Od tłumaczki: Właściwie, chciałam Wam tylko życzyć miłego czytania i do zobaczenia w przyszłym tygodniu.
ROZDZIAŁ 53 – ZAKLĘCIA WYCISZAJĄCE
30 lipca 1976
Chociaż Mia przysięgała, że nie żałowała spędzonej z nim nocy, Syriusz przez wiele godzin wypominał sobie, że przekroczył linię, której obiecał sobie nie przekraczać. Jego jedyna, bardzo prosta zasada brzmiała: żadnego seksu z Mią.
Tak długo jej pragnął, a ona po prostu tam była, siedziała na jego łóżku, gdy obudził się z koszmaru. Pachniała deszczem i patrzyła na niego tak, jakby potrafiła uleczyć nie tylko jego zewnętrzne rany, ale też te wewnętrzne, na jego psychice. Była idealna i dostawał furii na myśl, że on nie był idealny dla niej. Jakaś mroczna część jego duszy chciała jej odebrać perfekcję, to coś, co sprawiało, że była dla niego taka wspaniała, a on był niczym. Spróbował więc w jedyny sposób, jaki znał – całował ją mocno i brutalnie, wkładając w to całą swoją niechęć do świata.
Ale ten pocałunek coś w nim obudził. Zawaliły się mury, które ustawił wokół swojej duszy, które kryły jego uczucia i pozwalały mu byś silnym, nie dotykać jej. Zachowywał się jak narkoman, chciał jej dotykać tak długo i tak mocno, jak tylko mógł.
Dopiero, gdy czule dotknęła jego głowy, zrozumiał, co się działo. Ten delikatny dotyk był dla niego wszystkim. Przypomniał mu się moment, kiedy po raz pierwszy go dotknęła. Miało to miejsce w pociągu do Hogwartu, gdy mieli po jedenaście lat. Okazała mu wtedy czułość, jakiej nigdy nie zaznał. Wtedy też ukrył swoje uczucia za tymi murami. Nie chciał nikomu pokazać, że po raz pierwszy w życiu ktoś obdarzył go pieszczotą. A tym kimś była właśnie młoda czarownica z gęstymi włosami.
Pragnął jej dotyku latami i dobijało go, gdy była na niego wściekła i odmawiała mu głaskania po włosach. Prawie go zabiło, gdy ta czynność stała się niestosowna, bo dziewczyna zaczęła się umawiać z Remusem.
Syriusz nie był uzależniony wyłącznie od jej ciała i działania jakie na niego wywierało. Żadna inna dziewczyna tak na niego nie działała. Nie był też uzależniony wyłącznie od jej zapachu i tego uczucia, które go ogarniało, gdy go wdychał: jakby jej aromat mógł zmyć z niego wszystkie grzechy. Nie był też uzależniony wyłącznie od tego, jak wyglądała, jak smakowała, jak pozwalała się poczuć. Był uzależniony od tego, jak go kochała.
Rzucał się na łóżku, próbując ignorować fakt, że na prześcieradłach został jej zapach. Skupił się na przytłumionym świetle wpadającym do komnaty przez szpary w zasłonach. Domyślał się, że świt nadejdzie w przeciągu pół godziny. Nowy dzień. Nie chciał, żeby nowy dzień nadszedł. Chciał jeszcze raz przeżyć tę noc, chciał zapomnieć o bliźnie, którą widział na jej żebrach. Co, do diabła, ukrywała przed nim? Kto ją skrzywdził? Skąd mógł się tego dowiedzieć i mu odpłacić?
Z cichym trzaskiem pojawiła się Tilly.
- Młody paniczu Syriuszu?
Syriusz wrzasnął ze zdziwienia i sturlał się z łóżka. Z głośnym hukiem spadł na ziemię. Jego prawa noga zaplątała się w prześcieradło, przez co nie mógł wstać, nie wychodząc przy tym na idiotę. Westchnął i spojrzał na małą skrzatkę, która miała czelność wyglądać na rozbawioną. Nie był w towarzyskim nastroju, a już na pewno nie miał ochoty na rozmowę z Tilly.
- Tilly, nie jest przypadkiem za wcześnie na sprzątanie mojego pokoju?
Tilly spojrzała na łóżko i skrzywiła się.
- Po tym, co tu się działo kilka godzin temu, Tilly chciałaby użyć kilku dobrych Zaklęć Czyszczących. Tych, które parzą.
Spojrzał na nią zaskoczony. Cholera.
- Tilly miała przekazać, że pani czeka na panicza Syriusza w bibliotece – kontynuowała ze słodkim uśmiechem, a w jej spojrzeniu dominowało rozbawienie.
Miał wrażenie, że skrzatka coś przed nim ukrywała. Teoretycznie, był teraz dla niej młodym paniczem, więc mógł jej rozkazać, żeby wyznała mu całą prawdę, ale Potterowie traktowali ją uprzejmie. Do tego Syriusz zauważył, że Tilly reagowała na rozkazy zupełnie inaczej niż Stworek i inne skrzaty domowe, który znał. Prawdopodobnie uderzyłaby go w głowę, gdyby próbował jej coś rozkazać.
- Powiedziała, co ode mnie chce?
Nagle targnął nim strach. Skoro Tilly wiedziała, że Mia spędziła noc w jego sypialni, skąd miał mieć pewność, że pozostali mieszkańcy Rezydencji tego nie wiedzieli? Wiedział, że Mia rzuciła Zaklęcia Wyciszające, ale może nie wytrzymały?
- Nie ma czasu na wyjaśnienia –Tilly sięgnęła w dół i wyplatała nogę Syriusza z prześcieradła. Pomogła mu wstać i popchnęła w kierunku drzwi. Kusiło go, żeby zaprzeć się o podłogę i odsunąć w czasie to, co nieuniknione. – Młody panicz musi już iść. Tak, tak, tak. Tilly zabierze.
- Już w porządku, ty zarozumiała skrzatko – mruknął i postąpił krok do przodu. Od razu poczuł jej małe rączki, popychające go i zmuszające do szybszego tempa.
Sięgnął dłonią za siebie, żeby odgonić skrzatkę, czym tylko zasłużył na silne klepnięcie w pośladki. Warknął głośno i przyspieszył, żeby tylko uniknąć rąk Tilly.
Nie pomyślał jednak, że jego ucieczka przed skrzatką kierowała go prosto ku Dorei Potter – pochodzącej z rodziny Blacków Ślizgonce, a w dodatku matce dziewczyny, z którą tej nocy uprawiał seks.
- Tu jesteś, mój drogi. Dzień dobry – Dorea szeroko się do niego uśmiechnęła w momencie, kiedy przekroczył próg. Ten uśmiech go zdenerwował.
Dorastając, szybko zrozumiał, że charaktery członków rodziny Blacków zależą od tego, jak los rzuci monetą. Awers był bardzo agresywny, miał gorący temperament i krótki bezpiecznik. Takie były Bellatrix i jego matka. Taki był, niestety, on sam. Rewers bardziej go martwił. Narcyza, Andromeda i Dorea do perfekcji opanowały ukrywanie swoich myśli i uczuć. Ich uśmiechy skrywały zęby jadowe węży.
- Tilly, dziękuję, że go obudziłaś – kobieta promieniała, zwracając się do skrzatki domowej, jednocześnie wskazując Syriuszowi krzesło, które zajął bez sprzeciwu. Uśmiech Dorei tylko się poszerzył.
- Młody panicz Syriusz nie spał – Tilly parsknęła śmiechem. – Tilly jest zaskoczona.
- To tak, jak ja, Tilly. Tak, jak ja – rozmowa toczyła się, jakby Syriusza nie było w komnacie. – Szczególnie, biorąc pod uwagę godzinę, o której moja córka opuściła jego sypialnię.
Syriusz ukrył twarz w dłoniach i jęknął. Kurwa!
- Tilly, upewnij się, że Mia śpi, dobrze? Jeśli James już się obudził, powiedz mu, że ma dać swojej siostrze się wyspać. Podejrzewam, że jest wyczerpana – wszystkowiedzące spojrzenie kobiety w końcu spoczęło na Syriuszu.
Skrzatka skinęła głową.
- Tilly widzi Więź. Jest silniejsza – wyszeptała.
- Tak, Tilly. Powinna być silniejsza, prawda? – Dorea zaśmiała się, a skrzatka zniknęła.
Syriusz wyprostował się. Musiał coś powiedzieć, odzyskać choć odrobinę kontroli nad sytuacją, która go przerastała.
- Powiedziałbym, że pójdę się spakować, ale wszystko, co posiadam, zostało kupione przez państwa, więc…
- Chcesz nas opuścić, mój drogi? – Przerwała mu Dorea, pociągając łyk herbaty. Wskazała Syriuszowi drugą filiżankę i talerzyk z herbatnikami.
- Założyłem, że powinienem – Black nerwowo spojrzał na napój i ciasteczka. Zastanawiał się, jakie jest prawdopodobieństwo, że zostały zatrute.
- A czy masz gdzie mieszkać?
- Nie – zmarszczył brwi. Jak mógł być tal głupi? Jak mógł stracić nad sobą kontrolę? W przeszłości świetnie sobie radził. Jednak musiał przyznać, że przez większą część roku Mia dzieliła sypialnię z trzema przyjaciółkami, natomiast on sypiał w dormitorium z jej bratem i byłym chłopakiem. Teraz sypiała kilka metrów od niego.
- Spodziewasz się, że wyrzucę cię na bruk? Moją własną krew? – Nagle z jej twarzy zniknął uśmiech. Wyglądała na urażoną.
Przełknął głośno ślinę. Nie potrafił powiedzieć, czy jej twarz mówiła prawdę, czy była to kolejna maska.
- Syriuszu, kochanie – Dorea uśmiechnęła się, widząc, że chłopak nie radzi sobie z czułością zarezerwowaną zwykle tylko dla Jamesa i Mii. –Rozumiem, że twoje spojrzenie na naszą rodzinę może być nieco wykrzywione, biorąc pod uwagę, jak wychowywali cię twoi rodzice, ale zapewniam cię, że Ród Blacków jest szlachetny i starożytny. Nie pozwolę, żeby jego dziedzic, a w mojej opinii jedyna osoba, która może oczyścić tę rodzinę, gnił na ulicy.
Syriusz spojrzał na siedzącą przed nim kobietę szeroko otwartymi oczami. Wiedział, że Dorea bardzo niepochlebnie wyraża się o Walburdze i reszcie jego rodziny. Jedyną osobą, z którą utrzymywała kontakt była Andromeda, która kilkukrotnie odwiedziła Potterów w Rezydencji. Założył, że Dorea nienawidziła swojej rodziny, ale teraz okazało się, że była dumna ze swojego pochodzenia, jak każdy inny Black. Różniła się od pozostałych tylko tym, że nienawidziła niektórych członków tej rodziny, a nie całego rodu i ich historii.
Uważała, że on może kiedyś naprawić tę rodzinę?
- Ale w takim razie… Co z tym, o czym…? To znaczy… - Zawahał się i odkaszlnął. – Co z Mią i ze mną?
- Chodzi ci o to, że jestem świadoma romantycznej sytuacji, do jakiej miedzy wami doszło? Kochany chłopcze, jesteś prawdziwym Gryfonem, prawda?
Syriusz miał wrażenie, że właśnie został obrażony.
- W tej rezydencji nie może się stać nic, o czym bym nie wiedziała. W momencie, kiedy Mia postawiła stopę w twojej sypialni, została poinformowana.
- I nie dostanę… Nie wiem…
- Czy nie zamierzam grozić ci śmiercią, bo odważyłeś się położyć swoje brudne łapska na mojej bezbronnej córeczce? Oczywiście, że nie – zaśmiała się i elegancko skrzyżowała nogi w kostkach.
Jej nagły ruch przestraszył go i chłopak drgnął. Miał nadzieję, że tego nie zauważyła. Z drugiej strony wątpił, że tego nie zauważyła.
- Mia była w twojej sypialni, a nie w drugą stronę, prawda? Nie sądzę, że moja córka weszła do twojego pokoju nie domyślając się, że istnieje duże prawdopodobieństwo wylądowania w twoim łóżku. Wiem, że podniosły się Zaklęcia Wyciszające. Jej robota?
Dorea odstawiła pustą filiżankę na srebrną tacę i odchyliła się w fotelu. Delikatne dłonie złączyła przed sobą.
Syriusz skinął głową.
- Tak, proszę pani.
- Dobra z niej dziewczyna. To było z jej strony bardzo uprzejme.
Syriusz zagapił się na kobietę. Jak mogła podchodzić do tej sytuacji tak lekko? Spodziewał się, że będzie musiał dosłownie walczyć o życie. Zamiast tego Dorea Potter siedziała naprzeciwko niego, uśmiechając się i przyznając, że doskonale wiedziała, że jej córka i Syriusz uprawiali seks, że wiedziała o tym od momentu, kiedy Mia weszła do jego sypialni. W dodatku pozwoliła, żeby to wszystko się stało i była wdzięczna swojej córce za cholerne Zaklęcia Wyciszające?!
Potrząsnął głową z niedowierzaniem.
- Nie jest pani zła? Pani Potter, jak to możliwe?
Dorea zmarszczyła brwi i spojrzała na chłopca z niesmakiem.
- Wracasz do nazywania mnie per pani Potter? Kochany chłopcze, to niepotrzebne. Mówiłam ci już wielokrotnie, że możesz mi mówić po imieniu albo nazywać mnie mamą, jeśli ci to nie przeszkadza – zaśmiała się łagodnie. – Zawsze byłam ciekawa, jaką minę zrobiłaby Walburga, gdyby usłyszała, że tak do mnie mówisz.
Syriusz parsknął śmiechem na tę myśl, chociaż musiał przyznać, że miesiąc wcześniej otwarcie by się roześmiał. Teraz myśli o Walburdze były zabarwione gniewem, miały gorzki, smutny posmak – chociaż nikomu tego nie zdradzi.
- A jeśli chodzi o to, czy jestem lub nie jestem zła… Nie masz się o co martwić – Dorea machnęła dłonią, jakby odganiała muchę. – Wystarczy mi widok młodego Gryfona, wiercącego się niecierpliwie pod moim spojrzeniem. Powinieneś nad sobą popracować. Nie jestem ostatnią Ślizgonką, która spróbuje cię zastraszyć.
- Nie boję się – skłamał.
- Nie? A powinieneś się bać – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki z jej spojrzenia zniknęło rozbawienie. Jej słowa były twarde jak skała. – Nie mieszkasz z nami nawet jednego miesiąca, a już zaciągnąłeś moją córkę do łóżka! Zgodnie z tradycjami czarodziejów czystej krwi, powinieneś był napisać oficjalny List Intencyjny zanim w ogóle pomyślałeś o staraniu się o nią, nie mówiąc już o uprawianiu z nią seksu!
Tego się spodziewał.
- Dobrze, trochę się boję – przyznał z bólem i dostrzegł, że spojrzenie kobiety znowu się zmieniło. Był wdzięczny Tiarze Przydziału, że umieściła go w Gryffindorze. Nie miał pojęcia, jak miałby dotrzymać Ślizgonom tempa z takim zachowaniem. – Nie zapytasz, jakie mam plany względem Mii? Chyba to powinienem teraz usłyszeć.
- Usłyszysz, ale od Charlusa.
Syriusz zbladł. Tak bardzo martwił się spotkaniem z Doreą, że nie pomyślał w ogóle o ojcu Mii. Znając Jamesa, Syriusz był pewny, że Charlus wybuchnie i będzie go bardzo trudno uspokoić. Wiedział, że Potterowie są bardzo opiekuńczy w stosunku do swojej rodziny.
- Ale dopiero wtedy, gdy Charlus się o wszystkim dowie – dodała po chwili. – Nie przewiduję, żeby to się stało w najbliższym czasie, chyba, że planujesz mu wszystko wyznać.
- Nie – wykrztusił z siebie.
- To dobrze. Na twoim miejscu, nie mówiłabym nic Jamesowi. Gryfoni ni potrafią kłamać i bardzo źle dochowują tajemnic.
- Mia jest w tym całkiem niezła – odpowiedział gorzko Syriusz, wspominając jej minę, kiedy zapytał ją o bliznę. Nie spodziewała, że ją zauważy. A jednak musiała ją mieć już od dłuższego czasu! Tylko nie miała zamiaru mu o niej powiedzieć. Może nikomu nie chciała o niej mówić. Black zastanawiał się, czy Remus ją widział i dowiedział się, skąd pochodzi.
- Tak, ale istnieje różnica między osobami, które urodziły się, żeby przynależeć do domu Godryka Gryffindora, a osobami, które go wybrały, nie sądzisz? – Zapytała grzecznie Dorea. – Charlus i James to dwa słodkie, kochane lwy. Odważne, butne, ale też nielogiczne i lekkomyślne. Naprawdę sądzisz, że moja Mia jest nielogiczna?
- Nie – Syriusz potrząsnął głową.
Była lekkomyślna. To w końcu Mia groziła Bellatrix. To Mia jako pierwsza weszła do Zakazanego Lasu z planem, jak wykończyć szalonego, niebezpiecznego wilkołaka. Nielogiczna? Nie. Wręcz przeciwnie, Mia każdy plan miała przemyślany do ostatniego szczegółu. Zadrżał, myśląc o ostatniej nocy.
- Powiedziała, że Tiara Przydziału chciała ją umieścić w Slytherinie.
- Albo w Ravenclawie, ale w innym życiu. Mia jest mądrą dziewczyną, która rozumie, że na każdego człowieka składają się cechy charakterystyczne dla każdego z czterech domów. Ty, dla przykładu, jesteś inteligentny jak Krukon, uprzejmy jak Puchon i zaradny jak Ślizgon, ale to twoja odwaga i śmiałość czynią cię Gryfonem, Syriuszu.
Syriusz lubił pławić się w czyimś zachwycie, ale miał problem z przyjęciem komplementu Dorei. Nigdy wcześniej nikt nie był dla niego tak uprzejmy w szczery, nienachalny sposób.
- A Mia?
- Mądrzejsza od Roweny Ravenclaw, jeśli o mnie chodzi, chociaż nie jestem obiektywna, bo to moja córka – odpowiedziała z dumą. Syriusz zmarszczył brwi. Jedyne, co on usłyszał w życiu od Walburgi to, że był nic nie wartym gnojkiem. – Mia jest sprawiedliwa i ciężko pracuje, jak Puchoni. Jest sprytna i inteligentna. W jakiś sposób znalazła tę cienką linię między odwagą Gryfonów i dbaniem o własne bezpieczeństwo Ślizgonów. To oznacza, że ma swoje sekrety. Co z kolei prowadzi nas do tego, że Mia czasami kłamie.
- Czy wiesz, co przede mną ukrywa? – Wyrzucił z siebie.
- Oczywiście, że tak. Też jestem zaradna, kiedy tego potrzebuję. Czy możesz uwierzyć w moje słowa, kiedy powiem, że żaden z jej sekretów nie ma na celu skrzywdzenia ciebie?
- Nie obchodzi mnie, czy ona może mnie skrzywdzić – warknął. – Martwię się o nią.
Zadrżał, próbując ubrać swoje zmartwienie w odpowiednie słowa. Niestety, Syriusz nigdy nie potrafił odpowiednio sformułować tego, co chciał powiedzieć.
- Ona ma bliznę na żebrach, od mrocznego zaklęcia – zaczął gwałtownie. – Nie powiedziała mi tego wprost, ale gdy zapytałem, nie zaprzeczyła. Ta blizna ma jakiś związek ze mną.
Zmarszczył brwi, przypominając sobie żal widoczny w jej oczach. W jakiś sposób był odpowiedzialny za to, że została ranna, a jej było przykro, że się o tym dowiedział.
- Nawet, jeżeli sytuacja właśnie tak wygląda, czy to zmieniłoby twoje uczucia do niej?
Syriusz zastanowił się. Czy to by cokolwiek zmieniło? Czy to już coś zmieniło?
- Nie. To nic nie zmienia. Nie zmienia tego, co ja… - Próbował wyjaśnić, ale słowa nie chciały mu przejść przez gardło. – Chcę, żeby była bezpieczna.
- Czujesz się winny, bo narażasz ją na niebezpieczeństwo?
- Tak – pokiwał ze smutkiem głową.
Widział na własne oczy, jak związek Mii – najpierw czysto przyjacielski, potem bardziej emocjonalny – z Remusem naraził ją na niebezpieczeństwo nie tylko ze strony Greybacka, ale również profesora Higgsa. Mia stanęła w obronie Remusa na pierwszej lekcji z Higgsem, robiąc z siebie wroga publicznego numer jeden, sympatyzującą z wilkołakami. Następnie jej miłość do przyjaciela zaprowadziła ją do Zakazanego Lasu. Owszem, James i Syriusz byli obok niej, ale to tylko dowodziło, że Mia zawsze przybędzie na ratunek komuś, o kogo się troszczy. Jak by zareagowała, gdyby pewnego dnia Śmierciożercy wdarli się do Hogwartu, żeby go porwać? Wiedział, że pojawiłaby się u jego boku, stając między nim i niebezpieczeństwem.
Przeczyścił gardło.
- Chodzi mi o to, że nie chcę narażać jej na niebezpieczeństwo.
- Jest tak, bo ją kochasz. Wiedza, że mógłbyś być przyczyną jej cierpienia, sprawia ci ból.
Nareszcie pojawiło się to słowo: kochać. Syriusz chciał zadrżeć, słysząc to słowo. Chciał odciąć od siebie Doreę, której mówienie o miłości przychodziło tak łatwo. Nie potrafił zrozumieć, jak członek jego własnej rodziny mógł posiadać tak rozległą wiedzę o miłości i mógł mówić o niej tak otwarcie.
- Jest w tobie więcej ze Ślizgona, niż ci się zdaje, mój drogi. Powiedz mi, Syriuszu, kiedy byłeś z moją córką… Intymnie… - Fasada, za którą schronił się Black zaczęła powoli pękać pod penetrującym spojrzeniem Dorei. – Czy czułeś coś innego, niż kiedy uprawiałeś seks z innymi czarownicami?
- Powinienem czuć się dziwnie, rozmawiając z tobą na ten temat – uniósł brew i skrzyżował ramiona na piersi. Spodziewał się, że zaraz usłyszy kazanie o bezpiecznym seksie, bo nie sądził, żeby Dorea wiedziała, jak doświadczony był w tej dziedzinie.
Kobieta zaśmiała się cicho.
- Należymy do Blacków, kochanie. Tematy, które dla innych są stresujące, niekomfortowe lub dziwne, dla nas nie mają tajemnic. Uważam, że winą należy obarczyć nasz chów wsobny. A teraz odpowiedz na pytanie.
- Nie – odpowiedział powoli. – To Mia jest inna.
- Nie czułeś przypadkiem magicznej nici, niewidzialnej dla oka, ale przyciągającej was do siebie?
Zdumiony Syriusz przyjrzał się uważnie Dorei. Czuł dokładnie to, co opisała, chociaż wtedy myślał, że to tylko ich wzajemne pożądanie. Coś tkwiło w jego piersi i ciągnęło go do niej w tym samym momencie, gdy Mia wygięła się w łuk w jego kierunku. Bardzo silna magia, pulsująca wokół nich, trzymała ich ciasno do momentu, kiedy się od siebie odsunęli.
- Skąd…? – Zachłysnął się oddechem.
Dorea uśmiechnęła się.
- Syriuszu, czy wiesz coś o Więzi Duchowej?
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
1 września 1975
- Przespałam się z Syriuszem – wygadała się Mia w momencie, kiedy weszła do przedziału, w którym zwykle siedzieli Lily, Mary, Alice i Frank.
Przez pierwszą część ich podróży do Hogwartu, Mia siedziała w ostatnim przedziale, razem z chłopcami. Ona i Syriusz przez całe wakacje udawali, że nic się między nimi nie stało, ale Mia miała wrażenie, że coś się zmieniło i nie chodziło tylko o seks. Syriusz żartował i śmiał się razem ze wszystkimi, ale czasami wpadał w cichy, trudny do określenia nastrój, kiedy to patrzył prosto na nią, a potem odwracał szybko wzrok. Toczył jakąś wewnętrzną walkę, była o tym przekonana.
Dopiero kiedy spotkali się z przyjaciółmi na stacji King's Cross, Syriusz okazał jakieś inne emocje, niż tylko swój wewnętrzny konflikt.
Mia z daleka dojrzała Remusa i pobiegła do niego, stojącego z rozpostartymi ramionami. Z niecierpliwością czekała na jego uścisk, który ją uspokajał i sprawiał, że czuła się bezpieczna.
Jednak Remus przywitał ją z diabelskim uśmieszkiem na twarzy. Zamiast odwzajemnić przyjacielski uścisk, chłopak podniósł ją i przerzucił sobie przez ramię. Przez cały czas śmiał się radośnie.
Udawała, że jest tym zażenowana, ale w głębi serca była szczęśliwa, że Remus tak otwarcie pokazuje swoje jasne strony. Właśnie w takich chwilach było widać, że jest prawdziwym Huncwotem.
Kiedy Remus odwrócił się, żeby wnieść ją do pociągu, jej spojrzenie padło na Syriusza. Black uśmiechał się ciepło, patrząc na dwójkę przyjaciół i po raz pierwszy od dłuższego czasu widziała w jego oczach ulgę.
- CO?! – Wrzasnęła Lily, upuszczając podręcznik do Zaawansowanych Eliksirów, który czytała, żeby przygotować się do pierwszych zajęć. W tym momencie pociąg wszedł w zakręt i książka wsunęła się pod siedzenie, poza zasięgiem dziewczyny. – Kurwa…
Oczy Mii rozszerzyły się i dziewczyna zaczęła się śmiać, widząc jak Lily zakryła dłońmi usta.
- Powiedziałaś „kurwa".
- To nieprawda! – Zaskrzeczała Lily.
- Powiedziałaś, ty kłamczucho!
- A więc przespałaś się z Syriuszem?
Mia zatrzasnęła drzwi do przedziału i zabezpieczyła je Zaklęciem Wyciszającym. Była bardzo zadowolona, że Mary, Alice i Franka nie było na miejscu.
- Na Merlina! Chcesz, żeby cała szkoła się tu zbiegła? Wrzasnęłaś tak głośno, że Jamie pewnie pomyślał, że ktoś cię tortu… - Przerwała i potrząsnęła głową, kiedy w jej umyśle pojawił się obraz Syriusza, drżącego na podłodze Dworu Potterów. – Przepraszam. Nie powinnam była tego mówić.
Lily uniosła brew, widząc nagłą zmianę nastroju przyjaciółki i Mia wiedziała, że dziewczyna prędzej czy później się domyśli, co się stało. Remus przyznał wcześniej, że latem wpadł na Lily. Kiedy zapytała go, dlaczego nie spędza wakacji z przyjaciółmi, wymsknęło mu się, że Syriusz leżał w szpitalu. Lily, pomimo że nie lubiła Blacka, zmartwiła się i zapytała, czy mogłaby mu podesłać coś, co polepszyłoby mu humor lub przyspieszyło powrót do zdrowia. Z tego powodu Remus wyjaśnił jej, że Syriusz wprowadził się do Dworu Potterów i będzie tam mieszkał przez nieokreślony jeszcze czas. Nikt poza Huncwotami i rodziną Potterów jeszcze nie wiedział, co naprawdę się wydarzyło tamtej strasznej nocy, ale bardzo łatwo było poskładać wydarzenia w logiczną całość.
- Zapomnij o tym – powiedziała stanowczo Lily, wyrywając Mię z kręgu mrocznych myśli. –Powinnaś opowiadać o czymś innym. W jaki sposób, na bogów Hadesu, skończyłaś w łóżku z Syriuszem Blackiem?
- Było bardzo przyjemnie – wymamrotała w odpowiedzi Mia i po chwili zakryła dłonią usta, kopiując wcześniejszy ruch Lily.
- Mia! – Gryfonka zaczerwieniła się.
Chwilami Lily Evans przypominała Mii Ginny Weasley, ale bijąca od Lily niewinność była największą różnicą między dwiema rudowłosymi Gryfonkami. Ginny była chodzącą definicją bezwstydności i deprawacji. Mia pamiętała, że pierwszej nocy po ostatniej bitwie grzecznie poprosiła Ginny i Harry'ego o wzniesienie Zaklęć Wyciszających. Nie miała pojęcia, jaką nagrodę przygotowała dla swojego chłopaka Ginny za pokonanie najmroczniejszego czarodzieja ich czasów, ale cały zamek nie musiał tego słuchać!
Z drugiej strony była Lily, słodka i czysta jak świeży śnieg. Nie było niczym dziwnym, że w końcu zostanie dziewczyną Jamesa, który od lat nie spojrzał na żadną inną czarownicę. Od momentu, kiedy go spoliczkowała, liczyła się tylko Lily.
- Nie mogę ci powiedzieć wszystkiego, bo to nie moje tajemnice, ale Syriusz się do nas wprowadził. I wtedy on… I ja… - Zmarszczyła brwi, zastanawiając się, czy już nie powiedziała za dużo, ale Lily nie zareagowała na jej słowa, wobec czego musiała już o tym wiedzieć. – Miał koszmary.
- Tak, jak ty? – Zapytała Lily.
Mia zbladła.
- Skąd o nich wiesz?
- O czym? O tym, że co noc podnosisz wokół swojego łóżka Zaklęcia Wyciszające? Zaczęłaś już na pierwszym roku – Lily wywróciła oczami, jakby pytanie Miia obraziło jej inteligencję. – Mary i Alice nic nie wiedzą, ale moje łóżko stoi tuż przy twoim. I chociaż bardzo mnie cieszy, że nie słyszę, jak chrapiesz, to żaden dźwięk nie dochodzący z twojego łóżka był dla mnie trochę dziwny. Dlatego od czasu do czasu sprawdzałam, czy wszystko u ciebie w porządku. Nigdy nie dochodzi od ciebie żaden dźwięk, ale czasami widzę, że nie jesteś spokojna. Wtedy łapię cię za rękę i koszmary znikają.
Mia poczuła, jak po jej ciele rozchodzi się ciepła fala.
- Ja… Nie wiedziałam.
- Nie przejmuj się. Chcę usłyszeć więcej o Syriuszu.
Mia skinęła głową, wdzięczna, że Lily nie chciała wiedzieć więcej o jej koszmarach.
- Poszłam do jego sypialni, żeby sprawdzić, co się z nim dzieje i akurat w tym momencie Syriusz się obudził. Był bardzo wystraszony – zmarszczyła brwi, przypominając sobie wyraz gniewu i przerażenia w jego oczach. – Chwilę o nas porozmawialiśmy. O tym, że przez cały czas czujemy wzajemne przyciąganie.
- Przez cały czas? – Lily uśmiechnęła się lekko i Mia uniosła brew. Może Lily i Ginny były jednak bardziej podobne, niż myślała. – To się stało wcześniej?
- Co? Nie – pomyślała o tym, co działo się w korytarzu na piątym piętrze tuż po urodzinach Remusa. – Nie dokładnie.
- Spałaś z nim wcześniej? – Zapytała zaskoczona Lily.
- Nie! Całowałam się z nim i robiliśmy… Inne rzeczy – nagle zauważyła, że oczami Lily patrzy na nią Harry i poczuła się bardzo dziwnie dyskutując o swoim życiu seksualnym.
- To był twój… Pierwszy raz?
Lily zadała pytanie ściszonym, poufnym tonem i Mia wywnioskowała, że przyjaciółka miała kilka powodów, żeby o to zapytać.
- Nie. Chodziłam przez rok z Remusem.
Lily otworzyła usta ze zdumienia.
- Spałaś z Syriuszem i Remusem? Na Merlina, oni obaj o tym wiedzą? Będą o ciebie walczyć? – Mina jej zrzedła. – O, Boże… A jeśli zaczną się pojedynkować na środku Pokoju Wspólnego? Remus jest przecież prefektem! Jak ja mam sobie z tym poradzić?
Mia zachichotała, przypominając sobie, że kiedyś też tak sztywno podchodziła do swoich obowiązków jako prefekta.
- W jaki sposób moje życie miłosne stało się częścią twoich obowiązków jako prefekta?
- Życie miłosne? – Na twarz Lily powrócił wszystkowiedzący uśmieszek.
- Nie idź tam, Lily – ostrzegła Mia.
- Którego kochasz?
- Obu – przyznała szczerze.
Przez cały czas uwierało ją to, że rzeczywiście kochała obu czarodziejów. Wiedziała, jak to wszystko się skończy i to tylko utrudniało jej życie. Zastanawiała się, czy gdyby nie wiedziała, co ich czeka w życiu, czy reagowałaby na nich inaczej? Czy kontynuowałaby związek z Remusem, wiedząc, że nie jest jego przeznaczoną partnerką? To ona powiedziała mu prawdę, że nie są sobie przeznaczeni i czasami myślała o tym, czy on sam powiedziałby jej prawdę, gdyby jej nie znała? Czy on zdecydowałby się kontynuować ich związek, wiedząc, że nie są sobie przeznaczeni? Zastanawiała się, czy walczyłaby o Syriusza po ich pierwszym pocałunku, po weselu Narcyzy. Czy skończyliby razem bez wiedzy o tym, że ciągnęła ich do siebie sprowokowana Wieź Duchowa?
Prawda była jednak taka, że Mia znała przyszłość i nie mogła jej zignorować.
- Kocham każdego z nich na swój sposób. Nie mogę być z Syriuszem. Jeszcze nie. Nie nadszedł jeszcze czas.
- Masz określone ramy czasowe?
- Tak – Mia westchnęła. – To skomplikowane.
- A co nie jest skomplikowane, kiedy chodzi o ciebie? – Lily roześmiała się cicho. – Bez obrazy. Jak było?
- O co pytasz? O seks? – Mia prychnęła. – Z którym?
- Obojętnie – przyznała Lily, rumieniąc się. – Z jednym i z drugim? Czy jestem złą przyjaciółką, skoro chcę wiedzieć?
Jej policzki były ogniście czerwone, kiedy ukryła twarz w dłoniach.
- Nieważne. Nie musisz mi nic mówić. Albo nie, musisz mi powiedzieć!
- Było cudownie – odpowiedziała Mia z szerokim uśmiechem – Za każdym razem. Z jednym i z drugim. Remus jest pełen pasji i ognia, i…
Jęknęła, gdy pomyślała o namiętnych chwilach z Remusem, które ustały w momencie, kiedy Lunatyk miał nieprzyjemne, bliskie spotkanie ze Snapem. Remus nadal trzymał ją na dystans.
- Remus czasami jest niebezpieczny. Poluje, jak drapieżnik – kontynuowała. – Syriusz był niesamowicie słodki. Wydłużał całe nasze spotkanie, miał nad wszystkim kontrolę…
- Może chciałabyś się napić zimnej wody? – Lily zachichotała. – A może zanurzyć się w zimnych wodach jeziora, aby ugasić ogień swojego pożądania?
Mia zbladła.
- Ugasić ogień pożądania? Znowu czytasz mugolskie romansidła?
- Może – Lily znowu się zarumieniła i przyklękła na podłodze, żeby wyłowić spod siedzenia podręcznik do eliksirów. – Nie wszystkie mamy dwóch bardzo przystojnych czarodziejów, gotowych na nasze najmniejsze skinienie.
- Nie – Mia przyznała jej rację z diabelskim uśmieszkiem. – Ty masz tylko jednego.
- I staram się o nim nie pamiętać – wymamrotała w odpowiedzi Lily, wyciągając ramię po książkę.
Mia roześmiała się, zadowolona, że nawet po wszystkim, co działo się w ubiegłym roku, może nadal bez przeszkód żartować ze swoją przyjaciółką o nieustającej miłości Jamesa.
- Który jest lepszy w łóżku? – Zapytała Lily, prawdopodobnie próbując zmienić temat.
Mia zaczerwieniła się.
- Cóż…
