A/N: Kolejny rozdział!

Byłbym wam bardzo wdzięczny za każdy komentarz. Da mi to jeszcze większą wenę na częstsze ukazywanie się rozdziałów.

Story and picture by Hiro Mashima.


Rozdział XVI
Święta Broń – Kłótnia

– Siła wroga była na tyle duża, że aż Erzie nogi mogły się pod nią załamać. Stworzyła drugi miecz w lewej dłoni, by móc zranić wroga, jednak i on wyciągnął szybko drugi topór.

Obydwie bronie się zderzyły, było widać, że siłą fizyczną przewyższa wróżkę. Odskoczyła, wykorzystała moment, by dźgnąć wroga w brzuch. Okazał się być szybszy niż na to wyglądał, co zaowocowało tylko lekkim draśnięciem, a nie raną. Uderzenie dwóch toporów o mały włos nie zakończyłoby się śmiertelnie. Odsunęła się od wroga.

Wymienili ze sobą spojrzenia.

– Erza Scarlet z Fairy Tail.

– Taurin z Flame Fox.

– Słyszałam o was, jesteście mroczną gildią, a ty jej mistrzem. Podlegacie pod Raven Tail.

– A ja również o tobie, silna tytania, której moc zadziwia wszystkich. Chodź pokaż mi co umiesz!


– Natsu, co ty powiedziałeś?

– Nie wracam, przekaż to pozostałym, że muszą sobie radzić beze mnie.

Gajeel podbiegł i chwycił go za kołnierz. – Masz pojęcie co się teraz dzieje na zewnątrz?! Smoki pożerają ludzi! Ja ledwo uszedłem z życiem! Nasza gildia może w tej chwili przeżywać piekło! – Widać było, że wstrzymywał się by nie zadać ciosu w twarz Natsu. To co go powstrzymywało to bandaże, którymi był owinięty, a drugim powodem była chęć usłyszenia wyjaśnienia, które sprawiło, by mógł zrozumieć tę sytuację.

– Wiem, gdzie znajduje się Igneel.

Gajeel go puścił.

– Co?

– Poznaj ich, to Marick i Elona. – Wskazał na nich. – Oboje to magowie, którzy wraz ze mną chcą udać się do Smoczego Lochu, by uwolnić smoki mogące pomóc nam w walce. Powrót do gildii teraz nic nie zmieni, większą pomocą przysłużę się dokańczając moją misję.

Gajeel stał tak, nie wiedział co miał myśleć. Rozumiał Natsu, ale jednocześnie nie w pełni się z tym zgadzał.

– Natsu, którego znam w pierwszej kolejności zawsze myśli o przyjaciołach.

To jedno zdanie całkowicie zamurowało maga. Nie wiedział jak odpowiedzieć.

– Również chcę spotkać się ze swoim smokiem, ale jednocześnie wiem, że mam nie tylko jego, dlatego wracam, by wspomóc gildię, która na mnie czeka. Na twoim miejscu wróciłbyś, aby pozostali mogli się o tym dowiedzieć, byśmy wspólnie razem temu podołali.

Uważnie go słuchał, jak nigdy wcześniej.

– Gajeel... naprawdę się zmieniłeś – stwierdził Natsu. – Jednak ja nie mogę wrócić, jeszcze nie. – Tym co Natsu kierowało była chęć spotkania z ojcem. Myśl, że miałby to przedłużać, bolała go bardziej niż rany, które otrzymał.

– Ja wracam. – Gajeel spojrzał na dwójkę stojącą za nim. – Zajmijcie się nim. To głupiec i sam sobie nie poradzi. – Oboje przytaknęli.

– Gajeel – zwrócił się do Natsu.

– Tak?

– Nie zgiń.

– Ty też.


– Tenrin no Yoro – Erza stworzyła zbroję. Była cała srebrna, a na głowie miała koronę, która miała skrzydełka wróżki. Niezwłocznie zaatakowała. Oboje wymieniali ze sobą ciosy, parowali i natychmiast atakowali. Wiedzieli, że jeden błąd i koniec. Erza przytłoczyła wroga ciosami, odepchła go. Uniosła się w powietrzu, by stworzyć niezliczoną ilość mieczy.

– Poddaj się, albo stracisz życie.

– Dawaj! – Taurin krzyknął.

Miecze runęły, trudno było je zliczyć. Deszcz mieczy, to słowo było idealne, by opisać tę sytuację. Taurin mimo nie korzystnych warunków, nie poddawał się. Odpierał ataki, jednak nawet on nie mógł nadążyć za szybkością tych mieczy. Został trafiony w prawą rękę i brzuch.

Erza wycofała swój atak. Zleciała do niego.

– Powiedz, co Raven Tail planuje?

– Pokonałaś mnie, myślę, że jednak mogę ci powiedzieć – zaczął kaszleć krwią. – Dostałem zadanie, by zdobyć Świętą Broń, ja i moi ludzie rozdzieliśmy się by sprawdzić wszystkie miejsca.

– Podejrzewam, że Ivan nie planuje tylko walczyć i czekać, aż Król Smoków rozstrzygnie o końcu wojny, prawda?

– Ha ha, on chce czegoś o wiele większego... – Tourin upadł.

– Żegnaj, byłeś silnym wojownikiem. Nigdy ciebie nie zapomnę.

Przeszukała kieszenie Tourina, znalazła mapę o zaznaczonych miejscach w których mógłby znajdować się Święta Broń. Niektóre z nich są tymi miejscami, które podał jej Jean, a inne zupełnie nieznane.

– Nie mogę jeszcze wrócić do gildii – powiedziała Erza.


Natsu założył swoje ubranie. Cała trójka wyszła z podziemnego bunkra, by udać się na południe do Smoczego Lochu. Opuścili Rainbow Town. Szli ścieżką otoczoną wzdłuż lasu. W ten sposób na wypadek dostrzeżenia smoka, mogliby się ukryć pośród drzew.

– Marick?

– Tak?

– Kiedyś w walce uaktywniłem Smoczą Siłę, moje ciało było pokryte łuskami, co dało mi ogromną moc, jednak nie zrobiłem tego naturalnie, tylko dzięki wspomagaczom takim jak Lacryma. Wiesz, jak mógłbym to zrobić?

– Smocza Siła? Hmm, Elona wiesz jak to zrobić? – Spojrzał na nią.

– Smocza Siła jest to wydobycie stu procent swojej mocy, jednak, żeby było to możliwe to musiałbyś doświadczyć czegoś co poruszyłoby twoją magię od środka.

– Co takiego?

– Jeśli ci powiem, to się nie zgodzisz.

– Powiedz. – Spojrzał na nią stanowczo.

Chwilę się wahała, ale jednak zdecydowała się mu powiedzieć.

– Musiałbyś zjeść smoka.