Od tłumaczki: Hej! Ten rozdział, w przeciwieństwie do poprzedniego, tłumaczyło się lekko i szybko. Trochę wulgarny, trochę humorystyczny – jest wszystkim, czego nam brakowało po poprzednim, poważnym rozdziale. Miłego czytania.
ROZDZIAŁ 136 – NAJSZCZĘŚLIWSZY PRZEGRANY
6 października 1998
Pełnia księżyca minęła wilkołakowi w piwnicy rezydencji przy Grimmauld, w towarzystwie Łapy i niewielkiego lisa, na którego wołano zwyczajnie Lisica. Chociaż Mii udawało się unikać tego imienia przez wiele lat, które spędziła w Hogwarcie z Huncwotami, Tonks i Ginny uważały je za urocze i nigdy nie bały się Mii tak, jak Syriusz i Remus w swoich nastoletnich latach.
Lunatyk złożył ogromny łeb na przednich łapach i spod przymkniętych powiek obserwował, jak Syriusz i Mia walczą ze sobą o dominację. Tańczyli wokół siebie i obchodzili się na palcach od chwili jej powrotu, a Mia dodatkowo opowiedziała mu, że Syriusz unika jej również w sypialni. Okazywało się jednak, że pod swoimi animagicznymi postaciami mogą dać upust rozpierającym ich emocjom. Wiedzieli, że walczą z tym, z czym nie potrafi sobie poradzić Black. Łapa teraz chciał się tylko bawić, z kolei Lisica – wkurzona na całą sytuację – gryzła i drapała czarnego psa bez opamiętania.
Lunatyk udawał, że jest znudzony tym spektaklem, że jest zbyt dojrzały na branie udziału w ich brutalnej zabawie. W rzeczywistości była to najlepsza pełnia księżyca, jaką przeżywał od wielu lat.
Kiedy Dora przyszła do niego po wschodzie słońca, zastała go siedzącego pod ścianą, okrytego kocem. Czuł się zdrowszy niż zwykle – nawet pomimo bólu towarzyszącego transformacji – a na jego ciele nie było żadnej nowej blizny, żadnego nowego zadrapania.
Syriusz i Mia leżeli obok siebie na podłodze, skuleni i wyczerpani po trwającej całą noc gonitwie. Oboje pokryci byli śladami zębów i pazurów.
- Wszystko w porządku, kochanie? – Szepnęła Dora, przechodząc ostrożnie nad śpiącą parą, żeby podać mężowi Eliksir Przeciwbólowy.
Remus skinął głową.
- Ze mną wszystko w porządku.
- A z nimi? – Z zaciekawieniem wpatrywała się w ramię Syriusza, które mocno obejmowało Mię. To właśnie ramię było pokryte niezliczoną ilością śladów po niewielkich, ale niezwykle ostrych lisich zębach. – Co, do diabła, się z nimi stało?
Remus prychnął.
- Jeśli mieliśmy szczęście, to była gra wstępna.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
12 października 1998
Syriusz i Mia przez cały następny tydzień nie wracali do tego, co zaszło między ich animagicznymi postaciami podczas nocy pełni księżyca. Posunęli się nawet do tego, aby udawać, że nic nie pamiętają. Obserwowali tylko Remusa, troskliwie pytając, czy niczego nie potrzebuje i nie wspominając ani słowem o tym. co się działo.
Mia spędzała całe dni na testowaniu wytrzymałości i granic Syriusza, bezwstydnie go prowokując. On jednak bardzo subtelnie unikał jej zalotów. Nieśmiałe umizgi nigdy nie istniały w repertuarze tej pary. Syriusz miał tylko jedenaście lat, kiedy nawiązali pierwszy fizyczny kontakt, a w wieku lat dwunastu spędził pierwszą noc w jej łóżku. Kiedy w końcu, jako dojrzali nastolatkowie, zrozumieli, co do siebie czują, sprawy między nimi były gwałtowne, gorące i momentami brutalne.
Ani Syriusz, ani Mia nigdy nie mieli osobowości ciepłego, błękitnego ognika złapanego do słoja. Oboje mieli temperamenty Szatańskiej Pożogi – ognia łatwo wywoływanego i niezwykle trudnego do okiełznania.
Podczas kolacji Mia kładła dłoń na udzie Syriusza. Syriusz reagował poprzez ujęcie jej dłoni w swoją. Mia całowała kark Syriusza rankiem, kiedy nie zdążył wstać przed nią z łóżka. Syriusz odwracał się do niej, całował jej czoło i opuszczał sypialnię. Mia stawała bardzo blisko niego w każdym pomieszczeniu domu, w jakim mogła go znaleźć. Syriusz zawsze znajdował powód, dla którego się bardzo spieszy akurat w tym momencie.
Subtelność przestała być opcją. Kiedy krzyczała do niego z łazienki z prośbą, aby przyniósł jej ręcznik, który celowo zostawiła na łóżku, on posyłał go do niej zaklęciem. Nigdy nie wchodził do łazienki osobiście, kiedy ona tam była.
Mia uważała, że wypowiedział jej wojnę.
Tego dnia zeszła na dół, do kuchni, zwabiona zapachem świeżo przyrządzonego śniadania. Uśmiechnęła się na widok talerza ze smakowitymi przekąskami. Harry i Syriusz siedzieli obok siebie przy okrągłym stole kuchennym, przed sobą mieli na pół opróżnione talerze i dyskutowali o jakimś artykule wydrukowanym w Proroku Codziennym. To był taki miły widok, taki domowy i pełen spokoju. Była wściekła na siebie, że musi go przerwać.
Niemal wściekła.
- Dzień dobry – podeszła do Syriusza i pocałowała go lekko w policzek. – Harry, sam to ugotowałeś? Wygląda i pachnie niesamowicie! Jestem głodna jak wilk!
Podeszła do bratanka, uściskała go i też obdarzyła całusem w policzek. Jednocześnie, za jego plecami, złapała plasterek cudownie wysmażonego bekonu. Odwróciła się do kuchenki i postawiła na ogniu imbryczek.
Harry odpowiedział uśmiechem, cały rozpromieniony poranną pochwałą.
- Częstuj się.
- Mia? – Zapytał podejrzliwie Syriusz.
Zachichotała pod nosem, wlewając sobie do filiżanki mocnej herbaty. Cały czas była odwrócona do niego plecami. Kiedy jednak się do niego odwróciła, przewrotny uśmieszek zastąpiła anielska mina. To właśnie było dla Blacka wyjątkowo jasnym znakiem ostrzegawczym.
- Słucham, kochanie?
Jego szare oczy pociemniały, kiedy błądził nimi po jej sylwetce.
- Gdzie je znalazłaś? – Wskazał dłonią parę ciasnych, przylegających do sylwetki dzwonów, które miała na sobie.
- Podobają ci się? Wiem, że dawno wyszły z mody, ale naprawdę brakowało mi moich starych ubrań, więc transmutowałam jakieś stare jeansy – ponownie się obróciła, żeby odłożyć łyżeczkę, którą mieszała w herbacie, ale celowo upuściła ją na ziemię. Niewinnie pochyliła się, żeby ją podnieść, co tylko podkreśliło jej kobiece kształty. Tylko dzięki swojemu lisiemu słuchowi usłyszała jęk, który wyrwał się z gardła Syriusza.
- Moja mama też się tak ubierała? – Zapytał niewinnie Harry, całkowicie nieświadomy tego, co właśnie się działo między jego najlepszą przyjaciółką i ojcem chrzestnym.
Mia wyprostowała się i obróciła do Harry'ego, ignorując przyspieszony oddech Blacka.
- Oczywiście, że tak. Lily i ja bardzo często wybierałyśmy się do mugolskiego Londynu na zakupy. Syriuszu, chciałbyś trochę kawy? – Zapytała nagle, patrząc na mężczyznę nieco dłużej, niż wymagałoby tego takie niewinne pytanie.
Najpierw odpowiedział zdumieniem, ale po chwili jego oczy się wyraźnie zwęziły.
- Dziękuję, kotku. Nie trzeba.
- W takim razie napij się herbaty – stwierdziła, nalewając mu parującego napoju do filiżanki. – Wiem, że wiele lat minęło, od kiedy mieszkaliśmy wspólnie przy ulicy Pokątnej i wiele rzeczy się od tamtej pory zmieniło, ale pamiętam, jak bardzo uwielbiałeś rozpoczynać dzień od filiżanki dobrej, mocnej, słodkiej herbaty.
Postawiła przed nim filiżankę i uśmiechnęła się do niego ujmująco.
Widząc, że Syriusz nadal na nią patrzy, Mia sięgnęła po grzankę posmarowaną słodką marmoladą. Ugryzła ją, przeżuła i przełknęła, i dopiero wtedy dostrzegła, że gęsta marmolada została na jej palcach. Bardzo niewinnym, powolnym ruchem, oblizała swoje palce.
- Smakuje ci herbata, kochanie? – Zapytała, a w jej głosie zabrzmiało wyzwanie.
Syriusz spojrzał na nią podejrzliwie, po czym przeniósł wzrok na parujący napój. Zastanawiał się, czy dolała czegoś do niego. Wiedział, że Mia nienawidzi całym sercem eliksirów miłosnych, ale jeżeli właśnie w coś z nim grała – a najwyraźniej tak było – mogła mu dolać Soku Nastroju zamiast Amortencji.
- Dziękuję – odpowiedział słodko, a Mia się rozjaśniła i posłała mu całusa w powietrzu. Wyglądała tak, jakby jedno jego słowo, wypowiedziane do niej takim tonem sprawiło, że cały jej dzień nabrał jasnych barw.
Usiadła obok Harry'ego i zaczęła nakładać sobie na talerz różne śniadaniowe smakołyki, które były dostępne na stole. Nie zwracała uwagi na Syriusza, który podniósł filiżankę do ust i upił łyk herbaty. Pozwolił, żeby płyn rozszedł się na jego języku i wychwycił wszystkie nuty smakowe. Jednocześnie obserwował, jak Mia wgryza się w kolejny plasterek bekonu i sięga po gazetę. Ta jędza celowo na niego nie patrzyła.
- Kochanie, czy z twoją pamięcią wszystko w porządku?
- Oczywiście. Dlaczego pytasz? – Cały czas na niego nie patrzyła.
- Bo zawsze wiedziałaś, jaką herbatę pijam. Zawsze. Słodziłem ją cukrem – uniósł filiżankę. – Ta jest słodzona miodem.
- Wydawało mi się, że to będzie dobra niespodzianka – jej uśmiech był szeroki, ale spojrzenie miała stalowe, drapieżne jak lwica. Kiedy otworzyła usta i koniuszkiem języka dotknęła wargi, prawie mógł dostrzec jego rozdwojony koniec. – Nie lubisz miodu, Syriuszu?
- Lubię, dziękuję – powiedział powoli, czekając, aż zacznie działać jakikolwiek eliksir, który mogła mu dolać. Czy miały wypaść mu wszystkie włosy? A może chciała zmniejszyć jego ptaszka? Albo zmienić kolor jego skóry na pomarańczowy?
- To dziwne – zacisnęła wargi. – Może coś rzeczywiście jest nie w porządku z moją pamięcią. Wydawało mi się, że wielokrotnie, przy każdej okazji, wspominałeś, jak bardzo uwielbiasz smak miodu i nigdy nie będziesz miał go dosyć.
- Powiedz mi, jak ona smakuje, Lunatyku – szepnął gorąco Syriusz, pochylając się nad łóżkiem, jego naga klatka piersiowa zawisła nad ciałem Mii. Wbił spojrzenie swoich szarych oczu w swoją czarownicę, a ją przeraziła intensywność tego spojrzenia.
- Jak miód – wymamrotał Remus.
- Wiem – zgodził się Black.
Syriusz jednocześnie poczuł, jak oblewa go lodowaty pot i zaczyna trawić nieznośne gorąco. Zaczął w myślach przeklinać Tonks, która namówiła go do zakupu tych obcisłych jeansów. Jego sztywny członek otarł się o chłodny metal zamka błyskawicznego i Black wściekł się na siebie, ponieważ tego dnia nie założył żadnej bielizny. Jeżeli przed obiadem Mia spróbuje znowu czegoś podobnego, będzie musiał sobie ulżyć w samotności.
Kiedy z trudem przełknął ślinę, Mia uśmiechnęła się zwycięsko, a w jej oczach zabłysły radosne iskierki.
- Dziękuję za śniadanie, Harry – Mia wstała i opróżniła swoją filiżankę. – Było pyszne i właśnie tego potrzebowałam, żeby dobrze rozpocząć dzisiejszy dzień. Dzisiaj planuję posprzątać mój stary pokój i całkowicie wprowadzić się do naszej wspólnej sypialni, Syriuszu. Pomożesz mi?
Patrzył na nią w milczeniu przez dłuższą chwilę, po czym znowu zmrużył oczy.
- Właściwie, dzisiaj chciałem popracować nad motocyklem. Remus przyjdzie mi pomóc – uśmiechnął się, gdy zobaczył, że zacisnęła nieświadomie szczękę. – Takie męskie sprawy. Rozumiesz, prawda, kotku?
- Oczywiście, kochanie – słodyczą podkreśliła swoje ostatnie słowo. – Może ja zaproszę Ginny i Dorę? Spędzimy trochę czasu w naszym, babskim gronie. Jestem pewna, że chciałyby usłyszeć, co działo się w Hogwarcie w latach siedemdziesiątych.
Chociaż jej słowa pływały w cukrze, Syriusz nie mógł nie usłyszeć w nich pogróżki.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
- Przepraszam za spóźnienie – powiedziała Ginny, wybiegając na ganek Dworu Blacków. Mia i Tonks siedziały na schodach, każda z kubkiem gorącej herbaty w dłoni i patrzyły przed siebie. Ginny zamrugała powiekami ze zdziwienia. – Wiem, że jesteście ode mnie nieco starsze, ale błagam, powiedzcie mi, że nie osiągnęłyście jeszcze tego wieku, kiedy czas wolny spędzacie na ploteczkach przez domem.
Mia i Dora uśmiechnęły się do siebie diabelsko i wskazały głowami przed siebie, gdzie Remus i Syriusz klęczeli po dwóch stronach motocykla.
- Już dwie godziny nad nim pracują – powiedziała Mia.
Obaj mężczyźni spływali potem, pokryci byli olejem napędowym i mieli na sobie mugolskie jeansy i białe, poplamione koszulki. Syriusz ściągnął swoje długie włosy w kucyk, aby nie zasłaniały mu widoku, ale kilka pasemek wisiało luzem i kleiło się do jego umięśnionego karku. Przetarł właśnie przedramieniem czoło, aby pozbyć się kropelek potu.
Mia uśmiechnęła się szyderczo. Osłonięta zaklęciami odstraszającymi Mugoli przed ich ciekawskim wzrokiem, wyciągnęła różdżkę i po cichu rzuciła zaklęcie.
- Co ty właśnie zrobiłaś? – Zapytała z zaciekawieniem Ginny.
Tonks zachichotała.
- Co dziesięć minut Mia rzuca w ich kierunku zaklęcie podnoszące temperaturę. Chłopcy są tak zajęci motocyklem, że nawet tego nie zauważyli.
- A co się stało z motocyklem?
Mia wsunęła różdżkę w rękaw.
- Chcieli tylko wymienić olej, ale kiedy Syriusz chciał go odpalić, motocykl nawet nie drgnął.
- Ile im to jeszcze zajmie?
- Dwóm czarodziejom bawiącym się w mugolskich mechaników? – Mia roześmiała się. – Spędzą tu cały dzień.
Ginny potrząsnęła głową i też się roześmiała, najprawdopodobniej myśląc o wszystkich chwilach, podczas których jej ojciec naprawiał mugolskie gadżety.
- Spodziewałabym się, że Syriusz już dawno odkrył, co się stało z motocyklem, szczególnie, że tak dużo o nim mówi.
- Syriusz doskonale wie, jak przebudować silnik tego motocykla, jeśli to kiedyś by było potrzebne – wyjaśniła Mia. – Kiedy Remus, Lily i ja pilnie uczyliśmy się numerologii i starożytnych runów, Syriusz zaczytywał się w instrukcji obsługi tego motocykla. Zna ją na pamięć, od przodu i od tyłu. On i Jamie rozbierali i składali silnik przynajmniej raz na pół roku. Niestety, mój ukochany Syriusz nie zdaje sobie sprawy z tego, że rzuciłam na silnik Zaklęcie Stazy jakieś dwadzieścia minut przed ich przyjściem. Motocykl nie ruszy dopóki nie wskażę na niego różdżką i nie powiem Finite.
Ginny głośno się roześmiała, odrzucając głowę do tyłu, co przyciągnęło uwagę dwóch poirytowanych czarodziejów. Widząc ich nagłe poruszenie, Mia i Tonks pomachały do nich rękoma.
- Potrzebujesz pomocy, kochanie? – Zawołała Mia.
Syriusz prychnął i postanowił ją zignorować.
Mia uśmiechnęła się w odpowiedzi i rzuciła kolejne zaklęcie podnoszące temperaturę. Ciepło rozeszło się w powietrzu, a Mia schowała różdżkę.
- Uważam, że jesteś genialna, Hermiono, ale masz jakiś ukryty cel w torturowaniu tej dwójki? – Zapytała Ginny.
- Mia sądzi, że Syriusz celowo odmawia jej seksu – wyjaśniła Tonks.
- To zaczęło się od czegoś szczerego i byłam tym początkowo zmartwiona – przyznała poirytowana Mia. – Ale po dzisiejszym poranku stwierdzam, że Syriusz celowo mnie unika. Próbuje wymusić na mnie reakcję, udając, że mi nie udało się wymusić reakcji na nim.
Tonks zachichotała.
- Będzie miał problem z ukryciem reakcji w tych ciasnych spodniach.
- Na Merlina, jestem wdzięczna za mugolską modę – mruknęła Ginny.
Kiedy sfrustrowany Syriusz podniósł się z klęczek, Mia uśmiechnęła się zwycięsko.
- Na to czekałam.
Mężczyzna zaczął przeklinać pod nosem „ten gówniany motocykl" i „to pieprzone gorąco". Po chwili rzucił na cały głos, że „do kurwy nędzy, przecież mamy październik", po czym sięgnął do skraju swojej koszulki i zerwał ją z siebie. Otarł materiałem swoją twarz, uwalaną potem i smarem.
Mia wpatrywała się ponuro, ale nadal ze zwycięskim uśmiechem na twarzy na swojego wściekłego, wytatuowanego, doskonale wyrzeźbionego czarodzieja.
- Nie chce mnie dotykać? Niech mu będzie. Dam sobie radę w inny sposób. Ten widok zapewni mi wystarczającą rozrywkę, a potem sama się sobą zajmę.
W międzyczasie Ginny wstała i otworzyła drzwi frontowe do domu. Zarówno Mia, jak i Dora usłyszały jej krzyk.
- Harry! Załóż na siebie swoje mugolskie ubranie. Syriusz chce ci pokazać, jak naprawiać jego motocykl!
Dwie starsze czarownice roześmiały się radośnie.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
13 października 1998
Syriusz wyszedł z kominka w domu Remusa i zobaczył swojego przyjaciela w wygodnym fotelu, z książką w dłoni.
Remus uniósł brew na widok Blacka i ostrożnie odłożył książkę na stolik.
- Wszystko w porządku, Łapo?
Syriusz westchnął z irytacją i przeczesał palcami włosy.
- Mia chce uprawiać ze mną seks – wypalił.
Remus wyglądał, jakby usilnie powstrzymywał się od wywrócenia oczami.
- Wydaje mi się, że w tej kwestii mogłem pomóc ci tylko raz – powiedział z uśmiechem. – I mimo, że wspominam to jako fantastyczne przeżycie, jestem teraz szczęśliwie żonatym czarodziejem. Sądzę, że sam dasz sobie świetnie radę.
Syriusz zmrużył oczy.
- Zamknij się, Lunatyku. Nie wiem, co mam robić!
- Tak dużo czasu już minęło? Narysować ci schemat? Może potrzebujesz listę do odhaczania? Pamiętam, że Mia bardzo lubiła, kiedy któryś z nas…
- Jak długo zamierzasz być dupkiem, zanim w końcu mi pomożesz? – Przerwał mu Syriusz, ledwo powstrzymujący swoją niecierpliwość.
- Jeszcze chwilę, obiecuję. I rezerwuję sobie prawo do bycia dupkiem, jeśli ta sytuacja się powtórzy – Remus roześmiał się, słysząc jęk bezsilności dobiegający od przyjaciela. Wskazał mu miejsce na kanapie. – Dlaczego nie wiesz, co masz robić? Łapo, czekałeś na nią prawie dwadzieścia lat. Spodziewałem się, że pierwszej nocy po jej powrocie zaciągniesz ją do łóżka.
- Nie jestem takim draniem, żeby wykorzystać ją, kiedy rozpaczała po stracie Rogacza.
Remus skinął głową. Przez cały pierwszy tydzień po powrocie Mii Dora wmuszała w niego Eliksiry Bezsennego Snu, bo dręczyły go koszmary, w których zapłakana Mia błagała go, aby odesłał ją w przeszłość.
- Oczywiście, że nie jesteś – zmarszczył brwi, kiedy coś mu przyszło do głowy. – Czy wy nie pocieszaliście się seksem w noc, kiedy dowiedziałeś się, że twój brat nie żyje?
Syriusz machnął lekceważąco dłonią.
- Próbowałem. Nie pamiętam, czy mi pozwoliła. Zresztą, to była inna sytuacja. Sądziłem, że Regulus był głupim dupkiem i oboje byliśmy wkurwieni.
- To może upijcie się we dwójkę i dajcie sobie szansę? – Zaproponował Remus. – Normalnie bym tego nie zasugerował, ale jeżeli wiem coś z doświadczenia, wy dwoje macie tendencję do powtarzania tych samych błędów.
Syriusz prychnął.
- Nie myśl, że nie próbowała.
Remus, zdumiony, uniósł brew.
- Mia próbowała upić ciebie?
- Ostatniej nocy. Polało się morze whisky.
- Czy ona zdaje sobie sprawę, że upicie ciebie jest praktycznie niemożliwe?
- Chyba nie – odpowiedział Syriusz. – Moje talenty w konsumpcji alkoholu…
- Twój alkoholizm – poprawił go Remus.
- … Rozwinęły się dopiero po jej zniknięciu.
- Jak zareagowała, kiedy zrozumiała, że nie upijesz się whisky? – Zapytał Remus.
Syriusz wyglądał na zawstydzonego.
- Nigdy tego nie zrozumiała. Piła równo ze mną i zemdlała – przyznał, a zanim Remus zaczął go strofować, uniósł dłonie. – Wiedziałem, co chce zrobić i miałem przy sobie Eliksir Trzeźwiący. Po tym, jak spadła z krzesła, zabrałem ją do jej starej sypialni i wpakowałem pod kołdrę. Obudziła się skacowana i rzuciła we mnie filiżanką. Przy okazji nazwała mnie dupkiem. Kocham ją.
Remus potrząsnął głową.
- Nigdy was nie rozumiałem. Kiedy ja z nią chodziłem, była najsłodszą, najmilszą czarownicą na świecie. Nie mam pojęcia, w jaki sposób tobie udaje się obudzić w niej jej najgorszą stronę osobowości i przeżyć.
Syriusz uśmiechnął się i sugestywnie uniósł brwi.
- Lubię tę stronę jej osobowości.
- Skoro tak, to dlaczego miłość twojego życia musi zniżać się do sztuczek, żebyś chciał pójść z nią do łóżka?
Uśmiech Syriusza zbladł.
- Najpierw chodziło o Rogacza i chciałem dać jej czas, żeby przywykła do swojego nowego życia. Później musiałem się dowiedzieć, co sądzi o tym wszystkim Harry – Syriusz westchnął głośno. – Na Merlina, nie chcę wiedzieć, co by się działo, gdyby zapomniał o Zaklęciach Wyciszających.
- A kiedy już Harry powiedział ci, że nie ma nic przeciwko?
- Wtedy… Byliśmy już na etapie tej gry. Ja próbowałem unikać jej prób, chciałem zobaczyć, jak daleko się posunie. Chciałem ją trochę podrażnić, żeby pierwsza odpuściła. Ale teraz ona wygrywa.
Syriusz nigdy nie rozumiał, gdzie Remus nauczył się wzrokiem przekazywać wiadomość „Jesteś idiotą".
- Podejrzewam, że w tym momencie oboje przegrywacie.
Syriusz przypomniał sobie wydarzenia z przedpołudnia. Po wściekłym wybuchu Mii o poranku, na kilka godzin zamknęła się w swoim starym pokoju. Syriusz i Harry w końcu usiedli nad obiadem, pogrążeni w dyskusji o wcześniejszych regulacjach Biura Aurorów w porównaniu z nowym systemem, który próbował wdrożyć Kingsley. Żaden nie zauważył, kiedy Mia zeszła do kuchni.
- O co chodzi z czarownicami noszącymi bluzy od Quidditcha swoich czarodziejów? – Roześmiał się Harry.
Uwaga Syriusza skupiła się na Mii, która opierała się o kuchenny blat. Miała na sobie jego starą, czerwono-złotą bluzę i krótkie spodenki. Odpowiedziała coś Harry'emu, ale nie słyszał, co, ponieważ całkowicie skupił się na pudełku z lodami truskawkowymi, które trzymała w dłoniach.
- Lody na obiad? – Zapytał Harry. – Czy to nie ty mi zawsze powtarzasz, że powinienem jeść normalne posiłki, a nie zastępować je cukrem?
- Oczywiście, masz rację. Ja mam dzisiaj konkretną… Ochotę – spojrzała znacząco na Syriusza, po czym powoli zaczęła wychodzić z kuchni.
Harry zatrzymał ją, zdumiony jej dziwnym zachowaniem.
- Nie weźmiesz sobie żadnej miski?
- Nie – odkrzyknęła Mia. – Zjem bezpośrednio z pudełka… Albo znajdę sobie coś innego, z czego zjem te lody.
Palce Syriusza zacisnęły się mocno na krawędzi stołu, kiedy przypomniał sobie smak truskawek, wanilii i jej miodowego aromatu, kiedy zlizywał lody prosto z jej skóry.
Przekręcił głowę, żeby spojrzeć na czarownicę stojącą w drzwiach. Uśmiechała się do niego niewinnie, w jednej dłoni trzymając pudełko z lodami, a w drugiej różdżkę. Jego wzrok dokładnie omiótł jej sylwetkę, poczynając od jej gołych stóp, przez zachęcające krągłości jej łydek, po biodra.
Stała lekko odwrócona, więc widział nazwisko „BLACK" wypisane na plecach bluzy, którą miała na sobie.
Uczucie posiadania jej było obezwładniające i mężczyzna powoli zaczynał się łamać. Potrzeba zobaczenia jego imienia wytatuowanego na jej udzie stawała się coraz bardziej paląca. Przełknął z trudem ślinę, widząc jej niewinny, uwodzicielski wzrok. Ale Syriusz wiedział lepiej, co się z nią dzieje. Syriusz doskonale wiedział, co ona właśnie robi.
I Syriusz Black postanowił, że nie pozwoli się złamać.
- Baw się dobrze, kotku – zawołał za nią.
Jej bursztynowe oczy rozbłysły furią i przez moment Syriusz miał wrażenie, że wygrał. Ulotniło się ono w momencie, kiedy Mia dotknęła różdżką rękawa bluzy i zmieniła czerwień i złoto w zieleń i srebro.
Otworzył szeroko oczy i warknął na ten widok, co sprawiło, że Mia roześmiała się i odeszła.
Remus gapił się na przyjaciela, słuchając tej historii.
- Oboje jesteście idiotami.
- Ona ma dziewiętnaście lat, Lunatyku.
- Ona miała tyle samo lat, co my, kiedy z nami dorastała – przypomniał mu Remus. – Nie było w tym nic złego.
- Ale teraz ma znowu dziewiętnaście lat, a ja…
- Prawdę mówiąc, ma dwadzieścia siedem lat.
- Niech ci będzie! Ale ma ciało dziewiętnastolatki!
- Myślałem, że będziesz tym zachwycony – powiedział drażniąco Remus. – Zaczekaj. O to chodzi? Patrzysz na nią i widzisz… Hermionę? Wydawało mi się, że ty i Hermiona byliście blisko…
- Nie – powiedział zmęczony Syriusz. – Nigdy nie myślałem o niej jako o Hermionie. Nie w tym sensie. To znaczy, nie wtedy, kiedy miała czternaście lat. Na szczęście, nie przebywałem blisko niej, kiedy była taka młoda. I miała wtedy przerośnięte przednie zęby. To było nawet urocze, ale trochę mnie rozpraszało, bo Mia nigdy takich nie miała. Wyjaśniła ci to kiedyś?
Remus skinął głową.
- Mia poprosiła Poppy, żeby naprawiła jej zęby, kiedy wzięła Eliksir Odmładzający.
Syriusz zachichotał.
- To do niej podobne. Później się z tego pośmieję.
- Na pewno spodoba jej się, że drwisz z jej dziecięcych kompleksów, jednocześnie nie chcąc uprawiać z nią seksu – powiedział sarkastycznie Remus. – Bardzo dobry pomysł. Cały ty, Łapo.
Syriusz znowu zmarszczył brwi, bo przypomniał sobie, dlaczego właściwie znalazł się w domu przyjaciela.
- Jestem stary. A jeśli ona…? Jeśli ja nie mogę…?
Remus westchnął i pochylił się. Oparł łokcie na kolanach.
- Masz tyle samo lat, co ja. I zaręczam ci, że jestem w stanie przerżnąć kobietę tak, że po fakcie nie może mówić – powiedział wulgarnie, ale Syriusz nie roześmiał się. – Moja czarownica też jest ode mnie sporo młodsza. Ty i ja nie jesteśmy od siebie tak różni, Łapo.
Syriusz nie spojrzał Remusowi w oczy. Nieświadomie pocierał miejsce, gdzie miał na piersi wytatuowane jej imię.
- Ale to, co fizycznie uczynił mi pobyt w Azkabanie…
- Nie różni się zbytnio od ponad trzydziestu lat comiesięcznych transformacji w wilkołaka.
Syriusz skinął głową.
- Lunatyku, ostatni raz seks uprawiałem osiemnaście lat temu.
- Ja żyłem w celibacie dziewiętnaście lat. Chcesz dalej się licytować? Bo ja mam argumenty i w przeciwieństwie do ciebie i Mii, wygram tę potyczkę – powiedział pewnie Remus.
Syriusz spojrzał na przyjaciela ze zdziwieniem.
- Dziewiętnaście lat? Więc zanim poślubiłeś moją kuzynkę, ostatnią kobietą, z którą byłeś, była…
- Jedyna kobieta, z którą wcześniej spałem – dokończył Remus.
- Jasna cholera…
- Skończyłeś się nad sobą litować?
Syriusz zastanowił się i wzruszył ramionami.
- Nie do końca. Ale w tym momencie raczej lituję się nad tobą.
- A ja się nad sobą nie lituję – Remus zaśmiał się. – Moja żona powinna być w domu za parę minut. Zresztą, sam nie wiem, dlaczego siedzę z tobą, zamiast na nią czekać.
Syriusz złapał za srebrny łańcuch zawieszony na szyi.
Remus to zauważył i westchnął. Spoważniał.
- Łapo…
- Kiedy ostatni raz się z nią kochałem, miałem dwadzieścia lat. Byłem w świetnej formie. Nie miałem tylu blizn, zmarszczek i siwych włosów.
- Nie masz siwych włosów.
- Ale niedługo się pojawią – wymamrotał Black. – W jaki sposób powstrzymujesz wilka…?
Zawahał się i zdecydował się powiedzieć to inaczej.
- To było tak dawno. Azkaban mnie złamał. Boję się, że ją skrzywdzę.
Remus zmarszczył brwi.
- Nie jesteś potworem, Syriuszu.
- Ty też nie.
- Tak mówią.
- Kiedy ostatni raz z nią spałem, byłem jeszcze dzieciakiem. Poważanym Aurorem – powiedział Syriusz, ale widząc niedowierzanie w spojrzeniu przyjaciela, poprawił się. – Nieco poważanym Aurorem. Zabiłem tylko jednego człowieka, w ogniu bitwy. Teraz… Jestem złamany, skrzywiony i boję się, że kiedy jej dotknę, nie będę mógł się powstrzymać…
Remus wstał z fotela, podszedł do przyjaciela i usiadł obok niego. Położył rękę na jego ramieniu.
- Syriuszu, Mia cię kocha. Widzę to w jej oczach. Widziałem to w jej oczach wiele lat temu, kiedy zabrała mnie do swojej Myślodsiewni. Patrzyła na wspomnienie ciebie… Współczesnego ciebie – wskazał dłonią sylwetkę Syriusza. – I miała w oczach tę samą miłość, którą widziałem na jej twarzy za każdym razem, kiedy wchodziłeś do Pokoju Wspólnego.
Syriusz wykrzywił się do Remusa i odwrócił wzrok.
- Jeżeli ja się poddam, ona wygra.
- Ale i tak będziesz mógł uprawiać z nią seks, ty skończony kretynie! Będziesz najszczęśliwszym pierdolonym przegranym w historii Wielkiej Brytanii! Twoje jęczenie sprawia, że przechodzi mi ochota na seks. Wynoś się z mojego domu, zanim Dora wróci! Spojrzy tylko na ciebie i przez miesiąc będzie mi odmawiała!
- Czyżbyś miewał humorki, Lunatyku? Minęło trochę czasu od ostatniego razu? – Syriusz zachichotał. – Teddy nie daje wam spać i odwraca uwagę od innych rzeczy, które można robić w łóżku?
- Przypomnę ci te słowa, kiedy ty i Mia będziecie mieć swoje dzieci.
Syriusz roześmiał się i w wirze zielonych płomieni zniknął w kominku.
