Od tłumaczki: Konfrontacji z całą rodziną Weasley'ów jeszcze w tym rozdziale nie ma, ale jest Ginny, Ron i Tonks. Weasley'ów trzeba odpowiednio dawkować. Miłego czytania i widzimy się za tydzień.
ROZDZIAŁ 129 – FOTOGRAFIE I ODKRYCIA
20 września 1998
- Co ty tu robisz? – Zapytał Harry.
Ron gapił się na Syriusza i Mię z otwartymi ustami i zmarszczonymi brwiami.
Z kolei Ginny uśmiechała się zwycięsko i miała w oczach błysk, który zdenerwował Harry'ego, idącego przywitać się ze swoją dziewczyną całusem.
- Co ja tu robię? – W głosie Rona brzmiało niedowierzanie i nadal nie spuścił wzroku z Syriusza i Mii. – Wydawało mi się, że tu mieszkam. Bliźniaki pojawili się w Norze i pomyśleliśmy, że pogramy w Quidditcha. Próbowałem się tutaj dostać za pomocą sieci Fiuu, ale kominek jest zamknięty, więc razem z Ginny zdecydowaliśmy Aportować się za rogiem i przyjść do Rezydencji pieszo.
Mia wstała z kolan Syriusza i z czystym zdumieniem wpatrywała się w rudowłosą dwójkę. Zerknęła na swojego czarodzieja, który skinął głową ze zrozumieniem, po czym podbiegła do rodzeństwa i zarzuciła im ramiona na szyje.
- Hej! Cześć, Hermiono – Ginny roześmiała się radośnie.
Ron lekko poklepał ją po ramieniu i odkaszlnął.
- Wejdźmy do środka – zasugerował Remus i sam się podniósł. Klepnął mocno Syriusza w plecy, aby zwrócić jego uwagę. – Ron, Ginny, niech któreś z was wyśle sowę do domu i poprosi, aby nikt z rodziny nie pojawiał się tutaj przez najbliższe dwa dni. Powiedzcie, że wszystko jest w porządku, ale… Po prostu powiedzcie im coś, w co uwierzą.
Usiedli wokół dużego stołu w jadalni. Mia przysunęła się do Syriusza, a po jej drugiej stronie usadowił się Remus. Naprzeciwko nich siedzieli Ron i Ginny, a po prawej stronie Ginny znajdował się Harry, który ujął dłoń swojej dziewczyny i splótł z nią palce. Dla Mii było to surrealistyczne odczucie. Miała wrażenie, że znajduje się na granicy dwóch pokoleń. Czuła się bardziej związana z Remusem i Syriuszem, bo jeszcze wczoraj byli jej współlokatorami, jej przyjaciółmi, a nawet kochankami. A jednocześnie część jej osoby czuła więź z tą trójką nastolatków – z Harrym była związana zdecydowanie silniej niż z Weasley'ami ze względu na Więź Rodzinną.
Pozwolili Remusowi wszystko wyjaśnić – w końcu to za jego sprawą doszło do tych wszystkich wydarzeń. Ron, podobnie jak wcześniej Harry, był początkowo wściekły na Remusa, ale ponieważ młody Potter był obok, żeby uspokoić przyjaciela, opowieść Lupina przebiegała dość spokojnie.
- Pozwólcie mi podsumować – powiedział Ron, drapiąc się po karku. Ewidentnie próbował zrozumieć to, co usłyszał. Po chwili wskazał palcem Remusa. – Ty wysłałeś Hermionę w przeszłość, ponieważ Hermiona z przeszłości cię o to poprosiła?
Remus skinął głową.
- Mówiąc w ogromnym skrócie.
Ron odwrócił się do Mii, z którą nie nawiązał kontaktu wzrokowego. Owszem, wyglądała inaczej, ale była pewna, że skutecznie chłopaka odstraszał Syriusz, pochylający się nad nią opiekuńczo.
- A ty – powiedział do niej. – Cofnęłaś się w czasie, gdzie żywy Dumbledore sprawił, że znowu miałaś jedenaście lat i zrobił z ciebie ciotkę Harry'ego?
Remus i Syriusz zachichotali.
Mia uśmiechnęła się do Rona.
- Skoro trzymamy się podstawowej wersji, to tak.
- I wtedy uprawiałaś seks z Syriuszem? – Wypaliła Ginny.
- Ginny! – Przerażony Harry odwrócił się do swojej czarownicy.
- No, co? Już nie wracajmy do tego, że gdy pojawiliśmy się przed Rezydencją, ona miała język wepchnięty głęboko w jego gardło – odpowiedziała z diabelskim uśmieszkiem. – Ale spójrzcie na nich. Na gacie Merlina, od nich czuć promieniujące napięcie seksualne.
- Ja nic nie czuję, dziękuję bardzo – prychnął Harry.
- Nie bądź taką cnotką – powiedziała stanowczo Ginny. – To dobrze, że tak jest. W końcu dorastali razem. A nawet gdyby nie dorastali, gdyby Remus jej nie odesłał, to było nieuniknione.
- Dlaczego tak mówisz? – Zapytała zaciekawiona Mia.
- Bo pieprzyłaś go wzrokiem od lat – stwierdziła wulgarnie Ginny i odczekała chwilę. Mia podejrzewała, że przyjaciółka czeka na reprymendę za swój język. Kiedy więc nic nie nadeszło, a Mia dodatkowo uniosła wyzywająco brew, oczy Ginny rozbłysły jak u Niuchacza, który zwęszył złoto. – I chciałabym ci uświadomić, że zanim zaczęły się koszmary, mówiłaś przez sen. „O, Syriuszu… Wrzeszcząca Chata? A jeśli zostaniemy przyłapani?".
Syriusz wybuchnął histerycznym śmiechem, natomiast Mia zakryła dłonią usta i poczuła, jak na jej policzki wpływa rumieniec. Remus po cichu chichotał pod nosem, z kolei Harry i Ron z przerażeniem wpatrywali się w Ginny.
- No, cóż – Mia odkaszlnęła. – Tęskniłam za tobą, Ginny Weasley.
- A ja się cieszę, że mogę ciebie poznać, Mio Potter – rudowłosa mrugnęła zawadiacko do przyjaciółki.
Mia rozpromieniła się, czując jednocześnie smutek i radość. W jakiś sposób los ofiarował jej ponownie osoby Mary i Lily połączone w osobowość tej zadziornej czarownicy o rudych włosach. Spojrzawszy na Harry'ego, zauważyła, że chłopak unika jej wzroku. Prychnęła z rozbawieniem.
- Daj spokój, Harry. Biorąc pod uwagę to, że uprawialiście seks w noc finałowej bitwy, w dodatku tak głośno, że słyszał was cały zamek, nie masz prawa rumienić się jak dziewica.
Rumieniec Harry'ego jeszcze się pogłębił.
- Ty… Słyszałaś nas?
- Potterowie mają pecha, jeśli chodzi o Zaklęcia Wyciszające. Twój tata był taki sam – drażniła się ze swoim bratankiem.
- To było obrzydliwe – przyznał Remus.
- Nadal nie jestem pewien, co wtedy próbowali zrobić James i Lily, ale wydaje mi się, że zaangażowane były różdżki i osobiście uważam, że…
- Przestań mówić – błagał Harry.
- Przepraszam, ale… - Wydukał Ron. – Hermiono, naprawdę uprawiałaś seks z Syriuszem Blackiem?
- Nie jestem pewien, czy czuć się dumnym, czy obrażonym – powiedział Syriusz z namysłem do Remusa.
- Bez obrazy, stary, ale… Fred i George nie zachowywali dla siebie wszystkiego, co im opowiadałeś o swoich dniach w Hogwarcie – chłopak spuścił wzrok, a koniuszki jego uszu zrobiły się czerwone. – I tobie to pasowało, Hermiono?
Mia lekko się uśmiechnęła, patrząc na swojego przyjaciela z dzieciństwa. Postanowiła dać mu chwilę, aby wszystkie kawałki układanki wskoczyły na swoje miejsca. Niestety, Ginny zorientowała się pierwsza.
- Na Merlina! – Wykrzyknęła, uderzając dłońmi w blat stołu. Harry podskoczył. – Te wszystkie rzeczy robił z tobą?
- Jestem dumny – Syriusz uśmiechnął się szeroko i spojrzał na Remusa. – Zdecydowałem, że jestem dumny.
- Nie zawsze byliśmy tylko ze sobą – wyjaśniła Mia. – Więc nie jestem pewna, o jakich historiach mówili Fred i George. Ale jest szansa, że nie byłam ich częścią. I tak, Ronaldzie, akceptuję przeszłość Syriusza, podobnie, jak ona akceptuje moją.
Harry i Ron skinęli głowami.
Ginny nie umknęły słowa Mii i dziewczyna rzuciła przyjaciółce konspiracyjny uśmieszek.
- Ja nadal… - Zaczął Ron, przytłoczony przez tę sytuację.
- Ron, wszystko w porządku – przerwał mu Harry. – Oni się kochają.
Ron spojrzał zszokowany na Mię i Syriusza. Taka myśl w ogóle mu nie zaświtała w głowie.
- Kochacie się?
Syriusz sięgnął po dłoń Mii i uniósł ją do ust. Ucałował ją i położył na wytatuowanym na swojej piersi imieniu.
- Tak – powiedział z dumą. – Już od lat.
Ginny położyła głowę na ramieniu Harry'ego.
- Jakie to romantyczne.
- Ale… - Znowu zaczął Ron, nie rozumiejąc wszystkiego.
Mia czuła się naprawdę źle. Już za pierwszym razem, kiedy korzystała ze Zmieniacza Czasu na swoim oryginalnym trzecim roku, Ron miał problemy, aby zrozumieć działanie Magii Czasu. Z tego powodu była zadowolona, że był zbyt mocno ranny, aby razem z nią i Harrym udać się na ratunek Syriuszowi i Hardodziobowi.
- On… - Ron przenosił wzrok z Mii na Syriusza i z powrotem. – Ty… Syriuszu, masz czterdzieści lat!
Urażony Syriusz wciągnął głęboko powietrze i puścił dłoń Mii.
- Nie mam czterdziestu lat! Mam dopiero trzydzieści osiem!
- Prawie trzydzieści dziewięć – przypomniał mu Remus.
Syriusz posłał przyjacielowi mordercze spojrzenie.
- Właściwie, mam trzydzieści siedem lat, jeśli odejmiemy ten rok, kiedy byłem martwy – oświadczył. – I tego będziemy się trzymać. Mam trzydzieści siedem lat.
- Skoro tak mówisz, Łapo. I tak zawsze uważałem to za śmieszne, że jesteś ode mnie starszy. Zawsze zachowywałeś się jak dziecko.
- Po prostu byłeś zazdrosny, bo legalnie mogłem korzystać z magii wcześniej niż ty – odciął się Syriusz, wywracając oczami. Pochylił się nad Mią i szepnął do niej: - Mam trzydzieści siedem lat.
- Oczywiście, kochanie – poklepała go po głowie, zgadzając się z nim. Następnie odwróciła się do Rona. – Nie miał przecież czterdziestu lat, kiedy zaczęliśmy się spotykać. Byliśmy wtedy w tym samym wieku. Nie, żeby to się w ogóle liczyło. Mógłby mieć sto siedem lat i nadal bym go kochała.
- A gdybym miał sto osiem? – Zapytał zaciekawiony Syriusz, unosząc kącik ust.
- Na Merlina, nie – Mia roześmiała się. – To by było nieprzyzwoite.
- Nie miałem na myśli nic złego – wymamrotał Ron. – To tylko… Jest szokujące.
Przy stole zapadła martwa cisza i Mia nie wiedziała, jak sobie z tym poradzić. Łatwiej rozmawiało się jej z Harrym, z którym łączyła ją silna więź. Ginny była szczera, jak zawsze, więc z rozbrajającą szczerością przyjęła te nowiny. Z Ronem było trudniej. Przypomniała sobie, jak odseparowana od niego się czuła podczas poszukiwania Horkruksów, kiedy zgorzkniały i wściekły ich opuścił. Po jego odejściu, spędziła sporo czasu na rozmyślaniach o jej przyjaźni z chłopakiem i o tym, jak ją przez lata traktował. Wiele problemów można było zrzucić na tło sytuacyjne i niedojrzałość chłopaka, ale jak na Gryfona, Ron czasami zachowywał się tchórzliwie, broniąc się okrucieństwem i zazdrością, jakie przejawiał. A teraz… Teraz bardzo przypominał jej innego Gryfona, którego kiedyś znała, a który też był niesamowicie zazdrosny o sukcesy swoich przyjaciół i złamał się pod presją strachu.
- Czy… - Musiała odkaszlnąć. – Syriuszu, czy mógłbyś przynieść zdjęcia?
Black zgodził się, uśmiechając się do swojej czarownicy i jednocześnie Harry rozpromienił się.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
- Hermiono, pięknie tu wyglądasz – Ginny szeroko się uśmiechnęła, patrząc na trzymaną w dłoni fotografię. Bardzo młodzi Mia, James i Remus pozowali przed aparatem. Chłopcy mieli na sobie szaty wyjściowe, natomiast Mia ubrana była w przepiękną, wrzosową suknię. – A gdzie był Syriusz?
Mia roześmiała się głośno.
- Miał szlaban.
- Udało mi się wymknąć na jeden taniec, jeśli dobrze pamiętasz – zawołał przez ramię Black, oglądając się na czarownice. Siedział na kanapie z Remusem, Harrym i Ronem, przeglądając zdjęcia z meczów i treningów Quidditcha, które pokazywały Syriusza i Jamesa w locie.
- Wymknąłeś się ze szlabanu. Dlaczego mnie to nie dziwi? – Zadrwiła Ginny. – A ty, Hermiono? Wymknęłaś się kiedyś ze szlabanu?
- Nie. Odsłużyłam każdy szlaban za moje niecne czyny.
- Naprawdę dostałaś kiedyś szlaban?
- Niech jej zachowanie cię nie zwiedzie, Ginny – powiedział Remus. – Była tak samo zepsuta, jak my. Czasami nawet była gorsza.
Ginny prychnęła.
- Trudno mi w to uwierzyć.
Mia uśmiechnęła się z niebezpiecznym błyskiem w oku.
- Zapamiętam to – powiedziała niewinnym tonem.
- Harry, spójrz na to! – Zawołała Ginny, a Harry przeskoczył przez oparcie kanapy i klęknął obok swojej dziewczyny na podłodze, gdzie rozsypane były wszystkie zdjęcia.
Mia wstała i zajęła miejsce Harry'ego, tuż obok Syriusza. Z zadowoleniem położyła stopy na kolanach swojego czarodzieja. Syriusz na nią spojrzał, a jego wzrok wypełniła tęsknota, ulga i coś, co mogło być strachem. Kąciki jej ust opadły. Przysunęła się do niego, zarzuciła ramiona na jego kark i słodko pocałowała go w policzek.
- Jestem tutaj – szepnęła, zapewniając o swojej obecności.
Syriusz zamknął oczy i skinął głową. Z trudem przełknął ślinę, trawiąc jej słowa. Pozwolił, żeby zapadły one głęboko w jego świadomość. Przycisnął czoło do jej czoła.
- Jesteś idealna.
- Jestem w porządku – drażniła się z nim i szybko pocałowała jego gorące wargi. Pogłębiłaby pieszczotę, mając głęboko gdzieś widownię, ale radosny, głośny śmiech Ginny przyciągnął jej uwagę. Spojrzała na czarownicę, która odrzuciła głowę do tyłu i na chichoczącego Harry'ego. – Wiesz, czasami patrzyłam na Jamiego i Lily, i myślałam o tej dwójce. Zmniejszało to moją tęsknotę za Harrym.
- Czy ich widok sprawia, że mniej tęsknisz za Jamesem i Lily?
- A ty? – Odpowiedziała pytaniem.
- Czasami – przyznał. – Szczególnie w takich chwilach. Kiedy Harry jest szczęśliwy, pozwala mi to zapomnieć o całym gównianym życiu, jakie miał.
- Naprawimy to, wiesz? – Powiedziała stanowczo Mia.
Syriusz uniósł brew.
- Co planujesz?
- Co was tak śmieszy? – Zapytała Mia, ignorując pytanie Syriusza.
Ginny uniosła jedno zdjęcie.
- Dlaczego tata Harry'ego i Syriusz mają błękitne włosy?
Remus natychmiast się roześmiał, a Mia rozjaśniła się.
- Kto ma błękitne włosy?
Mia znieruchomiała, słysząc głos dobiegający od drzwi. Oddech uwiązł jej w gardle, a jej oczy się rozszerzyły.
Remus uśmiechnął się przez ramię, gdy Tonks weszła do jadalni.
- Cześć, kochanie.
Mia szybko wstała i nerwowo stawiła czoła kobiecie, którą chciała ponownie zobaczyć przez wiele, wiele lat. Dwie czarownice stanęły naprzeciwko siebie i wyłącznie Syriusz oraz Remus widzieli w tej sytuacji coś niezręcznego. Harry, Ginny i Ron spoglądali niewinnie, kompletnie nie wiedząc, o co chodzi, ponieważ nie zostali poinformowani o wszystkich aspektach życia Mii.
- Tonks – szepnęła Mia.
- Mia Potter – odpowiedziała czarownica, po czym szybko przytuliła przyjaciółkę. – Wiele lat czekałam, żeby cię poznać.
Mia roześmiała się z ulgą i poczuła, jak z jej oczu spływają łzy.
- Znałaś mnie już wcześniej, Tonks – powiedziała miękko i oddała uścisk.
- Tak, cóż… Dopiero w tym momencie obie jesteśmy dorosłe i wiemy, kim jesteśmy – odpowiedziała Dora, odsuwając się. – Świetna fryzura. Bardzo seksowna. Słyszałam tak wiele historii. Remus, oczywiście, opowiedział mi o…
- Może… - Mia przerwała jej, przygryzając dolną wargę. – Może porozmawiamy na osobności?
Jak na zawołanie, obie czarownice odwróciły się w stronę Remusa, jakby prosiły o pozwolenie lub, ewentualnie, na jego błogosławieństwo. Remus rzucił każdej z nich zadowolone spojrzenie i zerknął na uśmiechniętego Syriusza. Skinął głową i na jego twarzy pojawiła się duma. Zanim jednak miały okazję wyjść z jadalni, wilkołak zdecydował się umocnić swoją pozycję, wobec czego złapał Tonks za nadgarstek, pociągnął ją na swoje kolana i mocno pocałował.
Ron i Harry wymienili zażenowane spojrzenia i zgodnie się odwrócili, aby nie zakłócać romantycznej chwili, zaś Ginny obserwowała parę z uwagą. Kiedy Remus w końcu puścił swoją żonę, jego oczy błyszczały złotem.
- Udowodniłeś coś? – Zapytała Tonks z głupkowatym uśmiechem.
- Ty mi powiedz.
- Za bardzo się martwisz – Tonks wywróciła oczami i ucałowała męża w czoło. Ujęła dłoń Mii i wyciągnęła ją z pomieszczenia.
Nie powiedziały do siebie ani słowa dopóki nie znalazły się na piętrze. Minęły sypialnię Syriusza i pokój, który wcześniej należał do Mii. Tonks zaprowadziła je do sypialni, którą dzieliła z Remusem, gdy nocowali we Dworze Blacków. Mia zastygła, kiedy zaatakowały ją nieznane zapachy i na jej twarzy odmalowała się obojętność. Drzwi zatrzasnęły się za nimi.
- To ciekawe – powiedziała Tonks z uśmiechem.
- Co takiego? – Zapytała Mia.
- Nie żartowali, ty naprawdę… Wow. Uważasz, że cię zaatakuję, więc przyjęłaś automatycznie pozycję obronną. Widzę, jak twoja dłoń drży w pobliżu różdżki. Ale jednocześnie twoja mowa ciała nie sugeruje, że chcesz po nią sięgnąć, wobec czego posłużysz się nią wyłącznie do obrony – powiedziała z namysłem Dora, obserwując uważnie Mię. – Twoje plecy nie są zwrócone w kierunku drzwi, a za tobą nie ma wolnej przestrzeni, przez którą mogłabym rzucić tobą o ścianę. Masz przewagę przestrzeni. A twoja twarz… Wyglądasz jak ciotka Cyzia.
Mia wykrzywiła się, nie wiedząc, czy powinna się obrazić, czy nie.
- Wow. Naprawdę należysz do rodziny Blacków.
- Oczywiście, że należę – przytaknęła Mia. – To znaczy… Tonks, ja…
- Nie zamierzasz mnie przepraszać, prawda? – Przerwała jej Dora.
- Nie uważasz, że powinnam? Remus… Czy oni nie…?
- Powiedział mi o wszystkim – Dora mrugnęła okiem. – Pokój Życzeń, biblioteka, Wrzeszcząca Chata, mugolski koncert i sad Potterów.
Mia zastygła i z sykiem wciągnęła powietrze.
- Wiedziałam, że ci powie. Nie chciałam, żeby miał przed tobą jakiekolwiek sekrety, ale chyba nie podoba mi się, że byłam obmawiana w ten sposób.
- Jeśli poczujesz się lepiej, chętnie opowiem ci o wszystkich miejscach, w których ja uprawiałam z nim seks.
Mia na chwilę się zamyśliła i wzruszyła ramionami.
- Nie zaszkodzi.
Tonks głośno się roześmiała.
- Naprawdę nie jesteś na mnie wściekła? Spałam z twoim mężem.
- Wtedy nim nie był. I powiedział mi, że nigdy nie dotknął żadnej kobiety i na żadną nie spojrzał w ten sposób, od kiedy dowiedział się, kim jestem. Poza tym – drwiący uśmieszek Dory zniknął i zastąpił go czuły uśmiech. – Ty i ja wiemy najlepiej, jakie podejście ma Remus do swojej osoby. Ja jestem szczęśliwa, że nie musiał czekać na mnie, aby wiedzieć, że jest kochany… Aby poczuć się kochanym.
Mia rozluźniła się i odetchnęła głęboko. Gdy Tonks ją ponownie przytuliła, musiała się roześmiać.
- Nie masz pojęcia, jak mi ulżyło, że myślisz w ten sposób.
- Do tego wszystkiego – do oczu Tonks powrócił diabelski błysk. – Seks trzyma wilka na wodzy. Byłabym samolubna, gdybym chciała, żeby Remus czekał na mnie jako prawiczek. Lunatyk mógłby go do tego czasu nieodwracalnie skrzywdzić. Albo mogło się okazać, że bez seksu nie zdałby O.W.U.T.E.M.ów.
Mia ponownie się roześmiała.
- Niech Merlin ma go w swojej opiece!
- Ocaliłaś go przed Greybackiem, ocaliłaś przed innymi watahami, wróciłaś życie mojemu kuzynowi i ryzykowałaś własnym, chcąc ocalić ich obu przed torturami Voldemorta – powiedziała Dora, przypominając Mii o finałowej bitwie, która dla niej odbyła się całe lata temu. – Mia, musisz zrozumieć, że mam u ciebie ogromny dług.
Mia zachichotała cicho.
- Uważaj. Lubię odbierać długi.
- Okazuje się, że masz ich sporo do odebrania. Ciotka Cyzia pyta o ciebie od miesięcy.
- Narcyza? – Mia zmarszczyła brwi. – Czego ona chce ode mnie? Z tego, co powinna wiedzieć, Mia Potter nie żyje.
Tonks potrząsnęła głową.
- Nie. Rozpoznała cię, kiedy przebywałaś u Fleur i Billa.
- Jak to możliwe? Remus wyjaśnił mi, że Minerwa rzucała na mnie zaklęcie ukrywające, uniemożliwiające ludziom rozpoznanie Mii Potter.
- Jeżeli chodzi o to zaklęcie, o którym myślę, McGonagall musiałaby odnawiać je każdego roku, prawdopodobnie za każdym razem, kiedy wracałaś do Hogwartu. A z tego, co sprawdzałam, Hermiona Granger nie wróciła na swój siódmy rok.
Mia szeroko otworzyła oczy.
- Na Merlina… Miałam szczęście, że rozpoznała mnie tylko Narcyza. Tego samego dnia widziałam również Bellatrix, Lucjusza i Pettigrew – potrząsnęła głową, ale właściwie była zadowolona z tego, jak potoczyła się sytuacja w Dworze Malfoy'ów. Owszem, została porwana i torturowana, w jej skórze na zawsze wycięto obelgę, ale biorąc pod uwagę jej stosunki z Bellatrix, uderzenie Lucjusza i strach, jaki wywoływała w Peterze, byłoby dużo gorzej, gdyby wiedzieli, kim ona w rzeczywistości była.
- Mama też cię rozpoznała – poinformowała ją Tonks. – Chociaż ciotka Cyzia musiała jej to powiedzieć. Wychodzi na to, że ludzie muszą naprawdę dobrze cię znać, aby poznać prawdę, lub ktoś musi im to powiedzieć.
- To wyjaśnia, dlaczego Artur tego nie załapał – powiedziała Mia z namysłem. – Albo Kingsley. Chciałabym się spotkać z twoją matką i z Narcyzą. Ja… Powiedziałam Harry'emu, że chciałabym, żeby rodzina… Teddy!
Tonks uśmiechnęła się.
- Remus mówił, że poprosił cię, abyś była jego matką chrzestną.
Mia tylko skinęła głową.
- Chciałabyś, żebym go przyprowadziła, prawda?
Mia nadal kiwała głową, nie ufając swojemu głosowi.
- Dobrze. Wracajmy do chłopców, żeby im pokazać, że jesteśmy nadal przyjaciółkami, a ja wyskoczę na chwilę po Teddy'ego. Teddy kochał Hermionę – powiedziała Dora, wychodząc z sypialni. – Ale kiedy połączy was Więź, będzie uwielbiał Mię. Co znaczy, że masz przechlapane, bo będziesz przez cały czas opiekunką.
- Ja się z tego cieszę – Mia w końcu znalazła głos.
Kiedy weszły ponownie do jadalni, nigdzie nie było widać zdjęć. Remus miał na twarzy wypisaną irytację, Syriusz i Ginny byli rozbawieni, a Ron i Harry przerażeni.
Mia położyła dłoń na ramieniu Syriusza i przycupnęła na jego nodze. Z jakiegoś powodu Harry i Ron nagle się zaczerwienili.
- Co przegapiłam? Co tu się stało? Gdzie są wszystkie zdjęcia?
Syriusz parsknął śmiechem.
- To nie jest śmieszne – zaprotestował Harry.
- Remusie? – Mia spojrzała na swojego najlepszego przyjaciela.
- Cóż, kochanie – Remus odkaszlnął. – Wygląda na to, że kiedy Syriusz zebrał wszystkie twoje zdjęcia, nie pomyślał, żeby je jakoś posortować. I… Trafiliśmy na kilka dość… Śmiałych.
Szeroko otworzyła oczy i spojrzała na Syriusza.
- Które?
- Kotku, obiecuję, że ty byłaś cała okryta – zapewnił Syriusz. – Z kolei ja…
Mia zaczerwieniła się i zerknęła na Harry'ego, który schował twarz w dłoniach. Uśmiechnęła się na ten widok, który przypomniał jej Jamiego, zażenowanego za każdym razem, kiedy uświadamiał sobie, że jego siostra sypia z jego najlepszym przyjacielem.
- Oj, Harry – powiedziała, próbując go pocieszyć, a w jej głosie dźwięczało rozbawienie.
Tonks chichotała, siedząc obok Remusa.
- Chciałabym posiedzieć z wami i pogadać o najfajniejszych kawałkach mojego kuzyna, ale muszę wpaść do mamy. Ktoś tu chce zobaczyć Teddy'ego.
Remus uśmiechnął się z dumą, jakby Mia nigdy w życiu nie widziała jego syna i w końcu miał okazję ich sobie przedstawić. Pocałował swoją żonę i obserwował, jak Dora podchodzi do drzwi i się Deportuje.
- Nie było chyba aż tak źle – powiedziała Mia, patrząc na Rona i Harry'ego.
- Nie było – przyznała Ginny.
Harry niebezpiecznie zmrużył oczy.
- Przesadzasz – warknęła do swojego chłopaka. – Na zdjęciu byłaś ty i Syriusz, w łóżku Syriusza, w Hogwarcie. Ty byłaś cała zakryta, ale Syriusz… Nie był. Toujours Pur.
Mia wzniosła oczy ku górze, rozumiejąc, o co chodzi.
- Daj spokój, myślałam, że to będzie coś gorszego. Harry, wszyscy, którzy chodzili do szkoły z Syriuszem, widzieli ten tatuaż. Był z niego zbyt dumny i pokazywał go w każdej możliwej chwili. Jestem prawie pewna, że widziała go nawet McGonagall.
Wszyscy spojrzeli na Syriusza, który tylko wzruszył ramionami.
- Nie mogę uwierzyć, że byłaś w jego łóżku – wymamrotał Ron. – W Hogwarcie.
Ginny rzuciła bratu zdumione spojrzenie.
- A ty nigdy nie byłeś z Lavender w twoim łóżku?
Uszy Rona zaczerwieniły się po koniuszki.
- Przepraszam – powiedział. – Ja tylko… Dziwnie się na ciebie patrzy, Miona. Dziwnie jest widzieć inną ciebie. Dla mnie zawsze pozostaniesz moją zakochaną w książkach najlepszą przyjaciółką, która przez cały czas strofowała mnie z powodu pracy domowej i nieprzyzwoitego zachowania. Nie mogę się przyzwyczaić do myśli, że dziewczyna, która nawrzeszczała na mnie, bo obściskiwałem się w Wielkiej Sali z Lavender Brown, straciła swoje dziewictwo z Syriuszem Blackiem.
Na te słowa wstał Remus i kilka razy odkaszlnął.
- Czy ktoś ma ochotę na herbatę? Zaparzę nowy dzbanek.
Syriusz zmrużył oczy.
- O, nie, Lunatyku! Nie zamierzam zebrać batów za twoją przerwaną błonę dziewiczą!
Mia zakrztusiła się i uderzyła Syriusza w klatkę piersiową.
- Syriuszu!
- Wybacz, kotku. Twoją przerwaną błonę dziewiczą – poprawił się.
Harry i Ron spojrzeli na Remusa zszokowani, z otwartymi ustami.
W tej absolutnej ciszy, Ginny westchnęła z zadowoleniem.
- To najlepsza noc mojego życia – powiedziała i głośno się roześmiała.
