Od tłumaczki: Rozdział nieco zabawny, nieco wzruszający. Z Harry'ego wychodzi Ślizgon, ale to w końcu nic dziwnego, skoro jego babka była Ślizgonką do szpiku kości. Miłego czytania.

ROZDZIAŁ 127 – WYBÓR SYRIUSZA

19 września 1998

- Ty samolubny dupku!

Kominek za plecami Mii ponownie wydał z siebie ostrzegawczy świst i wyszedł z niego Remus. Syriusz przygotował się na kolejne uderzenie, a kiedy nie nadeszło, spojrzał na przyjaciela i wskazał gestem Harry'ego. Westchnąwszy głęboko, Remus podszedł do Harry'ego, w międzyczasie zamykając zaklęciem drzwi. Uciszyło to wrzaski Walburgi, obudzonej nagłym pojawieniem się Mii.

Syriusz podszedł do dziewczyny, zupełnie nie przejmując się tym, że przed chwilą go spoliczkowała i nazwała dupkiem. Ujął jej twarz w dłonie i wyszczerzył do niej zęby.

- Mia.

- Przestań powtarzać moje imię, ty cholerny chamie! – Warknęła i uderzyła go pięścią w ramię z całych swoich sił. Biorąc pod uwagę jej drobną postać, uderzała wyjątkowo mocno.

Syriusz, nadal zachwycony jej obecnością, pogłaskał jej miodowo-brązowe loki.

- O, nie! Nie zgadzam się! – Wysunęła się z jego uścisku. – Trzymaj swoje brudne łapy przy sobie, Syriuszu Black! Jestem na ciebie wściekła!

Jej furia, do tej pory trzymana w ryzach, eksplodowała i Mia ponownie uderzyła Syriusza w twarz.

To wyrwało mężczyznę z osłupienia. Zatoczył się od siły tego ciosu i jęknął z bólu.

- Co, do kurwy? Dlaczego mnie bijesz?

Zbliżyła się do niego i zaczęła uderzać w jego klatkę piersiową.

- Bo sobie na to zasłużyłeś! Zostawiłeś mnie! – Krzyknęła, ale jej wrzaski zakończyło łkanie.

Syriusz szeroko otworzył oczy i rzucił jej niedowierzające spojrzenie.

- Ja ciebie nie zostawiłem. To ty zostawiłaś mnie!

- Nie zrobiłam tego celowo, ty dupku! Nie miałam wyboru. I próbowałam ci wszystko powiedzieć, ale ty się, kurwa, obraziłeś i trzasnąłeś pierdolonymi drzwiami!

Harry stał cicho w kącie przedpokoju i z niepokojem obserwował rozwój sytuacji. Wiedział tylko, że Hermiona kilka godzin temu miała na sobie skromną, mugolską sukienkę, a teraz… Celowo odwrócił wzrok od jej długich, niemal nagich nóg i spojrzał na jej włosy, które wyglądały na dłuższe. Przez jego głowę przeszła myśl, że może w końcu oszalał.

- Remusie? – Szepnął niepewnie, kiedy wilkołak pojawił się obok niego.

- Lepiej będzie dać im chwilę dla siebie – doradził Lupin.

- Remusie, Hermiona powiedziała „kurwa".

- Tak, to prawda.

- I kilka innych przekleństw, których nigdy nie słyszałem – Harry zawahał się. – Hermiona nie przeklina.

Remus parsknął śmiechem.

- Już przeklina.

- Auć! – Krzyknął Syriusz, czując pięści Mii, uderzające w części ciała, które miała najbliżej. – Cholera jasna, kobieto, przestań mnie napierdalać!

Zatrzymała się i uniosła brew.

- Daj mi chociaż jeden powód, dla którego miałabym przestać.

Syriusz uśmiechnął się, widząc jej dzikie spojrzenie.

- Żebym mógł zrobić to.

Ujął mocno podstawę jej głowy, zagłębił palce w jej gęste włosy i gwałtownie do siebie przyciągnął. Zawarczała, tracąc momentalnie równowagę i na pewno później mu się za to dostanie, ale zanim miała okazję ponownie zacząć wrzeszczeć, złapał wargami jej usta. Na Merlina, ten smak.

Rozluźnił zaciśnięte w jej włosach pięści, ale cały czas mocno przyciskał do siebie jej ciało. Jedną rękę trzymał na jej karku, a drugą pieścił jej ciało. Położył ją w końcu na jej talii i przyciągnął do siebie całe jej ciało, pozwalają jej poczuć jak bardzo za nią tęsknił.

Mia jęknęła w odpowiedzi i otworzyła miękkie usta, tuląc się do ciała Syriusza. Kiedy warknął gardłowo, czując jej język, dziewczyna bez żadnego wysiłku podskoczyła i owinęła długie nogi wokół niego. Syriusz natychmiast zareagował. Przyszpilił ją do najbliższej ściany, co sprawiło, że zadrżały zawieszone wokół nich portrety. Przypominał sobie jej smak, jej zapach i kształty, trzymając obie dłonie na jej pośladkach.

Byli rozdzieleni przez tak długo, że w tym momencie ich ciała reagowały automatycznie. Coś ciągnęło ich do siebie i nie chciało, aby ponownie się rozdzielili.

W niczym nie przypominało to słodkiego całusa, którym kilka godzin wcześniej obdarzył Hermionę w bibliotece. Nie był to też gorący pocałunek, jaki połączył ich kilka miesięcy temu, podczas bitwy o Hogwart. To była Mia. I gdzie Hermiona była ciepłem, Mia była ogniem. Hermiona była miękka, uległa i opiekuńcza, zaś Mia była potężna, stanowcza i żądała od niego tego, co chciał jej dać. Hermiona była zawstydzona, a Mia nie miała zahamowań przed przygryzaniem jego dolnej wargi.

Wyczuwał krew, łzy i smak, który zawsze kojarzył z nią. Na Merlina, niech ktoś mu pomoże.

Smakowała jak whisky.

Z jej gardła wyrwał się kolejny jęk, po czym ktoś, kto mógł być Harrym, wydał z siebie dźwięk, jakby miał zwymiotować.

- Mój Boże! Co, do diabła, się tutaj dzieje?

- Daj im chwilę – powiedział Remus. – Wszystko ci wyjaśnimy, ale najpierw… Oni tego potrzebują.

Po kolejnej minucie Mia odsunęła się od Syriusza. Płakała, a jej piękną twarz znaczyły ślady łez.

- Nienawidzę cię.

Syriusz przycisnął czoło do jej czoła i próbował złapać oddech.

- Kocham cię, najdroższa. Kocham cię najbardziej na świecie.

Mia wypuściła z płuc drżący oddech i ponownie go pocałowała.

- Tak mi przykro, że nie mogłam ci nic powiedzieć.

- Teraz wszystko rozumiem. Remus zdradził mi swój sekret po wydarzeniach we Wrzeszczącej Chacie.

- Byłeś na mnie zły?

Syriusz zachichotał, próbując powstrzymać łzy. Mia bardzo dobrze sobie radziła, płacząc za nich oboje.

- Oczywiście, że tak. Podejrzewam, że jeszcze przyjdzie czas, kiedy nawrzeszczymy na siebie za wiele rzeczy. Ale, tak szczerze, kurwa, miałem wiele lat, żeby przejść nad tym do porządku dziennego i teraz nie chce z tobą walczyć – musnął wargami jej policzki, szczękę i wrażliwe miejsce za jej uchem. Ukrył nos w jej miodowych lokach.

- Przepraszam, Syriuszu. Kocham cię – szepnęła, przeczesując palcami jego czarne włosy. Po jego kręgosłupie przeszedł długo oczekiwany dreszcz. – Nigdy cię nie zostawię.

Syriusz uśmiechnął się radośnie, pieszcząc nosem jej skórę za uchem.

- To takie słodkie. Uważasz, że masz jakiś wybór.

- Khem, khem – Remus głośno odkaszlnął i uśmiechnął się, rozbawiony, kiedy oboje spojrzeli na niego ze zdziwieniem.

Zaskoczona Mia spojrzała na przyjaciela i miała na tyle dużo przyzwoitości, żeby wyglądać na zawstydzoną swoim zachowaniem. Chociaż właściwie nie zachowywała się inaczej, niż zwykle – przynajmniej według Remusa. Z drugiej strony, Harry wyglądał, jakby uderzył w niego piorun. Mia musiała go zauważyć, bo odsunęła się od Syriusza, a jej oczy rozjarzyły się czystą radością.

Syriusz też się uśmiechnął, widząc, jak szczęśliwa była na widok jego chrześniaka. Kiedy jednak do niego podeszła, jego uśmiech natychmiast zniknął.

- Jamie!

- O, nie! – Remus posłał Syriuszowi spanikowane spojrzenie.

Padła w ramiona Harry'ego, który złapał ją bez żadnego wahania. Miał jednak szeroko otwarte oczy, kiedy ucałowała jego policzki. Syriusz patrzył z przerażeniem, jak jej dłonie musnęły ramiona chłopaka, jak jej uścisk się rozluźnił, kiedy z bólem uświadomiła sobie, że nie obejmuje swojego brata.

- Hermiono?

Mia odsunęła się od Harry'ego i spojrzała na niego.

- Zielone oczy – szepnęła miękko i sięgnęła dłonią do jego czoła. Lekkim ruchem odsunęła z niego włosy. Jej spojrzenie natychmiast odnalazło spłowiałą bliznę w kształcie błyskawicy i Mia odskoczyła od Harry'ego, jakby się sparzyła. Objęła się drżącymi ramionami i patrzyła na chłopaka oczami pełnymi łez. – Harry.

Harry spojrzał na nią ze zmartwieniem

- Hermiono, co się dzieje?

Jej dolna warga zadrżała. Uniosła dłonie, żeby ukryć w nich twarz, zamknęła oczy, a po jej policzkach spłynęło kilka łez.

- Remusie… - Załkała i wyciągnęła do niego rękę. – Ja… Nie dam rady.

Remus ujął jej dłoń, a na jego twarzy wypisane było szczere zmartwienie.

- Wszystko w porządku, kochanie.

Mia potrząsnęła głową, rzuciła jeszcze jedno spojrzenie Harry'emu i uciekła na schody.

- Powinienem? – Wymamrotał Remus, wskazując głową piętro. – Czy może ty…?

Lupin zerknął na Blacka, na którego w tym momencie patrzył również wściekły Harry Potter.

- Dajmy jej chwilę na osobności – zaproponował Syriusz. – Jestem pewny, że Harry ma sporo pytań i nie spodobałoby mu się, gdybym to ja za nią poszedł. Szczególnie po tym, co przed chwilą się wydarzyło.

- Prawda – odpowiedział ostro Harry.

- Lunatyku, widziałem, jak ten chłopak zniszczył Czarnego Pana i nie chciałbym zostać z nim sam na sam – Syriusz pociągnął za skraj szaty Remusa, zmuszając przyjaciela do dołączenia do nich. W komnacie nalał sobie szklaneczkę mugolskiej szkockiej, a Harry'emu i Remusowi nalał whisky.

- Proszę, Harry – Remus podał mu kryształową szklankę. – Napijmy się.

- Wyślij Patronusa do Tonks i daj jej znać, co się stało. Potem zamknij kominek i wznieś zaklęcia antyaportacyjne – polecił Remusowi Syriusz. – Nie chcę, żeby w domu pojawiły się niezapowiedziane osoby. Nie trzeba jej przytłaczać.

- Ona już jest przytłoczona, Łapo.

- Niech ci będzie, ja nie chcę czuć się przytłoczony.

Remus zgodził się z przyjacielem i przeszedł do biblioteki, aby zamknąć sieć Fiuu. Kiedy zniknął, Harry i Syriusz usiedli w milczeniu w fotelach, ale nie ruszyli stojących przed nimi drinków. Po powrocie, Remus usiadł przy stoliku i uśmiechnął się na widok starej, podniszczonej księgi o genealogii czarodziejów.

- Czy teraz któryś z was mi wszystko wyjaśni? – Harry'emu zaczęły puszczać nerwy. – Mam dużo pytań, do cholery.

- Najpierw muszę się napić – Syriusz ujął w dłoń szkło i upił spory łyk szkockiej.

Remus głęboko odetchnął i zaczął opowieść.

- Jak wiesz, kiedy byliśmy dziećmi, Syriusz i ja mieliśmy okazję zaprzyjaźnić się z twoim ojcem – zawahał się. – Nigdy ci jednak nie powiedzieliśmy, że nas obu przedstawiła Jamesowi jego siostra.

- Już o tym rozmawialiśmy – Syriusz skinął Remusowi głową. – Dotarłem do więzi.

- A Mia?

- Nie… Jeszcze nie. Harry, nie miałem okazji ci powiedzieć, że siostra twojego taty była adoptowana. Sami nie wiedzieliśmy tego przez wiele lat, ale w rzeczywistości była czarownicą urodzoną w mugolskiej rodzinie, która straciła swoich rodziców. Dumbledore umieścił ją u Potterów… A zrobił to, ponieważ nosiła na ręku pamiątkę rodzinną tego rodu – powiedział Black, patrząc znacząco na chrześniaka.

Harry'emu opadła szczęka.

- Nie…

- Mia była… - Zaczął po chwili Remus, ale szybko mu przerwano.

- Mia – szepnął Harry. – Ale nazwałeś Hermionę…

Zapadła cisza.

- Podczas naszego siódmego roku – podjął Lupin. – Zobaczyliśmy bliznę na ramieniu Mii. Słowo wycięte w jej skórze.

- Szlama – powiedział cicho Harry.

Remus i Syriusz zgodnie pokiwali głowami.

Harry z kolei potrząsnął głową z niedowierzaniem.

- To niemożliwe.

- Mia wszystko mi opowiedziała – kontynuował Remus. – Powiedziała, że pochodzi z roku 1998 i została odesłana w przeszłość. Dumbledore dał jej eliksir odmładzający, sprawił, że została adoptowana przez rodzinę czystej krwi, zmienił jej imię i nakazał uczęszczać do Hogwartu, żeby ochronić ją przed Śmierciożercami. Eliksir zmienił jej ciało, ale jej blizny zaczęły się pojawiać, kiedy do nich dorastała. Kiedy pojawiła się ta na jej ramieniu, nie miała wyboru i musiała zdradzić mi prawdę. Kazała mi przyrzec, że kiedy nadejdzie czas, ukradnę Zmieniacz Czasu, zmienię go w Świstoklik i odeślę Hermionę Granger do roku 1971.

Oczy Harry'ego błysnęły złością.

- Ty? Ty jej to zrobiłeś? Odesłałeś Hermionę w przeszłość?

- Tak, ja.

- Jak mogłeś, Remusie?!

- Bo mnie o to prosiła… Nie, ona błagała – Remus też spojrzeniem błagał chłopaka o zrozumienie. – Hermiona była z nami od lat. Zbudowała sobie życie. Wpadła w histerię, kiedy uświadomiła sobie, że może nie zostać odesłana w przeszłość, że może nie zostać siostrą Jamesa, moją przyjaciółką i…

Syriusz gapił się w bursztynowy płyn w swojej szklance, ale poczuł, że Remus na niego patrzy. Walczył ze sobą, ale nie podniósł wzroku.

Po chwili Remus kontynuował.

- Harry, czy jesteś w stanie odmówić czegokolwiek Hermionie? Czy gdyby cię o coś prosiła, błagała, nie obiecałbyś jej czegoś? Czy jest cokolwiek, czego być jej nie dał?

Odpowiedź Harry'ego nadeszła bez wahania.

- Nie. Ona… To moja Hermiona.

Syriusz uniósł wzrok i zobaczył smutny uśmiech na twarzy Remusa.

- Dziewiętnaście lat temu była moją Mią. I dałem jej moje słowo.

Harry pochylił się i wplótł palce w swoje włosy, ciągnąc z frustracją.

- To jest porąbane. Nic z tego nie rozumiem. Dopiero co widzieliśmy Hermionę idącą na dół. Jak długo jej nie było?

- Została odesłana dzisiaj wieczorem – powiedział cicho Syriusz, kciukiem zataczając kręgi po brzegu szklanki. – Remus i ja odprowadziliśmy ją do biblioteki, gdzie czekał na nią Zmieniacz Czasu.

- Ile czasu minęło dla niej?

- Osiem lat.

Harry szeroko otworzył oczy.

- Wygląda tak samo, jak kilka godzin temu. A przynajmniej wygląda, jakby była w tym samym wieku.

- To działanie eliksiru odmładzającego.

Harry kiwał głową, próbując ogarnąć wszystko, co właśnie zostało mu powiedziane i połączyć to z tym, co wcześniej Syriusz opowiedział mu o jego ciotce.

- Dorastała z wami? Dlaczego nigdy nie widziałem żadnych zdjęć?

- Zabrała wszystkie ze sobą – odpowiedział Remus. – A pozostałe, na których była, jakimś cudem zniknęły.

- Ja je ukryłem – przyznał Syriusz.

Remus odwrócił się do przyjaciela.

- Zatrzymałeś je?

- Są w moim pokoju. Pamiętasz rzeczy, które Dumbledore dał ci na przetrzymanie, jak trafiłem do Azkabanu? Tam było pudełko ze zdjęciami. Kiedy zniknęła, wszystkie ukryłem.

- Chodzi o to metalowe pudełko, które trzymasz w sypialni? – Zapytał Harry.

Spojrzenie Syriusza skrzyżowało się ze wzrokiem jego chrześniaka i mężczyzna lekko się uśmiechnął.

- Później ci wszystkie pokażę. Chociaż podejrzewam, że Mia będzie chciała sama to zrobić.

Ponownie zapadła cisza, podczas której Remus i Harry rozkoszowali się ciepłem whisky, a Syriusz delektował się smakiem swojej szkockiej.

- Wyjaśnisz mi, co się stało w holu? – Zapytał nagle Harry.

Syriusz parsknął śmiechem.

- Naprawdę muszę to wyjaśniać?

Harry posłał swojemu ojcu chrzestnego złowrogie spojrzenie.

- Tak, naprawdę musisz.

Wyczerpany mężczyzna westchnął i potarł dłonią twarz.

- Nie widziałem tej kobiety… Mii, nie Hermiony, ale Mii… Od dziewiętnastu lat. Dałem się ponieść emocjom.

- Więc ty i Hermiona jesteście… Byliście… Czym?

- Dzielimy Więź Duchową – odpowiedział szczerze Syriusz.

- Kiedy to się stało? – Dopytywał Harry.

- Z tego, co wiem, Hermiona sprowokowała Więź Duchową ze swojej strony, kiedy przywołała mnie zza Zasłony. Przeniosła Więź w przeszłość i była ona nadal sprowokowana, kiedy spotkała jedenastoletniego mnie. Ja sprowokowałem Więź Duchową ze swojej strony, kiedy pierwszy raz pocałowałem Mię w przeszłości.

- Pocałowałeś kiedyś Hermionę? – Harry kontynuował przesłuchanie.

- Mię – poprawił Remus. – Syriusz całował Mię.

- Hermionę też – przyznał Black.

- No, tak. Chwilę temu, w bibliotece. Zapomniałem.

- Nie, myślę o wcześniejszym razie.

Remus zamrugał, zdziwiony i spojrzał na przyjaciela z zaciekawieniem.

- Słucham? Kiedy?

- W samym środku bitwy – Syriusz zachichotał, kiedy jego rozmówcy spojrzeli na niego z oburzeniem. – Nie patrzcie tak na mnie. Myślałem, że wszyscy zginiemy. Poza tym, dla mnie to nie była jednorazowa przygoda. Do kurwy nędzy, przecież miałem się ożenić z tą wiedźmą.

- Z Hermioną? – Zapytał zszokowany Harry.

- Z Mią – poprawił ponownie Remus.

- To ta sama czarownica – warknął Syriusz. – Mia to tylko pierdolone zdrobnienie.

- Hermiona nienawidzi zdrobnień – wymamrotał Harry.

- Zaczekaj, oświadczyłeś się Mii? – Zapytał nagle Remus.

Harry'emu ponownie opadła szczęka, bo dopiero teraz dotarło do niego, co powiedział jego ojciec chrzestny.

- Ty i Hermiona byliście zaręczeni?

- Jakim cudem o tym nie wiedziałem? Oświadczyłeś się Mii, a ona mi nie powiedziała? – Remusa ta informacja trochę uraziła. – Jestem jej najlepszym przyjacielem! Mówiła mi wszystko!

- Nie wiedziała, ty dupku! – Warknął Syriusz. – Nie miałem cholernej odwagi, żeby ją zapytać, a kiedy już wszystko przygotowałem, ona zniknęła. I to nieprawda, że jesteś jej najlepszym przyjacielem. To ja nim jestem.

Remus wywrócił oczami.

- James wiedział? Oczywiście, że wiedział. O wszystkim sobie mówiliście. Wysłał ci sowę z dokładnym opisem jego miesiąca miodowego z Lily.

Harry wykrzywił się.

- Fuj…

- „Fuj" dość dobrze to opisuje – zgodził się Syriusz. – Twój staruszek lubił się rozpisywać w najgorszym tego słowa znaczeniu.

- A jest jakieś dobre znaczenie tego, co robił James? – Zapytał Remus.

- Nie odpowiadaj! – Krzyknął Harry.

Syriusz głośno się roześmiał.

- Więc chciałeś się oświadczyć Mii i nawet James o tym nie wiedział? – Remus wrócił do swojego pierwotnego pytania.

- Rogacz wiedział – przyznał Syriusz ze smutnym uśmiechem. – Znalazł pierścionek.

- Nie wierzę, że mi nie powiedzieliście.

- Lunatyku, wszystko byś jej wygadał. Jak sam mówiłeś, Mia mówiła ci o wszystkim, podobnie, jak ty jej. Poza tym, w tamtych czasach wydawało mi się to dziwne. Wiesz, dlaczego.

- Dlaczego? – Zapytał Harry.

Syriusz odkaszlnął i spojrzał na Remusa w taki sposób, że wilkołak zbladł.

- Powiem ci, jak będziesz starszy – stwierdził i zanim Harry miał okazję zaprotestować na takie traktowanie, kontynuował. – W każdym razie, planowałem się oświadczyć, ale ona wszystko spierdoliła, bo wybrała akurat ten wieczór, żeby się ze mną pokłócić. Więc wyszedłem z mieszkania, żeby ochłonąć. Kiedy wróciłem, jej już nie było. Zostawiła wszystko za sobą, poza swoją różdżką i moją bluzą. Kochałem tę bluzę.

- Kochałeś ją?

Syriusz uśmiechnął się.

- Nadal ją kocham. Taka miłość nie zanika. Po prostu zostaje w człowieku i towarzyszy mu do śmierci.

Harry zmarszczył czoło.

- A czy ona kochała ciebie?

- Bardziej niż cokolwiek na świecie – odpowiedział za Syriusza Remus.

Syriusz westchnął i z trudem przełknął ślinę. W końcu odsunął od siebie szkocką.

- Harry, wiem, że to dużo do przyswojenia, ale…

- To dużo więcej, niż dużo do przyswojenia – stwierdził chłopak. – Skradłeś moją najlepszą przyjaciółkę, obłapiałeś ją za moimi plecami. Sprawiłeś, że zniknęła w przeszłości i uczyniłeś ją moją… A jeśli… To za dużo?

Syriusz zbladł. Strach zadomowił się w jego sercu jak trudna do wyleczenia choroba.

- Co masz na myśli?

Harry zastanowił się, zanim ponownie się odezwał.

- Planujesz kontynuować wasz związek?

- Ja…

- Czy to nadal jest Hermiona? Czy pozostała w niej chociaż odrobina mojej przyjaciółki? – Zapytał ze złością, nie dopuszczając Syriusza do słowa.

Remus się skrzywił, słysząc jego ton.

- Harry, przez ostatnie kilka lat zadaję sobie te same pytania.

Harry skupił całą swoją uwagę na Syriuszu.

- A jeśli tego nie akceptuję?

Syriusz przełknął ślinę i zacisnął dłonie w pięści.

- Harry… Synu, proszę…

- Harry! – Upomniał go Remus.

- Nie, Remusie – chłopak posłał wilkołakowi wrogie spojrzenie spod przymrużonych powiek. – Chcę to usłyszeć od niego. Co, jeśli tego nie akceptuję? Co by było, gdybym kazał ci wybierać? Twój… Związek z Hermioną albo ja?

- Proszę, nie – błagał Syriusz. Zamknął oczy i w duchu modlił się, aby Harry zrozumiał.

- Odpowiedz na pytanie.

- To… By mnie zabiło. Stracić ciebie – przyznał Syriusz, myśląc o chwili, w której James położył nowonarodzonego Harry'ego w jego ramionach. O chwili, kiedy został zmuszony oddać dziecko Hagridowi po śmierci Jamesa i Lily. O chwili, kiedy ponownie się zobaczyli po jego powrocie zza Zasłony. – Harry, wiesz już o więziach. Wiesz, kim dla mnie jesteś. Nie tylko… Jesteś dla mnie jak s…

- Tak, wiem. A ty jesteś jedynym ojcem, którego pamiętam – przerwał mu Harry. – Więc odpowiedz na pytanie.

Syriusz mocno zacisnął powieki.

- Ona – szepnął i poczuł, jak ból przeszywa jego serce. – To by mnie zabiło, ale wybrałbym ją. Zawsze ją. I nigdy nikogo innego.

- W porządku – Harry wstał. – Właśnie to chciałem wiedzieć.

Podszedł do swojego ojca chrzestnego i mocno go uścisnął. Z płuc spanikowanego mężczyzny uciekł oddech.

- Syriuszu, kocham Hermionę. Od kiedy skończyłem jedenaście lat, ona była moja do chronienia. Spędziłem zbyt dużo czasu, nie robiąc nic, kiedy ona płakała przez Rona lub przez obelgi Malfoy'a. Byłem zakopany w gównie do tego stopnia, że nie zapytałem o Kruma i nie zrobiłem nic McLaggenowi. A potem zaciągnąłem ją na wojnę i ona nigdy nie opuściła mojego boku. Dużo wycierpiała. Torturowano ją. Prawie zginęła. Dla mnie straciła wszystko, Syriuszu – wyprostował się. Jego oczy pociemniały, stwardniały. – Dlatego ja zrobię wszystko dla niej. Wybiorę ją przed tobą. Jeśli chcesz mojej akceptacji, masz ją. Ale jeżeli kiedykolwiek ją skrzywdzisz…

Syriusz spojrzał na chrześniaka ze zdumieniem.

- Akceptujesz nasz związek?

Hary wzruszył ramionami i zniknął poważny mężczyzna, a wrócił chłopiec.

- To ty mówisz, że ona jest ci przeznaczona. Chcę, żebyście oboje byli szczęśliwi. Nie zrozum mnie źle, to wszystko jest cholernie dziwne, ale jeszcze siedem lat temu nie wiedziałem, że jestem czarodziejem, że mogę latać na miotle. Nie wiedziałem, że mam ojca chrzestnego, który potrafi się zmieniać w psa. Przyzwyczaję się, jak zwykle.

Syriusz roześmiał się, wstał i przyciągnął chłopaka do siebie. Poklepał go po plecach.

- Twój tata byłby z ciebie dumny.

Harry niezręcznie się uśmiechnął, kiedy Syriusz wypuścił go z objęć.

- Czy ona dojdzie do siebie?

Remus skinął głową.

- Twój widok sprawił, że wszystko stało się dla niej prawdą. Zniknęła dwa lata przed śmiercią twoich rodziców. Ostatni raz widziała ich na weselu.

- I mój widok… - Powtórzy Harry i zrozumiał. – Myślała, że jestem moim tatą.

Syriusz odpowiedział smutnym uśmiechem.

- A potem zrozumiała, że nim nie jesteś.

- Wow.

- Powiedziałem jej tyle, ile mogłem – dodał Remus. – Ona wie, że nic się nie zmieniło. Płakała. Błagała mnie, żebym ją odesłał.

Syriusz wzdrygnął się na tę myśl.

- Powinienem…? – Harry zawahał się. – Może powinienem sobie pójść? Przeprowadzić się na jakiś czas do Nory…

- Wydaje mi się, że powinieneś pójść do niej – zasugerował Remus.

- Słucham? – Harry uniósł brwi.

- Harry, ona mi o tobie opowiadała. Mówię o Mii. Praktycznie nie wspominała o nikim innym. Raz padło imię Rona, kilkukrotnie Neville'a, ale to za tobą tęskniła. Przez wiele lat naprawdę za tobą tęskniła.

- Nie będzie cierpiała, patrząc na mnie?

- Nie bardziej, niż my cierpimy – odpowiedział szczerze Syriusz. – Nie będę kłamać, Harry. Przypominasz nam o ludziach, których straciliśmy. Ale przypominasz też o tym, co mamy teraz. Masz w sobie najlepsze cechy swoich rodziców i jednocześnie pozostajesz sobą. Mia kochała Jamesa i Lily. Ale Mia jest Hermioną. To zwykłe zdrobnienie. Zaś Hermiona kocha ciebie.

Harry powolnym ruchem skinął głową i bez słowa opuścił bibliotekę.

Syriusz opadł bezwładnie na fotel, pochylił się do przodu i oparł głowę o stół.

- Kurwa… To było okropne.

- Wyglądało boleśnie. Ma bardziej ślizgońskie odruchy, niż się spodziewaliśmy – Remus zachichotał.

Syriusz spojrzał na przyjaciela niebezpiecznie zmrużonymi oczami.

- Chyba wolałbym ponownie zostać dziabnięty porożem.

wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw

Stary dom był dla niej czymś znajomym. I mimo, że nie była w nim od ponad dekady, Mia doskonale pamiętała, gdzie znajduje się kuchnia, biblioteka i stary salon, w którym wisiało drzewo genealogiczne Blacków oraz w którym ukryty był stary perski dywan. Wiedziała, który pokój należał do niej przed wieloma laty.

Nie czuła się w nim, jak w swoim pokoju.

Z tego powodu znalazła się w sypialni Syriusza, trzymając się kurczowo jego pościeli, wdychając jego aromat. Chciała, żeby ten zapach ją uspokoił, załagodził jej zmartwienia i jej żałobę, ale – mimo tego, że rozpoznawała w nim Syriusza – zapach był zupełnie inny od tego, który znaczył ich pościel w apartamencie, który zajmowali wraz z Remusem. Apartament już do nich nie należał. Nie miała domu. Jej brat był martwy. A jej świat dawno przeminął.

Mia była zagubiona. Czuła się wyobcowana w czasie, dużo bardziej niż podczas swojej pierwszej podróży w przeszłość.

Usłyszała kroki Harry'ego na długo zanim wszedł do komnaty. Podłogi w tym starym domu skrzypiały przy każdym kroku, więc wiedziała, że najpierw poszedł do jej starej sypialni. Następnie skierował kroki do pokoju Syriusza i właśnie tam ją znalazł.

Zapukał lekko w drzwi.

- Hermiono?

Jej imię brzmiało obco. Pociągnęła nosem.

- Dawno się tak do mnie nie zwracano – szepnęła.

Harry przestąpił próg i zamknął za sobą drzwi.

- Dobrze się czujesz? – Zapytał, zbliżając się do łóżka. Usiadł na jego skraju.

- Jestem trochę przerażona – przyznała cicho. – Chłopcy wszystko ci wyjaśnili?

- Chłopcy?

Zaśmiała się.

- Remus i Syriusz.

- Naprawdę zostałaś siostrą mojego taty? – Zapytał Harry. – I jesteście sobie przeznaczeni z Syriuszem?

Mia usiadła i spojrzała na Harry'ego uważnie.

- Udało im się przekazać więcej, niż podejrzewałam.

- Czy nadal jesteś Hermioną? – Zapytał cicho, nie patrząc jej w oczy.

Przypomniała sobie, jak obudziła się po raz pierwszy w roku 1971. James był w jej łóżku, a ona myślała, że to był Harry. W tamtym momencie, kiedy uświadomiła sobie, że nie ma przy niej jej najlepszego przyjaciela, była załamana. Podejrzewała, że Harry odczuwa to samo, że martwi się, czy przypadkiem jej nie stracił.

Mia sięgnęła dłonią przed siebie i z czułością dotknęła jego policzka.

- Tak. Nadal jestem sobą. Po prostu… Zagubiłam się na wiele lat – odsunęła włosy z czoła Harry'ego. Uśmiechnęła się, gdy opadły z powrotem na to samo miejsce, zakrywając bliznę. – Na Merlina, wyglądasz tak samo, jak Jamie.

- Jamie? – Harry parsknął śmiechem. – Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś go tak nazywał.

- Bo tylko mi na to pozwalał – uważnie się mu przyglądała. – Nie mogę uwierzyć, jak bardzo go przypominasz.

- Poza kolorem oczu? – Harry się do niej uśmiechnął.

Mia odpowiedziała uśmiechem, ale musiała mocno zacisnął wargi, żeby się znowu nie rozpłakać.

- To będzie bardzo trudne. Nie chciałam ponownie przez to przechodzić.

- Ponownie?

- Pierwszy rok z Jamiem w pobliżu był bardzo ciężki, bo przypominał mi ciebie, a bardzo mocno za tobą tęskniłam. Harry… Życie bez ciebie było gówniane – załkała cicho, ale po chwili się roześmiała.

- Zaczęłaś przeklinać – wytknął jej ze śmiechem Harry.

- Wiń Syriusza.

- Skoro o Syriuszu mowa… - Zaczął, odkaszlnąwszy. Nawet w ciemności, Mia widziała rumieniec na policzkach chłopaka.

- Czy to może zaczekać? Nie mam na to siły w tym momencie.

- Mam sobie pójść?

Potrząsnęła przecząco głową i pociągnęła go do siebie, na łóżko. Oplotła go ramionami i położyła głowę na jego ramieniu.

- Proszę, nie idź.