A/N: Wracam!

Byłbym wam bardzo wdzięczny za każdy komentarz. Da mi to jeszcze większą wenę na częstsze ukazywanie się rozdziałów.

Story and picture by Hiro Mashima.


Rozdział XV
Święta Broń – Cel

– Marick?

– Tak, niezłego stracha mi narobiłeś. Już myślałem, że po tobie.

– Po mnie? Jak bym móg... ajć – chwycił się za głowę.

– Jeszcze nie doszedłeś do siebie – powiedziała dziewczyna o blond włosach stojąca za Marick'iem.

– Kim jesteś?

– Nazywam się Elona i to ze mną mieliście się spotkać.

– Spotkać? To znaczy, że jesteśmy w Rainbow town?

Pokiwali głową.

– Jestem Natsu Dragneel, ale zapewne już o tym wiesz. Więc, skoro już tutaj dotarliśmy to dokąd teraz?

Natsu chciał się dowiedzieć jaki jest ich główny cel. Marick do tej pory nie chciał go zdradzać. Wiedział, że ten moment jest odpowiedni, by poznać prawdę.

– Za nim udzielę ci odpowiedzi, to chciałbym byś się dowiedział o tym kim jesteśmy.
Natsu skupił się by nie pominąć żadnego słowa.

– Ja i Elona pochodzimy z Białej Twierdzy. Od dziecka byliśmy tam trenowani na magów. Tylko nasza dwójka z niewiadomych powodów potrafiła nauczyć się Smoczej Magii. Nasza moc pozwala nam zwiększyć naszą sprawność fizyczną i stać się tym co przeraża ludzi, czyli samym smokiem.

– Ty też?

– Tak – odpowiedziała Elona.

– Jednak nie możemy przybierać postaci smoków zbyt długo, gdyż nasze umysły zatraciłyby się. Stalibyśmy się bezmózgimi bestiami, które myślą o pożeraniu. Pewnego dnia nasz mistrz, gdy przebywał w świecie gwiezdnych duchów, dostał ostrzeżenie o wojnie. Wytypował nas, byśmy znaleźli ciebie.

– Mnie?

– Tak, ponieważ dawno temu na Smoczych Ziemiach doszło do wojny domowej pomiędzy tymi smokami, które były za prowadzeniem wojny z ludźmi, a tymi przeciw. Ten smok, który poprowadził ich do tej walki to był twój ojciec, Igneel.

– Co?! – gdy usłyszał imię swojego ojca, nie wiedział co ma myśleć. – Niby skąd to wiecie?

– W naszej twierdzy, mamy zapiski z dawnych czasów.

– Mówcie wszystko, co wiecie – powiedział pośpiesznie Natsu.

– Jak pewnie się domyślasz Igneel przegrał, wiele smoków straciło życie, a te które przeżyły zostały uwięzione. Twój ojciec nie dał się złapać, uciekał dekady przed nimi, pewnego dnia spotkał ciebie.

– Mnie?

– Tak, w 777 roku miało dojść do wojny, ale z nieznanych mi powodów została przesunięta na ten moment. W trakcie, którego Igneel został złapany.

– Dlaczego?

– Nie wiemy– powiedziała Elona. – Natomiast dowiedzieliśmy się dokąd został wzięty.

– Dokąd?

– Do Smoczego Lochu. Głównego celu naszej podróży. Twój ojciec jak i pozostałe smoki są tam przetrzymywane, naszym zadaniem jest je uwolnić, by wspomogły ludzkość.

Natsu w tej chwili nie wiedział jak ma zareagować. Całe lata szukał Igneela i teraz o tym wie. Informacje, które teraz otrzymywał były dla niego kolejnym ciężarem, ale i wielką ulgą.

Widząc, że Natsu wciąż dochodzi do siebie po tym co usłyszał, dwójka zdecydowała się na chwilę zostawić go samego.

– Natsu, zostawimy ciebie byś pomyślał o tym co usłyszałeś, ale na zakończenie powiem, że powodem, dla którego szukaliśmy ciebie jest to, że możesz mieć największy wpływ na Igneela. Przemyśl to co usłyszałeś i powiedz, czy zechcesz nam pomóc.

Natsu został sam w pokoju.


– Myślisz, że nam pomoże? – spytała się Elona Maricka.

– Mam nadzieję.

Drzwi od pokoju zaczęły się otwierać. Wyszedł z nich Natsu. Cała trójka znajdowała się w podziemnym holu, przebywała tam ogromna ilość ludzi.

– Zgadzam się – powiedział ze spokojem.

– Naprawdę?! – oboje krzyknęli.

– Tak.

– Ale pod jednym warunkiem.

– Jakim? – spytali się wystraszeni.

– Żadnych więcej przed mną tajemnic. Zrozumiano?

– W porządku – powiedziała Elona.

– Będzie jak chcesz – powiedział Marick.

– Natsu?!

Chłopak się odwrócił i zobaczył znaną mu twarz, która zawsze go irytowała.

– Gajeel?! – aż krzyknął.


– Muszę przyznać, że miałam szczęście. W drodze tutaj spotkałam tylko trzy smoki i do tego nie były zbyt silne. Wiem, że powinnam wrócić jak najszybciej do swojej gildii, ale jeśli wrócę z jedną z trójki świętych broni, o których Jean mi wcześniej mówił, to przysłużę się bardziej gildii – stwierdziła Erza.

Przed Tytanią stała olbrzymia jama, która miała prowadzić do przedmiotu, który wspomógłby ją jak i całą gildię. Jean jej powiedział, że warto to miejsce sprawdzić, przed powrotem do Magnolii, szanse na to, że coś się tu znajdzie są niskie, ale nie zerowe. Powoli weszła do niej. Według tego, co się dowiedziała to tą bronią powinien być miecz. W lewej dłoni trzymała lampę naftową, która rozświetlała jej drogę. Miejsce było rozległe na tyle, że pomieściłby się tutaj jeden smok. Im dalej szła, tym przestrzeń wokół niej się zmniejszała.

Zatrzymała się.

– Chyba coś słyszałam. Czy to moja wyobraźnia? Nawet jeśli, nie wolno mi się zatrzymywać.
Światło słoneczne już dawno przestało wpadać, jedyne co ją teraz od ciemności ratowało to lampa, która była jej jedynym przewodnikiem.

– Nie wiem dokąd idę. – Myślami zaczęła już wątpić, czy aby na pewno dobrze się kieruje i czy w ogóle znajdzie tutaj to czego szuka.

– Zamiast tracić czas, to powinnam wracać do gildii, która mnie potrzebuje, a nie uganiać się za nie pewnymi źródłami – zaczęła się karcić.

– Ale jeśli jednak znajdę to czego szukam, to może będę mogła pomóc moim przyjaciołom. Ja... – zatrzymała się. – Kogo ja chcę oszukać? Robią to tylko po to by poczuć się lepiej. Zawiodłam wtedy, to chcę naprawić moją klęskę. Cholera... – Powoli zaczęła iść, ale już nie tak szybko jak wcześniej. Nagle zderzyła się ze ścianą.

– Wiedziałam... nic tu nie było. Zawracam.

Erza otoczona mrokiem z każdej strony, dosłownie utknęła ze swoimi myślami, chciała jak najszybciej się wydostać.

– Jean dał mi również namiary na jeszcze inne miejsca, ale myślę, że pewnie skończą się tak jak ten. Muszę wracać do gildii.
Biegła byle nie być już tutaj, zobaczyła światło.

– Udało się – powiedziała.
Olbrzymi topór o mało co nie trafiłby Erzy, która w ostatnim momencie dobyła swojego miecza by zablokować uderzenie.

– Kim jesteś?! – krzyknęła.

– Ivan pozdrawia – rzekł potężnej budowy człowiek, o charakterystycznych włosach żółto-czerwonych.

– Raven Tail?! – Erza kipiała z wściekłości.


– Natsu, co tu robisz? – spytał Gajeel.

– O to samo mogę spytać ciebie – odpowiedział Natsu

– Dużo się wydarzyło, ale opowiemy sobie o tym, gdy będziemy wracać do gildii.

Natsu spojrzał na przyjaciela.

– Gajeel ja nie wracam.

– Co takiego? – spytał się całkowicie zmieszany.