Od tłumaczki: Powoli zaczynamy kończyć wątki rozpoczęte w czasach, kiedy Mia zaczynała robić sobie wrogów. Zatem w tym rozdziale pojawi się stary wróg… I stara przyjaciółka. I czyjaś przyszłość też zostanie określona. Miłego czytania.
ROZDZIAŁ 139 – NIECH CIĘ NIE ZWIEDZIE
14 października 1998
Rozmawiali ze sobą jeszcze przez całe dwadzieścia minut, zanim Andromeda zaoferowała, że zabierze Teddy'ego do domu, pozwalając Remusowi i Dorze zostać z przyjaciółmi i świętować z nimi zaręczyny. Wstała i kelner otworzył przed nią drzwi. I właśnie wtedy do uszu zgromadzonych dotarł wściekły, wysoki wrzask.
- Co to znaczy, że pokój jest niedostępny?!
Większość zebranych otrząsnęła się, słysząc ten krzyk i wróciła myślami do swoich spraw, tylko Draco zbladł. Odwrócił twarz do matki.
- Jest złamany, prawda? Obiecałaś.
Narcyza skinęła głową i lekko pogłaskała syna po ramieniu. Ona również skrzywiła się na dźwięk tego głosu.
- Złamany, kochanie. Nie odważyłabym się pozostawić cię w takiej sytuacji.
- Co jest złamane? – Zapytała zaciekawiona Mia.
- Mój kontrakt zaręczynowy – odpowiedział gorzko Draco.
Czarownica za drzwiami nie przestawała wrzeszczeć.
- Macie pojęcie, kim my jesteśmy? Nie rozumiem, kogo moglibyście uznać za ważniejszego gościa od… - Głos zbliżał się do nich i nagle drzwi zostały gwałtownie otwarte, ujawniając Pansy Parkinson i wiedźmę, która najprawdopodobniej była jej matką.
- No, no, no. Spotkanie szlam i zdrajców krwi – zacmokała Pansy i jej potępiające spojrzenie padło na Dracona. Westchnęła, skrzyżowała ramiona na piersi i pokręciła głową z rozbawieniem. – Oh, Draco. Jakże boli upadek z piedestału.
Draco odwrócił się do Syriusza i zacisnął mocno zęby.
- Podaj mi, proszę, szkocką – wykrztusił.
Mia pamiętała, jak Pansy kiedyś oskarżyła ją o korzystanie z eliksirów miłosnych, co bardzo chętnie wydrukowała w swoim artykule Rita Skeeter. Była wtedy wściekła, to prawda, ale nie zemściła się na dziewczynie, bo była zajęta utrzymaniem Harry'ego przy życiu podczas Turnieju Trójmagicznego. Teraz zaczęła się zastanawiać, czy nie dodać tej małej suki do krótkiej listy Ślizgonów, których znokautowała pięścią.
- Słyszałeś już? – Zapytała Pansy Dracona. Rzuciła matce pytające spojrzenie, czekając na jej aprobatę.
Starsza czarownica mierzyła nieprzyjaznym spojrzeniem Narcyzę, która z kolei trzymała się prosto, z niewymuszoną gracją i ignorowała ciemnowłosą kobietę. Matka Pansy odwróciła się do córki i skinęła jej głową, po czym wróciła do obserwowania Narcyzy zimnym wzrokiem.
- Zaręczyłam się z Marcusem Flintem, Draco. Właśnie został przyjęty do Srok z Montrose. Bierzemy ślub przyszłego lata.
Draco wstał i uniósł szklaneczkę w kierunku swojej byłej narzeczonej.
- Moje gratulacje, Pansy. Jestem pewny, że razem będziecie bardzo… Bogaci.
Kolejny kobiecy głos odezwał się za drzwiami.
- … I pozwoliliście im wejść? Zakłócić komuś posiłek? Naprawdę, prowadzicie interes w taki sposób? Pozwalacie czarownicom sobą pomiatać?
- Najwyraźniej tak – odpowiedział kierownik restauracji gorzkim tonem.
W drzwiach stanęła wysoka, jasnowłosa kobieta, za którą podążały dwie młode czarownice, które musiały być jej córkami. Wyglądała tak elegancko, jak Narcyza i zupełnie nie przypominała ciemnowłosych pań Parkinson, które z niechęcią rozglądały się po zgromadzonych. Kobieta spojrzała prosto w oczy matki Pansy z przyganą, po czym skupiła się na Narcyzie, stojącej wraz z Andromedą najbliżej drzwi.
- Narcyzo, kochanie, jak dobrze cię widzieć – przywitała się z przyjaciółką i ucałowała ją w policzek. – Słyszałam o twoich problemach. O śmierci Lucjusza. Podobno Ministerstwo nadal nie chce ci zwrócić twoich nieruchomości, prawda? Bardzo mi przykro.
- Jesteś kochana, że o nas myślisz – Narcyza uprzejmie się uśmiechnęła, ale w jej oczach zabłysło prawdziwe ciepło, a nie rezerwa, którą Mia widywała podczas ich wspólnych zakupów w chwilach, kiedy kogoś spotykały.
- Przepraszam za moją szwagierkę. Mam nadzieję, że ona i moja bratanica nie przerwały waszego małego… - Kobieta powiodła wzrokiem po obecnych przy stoliku. – Harry Potter… Nigdy nie miałam przyjemności.
Puściła dłoń Narcyzy i ruszyła w kierunku chłopaka, ale jej uwagę przykuła nagle osoba po jego lewej.
Krzyknęła cicho. Szeroko otworzyła oczy i ze zdumieniem wpatrywała się w czarodzieja.
- Syriusz Black? Jasna cholera – jej słodki, wymodulowany głos opadł o oktawę albo dwie. – Nie widziałam cię od czasu…
Zawahała się i spojrzała na czarownicę u boku Syriusza.
- Jasna cholera…
- Jasna cholera – wymamrotała Mia, patrząc na blondynkę.
- Mamo? – Zawołał dziewczęcy głos od progu.
- Daphne, zabierz swoją siostrę i znajdź nam stolik na zewnątrz. Zaczekajcie tam na mnie – powiedziała do córki, która natychmiast wyszła z pokoju. – Mia?
- Laurel, co się tu dzieje? – Zapytała matka Pansy.
Laurel odwróciła się na pięcie i szybkim, wzburzonym krokiem podeszła do obu ciemnowłosych czarownic. Popchnęła matkę Pansy ku drzwiom.
- Odpierdol się, Posy. Pansy, zabierz matkę do domu – stwierdziła zimnym tonem. A kiedy obu czarownic nie było już w pokoju, odwróciła się do Mii. – Jakim cudem żyjesz?
Mia uśmiechnęła się i podeszła do przyjaciółki, żeby ją mocno przytulić.
Laurel odpowiedziała równie silnym uściskiem.
- Nie, mówię poważnie. Jakim cudem żyjesz? Kiedy zniknęłaś, wynajęłam prywatnych detektywów. Hyperion się na mnie wściekł, więc kazałam mu wynosić się na kilka tygodni do biura.
Mia głośno się roześmiała.
- Na Merlina, jak dobrze cię widzieć!
- Nie mogę uwierzyć, że tu jesteś – Laurel puściła Mię i otarła łzy, które pojawiły się w kącikach oczu. – I dlaczego wyglądasz, jakbyś miała dwanaście lat? Wiem, że jesteś młodsza ode mnie, ale teraz rzucasz mi mój wiek w twarz, ty suko!
- To długa historia – powiedziała Mia, ale jednocześnie poczuła, jak z jej ramiona unosi się niewidzialny ciężar. – Widzę, że pamiętasz Syriusza.
Laurel uśmiechnęła się do niego i otaksowała jego ciało uważnym spojrzeniem. Mia pozwoliła, żeby uszło jej to bez zbędnego komentarza.
- Oczywiście, że tak. Wyglądasz niezwykle… - Laurel westchnęła i zachichotała, widząc, jak Syriusz promienieje. – Dokładnie tak, jak zapamiętałam. Okazuje się, że nie jesteś mordercą, tak?
- Oczyszczony ze wszystkich zarzutów – odpowiedział i ucałował z galanterią jej dłoń.
- Nigdy nie wierzyłam, że mogłeś zamordować Mugoli – stwierdziła Laurel. – Ustawić wynik meczu Quidditcha? Być może. Obrabować bank Gringotta? Prawdopodobnie. Ale zamordować Mugoli? To byłoby takie nudne.
- Jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej, zdradzę ci, że zostałem wrobiony w morderstwo Mugoli, ponieważ chciałem zabić mrocznego czarodzieja – przyznał, a jego szare oczy zabłysły.
Laurel odpowiedziała uśmiechem.
- To brzmi dużo lepiej.
- Proszę mi wybaczyć – wtrącił się Draco. – Pani Greengrass, rozpoznaje pani tę czarownicę?
Laurel uśmiechnęła się do niego i spojrzała takim wzrokiem, jakby uważała go za powolnego. Draco nie był do tego przyzwyczajony.
- Oczywiście, że ją poznaję, mój drogi. Może nie widziałam jej przez dwadzieścia lat, ale wszędzie poznam moją przyjaciółkę.
Mia spojrzała na zdumionego Dracona ponad ramieniem Laurel.
- Laurel nigdy nie poznała Hermiony Granger – powiedziała, mając nadzieję, że ta krótka informacja wyjaśni mu, dlaczego ta kobieta rozpoznała Mię Potter w kimś, kogo cały czarodziejki świat miał za urodzoną w mugolskiej rodzinie bohaterkę wojenną.
Laurel ponownie zwróciła się do Mii.
- Znasz Hermionę Granger?
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
Syriusz uśmiechał się, kiedy Mia z rozmachem opowiadała Laurel o swojej podróży w czasie. Takie szczegóły, jak kto ją tam wysłał i po co Mia opuściła. Dla nich najważniejsze było to, że o kradzieży Zmieniacza Czasu i udziale Remusa w całej tej przygodzie wiedziała tylko garstka najbliższych znajomych. Kiedy Posy i Pansy Parkinson opuściły restaurację, Laurel przyprowadziła do przyjaciół swoje córki. Chciała, aby poznały Mię. Daphne i Astoria, oczywiście, chodziły do szkoły razem z Hermioną, ale w tej sytuacji zachowywały się nienagannie i z zachwytem słuchały o starej przyjaciółce ich matki i tym, co je teraz łączyło.
Ponieważ wiedźmy były zajęte plotkowaniem i zachwycaniem się nad pierścionkiem zaręczynowym Mii, Syriusz, Remus, Draco i Harry wyszli na balkon, aby raczyć się w spokoju whisky, szkocką i kilkoma cygarami.
- Hermiona nie kazała ci ich rzucić? – Zapytał Harry.
- Poprosiła, żeby przestał palić papierosy – sprostował Syriusz. – To są cygara.
Bez różdżki wyczarował niebieski płomień, który podsunął mężczyznom.
Remus cicho zachichotał.
- Laurel się nie zmieniła.
Syriusz również się zaśmiał i potrząsnął głową.
- Zawsze była dla Mii dobrą przyjaciółką. Podtrzymywała ją na duchu. Mia zawsze potrzebowała w swoim życiu jakiegoś Ślizgona, a ten tutaj – Syriusz poklepał Dracona po plecach – kradnie mój najlepszy alkohol.
Syriusz spojrzał na czarownice, siedzące w pokoju i z ulgą dostrzegł, że kobiety uśmiechają się grzecznie do siebie. Zwrócił również uwagę na to, w jaki sposób usiadły – był pewien, że nikt inny, może poza Draconem, tego nie zauważy. Draco jednak musiałby się porządnie kobietom przypatrzeć. Zamiast usiąść w kręgu, w którym każda by prezentowała identyczny status socjalny, czarownice ustaliły pewną wewnętrzną hierarchię. Narcyza siedziała obok Laurel, a za nią ulokowały się Daphne i Astoria. Po drugiej stronie stołu siedziały Andromeda, Tonks i Ginny. Centralne miejsce zajmowała Mia.
Pośród czarownic należących do rodu Blacków, palma pierwszeństwa przypadała Andromedzie, która była najstarszą z żyjących przedstawicielek rodziny. Kolejna była Narcyza, która poza wiekiem miała również wysoki status społeczny poprzez swoje małżeństwo i bogactwo. Nawet Tonks – czarownica pół-krwi – miała wyższy status niż pozostałe, ponieważ była córką najstarszej i jednocześnie Aurorem.
Ale wszystkie kobiety zwracały się z największym szacunkiem do adoptowanej czarownicy, która oryginalnie przyszła na świat w rodzinie Mugoli. Było tak z dwóch powodów. Po pierwsze była adoptowaną córką Dorei Black. Po drugie, była związana z Syriuszem, który był głową ich rodziny.
- To przerażający widok. Moja matka z uśmiechem dyskutująca z Granger nad herbatą i ciasteczkami – przyznał Draco.
Syriusz uniósł nieco wargi, patrząc na swojego młodego kuzyna.
- Niech cię nie zwiedzie ten widok.
- Dlaczego tak myślisz? Uważasz to za jednorazowe wydarzenie? Uważasz, że matka jest uprzejma, bo dzięki przyjaźni z Granger będzie mogła manipulować tobą?
- Na Merlina, nie. Niech cię nie zwiedzie ich uprzejma konwersacja, ponieważ… - Urwał na moment i spojrzał na wiedźmy z zainteresowaniem. – Jej tematem jest zaaranżowanie małżeństwa. Dla ciebie.
Draco odwrócił się i spojrzał na kobiety zdumionym wzrokiem dokładnie w momencie, kiedy Mia przenosiła się ze swojego miejsca, aby usiąść między Laurel i jej córkami. Mia promieniała, a jej oczy błyszczały, kiedy mówiła coś cicho do swojej przyjaciółki. Po chwili odwróciła się, żeby spojrzeć na Daphne i Astorię. Obie dziewczyny, jak na komendę zerknęły na Dracona, po czym skinęły swojej matce głowami.
- Kurwa mać – wymamrotał Draco i wyprostował się, próbując wystudiowaną pozą zamaskować ogarniającą go panikę. Odłożył cygaro i szklaneczkę, i wygładził swoje szaty. – Jeśli mi wybaczycie, chciałbym mieć to już za sobą.
Odkaszlnął, po czym wszedł z powrotem do pomieszczenia i podszedł do kobiet z czarującym uśmiechem.
- Moje panie.
Syriusz był zbyt rozbawiony tą sytuacją, żeby przegapić szczegóły, więc wsadził stopę między drzwi i framugę, aby móc podsłuchiwać.
- Draco, kochanie – Narcyza wyciągnęła dłoń do syna. – Mia i ja właśnie rozmawiałyśmy z Laurel i jej dwiema uroczymi córkami. Mieliście okazję się poznać?
- Oczywiście – odpowiedział matce, po czym ucałował dłonie obu panien. – Daphne i ja byliśmy na jednym roku w Hogwarcie. Nie miałem jednak przyjemności poznać żadnej z nich bliżej.
- Laurel to moja dobra przyjaciółka sprzed lat – wyjaśniła Mia ze słodkim uśmiechem. – Mamy bardzo podobne pomysły w sprawie odpowiedniego kierowania Ministerstwem Magii.
- Mia mówiła, że ty również masz interesujące plany, Draco? – Zapytała Laurel.
- Mam wiele planów. Przede wszystkim zależy mi na odzyskaniu mojej ziemi. Następnie chcę zająć należne mi miejsce w Wizengamocie. Dopiero wtedy planuję zająć się przeterminowanymi regulacjami prawnymi, archaicznymi reformami szkolnictwa i zasadami funkcjonowania Azkabanu. Rozmawiałem o wszystkim z Mią.
- Mia miała zawsze doskonałe plany, jeśli chodzi o Ministerstwo – zachichotała Laurel, porzucając arogancką maskę czystokrwistej czarownicy. – Ale przecież teraz musisz zaplanować swoje wesele. Mia, znajdziesz czas na to wszystko?
Mia potrząsnęła głową i upiła łyk herbaty.
- Uważam, że każdy, kto ma głowę na karku jest w stanie jednocześnie planować wesele i zmiany w Ministerstwie Magii. Oraz zajmować się swoją karierą zawodową. Zgodzisz się ze mną, Draco?
- Oczywiście – odpowiedział i zwrócił się do Laurel. – Najpierw należy zajmować się swoją rodziną, linią swojej krwi, a dopiero później można skierować swoją uwagę na problemy społeczeństwa. Nieumiejętność poradzenia sobie z przeciwnościami losu jest nie do przyjęcia.
Syriusz i Remus podążyli do pomieszczenia za Harrym, w którym ciekawość wzięła górę nad dobrym wychowaniem.
Draco odwrócił się do mężczyzn i ponownie odkaszlnął.
- Syriuszu, czy miałeś już okazję poznać czarujące córki pani Greengrass?
Syriusz potrząsnął przecząco głową, zdając sobie sprawę, jaką rolę właśnie mu wyznaczono.
- Nie miałem jeszcze tej przyjemności.
Przez ułamek sekundy Draco przyglądał się oceniająco Daphne i Astorii, po czym sięgnął po szczupłą dłoń tej ostatniej i pomógł jej wstać.
- W taki razie pozwól, że przedstawię ci pannę Astorię Greengrass – powiedział, po czym pomógł wstać Daphne. – I jej siostę, Daphne.
Astoria miała na twarzy wyraz bardzo pozytywnego zaskoczenia, kiedy wstawała, aby wymienić powitanie z Syriuszem. Daphne miała raczej kwaśną minę.
Syriusz ujął lekko dłonie obu sióstr i złożył pocałunki na ich kosteczkach.
- Moje panie, to przyjemność w końcu was poznać.
- I ciebie, lordzie Black – Astoria uprzejmie skłoniła głowę, ale po chwili zerknęła na Dracona i uśmiechnęła się do niego łobuzersko.
Draco odpowiedział uśmiechem i spojrzał nad jej ramieniem na Narcyzę i Mię, które uśmiechały się z zadowoleniem.
- Jestem szczęśliwa, że nasze rodziny mogą być sobie tak bliskie – rozpromieniona Laurel ścisnęła dłoń Mii. Spojrzała na Harry'ego, który stał obok Syriusza. – Nie przedstawiłaś mnie jeszcze swojemu… Bratankowi?
- Bratu – poprawiła ją Mia. – Tak będzie łatwiej. Harry, to jest Laurel Greengrass, jedna z moich najlepszych przyjaciółek. A to jej córki…
Daphne stanęła przed swoją siostrą i rzuciła Harry'emu olśniewający uśmiech.
- Daphne Greengrass. A ty musisz być…?
- Zajęty! – Doskoczyła do nich Ginny i mocno złapała Harry'ego za rękę. – I właśnie wychodzi.
Ginny spojrzała na Mię i uśmiechnęła się do niej.
- Hermiono, jeszcze raz ci serdecznie gratuluję. Tobie też, Malfoy.
- Dlaczego gratulowałaś Malfoy'owi? – Zapytał Harry, kiedy Ginny praktycznie wywlekła go z pokoju. Jej odpowiedź stłumiły zatrzaskiwane drzwi.
Narcyza parsknęła śmiechem.
- Jest cudowna.
- Szkoda – Laurel nawinęła na palec lok swoich złotych włosów. – Hyperion chce, żeby obie były zaręczone przed powrotem do Hogwartu.
- Ty też wracasz, Daphne? – Zapytała Mia.
Starsza z sióstr skinęła głową i zamieniła się miejscami z Draconem, pozwalając jemu i Astorii siedzieć obok siebie, między ich matkami.
- Ostatni rok nie miał żadnych walorów edukacyjnych.
Mia zdecydowanie się z tym zgodziła.
- Laurel, jakie wymagania ma Hyperion?
- Zgodzi się wyłącznie na czarodzieja czystej krwi – Laurel westchnęła i wywróciła oczami. – Wiesz, że dla mnie nie ma to żadnego znaczenia, ale przynajmniej Hyperion nie wybiera już kandydatów na mężów na podstawie strony, po której walczyli w wojnie. Wiesz, jaki był jego ojciec. To musi być czarodziej czystej krwi, ale nic innego się nie liczy.
Mia rzuciła swojej przyjaciółce tak pozytywnie złośliwe spojrzenie, że Syriuszowi włoski się zjeżyły na karku.
- W taki wypadku pozwól, że się zastanowię i wyślę do ciebie sowę w tygodniu.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
19 października 1998
Minęły już dni, podczas których Syriusz budził się z poranną erekcją i nie był w stanie uwolnić uwięzionego w jego ciele napięcia. Teraz śnił o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, i we wszystkich jego snach pojawiała się Mia, zawsze gotowa, aby go przyjąć. Zamiast budzić się w samotności, sfrustrowany, tego dnia Syriusz obudził się przed wschodem słońca i zobaczył swoją czarownicę, pochylającą się nad nim. Został wyrwany z bardzo przyjemnego snu, ale to, co widział w jej głodnym, pełnym pożądania spojrzeniu było dużo lepsze.
Był prawie pewien, że seks był jej metodą, aby całkowicie wyprzeć z jego pamięci wspomnienia o Azkabanie. Nie miał zamiaru narzekać na tę metodę. Więzienie było dla niego ciągłym chłodem i pustką, podczas gdy ona była ciepłem i wypełniała całe jego serce. W Azkabanie jego mięśnie weszły w stadium atrofii, bo nie były w ogóle używane, z kolei Mia starała się, aby przez cały czas był w świetnej kondycji.
Kiedy wziął ją w ramiona, Mia wbiła paznokcie w skórę jego pleców. Syriusz warknął z bólu, ale jednocześnie poczuł, że od tych zadrapań wzdłuż jego kręgosłupa przesuwają się rozkoszne dreszcze.
Kiedy poczuł, że Mia osiąga szczyt, wbił zęby w jej obojczyk, tuż ponad Znakiem Watahy. Chciał jej i sobie przypomnieć, że mimo tego, iż Remus ją raz oznaczył, on będzie zostawiał na niej swój znak za każdym razem, kiedy ich ciała się połączą.
Kiedy obudził się późnym porankiem, wszystkie mięśnie go bolały, ale był to słodki ból, wskazujący na to, że w końcu żył. Pomimo tego, że jego czarownica była od niego młodsza o dziewiętnaście lat, nadal miał siłę, aby dać jej pełen uniesień, wyczerpujący seks. Biorąc jednak pod uwagę, jak wyziębiona była część łóżka, którą zwykle zajmowała, Mia musiała wstać kilka godzin temu.
Syriusz wziął szybki prysznic i nałożył na siebie wyłącznie parę jeansów, po czym zszedł na dół, do kuchni, aby uzupełnić energię, którą wykorzystał wczesnym rankiem. Uśmiechnął się szeroko na widok stołu w jadalni, który uginał się pod postawionym na nim jedzeniem. Podszedł do swojego chrześniaka i ucałował go w czubek głowy. Harry nie zwrócił na to większej uwagi, bo właśnie pił swoją pierwszą kawę tego dnia i czytał wiadomości w Proroku Codziennym.
- Chociaż lubię to, że codziennie mam śniadanie podane pod sam nos – powiedział, nalewając sobie kawy. – Chcę, żeby było absolutnie jasne, że nie musisz dla nas gotować, Harry.
Chłopak rozwiał jego zmartwienia.
- Lubię gotować. Kiedy byłem młodszy, nienawidziłem tego. Ale teraz mam wybór i mogę gotować dla ludzi, których kocham. I podoba mi się to – odpowiedział z namysłem.
Sama myśl o Petunii i Vernonie oraz o latach, które Harry spędził pod ich nędzną opieką sprawiła, że jego krew zawrzała. Był jednak zadowolony, że chłopak nie jest już zawstydzony tym, co go spotkało w latach najwcześniejszego dzieciństwa. To nie on powinien się wstydzić.
- W takim razie jestem szczęśliwy, że gotujesz, bo jest to miłe zarówno dla mnie, jak i dla ciebie – zachichotał i usiadł przy stole. Sięgnął po półmisek z bekonem.
- A zrobisz coś dla mnie za to śniadanie, które codziennie rano stoi na stole? – Zapytał Harry, a jego zielone oczy nadal były przykute do gazety.
- Co takiego, synu?
- Wkładaj na śniadanie koszulkę – poprosił cicho, a jego policzki się nieco zaczerwieniły.
- Tak źle wyglądam bez niej, że tracisz apetyt? – Zapytał Syriusz, udając obrażonego.
- Całkowicie akceptuję i popieram twój związek z Hermioną. Wiem, że się kochacie i jesteście ze sobą szczęśliwi – zapewnił Harry, w końcu podnosząc wzrok na swojego ojca chrzestnego. – Ale na twoich plecach znajdują się ślady zadrapań i od zastanawiania się w jaki sposób one się tam znalazły, mdli mnie.
Syriusz roześmiał się, ale przyznał Harry'emu rację. Wstał, podszedł do najbliższego wieszaka i ściągnął z niego szatę, którą zarzucił na ramiona.
- Lepiej? – Zapytał i ponownie usiadł.
- Byłoby jeszcze lepiej, gdyby ktoś przypomniał Hermionie, jaka jest niesamowita w rzucaniu Zaklęć Maskujących – dodał Harry z krzywym uśmiechem. – Wyszła z domu z szyją i karkiem pokrytymi malinkami.
- Wybacz, Harry – Syriusz cały czas chichotał, nakładając sobie na talerz jajecznicę. – Twoje śniadania są przepyszne, ale ona i tak smakuje lepiej.
Syriusz prychnął, widząc minę swojego chrześniaka. Coś mu powiedziało, że od tej chwili wszystko będzie dobrze. Czuł się jak w czasach przed początkiem wojny, kiedy Mia wiecznie drażniła Jamesa dowodami ich miłości. James się krzywił, Lily chichotała, a Remus wznosił oczy do nieba. Może… Może w końcu ich życie stanie się normalne.
- Gdzie dzisiaj wyszła moja kochana czarownica?
- Miała coś do załatwienia – Harry wzruszył ramionami. – Byłem pewny, że cały poranek przesiedzi zamknięta w swoim pokoju, zalana łzami, ale okazuje się, że cały czas zapominam, że Hermiona jest inną osobą.
Syriusz zmarszczył brwi, nagle zmartwiony.
- Dlaczego miałaby płakać?
Harry podał mu Proroka Codziennego.
Zerknął na pierwszą stronę i wykrzywił się brzydko.
W dolnym rogu znajdowało się czarujące zdjęcie Dracona i Astorii, towarzyszące ogłoszeniu o ich zaręczynach. Oczekiwali tego, ponieważ Mia, Narcyza i Laurel zdecydowały, żeby znalazło się w prasie w tym samym czasie, co informacja o sponsorowanym przez ród Malfoy'ów stypendium naukowym dla czarodziejów i czarownic urodzonych w mugolskich rodzinach.
To był idealny moment na takie ogłoszenia, ponieważ zbiegł się w czasie z oddaniem Malfoy'om ich skarbców. Czarodziejski świat był bardzo ciekawy pierwszej rzeczy, którą Draco zrobi ze swoimi zwróconymi pieniędzmi i wydanie ich na osoby urodzone w rodzinach Mugoli trafiło w ich serca. Mia i jej przyjaciółki chciały pokazać całemu światu historię odkupienia okraszoną baśniowym weselem. A biorąc pod uwagę fakt, że Astorię czekały całe dwa lata nauki w Hogwarcie, Dracona czekały długie dwa lata narzeczeństwa i budowania odpowiedniej otoczki.
A jednak to nie ogłoszenie o zaręczynach Dracona i Astorii królowało na pierwszej stronie Proroka Codziennego. W samym centrum widniało zdjęcie Mii i Syriusza w punkcie aportacyjnym na Ulicy Pokątnej. Oboje się uśmiechali, wyraźnie w sobie zakochani. Na zdjęciu jedna dłoń Syriusza pieściła lekko policzek dziewczyny, a druga zaborczo obejmowała ją w pasie. Po przeczytaniu tytułu artykułu, z gardła Syriusza wyrwał się wściekły warkot.
ZŁOTA DZIEWCZYNA CZY POSZUKIWACZKA ŁATWEJ FORTUNY pióra Rity Skeeter
W obliczu zaskakujących wieści, że Draco Malfoy, nawrócony Śmierciożerca i bohater wojenny, znalazł prawdziwą miłość w objęciach Astorii Greengrass (córki Hyperiona i Laurel Greengrass, z domu Parkinson), jego poprzednia kochanka, Hermiona Granger, mści się na Ślizgonie uwodząc innego bogatego dziedzica rodu czystej krwi, Syriusza Blacka.
Black, uważany za jedną z najlepszych partii w Czarodziejskim Świecie, pojawił się publicznie w towarzystwie panny Granger i wszyscy zadają sobie pytanie: „Jaki Eliksir Miłosny ta notoryczna kusicielka podała niesławnemu dziedzicowi, aby go usidlić?".
Syriusz Black został wrobiony w morderstwo dwunastu Mugoli i uwięziony na mocy nieprawomocnego wyroku w Azkabanie w roku 1981. Uciekł z więzienia w roku 1993, natomiast trzy lata później Czarodziejski Świat obiegły plotki o jego śmierci. Powrócił do świata żywych w samym środku wojny, a szczegóły jego powrotu trzymane są w ścisłej tajemnicy. Ogłoszony bohaterem wojennym, Black jest ojcem chrzestnym Wybranego, Harry'ego Pottera oraz kawalerem Orderu Merlina pierwszej klasy. Jest również ostatnim potomkiem Starożytego i Szlachetnego Rodu czystej krwi.
Czy panna Granger poluje na bogactwo i sławę? Czy próba rozwodnienia czystej, starożytnej krwi jest jakimś tajnym planem tej czarownicy, urodzonej w rodzinie Mugoli? A może chodzi wyłącznie o zemstę na Draconie Malfoy'u za zaręczyny z pochodzącą z arystokratycznych elit czarownicą czystej krwi i odrzucenie swojej kochanki.
- Co za gówno – jęknął Syriusz i potarł dłonią czoło. – Nagle jestem wdzięczny za to, że mamy do czynienia z racjonalną Mią, a nie z emocjonalnie wrażliwą Hermioną.
- Nie okazała przewrażliwienia, to prawda – przyznał Harry. – Była wkurwiona. Czytaj dalej.
Syriusz wrócił wzrokiem do tekstu.
Nie udało nam się złapać Harry'ego Pottera, aby zapytać, co sądzi o tym skandalicznym związku swojego ojca chrzestnego i byłej dziewczyny. Możemy jedynie się domyślać, że nasz Zbawca jest załamany, ponieważ jego uczucia w ogóle nie zostały wzięte przez tę dwójkę pod uwagę. Żaden z naszych czytelników nie powinien być zaskoczony, szczególnie biorąc pod uwagę, że panna Granger przez wiele lat łamała mu serce. Zapytaliśmy o zdanie trzeciego członka Złotego Trio (polecamy lekturę bestsellerowej książki Złote Trio: Historia Młodej Miłości w Czasie Wojny, która dostępna jest w najlepszych księgarniach), również byłego kochanka diabolicznej panny Granger, Ronalda Weasley'a. I chociaż odmówił komentarza, nie był zaskoczony naszymi pytaniami, co każe się zastanawiać, jak długo panna Granger była zainteresowana starszymi mężczyznami? Czyżby Syriusz Black był kolejnym w długiej linii czarodziejów, którzy stali się ofiarami panny Granger? A może z własnej woli zdecydował się złamać serce swojego chrześniaka?
Syriusz rzucił gazetę na stół i wstał z wściekłością wypisaną na twarzy.
- Kurwa!
- Rozumiem, że dotarłeś do miejsca, w którym to ty jesteś tym złym? – Zapytał Harry ze złością.
- Jakbym się, kurwa, przejmował tym, co o mnie myślą – odwarknął Black. – Mamy większy problem. Co powiedziała Mia o tym, że wychodzi?
Harry zmarszczył czoło, zaskoczony i zmartwiony tonem Syriusza.
- Że ma coś do załatwienia.
- To były jej dokładne słowa? – Zapytał Syriusz. – Nie powiedziała, gdzie idzie, ani co ma zamiar zrobić?
Harry potrząsnął głową.
- Nie. Powiedziała tylko, że ma coś do załatwienia i parę szczegółów do wykombinowania, zanim…
Syriusz zbladł.
- Co?!
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
Mia stała przed wejściem do Wydawnictwa Barda i Żuka. Uśmiechała się, a obie różdżki miała zabezpieczone w pokrowcach. Jedna znajdowała się na jej przedramieniu, a druga na udzie. W jednej dłoni trzymała egzemplarz Proroka Codziennego, a w drugiej listę wykonaną w pośpiechu jej eleganckim pismem. Listę spisała tego ranka, po przeczytaniu obraźliwego artykułu.
Przez osiem lat nosiła te nazwiska w głowie i w końcu miała możliwość je spisać. Dziewięć pierwszych było skreślonych, a zapisała je wyłącznie po to, aby lista była kompletna. Cztery ostatnie z niecierpliwością czekały na wykreślenie.
Tom Riddle
Peter Pettigrew
Bellatrix Lestrange
Lucjusz Malfoy
Albus Dumbledore
Alastor Moody
Fenrir Greyback
Antonin Dołohow
Bartemiusz Crouch
Dolores Umbridge
Korneliusz Knot
Vernon i Petunia Dursley
Rita Skeeter
- No, no, no – w drzwiach wydawnictwa pojawiła się jasnowłosa czarownica z brzydkim wyrazem mocno zarysowanej szczęki. Na nosie miała wysadzane kamieniami okulary. Jej cienkie, jadowicie czerwone wargi wykrzywiły się i oczy zmrużyły. – Nasza mała Panna Doskonała. Zastanawiałam się, jak szybko się zobaczymy.
Mia uśmiechnęła się słodko do kobiety, a jej wewnętrzny Animag odczuł pierwotną potrzebę zapolowania na wiedźmę.
- Oh, Rita – Mia lekko westchnęła. – Musisz zrozumieć, że ty nigdy nie miałaś do czynienia ze mną.
