Od tłumaczki: Zgodnie z obietnicą, w tym rozdziale pieczętujemy Więź Watahy. Rozdział jest dość obrazowy, więc jeśli ktoś nie lubi scen seksu, powinien sobie odpuścić. Ale uważam, że sceny są na tyle dobrze rozpisane, że warto je przeczytać.

Chciałabym skorzystać z okazji i życzyć Wam Wesołych Świąt Wielkanocnych. W Poniedziałek Wielkanocny wyjeżdżam na wakacje. Postaram się w Niedzielę wstawić jeszcze jeden rozdział, ale jeśli mi się nie uda, kolejnego możecie się spodziewać dopiero 6 maja. Zatem jeszcze raz: Wesołego Alleluja, smacznego jajka i mokrego dyngusa. Wesołych Świąt!

ROZDZIAŁ 85 – OŻYWIENIE

10 listopada 1978

Dotarli do tego momentu.

Chcieli zapieczętować Więź Watahy.

To był temat, o którym dyskutowali latami, zwykle w żartach, ale Mia wiedziała, że kilkukrotnie prawie doszło do zapieczętowania tej więzi, kiedy jeszcze była związana z Remusem. Nie jeden raz znaleźli się w takiej sytuacji, kiedy zęby wilkołaka dotknęły jej nieskazitelnej skóry, ale on zawsze się powstrzymywał i nie pozwalał sobie jej ugryźć. A teraz, kiedy potrzebowali magii tej Więzi, zapieczętowanej Więzi, by móc skorzystać z niej i uzdrowić Remusa, oni nawet nie byli parą. Co gorsze, Syriusz i Mia byli razem krócej niż rok i większą część tego związku spędzili na rozwiązywaniu problemów związanych z ich poczuciem własnej wartości.

A jeśli tego nie przetrzymamy? Myśli gnały przez umysł Mii, kiedy wpatrywała się z napięciem w szare oczy swojego czarodzieja, swojego kochanka, drugiej części swojej duszy. Ale z drugiej strony, jeśli nie podejmie drastycznych kroków, Remus umrze i co wtedy się stanie? Nigdy nie dojrzeje, by stać się Przyszłym Remusem, którego zadaniem było ofiarować jej Zmieniacz Czasu. W takim wypadku ona nigdy nie zostanie odesłana w czasie. A zatem należało coś zrobić. Nie… Coś zostało już zrobione. Patrząc z perspektywy przyszłości, Remus żył.

- Proszę, powiedz coś – szepnęła nerwowo, przerażona tym, że Syriusz ją odepchnie albo każe jej wybierać między nim i Remusem. Jej dusza pragnęła Syriusza, zawsze i wszędzie, ale wiedziała, że aby żyć potrzebowała Remusa i doszła do wniosku, że to było jedyne wyjście. Częściowo nienawidziła samej siebie za to, że do głowy w ogóle przyszedł jej pomysł przejścia przez cały ten rytuał, ale w tym wypadku cel uświęcał środki.

- To pewnie byłby zły pomysł, zapytać Rogacza, czy nie chciałby zapieczętować Więzi samemu? – Black krótko się zaśmiał ze swojego żartu.

Zignorowała jego próbę humorystycznego rozładowania napiętej atmosfery. Sytuacja była zbyt poważna na żarty.

Chłopak wstał z łóżka, podszedł do sporego, drewnianego barku, stojącego w kącie komnaty i otworzył go, ujawniając jego zawartość: butelkę whisky i dwie szklaneczki z rżniętego szkła. Napełnił obie chłodnym, bursztynowym płynem, zakorkował butelkę i wrócił na łóżko. Jedną szklankę podał Mii.

- Na zdrowie, kotku – powiedział i jednym haustem wypił to, co sobie nalał. Nie czekając na jej reakcję, wrócił do barku. Przez cały czas Mia obserwowała go z napięciem. – Chodźmy ocalić Lunatyka.

- Chodźmy? – Mia uniosła brew. – W sensie „my"? To znaczy… Ja, Remus i…

Syriusz ponownie napełnił swoją szklaneczkę.

- Wiesz… Będę potrzebował kilku drinków, zanim z tobą pójdę, ale jestem zdecydowany, że to zrobię – westchnął i wypił whisky.

- Syriuszu…

- Może i jestem lepszym człowiekiem, niż byłem kilka miesięcy temu. Może jestem bardziej skłonny, żeby dzielić się tym, co jest moje – wzruszył ramionami. – Ale nie znam żadnego czarodzieja, który nie miałby nic przeciwko temu, że jego czarownica rżnie się z jego przyjacielem po drugiej stronie korytarza.

- Myślałam raczej o sadzie – szepnęła, nie zwracając uwagi na jego wulgarne słownictwo.

- To… Nawet ma sens – jeszcze raz napełnił i natychmiast osuszył swoją szklaneczkę. Postawił ją na stoliku nocnym i spojrzał na Mię, która nie ruszyła swojej whisky. – Masz zamiar to wypić?

Spojrzała na bursztynowy płyn i nerwowo przełknęła ślinę. Podniosła szkło do swoich ust i powoli zaczęła przełykać alkohol.

- Powinniśmy byli to zrobić całe lata temu – powiedziała, przełknąwszy. – Powinnam była się upewnić, że Więź zostanie zapieczętowana. Wtedy nie znaleźlibyśmy się w tym bagnie.

Wciągnęła głośno powietrze i starała się powstrzymać łzy.

- Gdyby Więź Watahy była zapieczętowana, Remus nigdy nie byłby postrzegany przez inne wilki jako zagrożenie. Zostałby powitany jako pożądany sojusznik, a nie jako szpieg, którym w rzeczywistości był.

Syriusz westchnął i stanął między jej kolanami. Położył dłonie na jej ramionach i próbował rozmasować jej zesztywniałe ramiona.

- Rozumiem, dlaczego Remus nie chciał tego zrobić. I może rzeczywiście to powinno było się wydarzyć, kiedy ty i Remus jeszcze ze sobą chodziliście. Albo wtedy, kiedy Lily dowiedziała się o Więzi Watahy i zaproponowała jej cholerne zapieczętowanie. To musi zostać zrobione. Ja jakoś to wszystko przeżyję – obiecał jej. – A ty musisz się opanować. Przede wszystkim, przestań płakać, bo nie możesz wejść do jego sypialni i zaproponować takiego rozwiązania ze łzami w oczach. Uzna to za seks z litości.

Mia otarła łzy z policzków i sięgnęła po różdżkę, żeby rzucić na siebie Zaklęcie Chłodzące, które w mgnieniu oka usunęło z jej twarzy zaczerwienienie i opuchliznę wywołane płaczem.

- Masz rację, że to powinno było się wydarzyć wcześniej. Osobiście winię pruderyjny charakter Rogacza za to, że wcześniej nie zapieczętowaliście Więzi – zachichotał i ulżyło mu, kiedy Mia odpowiedziała śmiechem. – I muszę przyznać, że sam jestem trochę ciekawy.

Zanim udało jej się wymyślić odpowiedź na jego słowa, Syriusz podciągnął ją w górę i postawił na nogi. Przycisnął policzek do jej policzka i pozwolił swoim dłoniom wędrować po całym jej ciele.

Mia zaczęła panikować, kiedy przez jej umysł przewinęły się jednocześnie tysiące myśli.

- Jak to ma się udać? Zawsze zakładałam, że kiedy dojdzie do zapieczętowania Więzi Watahy, obecni będziemy tylko ja i Remus. Albo że wy dwaj upijecie się i zechcecie poeksperymentować. Ale nasza trójka… Na Merlina… Trójka… - Odetchnęła głęboko, zastanawiając się, ile jeszcze jej brakuje do omdlenia.

- Uspokój się, kotku – zaśmiał się. – Przecież umiem liczyć. Szczegóły dopracujemy w trakcie.

- Łatwo ci mówić. A może ty chciałbyś być w środku? – Odgryzła się, czując, jak wypita whisky podchodzi jej do gardła.

- No, cóż – z ust Syriusza wydobył się głęboki, mroczny chichot. Ścisnął mocno pośladki swojej czarownicy. – To nie jest tak, jakbyśmy nigdy tego nie próbowali, kotku.

- Ale nigdy jednocześnie – zaprotestowała.

Syriusz miał rację. Mieli swoje tajemnice, kiedy chodziło o ich zabawy łóżkowe, ale Mia czerpała przyjemność z każdej z nich. W całym swoim życiu uprawiała jednak seks wyłącznie z dwoma mężczyznami, Remusem i Syriuszem, w dodatku osobno. Nigdy też nie miała powodu narzekać na ich rozmiar i pokłady energii. Ale to, co zawsze sprawiało jej taką niesamowitą przyjemność w łóżku, teraz spowodowało, że zaczęła się zastanawiać nad odpowiednią pozycją i tym, czy jej ciało da radę dwóm bardzo dobrze wyposażonym przez naturę czarodziejom.

Syriusz, na szczęście – albo dzięki wypitej whisky, albo z powodu własnego pożądania – był dużo bardziej rozluźniony od niej. Może powinien ją obrazić błysk w jego oku, ale gdy się nad tym głębiej zastanowiła, wiedziała, że chłopak miał rację. Nie mogła wejść do sypialni Remusa wyglądając jak dziewica składana w ofierze, by uratować świat. Z tego powodu była wdzięczna za zrozumienie i podniecenie, które ogarnęło Syriusza.

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

Mia najpierw wzięła krótką, gorącą kąpiel i kilka kropel Eliksiru Uspokajającego, zanim zebrała się na odwagę, żeby stanąć przed drzwiami sypialni Remusa. W rzeczywistości to była jej stara sypialnia, gdzie aktualnie Remus dochodził do siebie po tym, jak Syriusz i Mia uratowali go prawie miesiąc temu. Black stał za nią, bawiąc się rękawami jej czarno-zielonej szaty. Szata była długa, prosta i elegancka. Mia znalazła ją w szafie Dorei i natychmiast pomyślała, że tak właśnie powinno wyglądać rytualne odzienie. Dziwnie pasowało do ich obecnej sytuacji.

Kiedy weszli do komnaty, skierowali się ku nogom wielkiego łóżka, w którym spał Remus. Nie zareagował w żaden sposób na ich niespodziewane wejście, co pozwoliło Mii dogłębnie zrozumieć, w jak złym stanie się znajdował. Bo chociaż jego wszystkie rany się zagoiły, jego magia była na śmiertelnie niskim poziomie. Gdyby miał kilka spokojnych miesięcy i nie był w każdą pełnię księżyca torturowany swoją lykantropią, prawdopodobnie odzyskałby całą sprawność, ale wszyscy rozumieli, że chłopak nie ma wystarczająco dużo siły, żeby przeżyć nadchodzącą przemianę.

- Remusie – szepnęła z uniesieniem Mia, postępując zgodnie z radą Syriusza. Nie dopuszczała do głosu swoich zmartwień i nerwów.

Chłopak podniósł powieki, ujawniając miękkie, zielone oczy i spojrzał na dwójkę przyjaciół stojących w nogach jego łóżka. Patrzył na przemian na Mię i Syriusza, i po chwili mina mu zrzedła. Mia szybko zamrugała oczami, kiedy do niej dotarło, że musiał zobaczyć na ich twarzach zaniepokojenie.

- Co się stało?

- Czy coś cię boli? – Odpowiedziała pytaniem.

Remus potrząsnął głową i z wysiłkiem podniósł się do pozycji siedzącej.

- Nie, po prostu… Jestem zmęczony.

Mia zdawała sobie sprawę, że podczas swojej rekonwalescencji Remus na przemian odzyskiwał i tracił przytomność. Ból przestał go męczyć w zeszłym tygodniu, jeśli nie liczyć tej sytuacji, kiedy Wywar Tojadowy prawie pozbawił go życia. Powiedział jej wtedy, że najgorsze było zmęczenie. Czuł się przez cały czas tak, jakby magia wypływała z jego ciała. Te słowa ją przeraziły.

- Wypij to – Syriusz włożył w dłoń Remusa otwartą fiolkę z eliksirem.

- Co to jest?

- Skoncentrowany Eliksir Siły – odpowiedział Black. – Zaufaj mi, stary, będziesz tego potrzebował.

- Dlaczego?

Syriusz zachichotał i ponownie stanął za Mią.

- Mamy dla ciebie prezent, po którym poczujesz się lepiej.

Mia przez cały czas patrzyła prosto na Remusa. Wykazując się niesamowitą kontrolą nad własnym ciałem, spowolniła swój puls tak, aby przypominał podekscytowanie, zamiast paniki.

Remus obserwował ich z uprzejmym zainteresowaniem. Dopiero, gdy ramiona Syriusza oplotły ciało Mii i jego dłonie dotknęły miejsca, gdzie schodziła się jej szaty, w spojrzeniu Remusa pojawiła się podejrzliwość.

Swoimi długimi palcami Syriusz rozwiązał węzeł, który przytrzymywał szatę na jej ciele i pozwolił jej zsunąć się z chłodnej, nagiej skóry dziewczyny. Najpierw przed oczami Lupina pojawiła się dolina między piersiami Mii, następnie jej płaski brzuch i pępek.

Usta Remusa się rozchyliły. Jego oddech przyspieszył.

Podczas gdy wzrok Mii nawet nie drgnął i nadal spoczywał na Remusie, Syriusz przycisnął swoje ciało do jej pleców. Jego usta składały pocałunki na jej karku, a jego ramiona trzymały ją w talii.

Mia wygięła ciało w łuk, nadal patrząc na Lupina. Jej usta były otwarte. Domyślała się, że gdyby Remus nie był w tak złym stanie, powiedziałby im coś, albo spróbowałby wyjść, zawstydzony ich poczynaniami. Zamiast tego jednak siedział bez ruchu, zszokowany, prawdopodobnie zastanawiając się, czy sobie nie wyobraża całej tej sceny.

Ale ponieważ ich dotychczasowe zachowanie nie było dla Lunatyka wystarczająco jasne, Syriusz przechylił głowę Mii, pokazując przyjacielowi nieskazitelną skórę jej obojczyka.

Nagle zrozumienie uderzyło w Remusa i chłopak potrząsnął głową.

- Absolutnie nie! Nie zgadzam się.

- Absolutnie tak – odpowiedział Syriusz. – Lunatyku, osobiście uważam, że to bardzo dojrzałe posunięcie z mojej strony. Nie chciałbyś, żebym musiał podjąć bardziej drastyczne kroki, żeby uratować twoje pieprzone życie.

- Nie spodziewasz się chyba, że…

- Weź się w garść – Syriusz nie dał mu dokończyć. – Więź musi zostać zapieczętowana. Ty tego chcesz, my tego chcemy i jedyną rzeczą stojącą nam na przeszkodzie jest twój strach przed zatopieniem zębów w czyimś ciele. Nie skrzywdzisz jej.

Remus ponownie potrząsnął głową.

- Nie wiesz tego.

- Ja wiem – powiedziała Mia, patrząc prosto w oczy Remusa. Nie była w stanie wydusić z siebie ani słowa prawdy, więc próbowała przekazać to, co chciała mu powiedzieć w inny sposób, unikając wpływu Zaklęcia Prawdy Dumbledore'a. Częściowo chciała spróbować powiedzieć to, co planowała, ale utrata przytomności, jakiej doświadczyła kilka miesięcy wcześnie w Wieży Tut i późniejsza ingerencja dyrektora sprawiły, że coraz trudniej było jej przeciwstawiać się zaklęciu. – Remusie, ja wiem, że mnie nie skrzywdzisz.

- Tu nie o to… - Zaczął Remus, nie pozwalając sobie spojrzeć na stojącego za Mią Syriusza.

- Tu nie chodzi tylko o ciebie, Remusie – przerwała Mia. – To my naraziliśmy cię na niebezpieczeństwo, pozwalając ci szpiegować inne wilkołaki bez zapieczętowanej Więzi Watahy. Przez to jesteś teraz bezbronny, a przecież trwa wojna. Co się z nami stanie, jeśli któreś z nas stanie do walki z członkiem innej watahy? Będziemy tak samo bezbronni, jak ty. Zapieczętowana Więź Watahy wzmocni naszą magię i zdolności lecznicze. A co najważniejsze, uratuje ci życie.

- Mia…

- Nie możemy cię stracić – stwierdziła, mając nadzieję, że łzy zgromadzone w kącikach jej oczu nie przeleją się.

Remus westchnął i w końcu spojrzał na Syriusza.

- A ty się z tym dobrze czujesz?

- Jeśli tak bardzo cię martwi moje samopoczucie, mogę odesłać moją czarownicę do łóżka i sam się tobą zająć – odpowiedział Black, co wywołało śmiech Lunatyka. Jego mina jednak mówiła, że wolałby nie kusić przyjaciela.

- Ufasz mi? – Zapytała miękko Mia.

- Tak – odpowiedział Remus bez wahania. – Bardziej niż komukolwiek.

- Pragniesz mnie?

Zanim zdążył coś powiedzieć, Syriusz przesunął lekko palcem po bardzo wrażliwym punkcie jej ciała i Mia jęknęła.

Ten dźwięk w połączeniu z zapachem jej podniecenia sprawił, że oczy Remusa błysnęły złotem. Skinął głową.

- Wypij eliksir – nakazał Syriusz. – Nie chcemy przecież, żebyś zemdlał, zanim będzie po wszystkim, prawda?

Remus jednym haustem wypił całą zawartość fiolki. Eliksir natychmiast zaczął działać. I mimo że skóra nadal miała poszarzałą barwę, do jego oczu powrócił znajomy błysk, a jego ruchy nie były dłużej krępowane zmęczeniem.

Klęknął na łóżku, twarzą zwrócony w kierunku Mii, która wdrapała się na materac. Jej szata wisiała luźno na wysokości kolan. Nadal niepewny, Remus zerknął ponad jej ramieniem na Syriusza, który pochylał się nad Mią, a jego oddech owiewał jej ucho.

- Pocałuj go, kotku – szepnął Black.

Mia, odurzona sytuacją, w której się znalazła, pochyliła się do przodu i musnęła jego wargi, znajdując przyjemność w smaku, który kojarzyła wyłącznie z Remusem. Początkowo Lupin cały czas się wahał, ale kiedy poczuł na wargach jej język, błagający o więcej, szybko i bez wahania oddał pocałunek,.

Zanim jednak ona miała okazję pogłębić ten pocałunek, Remus zaczął całować ją zachłannie. Zbliżająca się pełnia księżyca, Eliksir Siły i wisząca nad nim perspektywa śmierci całkowicie pozbawiły go zahamowań.

Mia odetchnęła drżąco, kiedy poczuła, jak dreszcz przebiegł po jej kręgosłupie.

Remus warknął w odpowiedzi, a w jego oczach pojawiła się gonitwa myśli.

- Powiedz, o czym myślisz – szepnęła.

- Ja… Próbuję znaleźć słowa, żeby to opisać.

- Francuzi mówią na to… - Zaczął Syriusz, ale Mia sięgnęła dłonią za siebie i uszczypnęła go w udo.

- Skomplikowane? – Zaproponowała.

Remus roześmiał się cicho, pieszcząc dłońmi jej ramiona,

- Na pewno, ale nie o to mi chodziło. Stresujące?

Przytuliła się do jego dłoni, która nagle spoczęła na jej policzku.

- Troszeczkę, ale nie z tych powodów, o których myślisz.

- Niekomfortowe? – W oczach Remusa pojawił się niepokój.

- Ja czuję się zadziwiająco zajebiście – wymamrotał Syriusz.

Mia wywróciła oczami, uśmiechając się.

- Co ciekawe, nie – odpowiedziała Remusowi. – Nie czuję się niekomfortowo.

Patrzyli po sobie, a z ich ciał promieniowało ciepło. Już prawie oszołomiła ich niezręczna cisza, ale wtedy Syriusz sięgnął pod ramieniem Mii, złapał nadgarstek Remusa i pociągnął do momentu, aż dłoń Lunatyka spoczęła na piersi dziewczyny.

- Nieuniknione – powiedział Black.

- Tak – zgodziła się Mia. Nieuniknione. Dokładnie tego słowa im brakowało. W jakiś dziwny sposób ten moment, który dzielili we trójkę był właśnie taki: nieunikniony.

Remus cicho się z nimi zgodził i wrócił do jej ust, całując ją głęboko, skubiąc jej dolną wargę.

Nagle podniósł Mię i przerzucił na materac, po czym pochylił się nad nią, patrząc wzrokiem złotych tęczówek. Całe jego wahanie rozpłynęło się momentalnie, a ona zapłonęła, czując jego usta i jego oddech, znaczące skórę jej ramion.

Zastygła w oczekiwaniu na ugryzienie, ale wtedy usłyszała chichot Syriusza, który cały czas stał w nogach łóżka i im się przyglądał.

- Jeszcze nie, kochanie – Black zaśmiał się, wodząc wzrokiem po zaczerwienionych policzkach, ramionach i piersiach swojej dziewczyny. – Nie próbuj tego tak szybko zakończyć. Najpierw Lunatyk i ja się trochę zabawimy.

Remus uniósł się nad nią i uśmiechnął. Mia poruszyła pod nim biodrami.

Patrząc w twarze obu mężczyzn, Mia nagle poczuła się onieśmielona ich obecnością. W spojrzeniach obu widziała miłość i pożądanie, ale jej się wydawało, że nie jest odpowiednią osobą do wykonania całego rytuału. Odwróciła od nich głowę, ale natychmiast poczuła, że palec Lunatyka naciska na jej podbródek i odwraca jej twarz ku sobie. Przełknęła głośno ślinę, zdając sobie sprawę, że obaj jej kochankowie mają przynajmniej jedną wspólną cechę: obaj nalegali, żeby patrzeć w jej oczy, kiedy prowadzili ją na szczyt przyjemności. Obaj chcieli, żeby te momenty wypaliły się w jej pamięci w taki sposób, że będzie mogła później do nich wracać. Obaj chcieli, żeby pamiętała, że to właśnie oni potrafili ją tak intensywnie zaspokoić.

Wzrok Remusa w końcu oderwał się od jej oczu i chłopak zaczął całować ją i lizać jej skórę, schodząc niżej. Minął jej piersi, zatoczył językiem kółko wokół jej pępka i ułożył się wygodnie między jej nogami.

Wtedy poczuła, że warknął i podskoczyła nerwowo. Jej niepokój tylko się wzmógł, kiedy usłyszała, że Syriusz się zaśmiał. Uniosła się na łokciach, spojrzała na Remusa i zauważyła, co jest przyczyną problemu: na jej jasnej skórze wytatuowane było jedno słowo – Syriusz.

Remus… Nie Remus, Lunatyk… Instynktownie zawarczał na widok tatuażu.

- Daj sobie z tym spokój, stary – powiedział arogancko Syriusz.

Uwagę Mii przyciągnął ruch po jej lewej stronie i dziewczyna odwróciła głowę, aby spojrzeć na Syriusza. Jego oczy pociemniały z pożądania, kiedy na nią patrzył. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że pozbył się ubrania.

Aby wyrównać ich pozycje, Mia palcami u stóp zahaczyła o gumkę spodni Remusa i jednym ruchem zsunęła je z chłopaka. Jej wzrok jednak cały czas przykuty był do Syriusza. Zauważyła, że był nieco rozbawiony jej reakcją na działania Remusa. Martwiła się, że będzie na nich patrzył z zazdrością i porównywał, kiedy Mia jęczy z przyjemności dawanej jej przez Lunatyka, a kiedy jęczy, gdy jest z nim. Wiedziała, że taka zazdrość spowodowałaby w przyszłości wiele kłótni. Ale zamiast tego Syriusz patrzył z uwagą, która przypominała jej jego zainteresowanie nowo poznanym zaklęciem.

Na Merlina, on robi sobie notatki na później, pomyślała, wywracając oczami.

- Powiedz mi, jak ona smakuje, Lunatyku – szepnął gorąco Syriusz, pochylając się nad łóżkiem, jego naga klatka piersiowa zawisła nad ciałem Mii. Wbił spojrzenie swoich szarych oczu w swoją czarownicę, a ją przeraziła intensywność jego spojrzenia.

- Jak miód – wymamrotał Remus.

- Wiem – zgodził się Black. – Remusie, nie chcę kwestionować twoich talentów w tej dziedzinie, ale gdybym to ja był między jej nogami, ona już by wrzeszczała z przyjemności. Potrzebujesz pomocy?

W odpowiedzi Remus tylko warknął.

Reagując na wibracje spowodowane jego warknięciem, Mia krzyknęła głośno. Zmrużyła oczy, patrząc na Syriusza, który rozpromienił się z radości i roześmiał, słysząc jej reakcję.

- Wszystko w porządku, kotku. To tylko trochę zdrowej rywalizacji, z której ty czerpiesz całą przyjemność – powiedział, zadowolony z siebie.

Jęknęła ponownie, ale tym razem był to raczej stłumiony pisk, który zwiastował, że dziewczyna zbliżała się do szczytu.

Syriusz wisiał nad nią, jego wargi lekko dotykały jej ust. Patrzył w jej oczy pytająco. Mia czuła, że jej twarz zaczerwieniła się i robiło jej się goręcej, im bliżej szczytowania była.

- Zastanawiam się… - Szepnął, a jego oczy zabłysły czystym pożądaniem w momencie, kiedy jej ciało zaczęło niekontrolowanie drżeć. – Czy smakujesz inaczej, kiedy on daje ci przyjemność?

Mia zakwiliła, nie mogąc wyartykułować żadnej spójnej myśli. Zwykle Syriusz zmieniał pobudzające ją bodźce w czasie uprawiania seksu i czasami mówił, a czasami ją dotykał. Podniecał ją swoimi słowami i zaspokajał ciałem. Teraz, współdzielona między tych dwóch mężczyzn, była jednocześnie podniecana słowami Syriusza i zaspokajana językiem Remusa. I – na Godryka! – to było prawie za dużo dla jej zmysłów.

Kombinacja każdego dotyku, każdego liźnięcia i wypowiedzianego słowa sprawiła, że puściły wszystkie tamy i zalała ją fala przyjemności. Jej krzyki natychmiast utonęły w ustach Syriusza, rozciągniętych w zadowolonym uśmiechu.

Kiedy już odsunęli się od jej drżącego ciała, Mia miała trudności ze złapaniem oddechu. Remus wyglądał na zadowolonego z siebie, ale nie był zaspokojony, podczas gdy Syriuszowi ewidentnie podobała się ich wspólna zabawa.

Zadowolenie obu mężczyzn szybko zmieniło się w zainteresowanie i Syriusz zdecydował się zadać pytanie, które krążyło mu po głowie.

- Czy któreś z nas pamiętało, żeby rzucić Zaklęcia Wyciszające?

Oczy Mii się rozszerzyły i zanim ktokolwiek coś powiedział – a co ważniejsze, zanim James wpadł do sypialni – Aportowała całą trojkę z Dworu Potterów do sadu, gdzie planowała przeprowadzić cały rytuał.

Wylądowali na miękkiej trawie, pod rozłożystym drzewem. Ponieważ jej różdżka zaplątała się w szaty, które nadal wisiały na wysokości jej kolan, chwyciła ją i rzuciła na okolicę Zaklęcie Rozgrzewające.

Spojrzała w niebo, skąd roztaczał się blask przybywającego księżyca. I właśnie wtedy, patrząc między gałęziami dwóch opierających się o siebie drzew, Mia ją zobaczyła: najjaśniejszą gwiazdę nocnego nieba. Nieuniknione, pomyślała, przypominając sobie noc spędzoną kilka lat temu w Pokoju Życzeń.

- Ty jesteś niebem, Mia – powiedział jej wtedy Remus.

Ona była niebem. Nieskończonym, bezczasowym tworem, który w takim samym stopniu należał do jasności i ciemności. Niebem… Wypełnionym gwiazdami i księżycem.

- Odwróć jej uwagę, Luniaczku – prawie nie dosłyszała słów Syriusza.

Nagle poczuła, że czyjeś ręce wplotły się w jej włosy i czyjeś wargi nakryły jej usta.

Jej dłonie poruszały się po pokrytej bliznami klatce piersiowej Remusa. Jego skóra była dla niej książką pokrytą alfabetem Braille'a, blizny – słowami, które wychwalały jego bohaterskie czyny. Mia uśmiechnęła się, kiedy poczuła, jak Remus warczy prosto w jej usta, gdy jej kosteczki musnęły jego sutek.

- Przestań się wiercić – warknął od tyłu Syriusz.

Wiedząc, co się za chwilę stanie, Mia nie protestowała, gdy Syriusz pchnął ją w górę. Spojrzała na Remusa, który z uwagą obserwował poczynania przyjaciela.

- Dobrze, kotku – szepnął, kiedy się rozluźniła, rozpalona jego dotykiem i reakcją Remusa na ten dotyk.

- Jesteś gotowa, kochanie? – W głosie Remusa nie było już jego początkowego wahania. Ujął jej głowę w dłonie i patrzył w jej oczy z miłością.

Była całkowicie zdominowana przez dwóch mężczyzn, a jednocześnie uwięziona między nimi czuła się absolutnie bezpieczna. Nawet pomimo tego, że kochanek, o którego się opierała, ofiarowywał ją drapieżnikowi.

Złote oczy Remusa przepełnione były pragnieniem i pożądaniem.

Mia nie była w stanie wydusić z siebie słowa, szczególnie, że Syriusz rytmicznie wsuwał się w nią i się z niej wysuwał, więc tylko skinęła głową.

Jej oczy się rozszerzyły i usta rozchyliły, kiedy do Syriusza dołączył Remus. Mia oparła dłonie na klatce piersiowej Lunatyka i zagłębiła w niej paznokcie, próbując dać ujście namiętności. Odchyliła głowę i oparła ją o ramię Syriusza. To było dla nie zbyt wiele. Było niekomfortowo i niesamowicie, w tej samej chwili. Nie wiedziała, czy za chwilę wstrząśnie nią kolejny orgazm, czy może straci oddech, bo czuła się tak dziwnie wypełniona. Otaczające ją gorąco parzyło, a jednak chciała więcej.

Remus patrzył prosto na nią… Nie. To Lunatyk patrzył na nią. Wilk tańczył za jego oczami, uwodził ją swoim pożądaniem. Czuła jego pragnienia, jakby była z nim połączona fizyczną więzią. Była bliżej niego niż kiedykolwiek. Czuła pulsującą namiętność i nie wiedziała, czy pochodzi ona od niej, czy od nich. Tu nie chodziło tylko o seks czy o nadciągający, nieunikniony orgazm, który zbliżał się u całej trójki. Nie, ona odczuwała palący głód – pierwotną potrzebę Lunatyka, żeby dominować, żeby ugryźć, żeby oznaczyć, jako swoją własność. Żeby zapieczętować Więź Watahy.

Bezruch był nie do wytrzymania i Syriusz chyba zgadzał się z nią pod tym względem, bo zmienił pozycję, a Mia musiała przytrzymać się ramion Remusa, żeby się nie przewrócić. Ten minimalny ruch za nią, w niej, wysłał ją na krawędź zdrowych zmysłów.

- Ja… Nie mogę… - Jęknęła, czując, jak jej ciało zaczyna się rozpadać od natłoku przyjemności. Było tego za wiele… To przeżycie było zbyt intensywne. Leniwie krążąca wokół nich magia sprawiała, że wszystkie odczucia były spotęgowane. – Muszę… Remusie, błagam.

Remus spojrzał jej głęboko w oczy. Jego złote tęczówki prawie świeciły w ciemności.

- Czy… Czujecie to? – Warknął Syriusz zza jej pleców, a w odpowiedzi Mia i Remus skinęli głowami.

Srebrna wiązka czystej magii owinęła się wokół nich, mocno ściskając. Wiążąc do siebie.

Więź Watahy.

- Remusie… - Błagała Mia.

Syriusz jeszcze raz odchylił jej głowę – prezentując jej nagie ramię Remusowi – i sam złapał jej usta między swoje wargi w gwałtownym pocałunku.

Magia budowała wokół nich coraz większe napięcie, atmosfera tężała. I wtedy fala magii uderzyła w nich.

Srebrna więź zacisnęła się boleśnie wokół całej trójki i nagle puściła.

Remus zatopił zęby w jej skórze i Mia poczuła, jak dwóch czarodziejów jednocześnie wypełniło ją swoim nasieniem.

Kiedy już było po wszystkim, Mia syknęła, czując jak obaj się z niej wysuwają. Ich kolana w końcu się poddały i cała trójka opadła bez sił na trawę. Remus otarł z ust krew Mii i spojrzał na nią. Prawie natychmiast na jego poszarzałą wcześniej twarz powróciły zdrowe kolory, a w jego spojrzeniu ponownie zagościł błysk. Uśmiechnął się, pochylił nad nią i pocałował głośno.

- Dziękuję – powiedział, przerywając pocałunek.

Mia odpowiedziała uśmiechem, zadowolona, że tak szybko wracał do siebie.

Remus zerknął ponad jej ramieniem i Mia odwróciła się, żeby spojrzeć w to samo miejsce. Za nią leżał wyczerpany Syriusz, który leniwie wodził palcami po świeżej bliźnie na swoim ramieniu, w magiczny sposób odpowiadającej jej znakowi.

- Dzięki, Łapo.

Syriusz leniwym gestem machnął dłonią w kierunku Remusa, odwrócił się na bok i schował twarz w gęstych włosach Mii. Zachichotał.

- Nie musisz mi dziękować. Powinienem się częściej dzielić.