Na korytarzu słychać było kroki i wkrótce zza rogu korytarza wyszedł czerwono włosy nastolatek. Ubrany był w czarny płaszcz z kapturem założony na pomarańczową koszulkę oraz ciemne jeansy i tenisówki. Nie spieszył się. Szedł powoli po pałacu w kierunku biura Władcy Podziemia. Kiedy otworzył drzwi ujrzał Hadesa rozmiarów człowieka, siedzącego przy biurku pełnym papierów, wpatrzonego w przestrzeń nerwowo stukając palcami o blat.
- Coś cię niepokoi Ojcze- spytał zwracają na siebie uwagę boga.
- Naruto - przez chwilę oczy Hadesa złagodniały, aby zaraz powróciły do obojętnego wyrazu, któremu towarzyszyło zmarszczenie brwi - Nie masz teraz lekcji historii?
Półbóg wzruszył ramionami i podszedł do biurka. Jego zwykle poważne fioletowe oczy zabłysły rozbawieniem.
- Chociaż lubię Profesor McMarcson może być trochę osobista w niektórych tematach, no i została zamordowana podczas II wojny światowej. Niewiele może mnie już nauczyć - nastolatek zeskanował postać ojca - ale co się dzieje, nie byłeś tak zdenerwowany od kiedy zaginą twój Hełm?
- Nie przypominaj mi – na samą myśl o tym incydencie narastał w nim gniew.
- Nie jesteś chyba nadal wściekły na tego dzieciaka - spytał chłopiec. Dostał jedynie gniewne spojrzenie.
- Dzieją się rzeczy niepokojące - Hades wstał z krzesła i udał się do okna - Najpierw kradzież symboli władzy, teraz przeklęta córka Zeusa...
- Ojcze - czerwono włosy przerwał narastającą wściekłość Pana Podziemi - Pamiętaj, że ty także złamałeś przysięgę.
- To co innego- Hades nie zgodził się - przepowiednia cię nie dotyczy
- Skąd możesz wiedzieć? - spytał chłopiec siadając na biurku. Naruto wziął do ręki jeden z dokumentów - czy to dlatego że urodziłem się w Ukrytych Narodach? A może dlatego że posiadam czakrę, albo chodzi o moje połączenie z Kuramą?
- Nie. To dlatego że zrobisz wszystko dla swojej rodziny - tu zmarszczył brwi - a Olimp widzisz jako rodzinę. - Podszedł do syna i wziął dokument z jego rąk.
- Nawet jeśli tobie się to nie podoba - nastolatek wypowiedział pominięte słowa Ojca - Zwlekasz z czytaniem raportów, ten jest sprzed roku- wtrącił z uśmiechem.
Hades westchnął głęboko i odłożył nieprzeczytany raport na miejsce. Jego syn potrafił być taki poważny, ale iskra Kushiny w nim tkwiła. Teraz kiedy Naruto otrzymał potwierdzenie (nawet tak niewielkie jak mógł dać) stał się bardziej pewny siebie, czasami urządzał duchom psikusa. Teraz mając ukończone szesnaście lat wyrósł na przystojnego młodzieńca. Jeszcze niespełna rok i będzie absolutnie pewne, że nie jest częścią wielkiej przepowiedni. Martwił się jednak jak nastolatek poradzi sobie z żywymi. Naruto nie opuszczał Podziemia poza okazjonalnymi wypadami do Ukrytych Narodów. To nie tak że go wychowuje - zostawia to swojej żonie. Zastanawiał się też czasami czy dobrze postąpił zabierając chłopca z Konohy. Jego zniknięcie spowodowało niemały chaos i z tego co wiedział wioski szykowały się na wojnę, ale wspomnienie tamtego dnia osiem lat temu natychmiast rozwiewa te mysli.
-Martwię się o rodzeństwo di Angelo - przyznał w końcu, jego syn obserwował go przez lata, oprócz jego żony tylko on jest wstanie ukoić jego gniew (i często też bóle głowy).
-Nico i Biankę? Czy nie ukryłeś ich w tym dziwnym hotelu? - Fioletowooki wstał - ile czasu tam spędzili? Sześćdziesiąt? Siedemdziesiąt lat?
-Wysłałem kogoś, aby zabrał ich do szkoły wojskowej w Bar Harbor
-Nie mnie wiele czasu do ich odkrycia, wiesz? Satyry szybko je wyczują - Naruto zmarszczył brwi – Tak się teraz zastanawiam, jestem ich młodszym czy starszym bratem?
Jeśli Pan Podziemia uznał za zabawne rozterki syna nie pokazał tego. Usiadł znowu przy biurku by wrócić do przerwanej pracy.
-Oczekujesz, że będę miał na nich oko, prawda? - chłopiec jękną
-Nie oczekuje, ja wiem, że to zrobisz - odpowiedział Hades. Wiedział, że jego syn cenił rodzinę, jego poczucie obowiązku nie da mu spokoju puki nie upewni się, że są bezpieczni – czy nie masz czegoś do zrobienia? Mam pracę.
-Lady Persefona prosiła bym pomógł jej w ogrodzie i przygotowaniu kolacji - Naruto odpowiedział kierując się już do drzwi – to miłe z jej strony, że dba o moje potrzeby. Jako twoja żona ma prawo mnie nienawidzić.
-Nigdy nie zapomnij o jej łasce Naruto.
-Przecież wiesz, że nie zapomnę.
Hades był naprawdę wdzięczny żonie za zrozumienie sytuacji jego syna. Naruto był miłym towarzystwem dla niej jak i dla niego. Widział też, że nauczanie i wychowywanie chłopca podobało się Persefonie, a ich córka Melinoe lubiła od czasu do czasu go nastraszyć (choć teraz nie dawało to takich efektów jak kiedyś). Władca Zaświatów znów westchną i wrócił do niekończących się raportów.
/-/-/-/-/-/-/-/
Ośmioletni chłopiec wpatrywał się w mężczyznę, który zabrał go z Konohy w niedowierzaniu.
-Czyli jesteś moim ojcem, tak?
-Tak
-Ale jesteś, bogiem zaświatów, tak?
-Tak
- I ty masz żonę, również boginię
-Zgadza się
-Żonę, która nie jest moją mamą, tak?
-Naruto omawiamy to już od dwóch godzin, czego nie rozumiesz? - Hades zapytał pirytowany ciągiem powtarzających się pytań
-Dlaczego masz dziecko nie ze swoją żoną? - zapytał zdezorientowany chłopiec
-Dobre pytanie- nagle odezwał się kobiecy głos
-Persefono, proszę- żona Pana Podziemi ledwie zaszczyciła go spojrzeniem
-Jesteś Naruto Uzumaki? - zwróciła się do chłopca
-Emm...tak proszę Pani – ośmiolatek potwierdził niepewnie
-Omówimy to później Hadesie – jej głos był poważny a najstarszy z synów Rei przeczuwał, że następne dwa miesiące spędzi na kanapie. Szybko jej uwaga ponownie skupiła się na pasierbie - Choć dziecko pokarze ci twój pokój.
Proszę pamiętać, że to jest tylko fanfic.
Nie muszę trzymać się kanonu i wolno mi naginać go jak mi się podoba.
