Dom, gdzie serce twoje
Czasami świat jest niesprawiedliwy.
Czasami zmusza nas do dorastania szybciej niż powinniśmy.
Czasami po prostu nie daje szans.
Naruto Uzumaki to mądry chłopiec, mądry, ale pozostawiony sam sobie. Jego ciemno czerwone włosy, sięgające do ramion, były brudne a grzywka zachodziła mu na oczy, pełne smutku i samotności ciemno fioletowe oczy. Blada cera podkreślała jego wychudzoną sylwetkę, a o dwa rozmiary za duże ubrania w żaden sposób nie pomagały ukryć nędzy ośmioletniego chłopca. W tej chwili siedział skulony w najciemniejszym kącie swojego małego, zaniedbanego mieszkania. Głęboka cisza była przerywana przez walenie do drzwi, już i tak ledwie trzymających się w zawiasach. Ośmiolatek wiedział, że byli to pijacy, którzy wypili dziś za dużo i wpadli na wspaniały pomysł, aby go podręczyć.
Naruto nie wiedział czemu jest tak znienawidzony ani dlaczego musi radzić sobie sam. Nie wiedział co stało się 10 października osiem lat temu, ani z czym się to wiąże. Wiedział tylko że jest sam, że nikt go tu nie chce i nikt nie będzie się o niego martwił, jeżeli zniknie.
Któregoś dnia, kiedy ścigali go wściekli pijacy udało mu się skryć w cieniu. I kiedy modlił się, aby go nie zauważono, cień jakby wysłuchując modlitw okrył go i ukrył przed nieprzyjaznymi ludźmi. Od tamtej pory chłopiec spędziła czas w cieniu unikając oczu nienawiści. Szybko nauczył się, że chociaż może ufać jedynie ciemności, jest ona niebezpieczna. Kiedy uderzenia w drzwi stały się mocniejsze, Naruto przyciągną swoje kolana mocniej do klatki piersiowej i niemal szeptem zwrócił się do ciemności.
- Zabierz mnie stąd, nie chce tu być, zabierz mnie jak najdalej stąd - jego głos choć cichy, zabrzmiał wśród ścian maleńkiego pokoju.
Wtedy z robiło się całkowicie cicho, a temperatura spadła o kilka stopni. Z ciemności wyszedł blady mężczyzna ubrany w czarny garnitur. Naruto nie podniósł wzroku, wciąż skulony w kącie na przeciwko gościa. Przez chwila panowała cisza.
- Mogę cię stąd zabrać - postać odezwała się, a głęboki głos zabrzmiał w ciszy echem - Jednak twe zniknięcie rozpocznie serie zdarzeń, które mogą okazać się katastrofalne w skutkach. Konsekwencje mogą być nieprzewidywalne...
- Nie obchodzi mnie to - ośmiolatek podniósł wzrok na odzianego w czerń gościa - Nie obchodzi…- jego oczy wyrażały jedynie ból, smutek i samotność, tak głęboką, że aż kłuła w serce - Ja...ja nie chcę tu być…nie chce! - zakończył nieco głośniej chowając twarz w kolana.
Mężczyzna patrzył tylko na dziecko i choć jego twarz nie zdradzała żadnych emocji, w środku był wściekły. Bo oto jego dziecko (jego syn) cierpi. Gdyby tylko matka chłopca przeżyła. Gdyby tylko ten wstrętny ... Kara za złamanie przysięgi była straszna, a jego dziecko nie zasługiwało na cały ten ból.
Kushina była wspaniałą kobietą. Nawet jeśli nosiła ogromne brzemię…. I Minato, ten przeklęty człowiek, który... Nie, Minato zrobił to co zrobić musiał a teraz gnije w brzuchu tej okropnej istoty nazwanej tu, w ukrytych narodach, Shinigami.
Naprawdę cieszył się, że jego kochanka znalazła kogoś z kim mogła być szczęśliwa, cieszył się, że Naruto będzie miał ojczyma (nie ojca, on był ojcem). Teraz musiał podjąć decyzję, która może zmienić los świata. I nawet jeśli naprawdę lubił ukryte krainy, jego dziecko potrzebowało domu, nigdy nie byłby szczęśliwy tutaj, sam przeciw okrutnemu światu.
- Więc chodź - odezwał się podchodząc do ośmiolatka i wyciągając rękę ku niemu - zabiorę cię daleko stąd ...do domu, moje dziecko ...
Dla Naruto ten dzień był końcem samotności a dla Narodów Żywiołów początkiem tragedii i serii zdarzeń, które mogą je zniszczyć albo uratować.
Nie posiadam Naruto ani Percy Jacksona
Moja jest fabuła i możliwe Oc
