Od tłumaczki: Przepraszam, że tak późno dodaję rozdział, ale cały tydzień byłam w delegacji, później wypadło nam święto państwowe w poniedziałek i tak cały wczorajszy dzień minął mi na nadrabianiu zaległości w pracy. Ale dzisiaj już rozdział dodaję i biorę się za dalsze tłumaczenie. Miłego czytania i do zobaczenia w poniedziałek.

ROZDZIAŁ 111 – KORESPONDENCJA

18 czerwca 1994

- Dostałeś sowę? – Zapytał Syriusz w momencie, kiedy Remus wyszedł z kominka.

Po tygodniu spędzonym z Chacie Lupinów, Syriusz czuł się dużo lepiej. Kolory wróciły na jego policzki, a zdrowa żywność sprawiła, że jego ciało zaczęło nabierać masy – chociaż daleko mu jeszcze było do zwyczajowej formy. Zauważył, oczywiście, że zapasy pożywienia szybko się kończyły. Remus stale szukał pracy, a Syriusz czuł się jak pijawka, tylko korzystając z uprzejmości przyjaciela. Jeszcze mu tego nie powiedział, ale wolał wrócić do uciekania i ukrywania się przed wszystkimi, jeśli miałby być dla Remusa obciążeniem. Poza tym, dowiedział się, że Ministerstwo nie odwołało Dementorów z Hogsmeade. Gdyby wobec tego pojawił się gdzieś na południe od Londynu, Aurorzy powinni skupić się na poszukiwaniach daleko od Szkocji – co zapewniłoby bezpieczeństwo Harry'emu i Hermionie.

Syriusz był bardzo zadowolony z tego, że pośród rzeczy, które Dumbledore zabrał z jego mieszkania, znajdował się mieszek pełen Galeonów. Nie był w ogóle zdziwiony tym, że Remus nie skorzystał z pieniędzy przez te ostatnie lata. Przekazał z tego powodu większość kwoty na uzupełnienie zapasów, zostawiając sobie absolutne minimum niezbędne do zakupienia sowy, dzięki której mógł wysłać list do Harry'ego.

Remus uśmiechnął się z wysiłkiem do Syriusza, który siedział przy ogromnym biurku z piórem w dłoni.

- Dostałem sowę. Jednak z powodu niewielkiej kwoty, nie udało mi się… To znaczy, wyślesz list. Sowa jest bardzo… Rozentuzjazmowana.

Syriusz otworzył ze zdziwienia usta na widok klatki, w której siedziała szara kulka piór, wielkości znicza, odbijająca się z radością od prętów.

- Co to, kurwa, jest?

- Sowa, jak widzisz – Remus wzruszył ramionami. – Tylko na nią było mnie stać za pieniądze, które ci zostały. No, i chciałem jak najszybciej wyjść ze sklepu. Wiesz, jak reagują na mnie inne zwierzęta.

Na twarzy Syriusza odmalował się nieprzyjemny grymas, który mężczyzna szybko ukrył przed przyjacielem. Przypomniał sobie te wszystkie lekcje Opieki nad Magicznymi Stworzeniami, podczas których wszystkie zwierzęta mniejsze od hipogryfa kuliły się ze strachu w obecności wilkołaka.

- Powinienem był wysłać po prostu list dla Harry'ego sową, która wcześniej przyniosła twoją pocztę.

- Dostałem sowę?

- Zostawiła list i książkę. List przeczytałem – przyznał Syriusz i gestem wskazał biurko, na którym leżały obie dostarczone rzeczy. – Jest od Hermiony. Od kiedy wypada, żeby nauczyciel korespondował ze swoją czternastoletnią uczennicą?

Remus prychnął i szybko podszedł do stolika. Zerknął na książkę, którą zwróciła mu młoda Gryfonka i uśmiechnął się do listu.

- Zazdrosny?

- Stul dziób, Luniaczku.

- Łapo, jej jedynymi przyjaciółmi są Harry i Ron. I chociaż Harry jest utalentowany, kiedy chodzi o Obronę przed Czarną Magią, Zaklęcia i Quidditcha, Hermiona o całe lata świetlne wyprzedza obu chłopców intelektualnie. Zaproponowałem jej, że może ode mnie pożyczyć każdą książkę z mojej kolekcji. Jestem pewien, że dobra lektura jej się przyda, jeśli Dumbledore w przyszłym roku zatrudni jakiegoś kretyna na stanowisku nauczyciela Obrony. Poza tym, obiecała mi, że będzie uważać na Harry'ego. Chłopak nie lubi prosić o pomoc, nawet wtedy, gdy jej potrzebuje.

- Syn Jamesa Pottera nie potrafi prosić o pomoc? – Powtórzył sarkastycznie Black. - Zaraz mi powiesz, że uwielbia Quidditcha i ma problem z ułożeniem włosów.

Remus zachichotał i usiadł, żeby w spokoju przeczytać list od Hermiony.

- „Szanowny profesorze Lupin. Mam nadzieję, że nie weźmie mi pan za złe tego, że zwracam się do pana tym formalnym tytułem, mimo że nie jest pan już moim nauczycielem."

Syriusz wywrócił oczami.

- Nie potrafisz czytać w ciszy?

- Skoro tak ci to przeszkadza, to nie. Nie potrafię – Remus uniósł list na wysokość twarzy, żeby zasłonić przeszywający wzrok przyjaciela.

- „Z jakiegoś powodu sformułowanie Pan Lupin brzmi dla moich uszu dziwnie. Biorąc jednak pod uwagę, że był pan najlepszym nauczycielem Obrony przed Czarną Magią, jakiego mieliśmy, uważam, że tytuł profesora najbardziej do pana pasuje i zdecydowanie zasłużył pan na to, aby uczniowie zwracali się do pana w ten sposób. Mam nadzieję, że czuje się pan dobrze i podróż do domu (gdziekolwiek się on znajduje) nie była problematyczna ze względu na pańską kondycję i zdrowie. Jeszcze raz proszę o wybaczenie z powodu słów, które padły we Wrzeszczącej Chacie. Bardzo niegrzecznym z mojej strony było sugerowanie, że jest pan człowiekiem pozbawionym honoru. Proszę mi uwierzyć, że nigdy więcej nie zdradzę nikomu pańskiej tajemnicy."

- Bardzo poważnie podejdzie do tej obietnicy – wymamrotał Syriusz, bawiąc się czubkiem trzymanego w dłoni pióra. – Prawie się na nas rzuciła, kiedy odkryliśmy twój sekret na drugim roku.

- „Jeszcze raz bardzo dziękuję za książki, które mi pan pożyczył" – kontynuował Remus. – „Zwracam panu pańską kopię Przerażających Mieszkańców Głębi i z niecierpliwością czekam na kolejną pozycję, którą mi pan poleci. Jeżeli, oczywiście, nadal nie ma pan nic przeciwko zaopatrywaniu mnie w lektury."

- „Rok zakończył się bez większych incydentów, przynajmniej w kwestiach życia i śmierci. Gryffindor zdobył Puchar Domów i tuż po ogłoszeniu naszej wygranej Fred i George Weasley'owie transmutowali wszystkie koty profesor McGonagall w miniaturowe hipogryfy, które następnie goniły Malfoy'a po całej Wielkiej Sali i podgryzały go w kostki. Fred i George dostali szlaban na pierwsze dwa tygodnie września."

- Genialne – Syriusz wyszczerzył zęby. – To była moja ulubiona część listu. Miniaturowe hipogryfy. Wstyd mi, że my nigdy nie wpadliśmy na ten pomysł.

- „Harry i Ron mają się dobrze. Złamana noga Rona prawie się zagoiła. W międzyczasie, Ron opowiada każdemu, kto chce go słuchać, o swojej bohaterskiej walce z Syriuszem Blackiem. Oczywiście, nikt mu nie wierzy, co uważam za dobre rozwiązanie. Harry bardzo martwi się o Syriusza. Może to dziwne, ale ja również. Hermiona J. Granger."

- Co oznacza „J"? – Zapytał Syriusz.

- Jean albo Jane. Nie pamiętam – odpowiedział Remus. Złożył list i włożył z powrotem do koperty. – Martwi się o ciebie.

- Wiem. Czytałem ten list i słyszałem, jak go odczytujesz. Dziękuję bardzo – warknął Black i przyłożył pióro do pustego pergaminu.

Drogi Harry,

Mam nadzieję, że dostaniesz ten list zanim znajdziesz się w domu swojego wujostwa. Nie mam pojęcia, czy są przyzwyczajeni do sowiej poczty. Ja i Hardodziob ukrywamy się. Nie powiem Ci, gdzie, na wypadek, gdyby ta sowa wpadła w niepowołane ręce. Nie jestem pewny, czy mogę na niej polegać, ale była najlepszym, co udało mi się znaleźć. I jest chętna do współpracy.

Wydaje mi się, że Dementorzy nadal mnie szukają, ale na pewno mnie nie znajdą. Planuję pozwolić kilku Mugolom wpaść na mój trop, z dala od Hogwartu. Może wtedy zniosą środki bezpieczeństwa wokół zamku.

O czymś nie zdążyłem Ci powiedzieć podczas naszego krótkiego spotkania. To ja przysłałem Ci Błyskawicę. Krzywołap zaniósł w moim imieniu zamówienie na Sowią Pocztę. Napisałem, żeby przyjęli zamówienie na Twoje nazwisko, ale złoto pochodziło z mojego skarbca. Mam nadzieję, że uznasz tę miotłę jako wynagrodzenie za trzynaście straconych urodzin. Jako prezent od ojca chrzestnego.

- Zaczekaj – powiedział powoli Remus, zaglądając Syriuszowi przez ramię.

Zupełnie jak nastolatek złapany na gorącym uczynku podczas pisania listu miłosnego do obiektu swoich westchnień, Black zakrył ramieniem pergamin i odwrócił do przyjaciela z gniewną miną.

- Nie patrz tak na mnie, ty dupku. Ty czytasz moją pocztę. Domyśliłem się, że to ty przysłałeś Błyskawicę, ale skąd miałeś na nią pieniądze? Chyba nie dostałeś się do swojego skarbca?

- Skłamałem – wycedził Syriusz przez zaciśnięte zęby. – Nie chcę, żeby dzieciak myślał o mnie gorzej, niż do tej pory.

- Skąd w takim razie wziąłeś pieniądze?

Syriusz parsknął śmiechem.

- Ukradłem Lucjuszowi Malfoy'owi.

Śmiech Remusa rozszedł się po całej Chacie, a Syriusz skorzystał z tego i w spokoju dokończył list.

Chciałbym Cię również przeprosić za to, że przestraszyłem Cię tamtej nocy, kiedy opuszczałeś dom wujostwa. Chciałem tylko na Ciebie zerknąć, zanim rozpocznę podróż na północ. Wydaje mi się jednak, że mój widok napędził Ci stracha.

Dorzucam do tego listu coś, co sprawi, że kolejny rok w Hogwarcie będzie przyjemniejszy. Jeżeli będziesz mnie potrzebował, wyślij do mnie sowę. Na pewno mnie odnajdzie.

Niedługo znowu się odezwę.

Syriusz

P.S. Ponieważ to moja wina, że Twój kolega Ron nie posiada już szczura, pomyślałem sobie, że chciałby zatrzymać tę sowę.

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

24 czerwca 1994

Drogi Luniaczku,

Nie wściekaj się, bo zniknąłem bez słowa. I tak czuję się wystarczająco winny, bo odszedłem podczas pełni księżyca, a wiem, że moja obecność pozwoliłaby Ci szybciej wrócić do dobrej formy, ale zdaję sobie sprawę, że w innym wypadku nie pozwoliłbyś mi odejść. A ja musiałem to zrobić. W Chacie już nie byłem bezpieczny. Ty nie byłeś bezpieczny przy mnie. Aurorzy nadal mnie poszukują. Podobnie, jak Dementorzy, a nawet znając siłę Twojego Patronusa, nie naraziłbym Cię na szarżę całej setki.

Trzymaj się. Dam znać, kiedy będę mógł.

Łapa

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

Profesorze Lupin,

Dzisiaj dotarła do mnie Pańska kopia „Wilkołaczego pyska, Ludzkiego serca" i nie mogę się doczekać, kiedy w końcu będę mogła ją przeczytać. Temat lykantropii wydaje mi się fascynujący i mam nadzieję, że w przypadku pytań będę mogła zwrócić się do Pana.

Zdaję sobie sprawę, że wczoraj przypadała pełnia księżyca, więc chcąc dochować tradycji, załączam tabliczkę czekolady. To mugolska, pozbawiona cukru czekolada, więc na pewno odbiega od jakości, do jakiej przyzwyczajono nas w Miodowym Królestwie, ale moi rodzice są dentystami. Gdyby zobaczyli, że wydaję pieniądze na słodycze, musiałabym wysłuchać dobrze napisanej i przećwiczonej przemowy, dotyczącej śnieżnobiałych, zdrowych zębów.

Do tej pory otrzymałam wyłącznie jedną sowę od Harry'ego. Przyznał się, że jego wujostwo pozwoliło mu podczas tych wakacji na naukę ze szkolnych książek, ponieważ zagroził im swoim ojcem chrzestnym, wielokrotnym mordercą, Syriuszem Blackiem. Powiedziałam mu, że nie powinien w ten sposób straszyć Mugoli, szczególnie, że Syriusz jest niewinny, ale wątpię, żeby mnie posłuchał.

Mam nadzieję, że czuje się Pan dobrze.

Hermiona J. Granger

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

23 sierpnia 1994

Drogi Syriuszu,

Dziękuję za twój ostatni list. Ten ptak był ogromny – prawie się nie zmieścił w oknie. U mnie wszystko po staremu. Dieta Dudley'a nie przynosi efektów. Wczoraj ciotka Petunia odkryła, że przemyca do swojej sypialni pączki. Ciotka i wuj Vernon powiedzieli mu, że będą musieli zmniejszyć jego kieszonkowe, jeśli będzie sobie kupował słodycze, co go tak rozzłościło, że wyrzucił przez okno swoją konsolę Nintendo. To taki rodzaj komputera, na którym możesz grać w gry. Postąpił głupio, bo teraz nawet nie może zagrać w swoją ulubioną grę „Mega-Zagłada, część trzecia", żeby jakoś się odstresować.

Ja się czuję dobrze, przede wszystkim z Twojego powodu. Dursley'owie są przerażeni, że któregoś dnia się tu pojawisz i zmienisz ich w nietoperze. Dzisiaj rano wydarzyło się coś dziwnego. Moja blizna zabolała. Ostatnim razem, kiedy do tego doszło, Voldemort był w Hogwarcie. Ale nie wydaje mi się, żeby był blisko nas, prawda? Wiesz może, czy klątwy powstałe po mrocznych zaklęciach dają takie objawy?

Wyślę ten list z Hedwigą, gdy tylko wróci. Poleciała zapolować. Pozdrów ode mnie Hardodzioba.

Harry

P.S. Jeżeli będziesz chciał się ze mną skontaktować, do końca wakacji będę przebywał w domu mojego przyjaciela, Rona Weasley'a. Jego tata dostał bilety na Mistrzostwa Świata w Quidditchu!

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

24 sierpnia 1994

Droga Hermiono,

Chociaż wolałbym, żebyś nie marnowała pieniędzy na słodkie zachcianki starego wilkołaka, jestem Ci bardzo wdzięczny za comiesięczne paczki. Ucieszyła mnie również Twoja wiadomość, że w tym roku Harry otrzymał dużo prezentów. Jesteś bardzo dobrą przyjaciółką i mam nadzieję, że on to docenia.

Wiem, że ja to doceniam.

Odpowiadając na Twoje wcześniejsze pytanie, nie będę uczestniczył w finale Mistrzostw Świata w Quidditchu. Na pewno będę słuchał transmisji radiowej. Mimo że nigdy nie grałem w drużynie Gryffindoru podczas moich szkolnych lat, zawsze byłem fanem Quidditcha i lubiłem latać. Nigdy jednak nie byłem tak uzdolniony, jak Syriusz czy ojciec Harry'ego. Pozdrów ode mnie Harry'ego i Rona, i spróbuj się dobrze bawić podczas finału. Jeżeli mecz nie będzie wystarczająco interesujący, zawsze możesz wziąć ze sobą książkę.

Uważaj na siebie.

R.J. Lupin

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

27 sierpnia 1994

Luniaczku,

Z oczywistych powodów nie mogę Ci zdradzić, gdzie obecnie jestem. Twoja sowa na pewno będzie w stanie mnie znaleźć. Miło by było mieć przy sobie jeden z tych fałszywych Galeonów, które kiedyś stworzyła Mia. Zawsze się martwię, że mój list zostanie przechwycony. Staram się wybierać różnorodne gatunki ptaków, czasami bardzo egzotyczne. Jeśli któregoś złapią, nie powinni do mnie dotrzeć. Wysyłka listu do Hogwartu będzie jednak bardzo trudna.

Obawiam się o Harry'ego i Hermionę. Słyszałem, do czego doszło podczas finału Pucharu Świata w Quidditchu. Śmierciożercy znowu działają otwarcie. Wszystko zaczyna się na nowo. Czy właśnie przeciwko temu nie walczyliśmy? Czy za to nie umarli James i Lily? Dla czego straciliśmy Mię? Czyż nie powiedziałeś mi, że w jej czasach wojna się skończyła? Kurwa mać! Nienawidzę tej bezsilności. Słyszałem, że Twoją starą robotę dali Moody'emu. Nienawidziłem tego skurwiela, kiedy pod nim pracowałem, ale jeśli ktoś będzie w stanie rzucić okiem (załapałeś żart?) na dzieciaki, będzie to właśnie on.

Łapa

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

4 września 1994

Profesorze Lupin,

Nigdy za nikim nie tęskniono tak bardzo, jak my tęsknimy za Panem w Hogwarcie. Nasz nowy nauczyciel Obrony przed Czarną Magią przeprowadził dzisiaj swoją pierwszą lekcję i, prawdę mówiąc, nie wiem, co o niej myśleć. Podobno jest słynnym Aurorem, który specjalnie przerwał emeryturę, żeby nas uczyć. A jednak, wiedza, którą nam przekazuje… Nie wiem, czy potrafię o tym pisać.

Niewybaczalne. To była okropna lekcja. Do końca życia zapamiętam wyraz twarzy Harry'ego. I biednego Neville'a.

Profesor Moody posunął się nawet do zaatakowania ucznia. Przyznam, że rzeczony uczeń sobie na to zasłużył, ale…

Mam nadzieję, że u Pana wszystko w porządku.

Hermiona J. Granger

P.S. Czy posiada Pan jakiekolwiek książki dotyczące skrzatów domowych? Okazuje się, że nie wiem zbyt wiele na ich temat, a skoro chcę je uwolnić (tak, dobrze pan przeczytał), powinnam być dobrze zaznajomiona z tematem. Dorzuciłam do paczki odznakę, jeżeli chciałby Pan wesprzeć sprawę. W.E.S.Z. to skrót od Stowarzyszenia Walki o Emancypację Skrzatów Zniewolonych.

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

30 października 1994

Harry,

Natychmiast wracam. Dotarły do mnie informacje o Twojej bliźnie wraz z innymi, dziwnymi plotkami. Jeżeli jeszcze raz cię zaboli, idź prosto do Dumbledore'a. Powiadają, że ściągnął Szalonookiego z emerytury, co oznacza, że widzi to samo, co ja. Nawet, jeśli wszyscy pozostają ślepi.

Niedługo się odezwę. Przekaż najlepsze życzenia Ronowi i Hermionie. I miej oczy otwarte, Harry.

Syriusz

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

31 października 1994

Drogi Syriuszu,

Mogło mi się tylko wydawać, że blizna zaczęła boleć. Musiałem być bardzo senny, kiedy pisałem do Ciebie po raz ostatni. Nie musisz wracać. U nas wszystko gra. Nie martw się o mnie, z moją głową wszystko w porządku.

Harry

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

Niezła próba, Harry.

Wróciłem do Anglii i dobrze się ukryłem. Chcę, żebyś informował mnie o wszystkim, co się dzieje w Hogwarcie. Nie używaj Hedwigi, często zmieniaj sowy i nie martw się o mnie. Uważaj po prostu na siebie. I nie zapominaj, co powiedziałem o Twojej bliźnie.

Syriusz

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

1 listopada 1994

Drogi Syriuszu,

Powiedziałeś, że mam Cię informować o wszystkim, co się dzieje w Hogwarcie, więc… Nie wiem, czy słyszałeś, ale na zamku odbędzie się Turniej Trójmagiczny i w sobotni wieczór zostałem wybrany czwartym uczestnikiem. Nie mam pojęcia, kto wrzucił moje nazwisko do Czary Ognia. Ja tego nie zrobiłem.

Drugim reprezentantem Hogwartu jest Cedryk Diggory, Puchon.

Mam nadzieję, że Ty i Hardodziob dobrze się czujecie.

Harry

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

13 listopada 1994

Harry,

Nie mogę Ci powiedzieć wszystkiego w liście, bo obawiam się, że sowa zostanie przechwycona. Musimy porozmawiać twarzą w twarz. Możesz się upewnić, że dwudziestego drugiego listopada o pierwszej w nocy będziesz sam w Wieży Gryfonów?

Wiem lepiej, niż ktokolwiek inny, że potrafisz o siebie zadbać i nie wydaje mi się, że ktoś przypuściłby atak na Ciebie pod nosem Dumbledore'a i Moody'ego. A jednak ktoś próbuje. Wprowadzenie cię do Turnieju Trójmagicznego było bardzo ryzykownym posunięciem, szczególnie w obecności dyrektora.

Uważaj na siebie, Harry. Nadal chcę, żebyś mnie informował o wszystkim, co wydaje ci się dziwne. I jak najszybciej daj mi znać o dwudziestym drugim listopada.

Syriusz

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

14 listopada 1994

Profesorze Lupin,

Źle się dzieje w Hogwarcie. Podejrzewam, że słyszał Pan już o Turnieju Trójmagicznym, który odbywa się w szkole? Nie wiem, kto jest za to odpowiedzialny, ani jak tego dokonał, ale Harry został wybrany drugim reprezentantem Hogwartu. Coś się nie zgadza i przeraża mnie świadomość, że dzieje się coś, o czym nie mamy pojęcia. Harry jest w niebezpieczeństwie. Jestem tego pewna. Oczywiście, robię, co w mojej mocy, żeby mu pomóc, ale jestem zdana wyłącznie na siebie. Poza Fredem i Georgem (którzy, powiedzmy sobie szczerze, nie są zbyt pomocni), cała szkoła odwróciła się od Harry'ego. Pozostali uczniowie uważają, że oszukiwał i w jakiś sposób sam dostał się do Turnieju.

Nawet Ron go opuścił. Nagle zmienił się w zazdrosne dziecko, które wpadło w szał, bo ponownie światła reflektorów skupiły się na Harrym. Nie wpadł jeszcze na to, że Harry nie prosił o bycie postawionym w centrum uwagi. Przynajmniej się ze sobą nie kłócą, ale to z kolei ma początek w tym, że w ogóle ze sobą nie rozmawiają. Stałam się sową, która przekazuje między nimi wiadomości.

Malfoy traktuje Harry'ego ze szczególnym okrucieństwem i dzisiejszego popołudnia chłopcy wdali się w bójkę. Oczywiście, ofiarami ich zaklęć zostały osoby poboczne. Piszę do pana, spędzając wieczór w Skrzydle Szpitalnym. Jestem cała. Uderzyło we mnie rykoszetem zaklęcie Malfoy'a, ale pani Pomfrey mi pomoże.

Syriusz jest w stałym kontakcie z Harrym. Martwię się o nich obu.

Hermiona

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

Hermiono,

Niewielu ludzi spotkałem w swoim życiu, którzy są tak lojalnymi przyjaciółmi, jak Ty. Harry powinien być niesamowicie wdzięczy za to, że jesteś w jego życiu. Ja jestem wdzięczny, ponieważ się o niego troszczysz. Turniej Trójmagiczny jest bardzo niebezpiecznym przedsięwzięciem i istniały ważne powody, dla których został zakazany. Muszę jednak przyznać, że gdyby odbywał się w czasach, kiedy ja sam byłem uczniem Hogwartu, nic nie powstrzymałoby Syriusza i ojca Harry'ego od wzięcia w nim udziału.

Przykro mi, że zostałaś ranna w pojedynku z Draconem Malfoy'em. Wiem, jak ważne jest dla Ciebie życie zgodne z zasadami, ale obawiam się, że Ślizgoni rzadko trzymają się tych samych reguł. Przesyłam ci mój osobisty Poradnik Samoobrony Magicznej i mam nadzieję, że uważnie go przeczytasz.

Uważaj na siebie.

Remus Lupin

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

22 listopada 1994

Jeżeli Rosmerta go złapie, będzie martwy.

Przemieszczał się od miasta do miasta, od wioski do wioski. Aportował się nawet na kontynent i dał się zobaczyć w okolicach Wenecji, Paryża i Amsterdamu, zanim powrócił do Londynu. W końcu skierował się na północ, w okolice Hogwartu. Udało mu się również podsłuchać rozmowę dwóch Aurorów, którzy stwierdzili obojętnie, że obława na Syriusza Blacka utknęła w martwym punkcie, po tym, jak Dementorzy i pracownicy Ministerstwa zgubili go gdzieś pod Luksemburgiem.

List Harry'ego zaniepokoił Syriusza i mężczyzna odczuwał nieodpartą potrzebę, żeby porozmawiać ze swoim chrześniakiem twarzą w twarz… Albo chociaż przez sieć Fiu. Niezauważony, wślizgnął się do Hogsmeade i kradł jedzenie oraz stare kopie Proroka Codziennego, gdzie tylko mógł. Zdawał sobie sprawę, że wrócił do kraju, w którym ktoś mógł go bez problemu rozpoznać i z jedzeniem w pewnym momencie znowu będzie krucho.

Włamanie się do Trzech Mioteł było dość proste. Biorąc pod uwagę, że pub był zapchany do granic możliwości, Syriusz spodziewał się, że Rosmerta jeszcze przez długi czas nie uda się do swoich komnat i właśnie dlatego skorzystał z jej kominka, żeby skontaktować się z Pokojem Wspólnym Gryfonów. Włożył głowę w płomienie i zaczekał na Harry'ego, który był, jak zwykle, punktualny.

- Syriuszu, jak się masz?

Harry dorastał zbyt szybko, jak na gust Syriusza. Mężczyzna zmarszczył brwi, widząc czternastoletniego chłopca, ale pocieszał się myślą, że skoro Harry tak szybko dorasta, Hermiona również dojrzewała – co oznaczało, że każdy dzień przybliżał go do odzyskania Mii. Samo myślenie o niej sprawiało mu ból, wobec czego wypchnął czarownicę ze swojej świadomości i skupił się na chrześniaku.

- Nie przejmuj się mną. Jak ty się czujesz? – Zapytał.

- Ja…

Syriusz często zastanawiał się, czy Harry będzie potrafił otwarcie z nim rozmawiać. Mieli wyłącznie krótką chwilę dla siebie, kiedy ostatni raz rozmawiali twarzą w twarz, zanim musiał ponownie zniknąć z jego życia. Chłopak sporo pisał, ale z jego listów wywnioskował, że nie chce być dla nikogo ciężarem. Syriusz martwił się, że w psychice Harry'ego będzie tak dużo blokad, że zamknie się w sobie na dźwięk tego prostego pytania.

Na szczęście, mylił się.

- Syriuszu, radzę sobie fatalnie! Nikt mi nie wierzy, że sam nie zgłosiłem się do tego cholernego turnieju. Nie mówiąc już o tym, że byłoby to niemożliwe. Dumbledore narysował Linię Czasu wokół Czary Ognia! Nawet Fred i George nie byli w stanie jej oszukać, a znają dużo więcej zaklęć, niż ja! Ron zachowuje się jak kretyn, a Malfoy, ten dupek, stworzył przypinki z napisem „Potter cuchnie". W dodatku muszę grać przeciwko Cedrykowi Diggory'emu, mojemu koledze, który jest właściwie całkiem w porządku… Przeciwko takiej aroganckiej dziewczynie z Francji i przeciwko Wiktorowi Krumowi! Krumowi! To sławny Szukający, Syriuszu. A jego dyrektor, człowiek nazwiskiem Karkaroff, obwinił za wszystko Dumbledore'a i zagroził, że odejdzie, dopóki Snape nie przekonał go, że cała ta sytuacja to moja wina! Potem na wariatka z Proroka Codziennego przeprowadziła ze mną wywiad, który potem tak przekręciła, że wyszło z niego, że jestem jakimś mażącym się dzieciakiem! Tylko Hermiona mi wierzy, ale akurat tego się spodziewałem. Ona zawsze stała u mojego boku. Ale nawet ona nie jest w stanie pomóc mi w tym cholernym turnieju. Hagrid właśnie pokazał mi, na czym polega pierwsze zadanie. Smoki, Syriuszu! Smoki! Już nie żyję…

Syriusz, zdumiony i zdezorientowany, patrzył na Harry'ego, który próbował złapać oddech.

- Ja pierdolę – westchnął i zaczął się zastanawiać nad zaklęciami, klątwami i urokami zdolnymi pokonać cholernego smoka.

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

24 listopada 1994

Drogi Syriuszu,

Udało mi się! Nadal nie mogę w to uwierzyć, ale wyszedłem żywy z pierwszego zadania! Mam tyle samo punktów, co Krum i obaj zajmujemy pierwsze miejsce. Hermiona przez całą noc pomagała mi opanować i doprowadzić do perfekcji zaklęcie przyzywające. Tylko dzięki niej byłem w stanie w trakcie zadania przywołać moją Błyskawicę. Muszę wam obojgu podziękować za mój sukces. Jeszcze nie wiem, na czym będzie polegało drugie zadanie, ale na pewno Cię poinformuję.

Harry

P.S. Hermiona i Ron przesyłają pozdrowienia.

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

23 grudnia 1994

Drogi Harry,

Przepraszam, że odpisuję tak późno, ale miałem kłopot, żeby znaleźć sowę i nie być widzianym. Moje gratulacje! Świetnie sobie poradziłeś z Rogogonem. Osoba, która wrzuciła Twoje nazwisko do Czary Ognia nie jest teraz zbyt szczęśliwa. Chciałem Ci wcześniej zaproponować klątwę, która uszkodziłaby oczy smoka, bo są one jego najsłabszym punktem, ale Twój sposób był dużo lepszy. Zaimponowałeś mi!

Nie spoczywaj jednak na laurach, Harry! To było dopiero pierwsze zadanie. Osoba, z powodu której bierzesz udział w Turnieju będzie miała kolejne okazje, żeby Cię skrzywdzić. Miej oczy otwarte i słuchaj Hermiony. Jest genialną czarownicą, ale przede wszystkim jest lojalna wobec Ciebie.

Pamiętaj, że jesteśmy w stałym kontakcie. Chcę, żebyś mnie informował o każdej dziwnej rzeczy. A gdybym się wcześniej nie odezwał, życzę Ci Wesołych Świąt, synu.

Syriusz

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

25 grudnia 1994

Drogi Syriuszu,

Wesołych Świąt! Najbardziej chciałbym, żebyśmy mogli spędzić je razem. Na pewno czułbym się lepiej, niż pozostając na zamku. W szkole odbył się Bal Zimowy z okazji Turnieju Trójmagicznego. To była katastrofa! Czy mój tata potrafił tańczyć? Bo jeśli potrafił, to jest to jedna z tych cech, których na pewno po nim nie odziedziczyłem. Ron i ja zachowaliśmy się jak totalni kretyni i czekaliśmy do ostatniej chwili, żeby kogoś zaprosić. Dziewczyna, z którą ja chciałem iść na bal została wcześniej zaproszona przez Cedryka Diggory'ego. Udało mi się jednak znaleźć dla nas partnerki. Uwierzysz, że Ron próbował zaprosić Hermionę? Okazało się jednak, że ona idzie z Wiktorem Krumem!

Ron, oczywiście, wywołał scenę na Balu, oskarżając Hermionę o bratanie się z wrogiem. Hermiona uciekła i później znaleźliśmy ją, płaczącą, w Pokoju Wspólnym. Nawrzeszczała na Rona… Mi udało się uniknąć jej gniewu. Kiedy Hermiona tego chce, potrafi być przerażająca. Wiem, że powinienem skupiać się na Turnieju (Hermiona od tygodni stara się rozszyfrować, o co chodzi w drugim zadaniu), ale nie mogę przestać myśleć, że mam ogromnego pecha do dziewczyn.

Mój tata pewnie nigdy nie miał takich problemów…

Harry

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

26 grudnia 1944

Luniaczku,

Czy bułgarska drużyna narodowa zorientowałaby się, gdyby ich Szukający nagle zapadł się pod ziemię?

Łapa