Od tłumaczki: W tym rozdziale mamy bardzo dużo seksu na zgodę, więc jeśli kogoś rażą takie sceny, może odpuścić jego czytanie – większego wpływu na fabułę nie ma, poza tym, że Mia i Syriusz w końcu wyjaśniają sobie kilka spraw. A dla osób, które dobrze się bawią przy czytaniu takich rozdziałów – miłego czytania.

ROZDZIAŁ 137 – DARUJ SOBIE

13 października 1998

Syriusz wyszedł z kominka w rezydencji przy Grimmauld i zauważył, że dwór pogrążony jest w ciszy. Zostawił Remusa w jego własnym domu, czekającego na bardzo miły wieczór z Tonks. Przechodząc przez salon, zauważył na stole kawałek pergaminu, zapisany bardzo charakterystycznym pismem Harry'ego.

Syriuszu,

Wybrałem się do Nory na kolację. Weasley'owie spędzają wieczór w Muszelce. Nie czekaj na mnie.

Harry

Zachichotał, widząc ten brak subtelności w zachowaniu swojego chrześniaka. Życzył mu szczęścia i miał nadzieję, że Molly nie postanowi wrócić wcześniej do domu i nie zastanie Harry'ego i Ginny uprawiających seks pod jej dachem. Potterowie byli szeroko znani ze swojego zapominalstwa w rzucaniu Zaklęć Wyciszających.

Nie chciał już z nikim rozmawiać w sposób, jak dyskutował jeszcze przed momentem z Remusem. Z tego powodu powoli skierował się do swojej sypialni, z której dobiegał go miękki śpiew. Uśmiechnął się na ten dźwięk i bezszelestnie wszedł do komnaty. Zobaczył światło pod drzwiami przylegającej do sypialni łazienki.

- Chcę, żebyś mnie chciał. Chcę, żebyś mnie potrzebował – śpiewała Mia, a Syriusz coraz szerzej się uśmiechał. – Chcę, żebyś mnie kochał. Błagam cię, żebyś mnie błagał…

Syriusz westchnął, sfrustrowany, bo tekst tej piosenki uderzał mocniej, niż się spodziewał. Był idiotą. Pamiętał przecież te wszystkie lata, kiedy tęsknił za Mią i nocami przeklinał fakt, że Hermiona była taka młoda i nie wiedziała, kim on dla niej jest. Truł się i doprowadzał do stanu agonalnego mugolskim alkoholem – nigdy jednak nie dotknął dna w taki sposób, w jaki zrobił to na kilka dni przed narodzinami Harry'ego. Wszystko dlatego, że za nią tęsknił.

Brakowało mu tej wiedźmy przez dziewiętnaście lat, a od kiedy do niego wróciła, zachowywał niezdrowy dystans.

Dotarł do łóżka i zerknął na nocny strój, który dla siebie przygotowała. Nie nosiła już długich, bawełnianych koszul nocnych, które zakładała Hermiona. Zamiast nich, wyciągnęła z szafy krótkie, jedwabne spodenki i jego stary T-shirt, który musiała znaleźć w jego komodzie. Syriusz wiedział, że po powrocie z przeszłości Mia wybrała się na zakupy zarówno z Ginny – do mugolskiego Londynu – jak i z siostrami Black, a jednak nadal sypiała w jego koszulkach. Ta, którą tym razem wybrała, miała logo Pink Floyd i kiedyś była czarna. Aktualnie miała sprany, szary kolor. Podniósł ją i zaciągnął się jej aromatem.

- Wiesz, że cię słyszę, prawda? – Zawołała Mia z łazienki. – Wąchasz moje ubrania?

Syriusz się skrzywił.

- Nie. Wącham swoje ubrania.

- Czy to znaczy, że mam przestać korzystać z twoich koszulek do spania?

Nie, pomyślał, ale nie zamierzał dać jej satysfakcji z wypowiedzenia tego słowa na głos.

- Niech będzie – prychnęła po chwili przedłużającej się ciszy. – Zacznę sypiać nago.

- Ostrożnie, kotku – powiedział bez namysłu. – Może mi się to spodobać.

Otworzyła drzwi i spojrzała na niego wyzywająco.

- Naprawdę?

Syriusz zamrugał powiekami, widząc, że miała na sobie wyłącznie ręcznik. Wiedział, że zrobiła to, aby go powoli i boleśnie torturować. Jej skóra była zaróżowiona, a włosy wilgotne. Krople wody spływały po jej obojczyku i kryły się między jej pełnymi piersiami, okrytymi ręcznikiem.

Kiedy zbliżyła się do niego, po zamknięciu drzwi do łazienki, Syriusz zauważył wodę zbierającą się w niewielkich zagłębieniach, jakie na skórze Mii zostawiła blizna Znaku Watahy. Zastanawiał się, czy by zauważyła, gdyby zlizał wodę z tego miejsca.

Na pewno by zauważyła, pomyślał. Przeklęta czarownica, zauważyła przez zamknięte drzwi łazienki, że wącham jej ubrania.

- Podobał ci się prysznic? – Zapytał, próbując wypełnić słowami ciszę, która między nimi zapadła. Mia odłożyła na stolik nocny swoją różdżkę, jednak najpierw rzuciła na swoje długie włosy proste Zaklęcie Suszące. Jej loki opadły miękko na plecy.

Parsknęła, niezadowolona.

- Bezsensowne pogaduszki? Naprawdę zniżyliśmy się do tego poziomu?

Syriusz głośno westchnął.

- Mia, daj mi spokój.

Nadal na niego patrząc, zmrużyła oczy i zamiast sięgnąć po T-shirt oraz jedwabne spodenki, pozwoliła ręcznikowi opaść ze swojego ciała. Syriusz jęknął i uderzył pięścią materac, co spowodowało, że Mia uśmiechnęła się złośliwie.

- Nie grasz fair.

- To już nie jest gra – powiedziała, ignorując stan, w jakim się znajdował. Sięgnęła po butelkę z balsamem do ciała. Dużą klamrą spięła swoje włosy na czubku głowy, dzięki czemu miała lepszy dostęp do skóry, w którą chciała wetrzeć krem.

Syriusz patrzył intensywnie na jej plecy i widział, jak jej szczupłe palce ślizgają się po skórze karku i ramion, dotykają Znaku Watahy, blizny po rozszczepieniu i słów wytatuowanych po obu stronach obojczyka. Zerknął na te słowa, na stałe wyryte w jej skórze. Słowa Remusa. Przez jakiś czas był wkurzony, ponieważ oba obojczyki miała naznaczone przez Remusa, w taki czy inny sposób. Ale biorąc pod uwagę fakt, że na jej udzie wytatuowane było jego imię, a jej dusza nosiła jego znak, nie narzekał.

Poza tą konkretną chwilą.

Jej zapach i widok jej ciała sprawiły, że cała krew spłynęła w dół jego ciała ze słodkim bólem. Sięgnął dłonią, aby poprawić swoje spodnie, ale nawet ten delikatny ruch sprawił, że jęknął z rozkoszy.

Wstała, cały czas ignorując jego obecność. Uniosła tylko jedną brew, kiedy podnosiła nogę, aby oprzeć ją o materac łóżka. Wcierała balsam w całą powierzchnię skóry. Z miejsca, w którym stał, nie widział najbardziej intymnych części jej ciała, ale jej biust był doskonale widoczny. Po raz pierwszy od dziewiętnastu lat widział te cudowne piersi i mógłby zapłakać na ich widok, ale cała woda z jego ciała zebrała się w jego ustach, wobec czego musiał przełknąć ślinę. Ogarniało go rosnące pożądanie.

Jej dłoń dotknęła uda i Syriuszowi udało się zobaczyć skrawek swojego imienia, wytatuowanego czarnym tuszem na jej jedwabistej, nieskazitelnej skórze. Jęknął i pochylił się do przodu, ukrywając twarz w dłoniach.

- Voldemort był przy tobie nikim! Cholerna, wredna wiedźmo!

- Ojej – zagruchała drwiącym tonem. – Weź zimny prysznic. Ja już taki wzięłam.

Syriusz posłał jej zadowolone spojrzenie.

- Chyba nie zadziałał, kochanie. Stąd mogę cię wyczuć.

Mia uniosła brew i spojrzała prosto na wypukłość w jego spodniach.

- Naprawdę? Cóż, ja cię stąd widzę. Ale to nie ma znaczenia, prawda? – Podeszła bliżej i sięgnęła po spodenki. – Bo przecież i tak nic z tym nie zrobisz…

Szybkim ruchem Syriusz złapał ją za nadgarstek.

- Uważasz mnie za dziecko? – Zażądała odpowiedzi zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, a jej wściekły ton uderzył w jego uszy. – To widzisz, kiedy na mnie patrzysz? Widzisz Hermionę Granger, biedną, urodzoną w mugolskiej rodzinie dziewicę?

- Nie. Kochałem cię, kiedy nazywałaś siebie Hermioną i kocham cię teraz.

- Ale nie w takim samym stopniu, jak dziewiętnaście lat temu.

- Mia…

- Daruj sobie – przerwała mu gorzko. – Zawsze bardziej ufałam twoim czynom, niż twoim słowom, Syriuszu. Ale skoro… Ja rozumiem, że nie wybaczyłeś mi wszystkiego i… Azkaban…

- Wybaczyłem – obiecał jej. – Nie o to chodzi.

- Więc o co? Syriuszu, kiedyś potrafiłeś rozmawiać ze mną o wszystkim! Jedyną rzeczą, którą trzymałeś przede mną w tajemnicy było to, co przydarzyło ci się w tym cholernym domu, ale tu Moody nas zmusił, żebyś się przede mną odsłonił – powiedziała, przypominając im obojgu o ich pierwszej lekcji Oklumencji. – Nigdy nie miałeś przede mną tajemnic.

- Tak, a ty miałaś przede mną same tajemnice, więc może zasługuję na odrobinę prywatności – odwarknął.

Mia westchnęła, bardzo powoli wypuszczając powietrze przez zaciśnięte wargi.

- No, tak. Masz rację.

Syriusz jęknął i potarł dłońmi twarz.

- Nie, nie mam. Jestem tylko dupkiem, bardzo niepewnym sytuacji.

- Niepewnym? – Mia zmarszczyła brwi. – Czy o to właśnie chodziło w tym całym… Unikaniu mnie?

Syriusz wzruszył ramionami.

- Jestem stary.

Mia głośno się roześmiała i ujęła jego twarz w dłonie.

- Zwariowałeś? Jesteś starszy, to prawda, ale nie jesteś stary. Patrzyłeś w cholerne lustro? Na litość boską, jesteś Syriuszem Blackiem – patrzyła na niego z niedowierzaniem. – Tylko w ostatnim tygodniu redakcja Czarownicy przysłała trzy sowy z prośbą o wywiad i sesję zdjęciową.

Nieco to podniosło Syriusza na duchu, ale mimo wszystko westchnął.

- Tygodnik Czarownica nie chce uprawiać ze mną seksu – wytknął, a Mia parsknęła śmiechem, szczerze rozbawiona. – Wiesz, o co mi chodzi.

- Uważasz, że przestałeś mnie pociągać? Syriuszu, przecież właśnie na ciebie patrzę. Nie na zdjęcia młodego Syriusza Blacka, ale na ciebie. Teraz – uśmiechnęła się i ujęła jego zaciśnięte w pięści dłonie. Otworzyła je i uniosła do ust. – Chcę, żeby dotykały mnie te, pokryte odciskami i pęcherzami ręce.

Położyła jego dłonie na swojej talii i przesuwała je ku górze, do momentu, kiedy jego kciuki musnęły jej piersi.

- Ja pierdolę – jęknął Syriusz i pękła ostatnia nić, która go powstrzymywała. Przyciągnął ją do siebie i przycisnął wargi do jej chętnych ust. Był bardzo łagodny i jednocześnie stanowczy, chociaż w jego duszy szalał pożar pożądania. Zabrał jedną dłoń z jej talii i dotknął jej policzka, kiedy ją całował. Nie był szorstki, jak podczas swoich młodzieńczych lat. Niczego nie żądał, niczym się nie chwalił.

To właśnie była miłość. Kontrola nad sobą. To był Syriusz dający jej wszystko, czego od niego chciała.

Był cierpliwy i w pełni kontrolował swoje pragnienia. Uśmiechnął się, kiedy poczuł jej język na swoich wargach. Kiedy dotknął go swoim językiem, jęknął z uniesienia.

Mia go objęła, a jej pragnienie było wyraźnie widoczne w sposobie, w jaki się do niego przycisnęła. Jej krągłe ciało krzyczało z potrzeby, ale Syriusz pozostał skupiony, nie dał się ponieść.

Mocno pociągnęła za jego włosy, kiedy pozwalał swoim dłoniom błądzić po jej ciele. Jego palce ponownie poznawały jej kształty, zaokrąglenia, miękkość jej skóry. Kiedy z cichym okrzykiem przerwała pocałunek, bo musiała zaczerpnąć tchu, Syriusz spojrzał głęboko w jej bursztynowe oczy i się uśmiechnął. Jego dłoń spoczywała na jej udzie i nagle się zorientował, jak się sprawy mają.

- Jesteś naga.

- Dziewięć SUMów? – Zapytała, unosząc sceptycznie brew. – Naprawdę?

Syriusz zachichotał i odetchnął.

- Co jest ze mną, kurwa, nie tak? – Rzucił w powietrze, po czym objął ją i dosłownie rzucił na materac.

Wylądowała na łóżku, zanosząc się radosnym śmiechem. Syriusz zawisł nad nią, patrząc na jej nagie ciało spojrzeniem pełnym głodu i zdumienia. Panował jednak nad swoim pożądaniem. Zamiast rzucić się na nią, aby jak najszybciej znaleźć się w jej wnętrzu, delektował się nią. Ucałował miejsce, gdzie schodziły się jej piersi i zaczął schodzić pocałunkami niżej. Oparł czoło o jej płaski brzuch i językiem zataczał kręgi wokół jej pępka.

Smakowała niebiańsko.

Wisiał nad nią jeszcze przez kilka sekund, podziwiając ją, co Mia błędnie zinterpretowała jako wahanie.

- Złaź ze mnie.

Syriusz spojrzał na nią, zaskoczony.

- Przesuń się – poprawiła się.

Obrócił się na plecy, zastanawiając się, do czego Mia zmierza.

Mia usiadła i sięgnęła do koszulki, którą Syriusz miał na sobie. Zdjęła ją mu przez głowę i rzuciła za siebie. Uśmiechając się przez cały czas, pochyliła się nad nim, aby musnąć ustami jego klatkę piersiową. Zadrżał, a uśmiech Mii jeszcze się poszerzył. Pocałowała tatuaż przedstawiający jej imię, który widniał tuż nad jego sercem.

Był piekielnie dobry.

Poznając ponownie jego ciało, Mia zwróciła uwagę na wszystkie nowe tatuaże i blizny, których nie było tam jeszcze dziewiętnaście lat temu. Całowała każdy nowy znak na jego skórze. Każdy znajomy znak lekko gryzła, a dopiero później łagodziła ugryzienie językiem. Zsuwając się nieco z materaca, uklękła między jego kolanami i sięgnęła do paska jego jeansów.

Syriusz zaprzestał wszystkich ruchów i nagle ucichł. Mia spojrzała w górę i dostrzegła, że przestał też oddychać. Przyspieszyła swoje ruchy, żeby przypadkiem nie zemdlał z powodu braku tlenu. Otworzyła jego spodnie i odsłoniła go. Jej serce wygrywało szalony rytm na ten widok. Uśmiechnęła się z zadowoleniem, kiedy zauważyła, że Syriusz z niecierpliwością zaciska palce na prześcieradle.

Syriusz wydawał z siebie jęki, okrzyki i krótkie, urywane oddechy, po których Mia zorientowała się, w jaki sposób mogłaby mu to wszystko wynagrodzić – wszystkie tajemnice, kłamstwa, nawet pobyt w Azkabanie. Już nigdy nie będzie miał powodu, żeby w nią wątpić. Żeby wątpić w jej miłość czy w jej pożądanie.

Spomiędzy jego warg wyrwała się długa „Kuuuuuuuurwa", a po niej Syriusz zaczął przeklinać imiona Merlina, Kirke, Godryka i każdego innego czarodzieja, którego wzywało się w potrzebie, kończąc na czarnoksiężniku z krainy Oz. Stłumiła w sobie potrzebę, żeby poprawić go, iż czarnoksiężnik z krainy Oz nie był prawdziwy.

Kiedy w końcu przeklął Salazara Slytherina, odrzuciła głowę w tył i roześmiała się radośnie.

Syriusz posłał jej uśmiech. Jego twarz była zaczerwieniona, a oczy zamglone.

- Uważasz to za śmieszne, mała czarownico?

- A co ty myślisz? – Odpowiedziała pytaniem, nadal się śmiejąc.

Dziewiętnaście lat, pomyślał i sięgnął do jej ramion. Przyciągnął ją do siebie, aż obejmowała udami jego talię. Ciepło jej podniecenia promieniowało na jego krocze i Syriusz ponownie jęknął. Z desperacją próbował skopać z siebie spodnie, aby dołączyć do niej w całkowitej nagości.

Jego spojrzenie błądziło po krągłościach jej ciała. Przez dziewiętnaście lat marzył o tej chwili. Śnił o słodkiej pieszczocie jej palców, o miękkości jej piersi i bioder, o dźwiękach, jakie z siebie wydawała. Śnił o tym, jak przygryzała dolną wargę. Jaki aromat miało jej podniecenie. I, na Merlina, śnił o smaku miodu.

Przez dziewiętnaście lat brakowało jej w jego życiu, a teraz siedziała nad nim i patrzyła na niego z identycznym pożądaniem, jakie trawiło jego ciało.

Syriusz nie był w stanie się poruszyć – gdyby spróbował, wziąłby ją gwałtownie, bezmyślnie i całkowicie by się w niej zatracił. Dlatego zmusił się, by leżeć bez ruchu. Pozwolił jej połączyć ich miłością.

Syknął z przyjemności i jęknął, czując jej wyjątkowe ciepło, otaczające go ze wszystkich stron. Jego dłonie wisiały nad jej biodrami, błagając ją, aby się poruszyła, zanim się zagubi w doznaniach.

Mia poruszyła biodrami do przodu i do tyłu, i to było dla niego za dużo. Syriusz usiadł i przyciągnął ją do siebie, ukrył twarz w jej piersiach. Podgryzał jej skórę, a ona jęczała bezustannie i wbijała w niego paznokcie.

Przesuwał usta z jednej jej piersi na drugą, zostawiając za sobą mokry ślad. Cały czas wydawało mu się jednak, że robi za mało. Nigdy nie będzie miał jej dość. Był od niej uzależniony. Wiedział o tym. Była lepsza, niż whisky, papierosy i mugolski alkohol.

Syriusz mrugnął i mocno ujął w dłonie jej biodra. Zacisnął zęby i oddychał ciężko.

Mia spojrzała na jego ciało, poruszające się rytmicznie pod nią.

- Powstrzymujesz się.

Syriusz z trudem przełknął ślinę i powoli odetchnął.

- Wcale nie…

Minęło dziewiętnaście lat, a on nadal nie potrafi kłamać, pomyślała Mia, odsuwając od siebie jego głowę i patrząc mu w oczy. Jego źrenice były tak rozszerzone, że widziała wyłącznie cieniutki, srebrny okrąg otaczający czarny środek.

- Nie okłamuj mnie, Syriuszu. Drżysz i jestem pewna, że nie z nerwów – powiedziała i zauważyła, jak jeszcze mocniej zacisnął zęby. – Wiem, co robisz. Remus zachowywał się tak samo, ale on próbował powstrzymać wilka. Co ty powstrzymujesz?

Zajęło mu chwilę przetrawienie jej pytania.

- Siebie.

- Chcę ciebie.

Syriusz potrząsnął głową.

- Jestem inny – wykrztusił, a jego ciało nadal drżało. – Zmieniłem się. Jestem złamany, pokręcony. Jestem mrocznym czarodziejem…

- Syriuszu – szepnęła Mia z miłością. – Kiedy ty zobaczyłeś mnie po raz pierwszy, miałam jedenaście lat, zdartą skórę na kolanie i znajdowaliśmy się na Ulicy Pokątnej. Byłam siostrą twojego najlepszego przyjaciela, która kupowała ci kociołkowe pieguski i bawiła się twoimi włosami.

Przeczesała palcami jego gęste loki. Syriusz przekręcił głowę, aby przytulić się do jej dłoni.

- Kiedy ja zobaczyłam ciebie po raz pierwszy, znajdowaliśmy się we Wrzeszczącej Chacie i miałam czternaście lat. Wiedziałam, przez co przeszedłeś w Azkabanie. Widziałam twoje blizny. Widziałam, że byłeś przy zdrowych zmysłach.

Syriusz prychnął.

- Albo i nie.

Mia go nie poprawiła, ale mówiła dalej.

- Widziałam, jak złamałeś nogę Rona, jak kopałeś Stworka, jak przygwoździłeś Mundungusa Fletchera do ziemi. Widziałam, jak przez cały czas kłóciłeś się z Molly i Snapem. Byłeś niestabilny, wybuchowy i lekkomyślny, a ja i tak przywołałam cię zza Zasłony. Obserwowałam, jak zabijasz Śmierciożerców, żeby obronić mnie i Harry'ego.

Kciukiem obrysowała jego wargi i uśmiechnęła się, kiedy złapał jej palec między zęby i zaczął lekko ssać.

- Wyrwałeś Bellatrix Lestrange gardło, ponieważ mnie skrzywdziła – przypomniała mu i usłyszała, jak z jego gardła wyrwał się wściekły warkot. – Widziałam cię w szatach więziennych na długo zanim zobaczyłam cię w szkolnym mundurku. Widziałam cię unurzanego we krwi i wściekłego na długo zanim zobaczyłam cię młodego i pełnego niewinności.

Uwolnił jej kciuk i nieco się od niej odsunął.

- Byłem dla ciebie lepszą partią, kiedy byłem młody i niewinny.

- To nie ty decydujesz, kto jest dla mnie lepszą partią, Syriuszu. Zresztą, to nie ma znaczenia, bo ja kochałam cię najpierw. Kochałam ciebie, pragnęłam ciebie, mężczyznę, Syriusza Blacka, na długo zanim spojrzałam w szare oczy jedenastoletniego chłopca na Ulicy Pokątnej. Pragnęłam ciebie przez wiele lat, a potem zostałam rzucona w przeszłość, gdzie musiałam przez kolejne lata czekać, aż dorośniesz. Zakochałam się w tobie w przeszłości, przez cały czas marząc o tobie w teraźniejszości. Więc nie hamuj się, gdy jesteś ze mną. Kocham cię. Pragnę cię całego. I jestem w stanie wytrzymać wszystko, co mi dasz – szeptała do niego, a jej usta wisiały kilka milimetrów nad jego wargami. Syriusz nie dał jej już uciec. Mocno ją pocałował, jednocześnie gwałtownie przyciskając do siebie jej ciało.

Już nie drżał. Objął ją ramieniem i płynnym ruchem obrócił ich w taki sposób, aby Mia została przyciśnięta do materaca jego gorącym ciałem. Złapała mocno prześcieradło. Ich pozycje były teraz całkowicie odwrócone.

Poruszył się mocno i powietrze rozdarł jej krzyk, krótki i gwałtowny.

Wbiła w niego paznokcie, a on jeszcze raz się poruszył, warcząc w jej skórę. Później przyjdzie czas na okazywanie sobie miłości, kiedy będą masować naciągnięte mięśnie, całować zadrapania i siniaki, ale teraz musieli odrobić stracone dziewiętnaście lat.

Nie był do końca człowiekiem w tej chwili, a biorąc pod uwagę jej paznokcie, które zostawiały na jego plecach krwawe ślady, ona również utraciła pełnię człowieczeństwa.

Mia ponownie krzyknęła głośno i wygięła plecy w łuk. Złapała jego ramiona i wbiła w nie paznokcie. Głęboko.

- Auć – syknął Syriusz. Kiedy nie mógł jej z siebie strząsnąć, pochylił się i ugryzł miejsce między jej szczęką i uchem. Trzymał, dopóki go nie puściła. A kiedy już zabrała swoje dłonie z jego ramion, złapał jej nadgarstki i unieruchomił je ponad jej głową. Trzymał mocno jedną ręką, podczas gdy drugą uderzył w jej biodro, zarzucając je sobie na pośladki.

Zaczęła się radośnie śmiać i Syriusz po chwili do niej dołączył. Spowolnił swoje ruchy, pochylił się nad nią i głęboko ją pocałował.

Mia jęknęła, czując, jak jego język wdziera się pomiędzy jej wargi. Uwielbiała jego smak. Zniknęły z niego nuty tytoniu, ponieważ rzucił palenie na jej prośbę. Brakowało też wyraźnych nut whisky, które zwykle były obecne na jego języku. Zamiast tego obezwładniły ją aromat pergaminu, świeżo ściętej trawy i skórzanej kurtki. Smak w jej ustach był czystym smakiem Syriusza.

- Nigdy nie przestawaj – błagała z zamkniętymi oczami. Głowę odrzuciła do tyłu, a jej palce drżały w silnym uścisku jego dłoni.

- Nigdy – powtórzył za nią, czując ogarniający ich ogień.

Gdy już było po wszystkim, odpoczywali, z trudem łapiąc oddech i drżąc. Trzymali się siebie, gdy wracała im ostrość widzenia i pozostałe zmysły.

Syriusz uniósł się na łokciu i zaczął obsypywać ją lekkimi pocałunkami. Zanurkował między jej udami i językiem wodził po tatuażu z jego imieniem. Następnie obcałował długą bliznę, która przecinała jej żebra. Kolejno pod jego ustami znalazły się Znak Watahy i blizna po rozszczepieniu.

- Jesteś idealna – szepnął.

- Naprawdę?

Syriusz sięgnął po jej ramię i ucałował skórę, którą zdeformował nóż Bellatrix.

- Naprawdę.

- Ty też jesteś idealny.

- Mam dużo więcej blizn, niż ty, kotku. Są takie, których nigdy nie widziałaś.

Mia przesunęła palcem po jego piersi.

- Mam całe życie przed sobą, aby odkryć je wszystkie – powiedziała z uśmiechem. – Nigdy więcej nie każ mi czekać na siebie tak długo, Syriuszu Black.

- Wydaje mi się, że ja cierpiałem bardziej, niż ty, kotku – zachichotał i położył się wygodnie obok niej. Ramieniem objął jej talię i przyciągnął ją blisko do siebie. Każdy skrawek ich ciał przylegał ciasno do siebie. – Minęło dużo czasu i uważam, że dobrze sobie radziłem.

- Też tak sądzę – zgodziła się z nim. – Ale ponieważ minęło dużo czasu, zapytam. Pamiętałeś, żeby rzucić Zaklęcie Antykoncepcyjne?

- Nie.

Mia ziewnęła i sięgnęła po różdżkę.

- Ja to zrobię.

Syriusz zatrzymał jej dłoń.

- Nie rób tego.