A/N: Zapraszam do czytania! Liczę, że się spodoba.

Story and picture by Hiro Mashima.

.


Rozdział III
Prolog – Smocze Ziemie

W dużej sali, gdzie pośrodku stał ogromny stół, zebrało się wielu magów. Pomieszczenie jest bardzo rozległe, przy drzwiach wejściowych stoją dwie statuy kruka.

– Mistrzu, Ivan. Wszyscy się już zebrali – oznajmia Ivan'ovi lokaj.

Ivan skierował się w kierunku największych drzwi i obiema rękoma je otworzył.

– Witam wszystkich mistrzów. Niech każdy zajmie dogodne wam miejsce. - Każdy z osobna zasiadł na krześle. Wielu z nich od razu zaczęło sięgać po kufel wina. – Przejdę do rzeczy, jeśli przyszliście tu tylko, by się opić to możecie od razu wyjść, a moi ludzie z chęcią wam w tym pomogą. – Osoby, które piły od razu odstawiły kufle.

– Ivan. Zacznijmy, dobrze wiesz, że nie mamy czasu. - Odezwał się z końca starszy człowiek ubrany, jak ksiądz.

– Dobrze wiem, Scott. Nie bez powodu tu jesteście. Przyszliście tu, bo wiecie, co się szykuje, a ci którzy wciąż myślą, że to tylko zwykły wymysł, to się tylko zdziwią. Od razu powiem, że Smoki nadchodzą! - krzyknął Ivan. W tym momencie więcej niż połowa wstała, tylko niektórzy siedzieli spokojnie.

– Skąd ta pewność, że na pewno? – zaczął krzyczeć potężnej budowy człowiek. Miał na plecach dwa topory i wyróżniające się włosy czerwono-żółte.

– Właśnie, skąd?! – Ciągłe, głośne pytania tylko bardziej zdenerwowały Ivana.

– Zamknąć się! Skąd ta pewność?! Jeden z moich magów ma dobre oczy i zobaczył, co się dzieje pięć mil stąd.

– Co się dzieje? – zapytała spokojnie kobieta w słonecznych okularach i kolorowych jak tęcza ubraniach.

– Niezliczona ilość smoków nadchodzi z za morza. To nieuniknione, gdy tu dotrą. - W tym momencie wszyscy zamilkli, a ci którzy wstali, osłabli i z powrotem usiedli. – Spokojnie, mam plan – oznajmił wszystkim Ivan.

.


– Wojna ze smokami?! O czym ty mówisz, mistrzu? - krzyczą członkowie gildii.

– O tym co usłyszeliście. Teraz legalne i mroczne gildie spotykają się by zawrzeć sojusze. Ta wojna to tylko zabawa, by Król Smoków miał na co popatrzeć.

– Król?- pytają się mistrza.

– Byłem u Porlyusica. Ona jest smokiem z Edoras, powiedziała, że je wyczuwa. – Odwrócił sie w stronę Wendy. – Nie mówiłem ci tego, ale ona jest smokiem Grandeeney .

– Grandeeney? - pyta się Wendy.

– Tak, ale nie tym którego znasz.

– Mistrzu, ale skoro smoki nas chcą zaatakować, to wszystkie gildie nawet te mroczne powinny połączyć siły z legalnymi gildiami – twierdzi Gray.

– To nie takie proste, ci którzy w tej wojnie wykażą się olbrzymią siłą, sprytem i uda im się zabić smoka, to na samym końcu Król Smoków, wytypuje z pośród tych wszystkich ludzi najodpowiedniejszych, by udali się wraz z nim prosto do Smoczych Ziem. Nikt nie wie, co czeka człowieka, gdy tam dotrze. My tu rozmawiamy, a wciąż nie znaleźliśmy Gajeela i Natsu.

– Cholera, co tu się dzieje! – krzyczy Gray.

.


Starszy pan i młoda członkini Fairy tail powolnym krokiem szli po schodach w kierunku strychu. Na ścianach wisiały ręcznie robione zegary. Nie były one czyszczone. Na wielu z nich były pajęczyny.

– Panie, Jean? – pyta niepewnie Erza

– Zastanawiasz się pewnie w jakim celu przysłał cię ten dziadek, Makorov, co? – Erza mimo tego, że nie widziała jego wyrazu twarzy zaczęła się robić bardzo zaciekawiona, – Posłuchaj, to co teraz otrzymasz masz pilnować bardziej niż swojego życia.

– Więc... co to jest? – Po tych słowach chciała już, jak najszybciej dowiedzieć się po, co tu przybyła.

Jean wyjął klucz z kieszeni. Włożył go do zamka, przekręcił. Powoli otworzył drzwi.

– Hm, co to? Bariera wewnątrz pokoju?

– Wyłącz się – mówi Jean. Cały pokój przed chwilą otoczony runą w kolorze fioletu został przywrócony do pierwotnego kształtu. – To po co zostałaś przysłana jest w tej czerwonej skrzyni. – Erza spojrzała na nią. – Zdejmę tylko zabezpieczenia z niej. – Podszedł do niej, uklęknął. – Zdezaktywuj się. – Wyjmuje z kieszeni drugi klucz i ją otwiera.

.


– Teraz niech każdy idzie we wskazane miejsce – ogłasza wszystkim zebranym Ivan - Każdy z mistrzów wstał i udał się do wyjścia.

– Ivan – podszedł Scott do Ivana. – Doszły mnie słuchy, że Makarov jest w posiadaniu broni.

– Spokojnie, zacząłem w tym kierunku już działać. Nie otrzyma jej – odpowiada mu z uśmiechem na twarzy.

–Powiedz, co zrobiłeś?

– Więc...

.


– Erza, co tak długo? Wiesz, że czekałam na ciebie! – skarży się Aria.

– Wybacz, mam to po co przyszliśmy – odpowiada Erza trzymając w ręku małą szkatułkę.

– Szkatułka?

– Nie, to co jest w środku. Wybacz, ale nie wolno mi powiedzieć.

– Rozumiem - odpowiada Aria.

– Dobrze, my już będziemy się zbierać – ogłasza Jean'owi Erza chowając przy tym szkatułkę do torby.

– Tak, uważajcie w drodze powrotnej. – Dziewczyny podeszły do drzwi i skierowały się w kierunku stacji kolejowej.

.


– Jeśli chcesz mogę wysłać swoich ludzi, Ivan – stwierdza Scott.

– Nie trzeba, poradzi sobie.

– Kto to?

– Dobrze wiesz kogo wysłałem, to ...

.


– Aria! Szybko, bo nam pociąg ucieknie – krzyczy przed nią biegnąca Erza.

– Już, chwila, nie daje rady. – Dziewczyna nagle stanęła ze zmęczenia. Erza odwróciła się i podała jej dłoń.

– W porządku, jestem silna to cię zaniosę.

– Dziękuje, jesteś wspaniała.

– Nie przesadzaj. – Aria chwyta dłoń, po czym Erza zakłada ją na plecy.

– I wiesz, co jeszcze Erza? - mówi Aria będąc już na plecach Erzy.

– Co takiego?

– Jesteś...- Wyciąga sztylet i kieruje go w tętnice szyjną. Erza go zauważa, zrzuca ją. Szybko się odwraca, tworząc przy pomocy swojej magi miecz w prawej dłoni.

– Aria, co to ma znaczyć?! – spogląda na Arię zszokowana.

– Hi,hi,hi,hi, jesteś strasznie naiwna.

.


Przy wejściu do małej miejscowości ulokowanej na wyżynach obok Magnolii.

– W końcu jestem, jak dobrze, że pamiętam w którym miejscu znajduje się ten posąg – twierdzi zdyszany różowo włosy.