A/N: Spóźniony rozdział, ale już jest. Zapraszam do czytania. :)

Byłbym wam bardzo wdzięczny za każdy komentarz. Da mi to jeszcze większą wenę na częstsze ukazywanie się rozdziałów.

Story and picture by Hiro Mashima.


Rozdział XXVIII
Wyrok – Decyzja

– Wszyscy są na godzinie dziesiątej – oznajmia Felix. – W zasięgu naszych strzał będą za dwie minuty. – Ivan dał znać łucznikom, by się przygotowali. Zeskoczyli z balkonu. Każdy z nich rozstawił się w jednym szyku tuż obok siebie. Nałożyli run na barierę i przeszli przez nią, która pokrywała całą gildię przed smokami. Przyjęli pozycje do strzału.

Felix wpatrywał się swoim wzrokiem w kierunku zbliżających się członków Fairy Tail. – Teraz.

– Strzelać! – krzyknął Ivan.

Strzały przysłoniły słońce. Śmiertelna pożoga leciała w ich kierunku. Członkowie Fairy Tail byli jej celem. Strzały trafiły. Każda ze strzał zaczęła przebijać ich na wylot. Niektóre groty były również z ładunkiem wybuchowym. Wystarczającym, aby zwabić smoki krążące w pobliżu.

– Zginęli? – Ivan nie potrafił ukryć radości.

– Co się dzieje? – Nie rozumiał sytuacji Felix. – Wylewa się z nich atrament? – Spojrzał z wątpieniem na Ivana.

– Co? To pewnie Reedus. Tylko on korzysta z tak żałosnej magii.

Gdzieś z poza drugiego końca budynku Raven Tail doszedł olbrzymi hałas, a za nim kolejny.

– Wygląda na to, że przebili się przez barierę i zakradli się do nas od tyłu. – Ivan podszedł do Nicka. – Weź ze sobą ludzi i zajmij się nimi, ale pozwól mojemu zdenerwowanemu synowi tu dotrzeć. Osobiście, chcę się nim zająć.

– Tak jest.

Poinstruował wszystkich, co mają robić i każdy się rozszedł. Ivan pozostał sam.

– Ojciec i syn. Komu jest pisana dziś śmierć?


Erza siedziała na kamieniu i rozmyślała nad wszystkim. Trzymała w rękach srebrny miecz i patrzyła na niego. Natsu spoglądał w jej kierunku. Uznał, że lepiej ją teraz zostawić samą.

– Natsu, skoro zdobyliśmy już amulet, to powinniśmy ruszać w dalszą drogę.

– Marick, gdybyśmy nie mieli teraz wspólnego celu, to bym wam skopał dupska.

– Ha, nie chciałbym tego. – Uśmiechnął się, ale Natsu dalej był poważny. – Dobra, zostawmy to na później. Teraz skupmy się na naszym zadaniu. Wpadłem na pomysł, aby przyśpieszyć nieco naszą podróż.

Spojrzeli na niego zaskoczeni.

– Marick... to nie jest jeden z twoich planów, które mogą skończyć się fiaskiem? – Elona zwątpiła w niego.

– Eeee... nie. Uda się, ale wymaga współpracy. Natsu, zawołaj ją.

Nie wiedział, czy ma odwagę ją teraz wołać, po tym, jak się kłócili, bili i na końcu pocałowali. Nie powiedzieli, po tym zdarzeniu ani słowa. – Erz... Erza! – Wydawałoby się, że nie usłyszała go, ale po chwili wstała i przyszła do nich. Oboje nie zdołali na siebie spojrzeć. Erza miała wbity wzrok w ziemię.

Elona zwróciła się do Erzy. – Natsu już Ci wspomniał dokąd zmierzamy, ale nie powiedział dokładnie, gdzie leży Smoczy Loch. Znajduje się on w Kraju Iceberg. Najwidoczniej Marick wpadł na pomysł jak przyśpieszyć dotarcie tam.

– Do tej pory podróż drogą powietrzną była zbyt niebezpieczna. Ciągła walka z wrogiem w końcu przypłaciłaby nas życiem, ale teraz można podjąć to ryzyko. Skoro posiadamy amulet to będziemy mogli wchłonąć magie smoka i go osłabić. Natomiast ty Erza masz ze sobą też Świętą Broń.

Erza zacisnęła rękojeść miecza. – Skąd wiedziałeś, że to..

– Zostałem wraz z Eloną zapoznany o wyglądzie Świętych Broni. Widzę, że nauczyłaś się go kontrolować. Nie świeci na złoto. Dlaczego go nie użyłaś w walce z tamtą dziewczyną?

Zapanowała cisza.

– Nie mówmy o tym. – Zdał sobie sprawę, że nie powinien był o to pytać.

– To broń na smoki, nie na ludzi. Tak zdecydowałam.

Nikt już nie chciał wgłębiać się w ten temat. Natsu przypomniał sobie o leżącym tuż obok Drake, który jest związany i nieprzytomny. – A co z nim? Mamy go tak zostawić?

– Wiesz dobrze Natsu, że nie obchodzi mnie Drake. Rób z nim, co chcesz, ale wiedz, że jeśli go wypuścisz i będzie szukał zemsty to będzie twoja wina.

– Nie będę szukał zemsty! Sam temu nie podołam!

– Ooo, od jak dawna jesteś przytomny?

– Nie muszę być przytomny, by wiedzieć, że pozostali nie żyją.

– Drake! – podszedł Natsu. – To w jaki ty sposób postępujesz, a oni niczym się nie różni.

– Zamknij się! Nie wiesz jak się czuję! – Natsu widział, jak bardzo chciałby się teraz na wszystkich rzucić.

– Posłuchaj, masz teraz dwie opcje. Zostajesz tutaj i radzisz sobie całkowicie sam, albo pomożesz nam uwolnić smoki.

Wszyscy byli zszokowani. Wszyscy, oprócz Erzy. Na jego słowa delikatnie się uśmiechnęła.

– Natsu, zwariowałeś? – Dla Maricka to ostatnia rzecz jaką chciałby usłyszeć.

– Daj spokój. Nie ma z nami wszystkimi żadnych szans. – Spojrzał na niego. – Decyzja należy do ciebie. Zostajesz, czy przyłączasz się do nas?


Siedziba Raven Tail to wielki zamek wykuty w kamieniu. Każde pomieszczenie w środku jest olbrzymie. Wszędzie wiszą staroświeckie żyrandole. Na ścianach widnieje wiele obrazów magów. Laxus prowadził natarcie. Każdy napotkany mag został posyłany przez jego prawy sierpowy. Za nim biegli Gray, Mira, Lucy i Freed.

– Przepuście Laxusa! – rozbrzmiał głos. Stanął przed nimi Nick. – Twój ojciec chce ciebie widzieć.

– Chyba nie mogę odmówić jego zaproszeniu.

– Laxus. – Chwyciła Mira go za rękaw. – Proszę, nie zgiń.

– Nie zginę. Wrócę, a wy w tym czasie zajmijcie się nimi.

Laxus przebiegł przez wrogów. Pozostali, którzy zostali stanęli przygotowani do walki.

– Jak zdołaliście przejść przez sferę? – spytał Nick.

– Jestem całkiem dobry w runach – odpowiedział mu pewnie Freed.

Na więcej słów już czasu nie było. Walka rozgorzała. Była to wymiana szybkich ciosów obu gildii. Gray złapał jednego i rzucił nim o ścianę, gdy Mira w tym czasie przyjęła swoją demoniczną formę i również rzuciła o ścianę wrogiem, tyle, że w jej przypadku ściana pękła. Wszyscy przez sekundę poczuli strach.

– Freed musimy jakoś się przedostać – dała znać Lucy. Szybko zaczął ranić swoich wrogów mieczem, stwarzając przy tym przejście. – Gray.. – spojrzeli na siebie. – powodzenia.

– Tobie też. Pilnuj ją Freed.

– Ma się rozumieć.

Lucy i Freed ruszyli, gdy Gray i Mira osłaniali ich plecy. Nick zaczął rozumieć, o co chodzi.

– Najwidoczniej chcecie uwolnić naszego więźnia. Nie myślcie, że to będzie takie proste. – W ułamku sekundy znalazł się tuż przy Gray'u. Cios posłał go na ziemię, Mira chciała go uderzyć z przewrotu, ale Nick z łatwością tego uniknął. – Wyczyszczenie! – Demoniczna forma Miry znikła. Szybko wyprowadził kopniak w jej brzuch. Uderzyła o ścianę.

– Mira! – krzyknął Gray.

– Nie macie ze mną żadnych szans. Zginiecie tutaj.


– Raven Tail posiada podziemne lochy. Z pewnością tam właśnie go trzymają. – Freed osłaniał Lucy przed napastnikami.

– Musimy szybko znaleźć schody! – krzyknęła.

Oboje ledwo zorientowali się, że ktoś z broni oddał strzał w ich kierunku.


– Przyszedłeś odwiedzić ojca? – Ivan siedział na murku, który był częścią dużego balkonu.

– Ja nie mam ojca. – Laxus cały emanował piorunami.

– Ani ja syna.

Ta dwójka przestała być dla siebie rodziną.