21 gudnia

Niewielu uczniów i pracowników miało pozostać w tym roku na Boże Narodzenie w Hogwarcie. Było to tylko trzech Gryfonów, kilku Krukonów, około pięciu Puchonów, Malfoy ze swoimi dwoma sługusami i jeszcze paru Ślizgonów. Nawet Umbridge wyjechała z powodu pilnych spraw w ministerstwie.

Jeśli chodzi o mnie, planowałam spędzać wolny czas w bibliotece. Ponieważ nikt inny nie chciał spędzać przerwy świątecznej na nauce, miałam gwarancję spokoju. Przynajmniej tak myślałam, dopóki Malfoy nie zdecydował się mi dokuczyć wczoraj. To tak, jakby specjalnie mnie szukał bo do głowy nie przychodził mi żaden inny pomysł, dlaczego poszli akurat do biblioteki. Jednak to było bez znaczenia. Nie mógł przeszkodzić mi w odpoczynku z książką.

Wybierałam nową lekturę, kiedy znowu mnie znalazł. Charakterystyczny złośliwy uśmiech malował się na twarzy Malfoya.

- Znowu się spotykamy, szlamo?

- Zabawne, mogłabym powiedzieć to samo. – Wyciągnęłam z półki książkę, Zwięzły przewodnik po duńskim Watersnout. Zamierzałam zabrać ją ze sobą do pokoju, aby poczytać przy kominku. – A teraz wybaczcie. – Odwróciłam się, aby ominąć Malfoya i jego dwóch pachołków.

- Co – Malfoy wskazał na moje ubranie – to jest?

Spojrzałam w dół, aby lepiej zobaczyć choinkę na moim swetrze.

- Świąteczny sweter?

- Jest okropny – ogłosił Malfoy, uzyskując potwierdzenie od Crabbe'a i Goyle'a.

- O to właśnie chodzi, ma być brzydki. Chociaż ten nie jest taki zły. Może trochę znoszony – wyjaśniłam, ponownie patrząc na ubranie. Sweter był czerwony, miał zieloną choinkę na środku, rękawy w paski na wzór laski cukrowej i zieloną lamówkę. Poprosiłam rodziców, aby mi go przysłali. Mimo, że nie było tu gorącej czekolady i miętowych cukierków mojej mamy, przypominał mi o domu.

- Że co?

- Brzydki świąteczny sweter – powiedziałam. – To mugolska tradycja.

- Oczywiście. – Malfoy cofnął się, najwyraźniej zniesmaczony moim pomysłem. – Nie rozumiem, dlaczego ktokolwiek chciałby nosić coś takiego.

Przewróciłam oczami. Malfoy potrafił być taki dramatyczny, nawet w najprostszych rzeczach. To była jedynie nieszkodliwa tradycja, by przynosić radość i cieszyć się z tej wyjątkowej pory roku, a mimo tego robił zamieszanie bez powodu.

- To dla rozrywki, Malfoy. Nie wspominając o tym, że jest adekwatny do pory roku i jest również całkiem wygodny.

Malfoy praktycznie wszedł w swoich dwóch towarzyszy.

- Tylko mugole mogliby zbeszcześcić Święta Bożego Narodzenia czymś tak absurdalnym i obrzydliwym. Nie mogę na to patrzeć.

Parsknęłam, słysząc ich mamrotanie o obrzydliwości, kiedy uciekali. Ich strata, że nie potrafili docenić ciepłego, świątecznego swetra.