. Jestem klonem. Mój szef wysłał mnie, bym sprawdził, co u ciebie i został twoim przyjacielem – jinchuuriki zamrugał.

Minęło kilka sekund.

- Będziesz moim przyjacielem? – zapytał. Zwierzę ponownie kiwnęło głową. – Kto cię wysłał? Dlaczego?

- Jego imię to Naruto Uzumaki Namikaze. Nie możesz jednak nikomu o tym powiedzieć. Sam fakt, że mnie tu wysłał, jest dla niego sporym zagrożeniem. Wysłał mnie, ponieważ jest taki jak ty, Gaaro, jest jinchuurikim Kyuubi'ego no Kitsune – źrenice chłopca rozszerzyły się.

- Też jest potworem? Jest ktoś jeszcze taki, jak ja? – w jego głosie pojawiła się nadzieja.

To dlatego twoje oczy tak bardzo przypominają moje.

Klon ze złości zmrużył oczy.

- Gaara. NIE JESTEŚ potworem, on także nie jest. Ale owszem, jest taki jak my… to znaczy szef i ty jesteście w tym samym wieku. Wiedział o tobie i nie chciał, żebyś był sam. Dobrze zna to uczucie – na to coś w Gaarze pękło. Jego twarz w dalszym ciągu nie zdradzała emocji, w przeciwieństwie do oczu, w których nazbierały się łzy, po chwili ściekając po policzkach. Chłopiec nie poruszył się nawet, by je zetrzeć, tak jakby w ogóle ich nie zauważał.

Kiedy lisi klon to dostrzegł, usiadł obok dziecka i wtulił pysk w jego klatkę piersiową. Może i był klonem Naruto, ale w dalszym ciągu był także i lisem. Zareagował instynktownie, by pocieszyć przyjaciela. Przez chwilę sądził, że dziwnie się zachował, jednak porzucił te myśli w momencie, gdy Gaara mocno się do niego przytulił, wypłakując w miękkie futerko. Siedział tak z chłopcem aż do zmroku.

Gaara uspokoił się, ale w dalszym ciągu go głaskał.

- Jest już późno. Odprowadzę cię do domu – powiedział klon.

- Zostaniesz ze mną? – wyszeptał jinchuuriki. Spojrzenie lisa zmiękło.

- Tak, zostanę… ale tylko przez jakiś dzień, góra dwa dni… - odparł. Gaara wystraszył się.

- Odejdziesz? – wyglądał, jakby znów miał się rozpłakać.

- Nie, Gaara. Nigdy zupełnie cię nie opuszczę. Zawsze będę twoim przyjacielem. Jestem jednak klonem i nie mogę trwać wiecznie. Kiedy się rozpłynę, wspomnienia dotrą do szefa. Jestem nim tak bardzo, jak on jest mną – zwierzę nie mogło znieść świadomości, że chłopiec jest przez nie smutny. – A co powiesz na to, że odwiedzę cię tydzień po tym, jak zniknę?

Gaara dalej nie był zadowolony z faktu, że zostanie sam, ale uśmiechnął się i ochoczo pokiwał głową.

Po tym, jak dziecko znalazło się z powrotem w swoim pokoju, lis wskoczył do niego przez okno.

- Umm… skoro twoje prawdziwe imię jest tajemnicą… to jak mam na ciebie mówić? – zapytał chłopiec.

- Huh? To dobre pytanie. Hmmm… może Szczeniak? Jak mały lis – powiedział nowo nazwany Szczeniak.

Usta Gaary zadrżały w uśmiechu.

- Tak jak dziecko lisa?

Szczeniak zaśmiał się.

- Yep. Tak na mnie mówi Kyuubi i w pewnym sensie to do mnie pasuje… no może prócz tego „dziecka", choć on jest całkiem stary.

Gaara znów spoważniał.

- Masz na myśli to, że Kyuubi jest miły?

Na to Szczeniak przewrócił oczami i westchnął.

- Więc… kiedyś tak nie było, no i w dalszym ciągu niekoniecznie określiłbym go mianem „miły" – w końcu za pierwszym razem, kiedy go spotkałem, sądzę, że powiedział, że mnie zje. Z czasem jednak nasze stosunki się ociepliły. Pomaga mi, kiedy tego potrzebuję. A właśnie – słyszałem, że Shukaku przysparza ci niemałe kłopoty… wiesz, chyba będę w stanie ci pomóc.


Dzień wcześniej Naruto poczuł ukłucie w brzuchu. Wiedział, że stoi za tym tylko jedna przyczyna – Gaara. Ból samotności był tym, co sam czuł tak dawno temu. Pomimo niewielkiej garści mieszkańców wioski, którzy dalej byli względem niego ostrożni bądź wręcz niemili i tak czuł się o wiele lepiej, niż za pierwszym razem. Pomagał mu jego tata. Dzięki niemu Naruto wiedział, że nigdy nie zostanie sam. Nie sposób jednak było całkowicie zapomnieć o tamtych przeżyciach.

W chwili obecnej młody Namikaze znajdował się w szkole. W weekend skończył większość ćwiczeń chakry, w związku z czym zdecydował, że po zajęciach spróbuje odtworzyć technikę Oodama Rasengan, by nabrać siły niezbędnej do wykonania Rasenshurikena. Z myśli wyrwał go głos Iruki:

- Naruto, możesz wytłumaczyć, co robi genjutsu?

- Zadaniem genjutsu jest zmylenie przeciwnika, sprawienie, by widział rzeczy, które nie istnieją naprawdę – odparł blondyn, starając się nie tylko nie wyjść na zbyt mądrego, ale także odpowiedzieć poprawnie.

- Bardzo dobrze! Genjutsu… - Iruka zaczął zagłębiać się w szczegóły, ale Uzumaki już odpłynął. Znajdował się w pierwszej piątce w klasie, próbując zanadto się nie wywyższać, ale też i nie wygłupiać. Miał plan znalezienia się w tej samej drużynie, co wcześniej. W tym celu stanie się „ostatnim z ostatnich" w czasie jego ostatniego roku nauki.

Jednak to dopiero później. W tym momencie nie marzył o niczym innym, jak dowiedzenie się, co odkrył jego klon na temat Gaary. Niebawem powinien się rozproszyć…