Od tłumaczki: Przekazuję Wam kolejny rozdział, w którym przedstawiona jest reakcja rodziny Mii na jej zniknięcie. I coś jeszcze, co powoli zaczyna łączyć i zazębiać ze sobą wszystkie części tej powieści. Miłego czytania.

ROZDZIAŁ 98 – WYPARCIE I UCIECZKA

19 maja 1980

Śmierdział whisky.

Ostatnimi czasy, ciągle śmierdział whisky.

Syriusz siedział pod ścianą okrągłego gabinetu, patrząc spod przymkniętych powiek na Franka, który opisywał szczegóły nadchodzącej misji. James stał obok niego, prowadząc wraz z przyjacielem tę część zebrania, podczas gdy Dumbledore i Moody przeszli do mniejszego pokoju, prawdopodobnie, aby w spokoju omówić ostatnie działania Śmierciożerców, w wyniku których śmierć ponieśli Benjy Fenwick i Dorcas Meadowes. Utrata Dorcas była powodem, dla którego musieli tymczasowo przenieść kwaterę główną Zakonu Feniksa do Dworu Potterów. Wieża Tut była jej domem i śmierć Dorcas – oraz Fenwicka, Strażnika Tajemnicy – zdjęła z Wieży Zaklęcie Fideliusa. Zakon był zmuszony szukać schronienia gdzieś indziej.

Wtedy na scenę wkroczył James i otworzył przed członkami Zakonu swój dom rodzinny.

Ich dom rodzinny.

Teraz należał wyłącznie do Jamesa, bo Mia została uznana za martwą pięć miesięcy wcześniej.

Na prośbę Dumbledore'a, poszukiwania Mii po jej zniknięciu pod koniec września były prowadzone po cichu i trwały bardzo krótko. Syriusz i Remus zostali przesłuchani pod wpływem Veritaserum i Dumbledore nalegał, że to on będzie zadawał pytania. James i Lily zostali wezwani z powrotem z ich podróży poślubnej. Czego należało się spodziewać, James wpadł w furię, próbując odnaleźć swoją zaginioną siostrę. A kiedy nie pojawiły się żadne nowe tropy, Syriusz rozpoczął własne dochodzenie za plecami Dumbledore'a i Moody'ego.

Pierwszym człowiekiem, z którym porozmawiał był Artur Weasley. Syriusz wiedział, że przyjaźnił się z Mią. Artur jednak był zszokowany informacją, że Mia zaginęła. On słyszał wyłącznie plotki, jakoby dostała awans i została przeniesiona do innego Departamentu, ale plotki nigdy nie mówiły, do jakiego. Syriusz podejrzewał, że na mężczyznę rzucono Zaklęcie Zapomnienia.

Kolejną osobą, z którą się skontaktował była Laurel Greengrass. Okazało się jednak, że jasnowłosa piękność słyszała, że Mia uciekła wraz z Syriuszem, aby po kryjomu wziąć romantyczny ślub. Kiedy jednak Syriusz poinformował Laurel, że Mia zaginęła, Ślizgonka zrobiła to, co zrobiłaby każda inna czarownica czystej krwi na jej miejscu: zaprzęgła do pracy pieniądze. I chociaż sama nie była w stanie zrobić wiele, zatrudniła kilku prywatnych detektywów, w tym dwóch Mugoli, ku dezaprobacie swojego męża.

A kiedy Laurel i Syriusz kopali wystarczająco długo, sprawą zainteresował się Prorok Codzienny. Jednak następnego dnia po wydrukowaniu wydania, w którym poruszono temat zaginięcia Mii Potter, wszystkie kopie w niewytłumaczalny sposób zniknęły. Jednocześnie zwołano zebranie Zakonu Feniksa, podczas którego Moody oświadczył, że poszukiwania zostały zakończone, a Mia z pewnością nie żyje. Nie udzielono im więcej informacji poza tym, że brała udział w misji, w której bardzo chciała wziąć udział i zakończyła się ona tragicznie. I tak właściwie, pomijając jej kilku przyjaciół z Ministerstwa Magii, z Zakonu i jej Watahę, wspomnienia o Mii Potter zatarły się w pamięci czarodziejskiego świata. Jakby nigdy w nim nie istniała. Jej imię stało się tabu, nie wymieniano go podczas spotkań Zakonu, a gdy Syriusz poruszał kwestię jej zniknięcia, wypraszano go z zebrania i pouczano, że nie był jedyną osobą, która straciła ukochanego podczas tej wojny.

James był załamany. Lily i Alice sparaliżował ból. Remus na całe tygodnie odizolował się od swoich przyjaciół, wychodząc ze swojej sypialni wyłącznie podczas pełni księżyca oraz na niektórej spotkania Zakonu.

Syriusz prawie oszalał z żalu. Zaatakował Alastora Moody'ego w samym sercu Ministerstwa Magii, otoczony setkami świadków. Bardzo publicznie zrezygnował z kariery Aurora i zagroził, że kiedyś wepchnie swoją odznakę staremu mężczyźnie do gardła. Chwilę później został zatrzymany i aresztowany przez czarodziejów, będących przez długi czas jego kolegami z pracy. Spędził trzy tygodnie w odosobnieniu, pogrążony w głębokiej żałobie, zanim Moody ochłonął na tyle, żeby wycofać wszystkie zarzuty przeciwko młodemu Blackowi.

Po uwolnieniu go z celi, Syriusz postawił sobie za cel wydać wszystkie swoje pieniądze na cały zapas whisky, będący w posiadaniu Zjednoczonego Królestwa, aby utopić swój ból.

Tylko jedna rzecz rozjaśniała ciemności, w jakich się nagle znalazł.

- Uspokój się.

Poczuł, jak mała, miękka dłoń wsuwa się w jego włosy i je przeczesuje. Odetchnął głęboko, zastanawiając się, czy bardzo głośno warczał, wpatrując się w centrum gabinetu. Palce delikatnie masujące skórę jego głowy łagodziły napięcie, ale nie czuł się z nimi dobrze. Chciał się osunąć na jej kolana i położyć głowę na jej udach, ale były ku temu dwie przeszkody. Po pierwsze: ta czarownica nie była Mią. Po drugie: na jej udach nie było miejsca na jego głowę.

Syriusz uśmiechnął się ze smutkiem do Lily, wdzięczny za uwagę, którą mu poświęcała, szczególnie, że w ostatnich miesiącach były z nim same problemy. Poza Jamesem, Remusem i Peterem nikt nie chciał mieć z nim nic do czynienia. Ale nawet wtedy, gdy przyjaciele poświęcali mu uwagę, albo byli czynnikiem zapalnym i sprawiali, że pił na umór, albo ganili go za picie. I wtedy pojawiła się Lily, i dała mu cel w życiu, o którym myślał, że było już skończone.

Jego uwaga skupiła się na jej ogromnym brzuchu, na którym leżała jego dłoń. Jego przyszły chrześniak kopał od środka we wrażliwą skórę.

- Na pewno będzie pałkarzem – zapowiedział Black z małym uśmiechem.

Lily wywróciła oczami.

- Boże, pomocy.

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

Pięć miesięcy i jeden tydzień wcześniej…

Zbliżały się święta Bożego Narodzenia, ale zarówno w mieszkaniu przy Ulicy Pokątnej, jak i w Dworku Potterów nikt nie czuł świątecznej atmosfery i nikt nie poczuwał się do dekorowania domów. Po raz pierwszy cała rodzina nie zwracała uwagi na ten uroczysty czas i większość z nich doskonale wiedziała, dlaczego. Zniknięcie Mii wszystkich zabolało. Lily robiła, co mogła, aby dawać innym siłę i poczucie bezpieczeństwa, ale prawie całą jej energię pochłaniało zajmowanie się przerażonym Jamesem, który stracił swoją ukochaną siostrę bliźniaczkę, wobec czego zupełnie nie dawała sobie rady z zestresowanym wilkołakiem i Animagiem z problemem alkoholowym.

Była zachwycona, kiedy do ich grona dołączył Peter, który w końcu przebolał utratę Mary. Dziwnym zbiegiem okoliczności stało się to tuż po tym, jak zniknęła Mia. Na początku jego obecność była jej prawdziwą pomocą, ale w końcu okazało się, że chłopak jest powodem, dla którego Syriusz pije zdecydowanie więcej, niż powinien. A żeby było jeszcze gorzej, gdy zabrakło Mii, która potrafiła łagodzić wybuchy Syriusza, chłopak coraz częściej wymykał się spod kontroli, szczególnie w obecności innych Aurorów i swoich przełożonych, którzy nie potrafili odnaleźć jego dziewczyny.

Lily straciła cierpliwość pewnego ranka, kiedy obudziła się targana mdłościami, jak przez cały poprzedni tydzień. Sama, bo jej mąż nie wrócił na noc do domu. Udała się wtedy do Longbottomów, gdzie odkryła, że Alice również nie najlepiej się czuje. I nie trzeba było mieć wysokiej oceny z egzaminu z Zaklęć – a zarówno Lily, jak i Alice miały świetne oceny – aby znaleźć zaklęcie, które pozwoli im poznać naturę ich problemów zdrowotnych.

Alice była zachwycona wynikiem, a Lily stała ze łzami w oczach, patrząc jak przyjaciółka przekazuje swojemu mężowi wiadomość o nadchodzącym rodzicielstwie. Frank, zgodnie z przewidywaniami, zemdlał.

A kiedy odzyskał przytomność, mocno przytulił Alice i wykrzykiwał swoją wdzięczność za powiększenie rodziny, Lily miała oficjalnie dość. Wściekła, podeszła do kominka i wrzuciła do niego garść proszku Fiuu. Longbottomowie podążyli za nią, zaciekawieni.

- Ulica Pokątna dziewięćdziesiąt trzy! – Wrzasnęła.

Po drugiej stronie sieci Fiuu czekało na nią, małe, londyńskie, brudne mieszkanie. Potrząsnęła głową na widok nieporządku, wiedząc, że doprowadzenie apartamentu do takiego stanu wprawiłoby Mię w furię. Od tygodni w mieszkaniu nie korzystano z żadnych Zaklęć Czyszczących i całe to miejsce cuchnęło alkoholem. Puste butelki piętrzyły się na blatach i innych płaskich powierzchniach, a w kanapie i w dywanie odznaczały się dziury wypalone papierosami.

Lily przeszła przez przedpokój tupiąc nogami, a z każdym krokiem jej gniew rósł. Zatrzymała się przed drzwiami sypialni Remusa, wiedząc doskonale, że nie musi iść dalej – Syriusz od tygodni nie spał w swojej sypialni. Jej wściekła, surowa magia wyrwała drzwi ze ściany z całą framugą, a jej pełne furii spojrzenie padło na czterech czarodziejów śpiących w ogromnym łóżku.

James i Remus opierali się jeden o drugiego przy wezgłowiu łóżka. Syriusz leżał wygodnie na ich kolanach. Pomiędzy nimi była pusta przestrzeń, w której idealnie zmieściłaby się drobna czarownica. Lily musiała zacisnąć powieki, zmuszając smutek do schowania się za swoją wściekłością i mdłościami, które odczuwała.

Żaden z nich się nie poruszył nawet w momencie, kiedy drzwi z hukiem upadły na podłogę. Powiedziało jej to, ile musieli wypić poprzedniego wieczora, żeby o poranku być w takim stanie.

Weszła do sypialni i ze złością kopnęła stopę, która wystawała spod łóżka.

- Wstawaj!

Peter wyczołgał się spod posłania, mrugając oczami i rozcierając piętę.

- Miałeś im pomóc, a nie pogarszać sytuację! – Warknęła i odczuła coś na kształt zadowolenia, widząc, jak Peter się zarumienił ze wstydu.

- Aguamenti! – Wskazała różdżką środek łóżka i z satysfakcją obserwowała, jak trzej mężczyźni zrywają się z materaca, kaszląc i plącząc się między cudzymi kończynami. – Wstawać natychmiast! Cała trójka!

Syriusz posłał jej wrogie spojrzenie i odgarnął mokre włosy z twarzy.

- Odwal się, Evans.

- Nie – podeszła do łóżka i uderzyła Syriusza w tył głowy. Spojrzała na Jamesa i Remusa, którzy wyglądali, jakby męczył ich potężny kac. – Nie tylko wy jesteście pogrążeni w żałobie, ale tylko wy zapijacie swoje smutki alkoholem! Nie pozwolę, żeby zniszczyło to naszą rodzinę!

- Lily… - James jęknął, pocierając czoło grzbietem dłoni. – Czy zanim zaczniesz się na nas wydzierać, mogłabyś poszukać Eliksiru na Wytrzeźwienie?

- Potrzebny wam Eliksir na Wytrzeźwienie? – Zapytała sarkastycznie. – Jestem w ciąży, ty kretynie! Wystarczy, żebyś wytrzeźwiał?

Okazało się, że ta wiadomość rzeczywiście wystarczyła.

- Jesteś… Jesteś… - James patrzył na nią oczami o czerwonych od płaczu i kaca obwódkach i nie mógł znaleźć słów. – Jesteś w ciąży? Jesteś… Jesteś pewna?

Lily skinęła głową. Jej gniew zmalał, a w oczach pojawiły się łzy.

- Alice i ja wykonałyśmy diagnostykę jakąś godzinę temu. Ona też jest w ciąży – patrzyła na Jamesa z niecierpliwością, czując jak jej żołądek się kurczy. Czekała na jakąś reakcję. A kiedy skoczył na równe nogi i przygarnął ją do siebie, odetchnęła z ulgą i pozwoliła sobie na łzy.

- Jestem zachwycony! Naprawdę, jestem – powiedział James, uśmiechając się do swojej żony. – Ale czy ty przypadkiem nie brałaś Naparu Antykoncepcyjnego?

- Obie myślałyśmy, że napar działa – powiedziała od progu Alice. – Lily podczas swojego wieczoru panieńskiego uwarzyła trzymiesięczną dawkę dla każdej z nas. Musiałyśmy być zbyt pijane na warzenie czegokolwiek i pewnie zapomniałyśmy o jakimś składniku.

- Przecież obie byłyście w Klubie Ślimaka – zaprotestował Remus, kiedy w końcu dotarła do niego wiadomość przekazana przez Lily. – Widziałem, jak Lily dosłownie warzy Eliksir Pieprzowy przez sen. Czy przypadkiem… Nie, zaczekaj. Powiedziałaś, że uwarzyłyście Napar Antykoncepcyjny podczas wieczoru panieńskiego Lily?

- Tak. Dlaczego pytasz?

Remus szeroko otwartymi oczami wpatrywał się w płaskie brzuchy dwóch czarownic.

- O, kurde…

A kiedy wszyscy odwrócili się, by spojrzeć na niego pytająco, chłopak zaczerwienił się.

- Ja… To znaczy… Wow, w ciąży! – Wymamrotał, wstał i podszedł do Lily. – Moje gratulacje!

James obrócił się do przyjaciół z twarzą rozpromienioną szczęściem.

- Słyszałeś, Łapo? – Zapytał, śmiejąc się radośnie. – Zostanę ojcem. Co o tym myślisz?

Syriusz bez słów wpatrywał się w brzuch Lily. W jego duszy wirowało tyle emocji, że chłopak nie był w stanie chwycić i przytrzymać nawet jednej. Szczęście i strach były ze sobą nierozerwalnie związane, ale na pierwszy plan wysuwała się jednak jego żałoba. I chociaż chłopak wiedział lepiej, nagle poczuł, że zostało mu odebrane coś więcej.

- Chcesz dać naszym dzieciom moje nazwisko?

- Mówimy teraz o naszych dzieciach, tak?

- Oczywiście, że o naszych. W ostatnich miesiącach stałem się zgodnym, czasami chętnym do dzielenia się swoimi rzeczami mężczyzną. Ale nie zgadzam się, żebyś urodziła Remusowi szczeniaki.

- Dopóki nie będziesz nalegał na cały miot, chyba dam radę urodzić ci dzieci.

- I będą nosiły nazwisko Potter.

- Będą nosiły nazwisko Black.

Oderwany od swoich wspomnień, Syriusz spojrzał na swojego najlepszego przyjaciela i zamrugał powiekami, próbując zapanować nad emocjami, które groziły wyrwaniem się na wolność. Z przyzwyczajenia zaczął bawić się srebrnym łańcuchem zawieszonym na szyi. Wszyscy jego przyjaciele zwrócili na to uwagę i ich uśmiechy zbladły. Podświadomie Syriusz to wszystko zarejestrował i puścił łańcuch.

James pochylił się nad Syriuszem i położył dłoń na jego ramieniu. Wyraz jego oczu świadczył, że Potter też zmaga się ze sprzecznymi odczuciami. W ciągu kilku lat James stracił tak wiele. Oboje rodziców, wielu przyjaciół, a teraz siostrę bliźniaczkę. I nagle, w otaczającej go ciemności, pojawiło się światło rozpraszające cienie.

- Zostaniesz jego ojcem chrzestnym, prawda? – Zapytał James z małym uśmiechem.

Syriusz nic nie odpowiedział, tylko skoczył na równe nogi i uściskał przyjaciela

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

- Powiedz mi, dlaczego dzisiaj jesteś nie w humorze? – Zapytała cicho Lily. Położyła dłoń na ręce Syriusza spoczywającej na jej ogromnym brzuchu. Od czasu do czasu posyłała nieobecny uśmiech Jamesowi, który robił, co mógł, aby być najlepszym liderem, jakiego mógł mieć Zakon.

Syriusz wiedział, dlaczego Lily tak dokładnie określała czas w swoich pytaniach. Mimo, że zbliżające się narodziny jego chrześniaka dały mu jakiś cel w życiu, Syriusz w swoich najlepszych momentach był nieprzewidywalny, a w najgorszych całkowicie bezmyślny. Aresztowano go już przynajmniej trzykrotnie od chwili, kiedy zrezygnował z kariery Aurora. Jego nowym hobby zostały bójki z przypadkowymi czarodziejami w losowych magicznych pubach. Uważał to za powód do dumy, szczególnie po tym, jak odesłał do kliniki świętego Munga Lucjusza Malfoy'a. Mężczyźni spotkali się przypadkiem w Dziurawym Kotle.

Syriusz był wtedy w pubie z Remusem, kupując niewielkie ilości pożywienia, jakie były im potrzebne do przeżycia, kiedy zauważył jasnowłosego Śmierciożercę spotykającego się ze swoimi współpracownikami. Remus błagał, żeby Syriusz sobie odpuścił, ale kiedy Malfoy głośno obwieścił, że po kilku latach niesprawdzania się w roli żony Narcyza w końcu nosi potomka i dziedzica rodu Malfoy'ów, Syriusz stracił nad sobą kontrolę.

Ten człowiek był mężem jego kuzynki, czarownicy, której pożądało wielu czarodziejów, kobiety, która właśnie w tym momencie oczekiwała dziecka. To było tak niesprawiedliwe, że ten człowiek nie doceniał darów, jakie otrzymał od losu, że Syriusza oślepiła wściekłość.

Pobił Malfoy'a do nieprzytomności i potrzeba było trzech stałych bywalców Dziurawego Kotła, aby ściągnąć go ze Śmierciożercy i przytrzymać do przyjazdu Aurorów. Tydzień po tym, jak Malfoy'a wypuszczono ze szpitala, Benjy i Dorcas zostali zamordowani.

Syriusz obwiniał się za ich śmierć.

- Źle spałem ostatniej nocy – skłamał w odpowiedzi. – Ten cholerny kocur obudził mnie przed wschodem słońca.

Większość rzeczy należących do Mii zostało spakowanych miesiąc wcześniej, ale kot pozostał na wolności, ku wściekłości Syriusza, który chciał go zapakować w karton i wysłać do Abu Dhabi. Pomimo tego, że był aktualnie jedyną osobą, która troszczyła się o zwierzaka, sierściuch nadal go nie znosił. Mia miała rację: powinien był kupić jej pieprzonego kuguchara.

- Nie chciałabyś go przechować?

Lily westchnęła i tylko skinęła głową.

- Przywieź go dzisiaj. Ale obiecaj, że najpierw weźmiesz prysznic – powiedziała, patrząc na niego groźnie. – Wyglądasz jak gówno i śmierdzisz jeszcze gorzej.

Syriusz uśmiechnął się do niej. Lily nie była zbyt subtelna.

- Nadal planujesz moją kurację?

Rozmawiali o tym już wcześniej. Pierwszy raz, tuż po pierwszym aresztowaniu Syriusza, tuż po tym, jak rzucił pracę w Biurze Aurorów. Kolejny raz po pijackiej nocy, podczas której próbował przekonać Remusa, że wilkołak powinien go sprać, żeby wybić mu z głowy winę siłą. Remus, oczywiście, nie połknął przynęty, a zamiast tego zabrał przyjaciela do Lily i Jamesa, gdzie zostawił go i pozwolił czarownicy na podjęcie próby wyciągnięcia Syriusza z żałoby.

Wydawało się, że Remus najszybciej przeszedł do porządku dziennego nad śmiercią Mii, ale z drugiej strony wszyscy doskonale wiedzieli, że z nich wszystkich Remus najlepiej panował nad swoimi emocjami. James, na szczęście, czekał z niecierpliwością na zbliżające się ojcostwo, co w połączeniu z wojną, w której ciągle myślał sprawiało, że nie poświęcał zniknięciu Mii zbyt wiele czasu.

Syriusz jednakże kroczył wąską ścieżką pomiędzy wściekłością i wyparciem.

Kiedy Moody i Dumbledore ogłosili, że Mia nie żyje, Syriusz złożył oficjalną skargę, a na potwierdzenie swoich słów przedłożył stary egzemplarz księgi Szlachectwo naturalne, czyli genealogia prawdziwych czarodziejów. Ta księga, będąca wyłącznie w posiadaniu rodów najczystszej krwi, była zaklęta w taki sposób, żeby automatycznie aktualizować dane. Narodziny, małżeństwa i zgony same zapisywały się na magicznych kartach księgi. Syriusz otworzył tom w miejscu, gdzie wyrysowane było drzewo genealogiczne Potterów, gdzie spisane były daty urodzin i daty śmierci Charlusa i Dorei. Na pergaminie widniały również imiona Jamesa i Lily wraz z datą ich ślubu. Pod ich imionami lśnił nieregularny kształt i Syriusz zakładał, że księga wie, o zbliżających się narodzinach ich potomka. Wtedy w miejscu kształtu zapisane zostanie jego imię i data urodzenia.

Ale obok nazwiska Mia Potter brakowało daty śmierci. Co ciekawe, nie była również podana data jej narodzin, ale Syriusz zakładał, że ma to związek z jej adopcją. Jeszcze dziwniejsze było to, że w przeciwieństwie do innych imion, wypisanych wyraźnym, czarnym atramentem, imię Mii było wyblakłe, jakby ktoś nieudolnie próbował je ukryć. Albo jakby księga sama nie wiedziała, czy dziewczyna żyje, czy nie.

To jednak wystarczyło, żeby jego umysł kilkukrotnie zbliżył się do granicy szaleństwa.

- Gdy tylko urodzę, dostaniesz zakaz zbliżania się do alkoholu – ogłosiła Lily z szerokim uśmiechem, a następnie skrzywiła się, gdy poczuła kopnięcie.

- Może się myliłem – Syriusz masował jej brzuch. – On nie będzie pałkarzem. Będzie tłuczkiem.

Lily zachichotała i oparła się o ramię Syriusza.

- On albo ona będzie wielkości cholernego kafla, kiedy w końcu nadejdzie czas rozwiązania. I myślę, że wtedy zdecyduję, że trzeba porządnie przekląć Jamesa. Minęło dużo czasu, od kiedy ostatni raz rzuciłam na niego jakieś paskudne zaklęcie, a przyznam szczerze, że sobie zasłużył. To przez jego dziecko przez siedem miesięcy będę cierpiała na zgagę.

Syriusz nie miał okazji odpowiedzieć, bo przez gabinet przetoczył się cichy okrzyk. Oczy wszystkich zebranych zwróciły się ku Dumbledore'owi i znajomemu czarodziejowi odzianemu w czarne szaty, który stał obok dyrektora. Mężczyzna miał przetłuszczone włosy i prawie czarne oczy. Instynktownie, wszyscy zerwali się na nogi i wyciągnęli różdżki – tak podziałał na nich widok Severusa Snape'a. I podczas gdy większość członków Zakonu została na swoich miejscach, James, Syriusz i Remus stworzyli mur pomiędzy Ślizgonem i Lily.

- Subtelnie – mruknął Snape, wykrzywiając się na ten pokaz nieufności.

- Co, do kurwy nędzy, on tu robi? – Warknął Syriusz i podszedł bliżej, a jego miejsce natychmiast zajął Peter.

Dumbledore stanął przed Snapem w geście obrony i wyciągnął dłoń w kierunku Blacka.

- Jest moim gościem i jako mój gość jest pod moją ochroną. Chociaż uważam, że nic nie powinno mu grozić, bo Severus jest nowym członkiem Zakonu Feniksa.

Wszyscy zaczęli wrzeszczeć, zanim Dumbledore ponownie poprosił o ciszę.

- Dyrektorze, nie mówi pan poważnie! – Krzyknął James z głębi gabinetu.

- A czy nie potrzebujemy szpiega? – Odpowiedział pytaniem Dumbledore. – Osobiście przesłuchałem Severusa i uważam, że jego powody dołączenia do nas są szczere. Będzie wobec nas lojalny. Przyrzekł to.

- A czemu, do diabła, zmienił stronę? – Zażądał odpowiedzi Black.

- Powody zmiany strony są wyłącznie moją sprawą, Black – odpowiedział spokojnie Snape. Jego twarz wyglądała jak maska pozbawiona emocji, jedynie jego wzrok wyrażał pogardę dla Gryfona.

Niestety, Syriusz dostrzegł ten króciutki moment, kiedy spojrzenie Snape'a przeniosło się ponad jego ramieniem i spoczęło na Huncwotach i Lily.

Ta chwila wystarczyła, żeby temperament Syriusza wyrwał się spod kontroli.

- Nie waż się patrzeć na moją rodzinę!

- To właśnie twoja rodzina potrzebuje moich informacji – warknął w odpowiedzi Ślizon. – Czarny Pan dowiedział się, że wygłoszono przepowiednię, która mówi o jego upadku. Wierzy, że dziecko urodzone w lipcu tego roku będzie powodem jego zniszczenia. Aktualnie szuka sposobu, aby… Pozbyć się problemu.

Wszyscy słyszeli, że Lily cicho krzyknęła.

- Nie słuchaj go, Lily – nalegał Syriusz. – On po prostu próbuje znaleźć sposób, żeby dołączyć do Zakonu. Skąd możemy wiedzieć, że taka przepowiednia w ogóle istnieje?

- Bo wygłoszono ją mnie – poinformował ich Dumbledore. – Młoda Widząca umówiła się ze mną na początku roku. Szukała pracy. Podczas rozmowy wpadła w trans i zaczęła mówić o upadku Voldemorta.

Większość zebranych zadrżała, słysząc jego imię, ale nikt nie wyglądał na bardziej przerażonego od Snape'a.

I chociaż Syriusz sam nie używał tego imienia w przeszłości, zanotował sobie, żeby używać go jak najczęściej w obecności Snape'a. Wyłącznie po to, żeby bawiła go reakcja Ślizgona.

- Czemu nie zostaliśmy wcześniej poinformowani? – Zapytała Marlene McKinnon, patrząc chłodnym wzrokiem na dyrektora. Bardzo szybko się irytowała, kiedy dowiadywała się o sekretach trzymanych przed członkami Zakonu. W przeszłości Syriusz raczej się z nią nie zgadzał w większości poruszanych na zebraniach kwestii, ale w tym momencie bardzo cieszyła go jej reakcja.

- Przepowiednia mówi o tym, że Voldemort wybierze swojego przeciwnika – wyjaśnił Dumbledore. – A na koniec lipca urodzi się przynajmniej dwoje dzieci.

Dyrektor spojrzał znacząco na Alice, która do tej chwili nie widziała żadnego powiązania. Jej dłonie nieświadomie spoczęły na jej brzuchu, a Frank natychmiast znalazł się obok swojej żony, rzucając mordercze spojrzenie Snape'owi.

- Chciałem, żeby przepowiednia pozostała tajemnicą… Chciałem nawet, żeby nikt nie wiedział o tym, że w ogóle została wygłoszona, aby Voldemort nie mógł podjąć pierwszej akcji jej wypełnienia. Niestety, nie udało mi się to i Voldemort częściowo wie, czego przepowiednia dotyczy.

Większość zebranych była zbyt pochłonięta obserwowanie Dumbledore'a, aby zauważyć cień winy, który przemknął po twarzy Snape'a. Dopatrzył się tego wyłącznie Syriusz.

- Zajmiemy się bezpieczeństwem zarówno Potterów, jak i Longbottomów, ale nie zapominajmy, że trwa wojna. I na tej wojnie mamy nowego sojusznika – Dumbledore położył dłoń na ramieniu Severusa. – Niestety, ponieważ Severus musi pozostał w łasce Voldemorta, jeżeli ktokolwiek z was spotka się z nim w walce, musicie zrobić wszystko, aby utrzymać jego przykrywkę i jednocześnie nie skrzywdzić go za bardzo.

- Co to znaczy za bardzo, dyrektorze? Oczekuje pan, że podczas walki ze Snapem nie będziemy odpowiadać na jego ataki? – Zapytał gorzko Syriusz, patrząc na Severusa spode łba.

- Wręcz przeciwnie, Syriuszu – Dumbledore miał czelność się uśmiechnąć. – Oczekuję, że potrafisz udawać, że między wami panują wrogie stosunki, na wypadek, gdyby ktoś was obserwował. Uważam, że utrzymanie pozycji Severusa jako podwójnego agenta jest jednym z naszych priorytetów.

- Więc chodzi głównie o to, żeby go śmiertelnie nie zranić? – Upewnił się Syriusz i Dumbledore w odpowiedzi skinął głową.

Syriusz w końcu opuścił różdżkę. I w ułamku sekundy, który minął od chwili, kiedy Dumbledore spuścił z niego uważny wzrok, Black posłał zaciśniętą pięść prosto w środek twarzy Snape'a. Nawrócony Śmierciożerca upadł nieprzytomny na podłogę.

- Proszę bardzo – Syriusz uśmiechnął się złośliwie. – Panują między nami właśnie takie wrogie stosunki.