Od tłumaczki: Zgodnie z planem, kolejny poniedziałek i kolejny rozdział. Niestety, nie mam możliwości wstawiać więcej rozdziałów w tygodniu, ponieważ aktualnie tłumaczę na bieżąco i z trudem znajduję czas, żeby dotrzymywać terminów. Na razie mi się udaje, na szczęście. Mimo aktualnego stanu epidemii w Polsce, ja codziennie chodzę do pracy, w dodatku z mężem rozpoczęliśmy działalność dodatkową, więc popołudnia mam zajęte. W wolnych chwilach dorabiam jako copywriter i jeszcze znajduję czas, żeby tłumaczyć dla Was kolejne rozdziały. Wow, sama nie zdawałam sobie sprawy z tego, ile tego jest. Obiecuję, że Was na pewno nie zostawię – dostaniecie tę opowieść przetłumaczoną do samego końca. Miłego czytania – przed Wami Molly Weasley.
ROZDZIAŁ 130 – INNA
20 września 1998
- Straciłaś dziewictwo z Remusem?!
Wyraz twarzy Harry'ego powiedział Mii, że chłopak nie chciał zadać tego pytania na głos.
Mia nie była pewna, czy czuła się bardziej zakłopotana w imieniu Remusa, który był zaczerwieniony po czubek głowy, czy może w imieniu Harry'ego, który wyglądał na osłupiałego.
- To były lata siedemdziesiąte – rzuciła.
Syriusz zachichotał.
- Zrzućmy to na wilka – zasugerował Remus. – Czy wtedy unikniemy tej rozmowy?
Mina Harry'ego wyraźnie mu powiedziała, że nie. Nie unikną tej rozmowy.
Osiem lat temu Hermiona Granger wściekłaby się na nich za wtrącanie się w jej życie uczuciowe, nie mówiąc o jej życiu seksualnym. Myśli Mii na moment powędrowały do Wiktora Kruma i wspomnieniu o tamtym Balu Bożonarodzeniowym, ale na widok Rona, gapiącego się na nią z otwartymi ustami, ogarnęła ją irytacja. Nie była już tą samą Hermioną Granger. Być może była nadal Hermioną – w końcu powiedziała Harry'emu, że nie ma nic przeciwko zwracaniu się do niej jej oryginalnym imieniem – ale przede wszystkim była Mią Potter, córką Dorei Black, a Blackowie nigdy nie odczuwali wstydu. Szczególnie w chwilach, kiedy rzucano im w twarz oskarżenia.
- Spałaś ze swoim nauczycielem? – W końcu udało się mu z siebie wyrzucić.
Mia uśmiechnęła się do Rona.
- Wtedy nim nie był – odpowiedziała spokojnie, chociaż korciło ją, aby dodać, że nauczył ją wtedy kilku rzeczy. Zdecydowała jednak, że lepiej nie zdradzać z własnej woli zbyt wielu informacji. Samo jej spokojne nastawienie prowokowało Rona, co uważała za zabawne.
Syriusz i Remus spojrzeli na nią jak na zawołanie i wymienili spojrzenia. Widzieli ten uśmiech na jej twarzy, chociaż było to wiele lat temu. Nazwali go uśmiechem córki Dorei Black. To był jej ślizgoński uśmiech. Taki, jaki miał na ustach wąż igrający z myszką.
- Ale wiedziałaś, że w przyszłości będzie twoim nauczycielem, prawda? – Zapytał Harry. – Nie straciłaś pamięci?
Wywróciła oczami.
- Nie, nie straciłam pamięci. Wiedziałam doskonale, jacy obaj będą jako dorośli – wskazała dłonią dwóch Huncwotów.
Syriusz spojrzał na nią oskarżycielsko.
- Co to miało znaczyć?
- To znaczy, że wiedziałam, iż Remus dorośnie, aby stać się fantastycznym nauczycielem, a ty będziesz wrzodem na moim pieprzonym tyłku – warknęła, ale pomimo jej stalowego spojrzenia, kąciki jej ust nieco się uniosły. Nie chciała się za bardzo zdradzać, że ta sytuacja ją bawiła.
Ginny nadal się śmiała pod nosem.
Mia uważała, że Harry i Ron już dawno zasługiwali na surową lekcję o tym, że należy pilnować własnego nosa i nie wtykać go w nie swoje sprawy. Warto było też naprostować ich podwójne standardy, którymi obnosili się w stosunku do niej. Wiedziała, że jej pierwszy związek z Remusem nie stanowił dla Syriusza problemu, ale z drugiej strony wilkołak stał teraz przed nimi z winą wymalowaną na twarzy.
- Siadaj na dupie – powiedziała do Remusa z uśmiechem. – Pokaż chłopcom, że potraficie się bawić we dwójkę.
Syriusz roześmiał się głośno, kiedy Remus usiadł obok niego.
W salonie ponownie zapadła głucha cisza, wobec czego wszyscy spojrzeli na Harry'ego, czekając na jego reakcję. Po chwili chłopak zerknął na Ginny, która wlepiała w niego niedowierzające spojrzenie. Mia uniosła kąciki ust, widząc tę rozmowę bez słów, którą właśnie prowadzili – Harry na pewno obrywał za swoje niedojrzałe zachowanie, a jeżeli Mia dobrze pamiętała Ginny, dziewczyna na pewno zagroziła swojemu czarodziejowi abstynencją w kwestii seksu, jeżeli Harry nie wyciągnie z tyłka tego kija, który połknął. Minęło jeszcze kilka sekund, po których Harry przeniósł wzrok na Remusa i uśmiechnął się przepraszająco.
- Hermiona teraz sporo klnie – zauważył cicho Ron.
- Pali, klnie, uprawia seks – Harry niezręcznie się roześmiał. – Ciekawe, co jeszcze?
- Ma wytatuowane moje imię na udzie – odpowiedział Syriusz.
Mia znowu uderzyła go w klatkę piersiową.
Harry zbladł.
- Co?
Ron uniósł brew.
- Naprawdę?
Ginny nic nie powiedziała, ale przechyliła głowę w taki sposób, jakby próbowała zajrzeć pod spódniczkę przyjaciółki i dostrzec rzeczony tatuaż.
- Naprawdę – Remus wywrócił oczami i potarł dłońmi twarz. Ewidentnie uważał temat rozmowy za wyjątkowo wstydliwy, ale przestał udawać, że jego to nie dotyczy. Zamiast tego, postanowił rozmawiać z młodymi Gryfonami tak, jak ze swoimi przyjaciółmi, pływając w morzu nieprzyzwoitości i mając nadzieję, że jeśli utonie, stanie się to przynajmniej szybko i bezboleśnie. – Bardzo… Męczący widok.
- Jakbyś kiedyś narzekał – drażniła się z nim Mia, zadowolona, że w końcu napięcie zaczyna ulatywać z komnaty. Gdyby Harry zareagował ostrzej na te wieści, Mia prawdopodobnie gęsto by się tłumaczyła ze swoich słów przed prowokującym chrześniaka Syriuszem, ale teraz na twarzy jej czarodzieja pojawiła się duma. Wyglądało na to, że Black miał podobny pomysł, co ona na pozbycie się napięcia.
- Zaczekajcie – wtrąciła się Ginny. – Przeżyłaś swój pierwszy raz z Remusem… Kiedy?
- Bal z okazji Halloween, na piątym roku – odpowiedzieli równocześnie Mia i Remus. Mia się uśmiechała, a Remus schował twarz w dłonie.
Syriusz wykrzywił się do nich.
- Nienawidzę, kiedy mówicie w ten sposób. To przerażające.
- Ty się na razie zamknij – powiedziała Ginny. – A kiedy po raz pierwszy spałaś z Syriuszem?
- Na koniec piątego roku – przyznała Mia.
- W takim razie kiedy zrobiłaś sobie tatuaż?
- Na moje siedemnaste urodziny – wyjaśniła lekko Mia, doskonale wiedząc, dokąd zmierzają te pytania.
- A to znaczy, że… - Zaczęła Ginny, patrząc na Remusa.
- Że to prywatne sprawy – odpowiedział krótko, wychodząc naprzeciwko jej spojrzeniu.
- Chodziłam z Remusem, zerwaliśmy ze sobą. Syriusz i ja… To Syriusz i ja – wytłumaczyła Mia, pamiętając doskonale, że jej pierwsza noc z Syriuszem była jednorazową przygodą, po której znowu wylądowała w ramionach Remusa. – Później Remus i ja znowu się zeszliśmy i przez jakiś czas byliśmy parą. A na koniec wybrałam Syriusza.
Black uśmiechnął się do niej, ignorując jej zaczepkę.
Zdecydowała się nie wspominać nocy w sadzie Potterów.
- Hermiono, kiedy przestałaś być pruderyjną kujonką? –Zapytała bezpośrednio Ginny.
Mia zmrużyła niebezpiecznie oczy, ale w jej tęczówkach tańczyło rozbawienie.
- Nie podoba mi się, gdzie zmierza ta rozmowa.
- Mi też – dodali równocześnie Harry i Ron.
- To który jest lepszym kochankiem? – Wypaliła Ginny.
Harry szeroko otworzył oczy.
- Ginny!
Dziewczyna uniosła dłonie, udając niewiniątko.
- No, co? Jestem ciekawa!
Ron się wykrzywił.
- Jesteś obrzydliwa.
- I nie dostaniesz odpowiedzi na to pytanie – dodał Syriusz. – Pytałem ją o to przez lata i dowiedziałem się tylko tego, że nigdy się nie dowiem.
- Lily wiedziała.
Syriusz szeroko otworzył oczy i zrzucił Mię ze swoich kolan, prosto na kanapę.
- Ty kłamczucho!
- Nie – Mia uśmiechnęła się arogancko, próbując z całych sił powstrzymał wybuch śmiechu. – Lily doskonale wiedziała, który z was jest lepszy.
Remus potrząsnął głową.
- To takie dziwne. Ale z drugiej strony, w końcu kolekcjonowała romanse z wilkołakami w roli głównej – powiedział z namysłem.
- Które? – Zapytała z zaciekawieniem Ginny. Harry spojrzał na nią ze zdumieniem.
- Powiedz mi! – Zażądał Syriusz, patrząc na swoją czarownicę.
- Oczywiście, że ci nie powiem. Twoje ego nie jest w stanie znieść więcej pochwał i krytyki!
Remus wzruszył ramionami.
- Mnie przydałoby się posłuchać nieco pochwał.
- Ale to nie ja powinnam cię chwalić w tej dziedzinie, Remusie – Mia rozpromieniła się, patrząc na przyjaciela. – Na pewno już się nasłuchałeś, jaki jesteś wspaniały od swojej żony.
- Co prowadzi do kolejnego ważnego punktu – wtrącił Hary. – Jak Tonks podchodzi do tego wszystkiego?
- Jak podchodzę do czego? – Tonks właśnie weszła do salonu, niosąc w swoich ramionach Teddy'ego.
Mia wyczołgała się spod ciała Syriusza i przeszła nad Remusem – kopnęła któregoś z nich po drodze, ale nie była pewna, którego – w końcu zaś znalazła się na końcu kanapy, przy Dorze i jej synku. Uśmiechnęła się do chłopca, który zerknął na nią swoimi jasnoniebieskimi oczami, które natychmiast zmieniły się w bursztynowe. Jego włosy, jak za każdym razem, kiedy ją widział, przybrały miodowy odcień i Teddy chętnie wyciągnął do niej ręce.
- Mogę? – Zapytała.
Tonks uśmiechnęła się i podała jej synka.
- Czy kiedykolwiek wcześniej pytałaś?
W chwili, kiedy Dora położyła Teddy'ego w ramionach Mii, czarownica poczuła, jak pieczętuje się między nimi Więź Rodzinna. Uśmiechnęła się do dziecka i z uczuciem pocałowała czubek jego główki.
- Słodki chłopcze, za tobą chyba tęskniłam najbardziej – szepnęła, a czterech obecnych w pomieszczeniu mężczyzn spojrzało na nią z oburzeniem.
- A zatem, jak podchodzę do czego? – Zapytała ponownie Tonks, siadając na kolanach swojego męża. Objęła ramionami jego kark i uśmiechnęła się, kiedy nosem dotknął jej Znaku Watahy na obojczyku.
- Ona o wszystkim wie – powiedział Harry'emu Syriusz. – Wilkołak nie potrafi trzymać sekretów przed swoją partnerką. Tonks od dawna pomagała mi i Remusowi w bezpiecznym sprowadzeniu Mii.
- Rozmawiamy o was dwojgu, jak rozumiem? – Zapytała Dora, wskazując dłonią Mię i Remusa. Kiedy jej mąż cicho skinął głową, spojrzała z uśmiechem na Hary'ego, Rona i Ginny. – Dlaczego miałoby mnie to martwić? Ja mam Remusa, a Mia ma Syriusza.
- Nie przeszkadza ci to, że… Cóż… Uprawiali seks? – Dopytała Ginny.
Tonks zastanowiła się przez chwilę nad tym pytaniem, po czym wzruszyła ramionami.
- Niezbyt. Chociaż… - Odwróciła się i spojrzała na Mię, która była zaabsorbowana swoim małym chrześniakiem. – To ty nauczyłaś go, jak językiem robić…?
Remus zakrył jej dłonią usta.
- Nie każdy w tym pokoju należy do rodziny Blacków. Niektórzy z nas uważają, że wstyd jest zdrowy.
Syriusz zachichotał.
- Właściwie, oprócz ciebie, wszyscy w tym pokoju są spokrewnieni z Blackami.
Mia uśmiechnęła się prowokacyjnie.
- Nie – opowiedziała na przerwane pytanie Dory. – To cały Lunatyk.
Tonks uśmiechnęła się, nadal z dłonią swojego męża na ustach i mrugnęła zawadiacko.
- Muszę się napić – ogłosił Harry, wstał i przeszedł do przyległej komnaty.
Ginny patrzyła na Tonks z radością.
- To bardzo dojrzałe podejście. Wydaje mi się, że gdyby Harry miał jakieś byłe dziewczyny, traktowałabym je Upiorogackiem do momentu, kiedy zapomniałyby, jak to jest.
- Wiesz, ze spotykałem się z Cho Chang – przypomniał jej Harry, wracając do salonu z butelką doskonałej whisky i kompletem kryształowych szklanek.
Ginny parsknęła i uniosła oczy ku niebu.
- Cho Chang wydaje się, że się w tobą spotykała.
- To nie ma nic wspólnego z dojrzałością – przyznała Tonks. – Wiem, że jestem Remusowi przeznaczona i nic tego nie zmieni. Pomimo ich przeszłości, Remus i Mia są tylko najlepszymi przyjaciółmi.
- Hej! Wydawało mi się, że to ja jestem twoim najlepszym przyjacielem – Syriusz wydął wargi, patrząc na Remusa.
Lupin potrząsnął głową.
- Nie. Zawsze ona była na pierwszym miejscu – odpowiedział, chichocząc.
Mia odpowiedziała identycznym uśmiechem.
- Ty też jesteś moim najlepszym przyjacielem, Remusie.
- Hej! – Krzyknęli równocześnie Harry, Ron i Ginny.
Mia wywróciła oczami.
- Na Merlina, muszę się napić – skinęła głową do Harry'ego, żeby nalał jej whisky. – Żyłam dwoma życiami i w każdym życiu miałam najlepszych przyjaciół. Harry, ty, Ron i Ginny jesteście moimi najlepszymi przyjaciółmi. I Remus również jest moim najlepszym przyjacielem.
- A gdzie, kurwa mać, jest w tym wszystkim miejsce dla mnie? – Syriusz uniósł brew, patrząc na nią z wyzwaniem.
- W jej łóżku? – Zasugerowała Ginny, podając mężczyźnie szklankę pełną whisky. Harry w tym czasie napełniał pozostałe.
Syriusz uśmiechnął się szeroko.
- Daję ci swoje błogosławieństwo na poślubienie mojego chrześniaka.
- A ty masz moje błogosławieństwo, aby uprawiać seks z moją najlepszą przyjaciółką – odpowiedziała wesoło Ginny, unosząc szklankę. Oboje wznieśli ten toast i szkło stuknęło o szkło.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
Pili whisky i dzielili się historiami oraz wspomnieniami do zachodu słońca, kiedy Tonks oświadczyła, że czas położyć Teddy'ego do łóżka. Ona i Remus pożegnali się, ale najpierw musieli spędzić chwilę na odebraniu swojego syna Mii i Harry'emu, którzy wymieniali się swoim chrześniakiem. Syriusz siedział na kanapie i jednym ramieniem obejmował Mię w talii, jednocześnie rozgrywając partię czarodziejskich szachów z Ginny, siedzącą na kolanach Harry'ego. Dziewczyna wpatrywała się z uwagą w szachownicę, a koniuszek jej języka dotknął kącika warg, kiedy zaatakowała gońcem.
Przytłumione światło rozjaśniające komnatę odbiło się od złotej, wykonanej przez Gobliny bransoletki, która oplatała nadgarstek Ginny. Mia uśmiechnęła się na ten widok.
- Czy Syriusz nie dał ci jej wczorajszego wieczoru? – Zapytała Ginny, kiedy Mia zapinała bransoletkę wokół jej nadgarstka. – To znaczy, osiem lat temu?
- Tak, zrobił to. Dzięki ten bransoletce moje życie uległo zmianie. W pewnym momencie dałam ją Syriuszowi, który następnie przekazał ją Lily, która z kolej nalegała, żeby ja ponownie ją wzięła. Oczywiście, odmówiłam i zrobiłam kopię. Teraz – wyjaśniła Mia. – Daję tę kopię tobie.
- Dlaczego?
- Bo jesteś moją przyjaciółką i za tobą tęskniłam. Bo Harry cię kocha i czyni cię to częścią rodziny. Odwaga i Talent, Ginny – powiedziała z dumą. – To właśnie oznacza bycie Potterem. Wiem, że czekałaś na wspólny powrót ze mną w tym roku do Hogwartu, ale…
- W porządku, Hermiono. Rozumiem. Skończyłaś już szkołę i właściwie uważam, że nawet ty nie powinnaś tak długo w niej siedzieć.
- Teraz jesteś częścią tej wielkiej rodziny. Jesteś moją siostrą – dodała miękko Mia. – Jesteś partnerką Harry'ego. I nawet w chwilach, kiedy będzie z dala od nas, będziesz częścią nas.
Ginny uściskała Mię i kiedy dziewczęta wróciły do salonu, Remus wyprostował się, wyczuwając jakąś zmianę. Mia zaśmiała się i zaczekała, aż Syriusz i Remus sami dostrzegą bransoletę na nadgarstku Ginny. Kiedy to zrobili, obaj zerknęli na Mię z zadowoleniem.
Syriusz warknął, kiedy kolejny z jego pionków został zniszczony, a wszyscy się roześmieli. Mia odwróciła się do Rona, który – jeśli dobrze pamiętała – powinien być najbardziej zainteresowany grą. Chłopak siedział jednak samotnie po drugiej stronie salonu i wpatrywał się w pustą szklankę trzymaną w dłoniach.
- Dobrze się czujesz?
- Słucham? Tak, wszystko w porządku, Miona. Wydaje mi się, że powinienem wracać do Nory. Mimo że powiedziałem mamie, że zostanę na kilka dni – powiedział i wstał. – Ginny, wracasz ze mną?
- Wrócę, jak skończę grać.
- Odprowadzę cię – powiedziała do Rona Mia i wyślizgnęła się z uścisku Syriusza. Odwróciła się i uśmiechnęła uspokajająco do Blacka, który stresował się za każdym razem, kiedy znikała z jego pola widzenia. Wiele czasu upłynie, zanim Syriusz przestanie się obawiać, że Mia może w każdej chwili rozpłynąć się w powietrzu.
W ciszy podeszła z Ronem do frontowych drzwi i pozwoliła sobie na westchnięcie dopiero w momencie, kiedy zatrzasnęły się one za nimi.
- Wiem, że wszystko wydaje się inne.
- Dziwnie się czuję – zgodził się Ron. – Widziałem cię poprzedniej nocy i byłaś…
- Inna.
Ron zmarszczył brwi.
- Inna. Nie z złym sensie tego słowa, w końcu nadal jesteś sobą, ale… Nie jestem pewien, co się zmieniło.
- Bardzo dużo.
Zawahał się, bujając się na stopach.
- Czy… Nadal jesteśmy przyjaciółmi?
Mia przez chwilę zastanowiła się nad tym pytaniem. Przypomniała sobie ten moment, kiedy natknęła się na Zwierciadło Ain Eingarp. Widziała w nim siebie w otoczeniu rodziny i Ron również tam był. Przez wiele lat miała poczucie winy, ponieważ zepchnęła go w najdalsze czeluści swojego umysłu. Dopóki nie poznała Jamesa, Syriusza i Remusa nie miała pojęcia, jak źle funkcjonowała jej przyjaźń z Ronem. Ona zbyt dużo z siebie dawała i za mało brała. Wiedziała również, że niska samoocena Hermiony pozwalała Ronaldowi traktować ich przyjaźń lekceważąco. Wielokrotnie czuła się bardziej jego opiekunką, niż przyjaciółką. Znała go jednak od kiedy skończyła jedenaście lat i wspólnie przeżyli wojnę. Ron dla niej walczył z trollem.
- Chciałabym, żebyśmy byli – odpowiedziała szczerze.
- Wspólnie przeżyliśmy wojnę – powiedział, najwyraźniej myśląc o tym samym, o czym ona myślała.
Skinęła głową.
- Ja przeżyłam dwie wojny. Wydaje mi się, że pierwsza mnie złamała. Ta druga… Zmieniła mnie.
- W jaki sposób?
Odetchnęła głęboko i Ron zwrócił uwagę, że chłodne, jesienne powietrze zmieniło jej oddech w obłoczek pary, widoczny na tle zachodzącego słońca.
- Czy mogę cię o coś zapytać, a ty obiecasz mi, że z nikim nigdy nie będziesz o tym rozmawiał? Zapytałabym Harry'ego, ale to dla niego zbyt osobiste.
Ron wyglądał na podekscytowanego perspektywą dzielenia z Hermioną czegoś, co miało być niedostępne dla Harry'ego.
- Tak. Możesz zapytać mnie o wszystko, Hermiono.
Przez moment stała w ciszy, dobierając odpowiednie słowa.
- Kiedy byliśmy przetrzymywani we Dworze Malfoy'ów, ja i Syriusz zostaliśmy zabrani na górę z Narcyzą i Draconem. Ty i Harry byliście wtedy świadkami śmierci Petera Pettigrew.
- To prawda.
- Jego srebrna ręka go udusiła.
- Tak.
- Chciałabym wiedzieć… - Zawahała się, ale po chwili skrzyżowała z nim spojrzenie. Jej wzrok był zimny i twardy jak stal. – Cierpiał?
Rona zaskoczyło to pytanie i zaczął się jąkać.
- Ja… To nie wyglądało na przyjemne, Hermiono.
- Bał się?
- Tak – wymamrotał, a wspomnienie tego wydarzenia zaległo lodem w jego duszy. – Był przerażony.
W jaki sposób wojna cię zmieniła? O to pytał Ron.
Mia wysłuchała odpowiedzi na swoje pytanie, zamknęła oczy i ponownie odetchnęła. Każdy kolejny wydech dawał jej spokój ducha, zadowolenie i ulgę. Przypomniała sobie zakrwawione ciało Mary i swoje spotkanie z Peterem tuż przed jej pogrzebem. Wtedy też był przerażony.
Kiedy otworzyła oczy, dostrzegła przestraszone spojrzenie Rona. Zdała sobie sprawę z tego, że się uśmiecha.
- Zamordował moją przyjaciółkę – powiedziała. – Zdradził mojego brata i moją bratową. Ostrzem odebrał Harry'emu krew. Przez Petera Pettigrew Syriusz został skazany na Azkaban. Jestem prawie pewna, że miałam spory udział w pchnięciu Petera na drogę, którą wybrał, ale chodziłam do szkoły z wieloma osobami, dla których nie byłam miła.
Jej myśli odnalazły Regulusa, Severusa i nawet Dracona.
- Z ludźmi, którzy mieli mniej, niż Peter. Mniej przyjaciół, wywierano na nich większą presję i mieli więcej do stracenia. Widziałam jego początki – nadal pamiętała swoje pierwsze spotkanie z Peterem i każdą chwilę, która przybliżała go do zostania Śmierciożercą, którego znała. – Chciałam wiedzieć, jaki był jego koniec.
- Próbowaliśmy go ocalić – powiedział jej Ron. – Kiedy to się stało. Harry i ja… Próbowaliśmy do tego nie dopuścić.
- Żaden z was nie jest mordercą. Obaj jesteście Gryfonami – powiedziała z uśmiechem.
- A ty nie jesteś?
Mia zamyśliła się i wzruszyła ramionami.
- Powiem ci, jeśli jeszcze będę miała okazję rozmawiać z Tiarę Przydziału.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
Jakąś godzinę później dwie starsze pary leżały wspólnie na długiej kanapie. W samym rogu ulokował się Remus, a Tonks oparła się plecami o jego klatkę piersiową. Mia opierała się ramieniem o ramię Dory, a Syriusz położył głowę na udach swojej czarownicy. Harry siedział w głębokim fotelu i przeglądał stare fotografie, z których Syriusz i Mia wyciągnęli te prowokujące niezręczne pytania. Okazało się, że Syriusz miał ich zaskakującą ilość.
Śmiali się i byli w fantastycznych nastrojach. Radość tej chwili powoli sklejała jej złamane serce, które roztrzaskała podróż powrotna do roku 1998. Mia zdecydowała, że nadejdzie czas, aby całkowicie je uleczyć.
- To było niesamowite, Harry. Lily po prostu do niego podeszła i zdzieliła go w twarz.
- Nazwała go lumpem – zachichotał Syriusz.
- Zawsze go tak nazywała.
- A następnie, przez całą drogę do domu, James opisywał kolor jej oczu – dodał Remus.
- Zachowywał się jak wariat. Mama i tata zastanawiali się, czy ktoś go nie otruł.
- Moja mama naprawdę go uderzyła? – Zapytał z niedowierzaniem Harry, śmiejąc się pod nosem na widok jedenasto- i dwunastoletniego Jamesa i Syriusza, stojących po dwóch stronach ogromnego drzewka świątecznego, stojącego w salonie Dworu Potterów. James na policzku miał odciśnięty ślad dziewczęcej dłoni.
- Rozgłaszał wszem i wobec, że będzie nosił ten ślad jako honorowe odznaczenie – wtrącił Syriusz.
Mia zachichotała, przypominając sobie zachowanie brata.
- Wiecie, że całe cztery dni namawiałam go do umycia twarzy? Tak bardzo był w niej zakochany. Musiałam przyszpilić go do podłogi.
Z piętra dobiegł ich głośny ryk i Tonks skoczyła na równe nogi.
- Twoja kolej? – Zapytał Remus, a zarówno Mia, jak i Harry wyglądali na chętnych do zajęcia się Teddym.
Tonks podziękowała im uśmiechem.
- Pewnie trzeba go przewinąć – powiedziała i cicho opuściła salon.
Na czas nieobecności Tonks, Mia przesunęła się i wypełniła puste miejsce na kanapie, oparłszy głowę na klatce piersiowej Remusa. W jej ruchach była naturalność, jakby robiła to wielokrotnie i była to dla niej normalność. Remus zareagował automatycznie: objął ją ramieniem i ukrył nos w jej gęstych włosach. W tym ruchu była intymność kochanka lub animalistyczne zachowanie bestii. Palce Mii cały czas przeczesywały włosy Syriusza. Czasami lekko pociągnęła, ale Syriusz wydawał z siebie zadowolone dźwięki, które powodowały, że na usta Mii wpływał uśmiech.
- To takie dziwne – Harry miękko się zaśmiał, wpatrując się w trzymane zdjęcie. Mia odczytała ręczną notatkę na odwrocie fotografii i wiedziała, że na zdjęciu byli oni, w praktycznie identycznych pozycjach na kanapie w Pokoju Wspólnym Gryfonów. Jedyną różnicą był Jamie, skradający się w tle z fajerwerkiem w jednej dłoni i błękitnym płomieniem w drugiej.
- Co jest dziwne? – Zapytała Mia.
- Ty – Harry uśmiechnął się do niej. – Jesteś taka… Nie wiem… Zrelaksowana. Razem z nimi.
Mia wzruszyła ramionami.
- Nigdy tak o tym nie myślałam.
- Zawsze taka była – wymamrotał Black.
- Zbierała przybłędy – dodał Remus.
- Cieszy mnie to – skomentował Harry. – Widzieć cię szczęśliwą.
- A jak ty się czujesz?
Zaśmiał się nerwowo.
- Przyzwyczajam się do tego. Przynajmniej wiem, że w tym domu nie będziesz się obściskiwała z jednym i z drugim.
- Nie dzielę się – obwieścił Syriusz. Kiedy jednak zarówno Mia, jak i Remus prychnęli, musiał to doprecyzować. – Już się nie dzielę.
- Zachowuj się albo cię ugryzę – zagroziła Mia.
Twarz Harry'ego wykrzywił grymas.
- Powiedziałem, że nadal się przyzwyczajam.
Syriusz roześmiał się.
- Nie myśl, że ona ze mną flirtuje.
Harry uniósł brew.
- No, dobrze. Trochę flirtuje. Ale nie żartowała z tym gryzieniem – Syriusz uniósł ramię, na którym jaśniały blizny po małych, ale ostrych lisich zębach.
- Czy każdy Animag jest taki… Brutalny? – Zapytał Harry.
- Twój stary był najgorszy – prychnął Syriusz, a Mia puknęła go lekko w ucho. – No, co? Był najgorszy. Cholerny, szalony jeleń. Kiedy się dowiedział, że ja i Remus jesteśmy zakochani w jego siostrze, zmienił się pośrodku naszego dormitorium i nas zaatakował.
Syriusz zdecydował się oszczędzić swojemu chrześniakowi informacji, że wtedy James dowiedział się, że obaj Huncwoci uprawiali z Mią seks. Zamiast tego, obaj równocześnie podnieśli swoje koszulki, odsłaniając pasujące do siebie, punktowe blizny. U Syriusza widniała ona przy obojczyku, a u Remusa między żebrami.
Harry wpatrywał się w blizny szeroko otwartymi oczami.
- Wydaje mi się, że rozmowa, którą odbyliśmy o Hermionie była słabiutka w porównaniu do tego, co zaserwował wam mój tata.
- Przynajmniej nie użyłeś słowa cnota – wymamrotał Remus, a Mia i Syriusz zaczęli się głośno śmiać.
- Co to ma znaczyć, na Merlina?!
Mia odwróciła się gwałtownie na dźwięk wysokiego wrzasku i spojrzała w górę.
W drzwiach do salonu stała wyraźnie wściekła, rudowłosa kobieta, która wpatrywała się w Mię, aktualnie wciśniętą między dwóch dorosłych czarodziejów. Obaj właśnie poprawiali swoje koszulki, co sprawiało wrażenie, jakby chcieli je szybko nałożyć po ich zdjęciu.
Remus i Syriusz zastygli nieruchomo, a Mia wydostała się spomiędzy nich i stanęła na nogach.
- Molly? – Zapytała z uśmiechem. Ostatni raz widziała tę kobietę, kiedy natknęła się na nią przypadkiem w cukierni, w której robiła świąteczne zakupy razem z Billem, Charliem i Percym. Bliźniaki byli wtedy niemowlakami, słodko śpiącymi w podwójnym wózku.
Molly jednak nawet nie spojrzała na Mię. Jej oczy wlepione były w dwóch mężczyzn na kanapie.
- Wy! – Syknęła i niebezpiecznie zmrużyła powieki.
Mia zauważyła pogardę i wściekłość we wzroku Molly, skierowanym aktualnie na Syriusza i Remusa, i poczuła, jak w niej samej zaczyna się budzić agresja. Istniała granica, której nikomu nie wolno było przekraczać. Tę granicę stanowili jej chłopcy i Molly zbliżała się do niej bardzo szybko.
Do salonu wpadli Ron i Ginny, oboje z trudem łapali oddech i oboje wyglądali na spanikowanych.
- Próbowaliśmy ją zatrzymać – powiedziała przepraszająco Ginny.
Ron zamrugał powiekami.
- Właśnie tłumaczyłem mamie…
Ginny prychnęła.
- Mama zapytała, czy Hermionie podobało się przyjęcie urodzinowe, a pijany Ron wypalił, że Syriusz i Remus od lat uprawiali z nią seks.
Ron zaczerwienił się po koniuszki uszu i wbił zawstydzone spojrzenie w podłogę. Mia zauważyła w jego dłoni pustą fiolkę po Eliksirze Trzeźwiącym.
- Molly – powiedziała spokojnie Mia, próbując zwrócić na siebie uwagę czarownicy. – Jeżeli Ron coś ci próbował wytłumaczyć, prawdopodobnie zaczął od złego końca i…
- Co z was za bestie? – Wrzasnęła Molly do Syriusza i Remusa, całkowicie ignorując Mię. Stanęła tylko przed nią w obronnej pozie. – Jak śmieliście położyć swoje brudne łapska na tej biednej dziewczynie i wykorzystać ją?
Syriusz uniósł dłonie.
- Molly, przyrzekam, że nikt tu nikogo nie wykorzystał…
- To tylko dziewczynka! A ten proceder miał miejsce całymi latami? Nie mieliście prawa! Nie odzywaj się do mnie, Syriuszu Black! Nie po tych okropnościach, których się dopuściłeś! Odebrałeś tej biednej dziewczynie niewinność!
Syriusz zawarczał pod nosem.
- Dlaczego winicie mnie za coś, co, kurwa, nie jest moją winą? – Wymamrotał i spojrzał gniewnie na Lunatyka, który powoli wstawał ze swojego miejsca.
- Molly – powiedział Remus, również unosząc dłonie. Chciał pokazać, że nie jest uzbrojony. – Wiem, że jesteś zła, ale nie rozumiesz sytuacji.
Fakt, że nie zaprzeczali jej oskarżeniom tylko wzmógł jej furię.
- Rozumiem doskonale, Remusie Lupin! Była twoją uczennicą! A teraz obaj uważacie, że macie prawo ją wykorzystywać… Remusie, masz żonę i dziecko! A ty – warknęła do Syriusza, nie zdając sobie sprawy, że za jej plecami stoi wściekła czarownica, której włosy już zaczynały iskrzyć. – Zawsze wiedziałam, że nic dobrego z ciebie nie będzie!
- Molly, musisz bardzo powoli stąd wyjść – powiedział do niej łagodnie Syriusz, przenosząc wzrok z niej na Mię. – Ostrzegam cię, bo w tym momencie dałaś się ponieść emocjom i nie masz pojęcia, co się tu dzieje. A jesteś w prawdziwym niebezpieczeństwie.
- Pani Weasley – Harry wstał i zerknął przez ramię Molly na Mię, która stała sztywno wyprostowana, z zaciśniętymi pięściami, zmrużonymi oczami i płytkim oddechem. – Powinna pani posłuchać Syriusza.
- Jedynymi osobami, które w tym momencie znajdują się w niebezpieczeństwie – powiedziała Molly, ignorując również Harry'ego – są ci dwaj… Zboczeńcy! Hermiono, kochanie, natychmiast wrócisz ze mną do domu… Oj!
Odwróciła się do dziewczyny i zdziwiła się, bo Mia stała tuż obok niej.
- Dobrze się czujesz, moja droga? Ronald wszystko mi powiedział. Zabierzemy cię w bezpiecznie miejsce. Bardzo cię skrzywdzili? Paskudni czarodzieje! – Odwróciła się na pięcie, żeby ponownie spojrzeć na mężczyzn. – Spodziewałam się po tobie czegoś więcej, Remusie Lupin. Po tobie… Nie.
- Molly – powiedziała miękko Mia, ale w jej tonie pulsowała pierwotna energia, opiekuńcza furia, jej magia bijąca rytmem jej serca. Kiedy kobieta w końcu się do niej odwróciła, Mia sięgnęła do kieszeni. – Potrafisz pływać?
