Od tłumaczki: Powoli zamykamy wszystkie wątki. Ten rozdział pozwoli nam na prawdziwe pożegnanie z kimś, kto już dawno nie żyje i odpowie na pytanie, co stało się z jedną z postaci, o których dawno nie wspominano. Miłego czytania.
ROZDZIAŁ 148 – PANI I PANOWIE
30 stycznia 1999
- Po moim trupie! – Wrzasnęła do Syriusza Mia dokładnie w tym momencie, w którym Remus wszedł do salonu.
Wilkołak osunął się z westchnieniem na kanapę. Jego powieki były ciężkie, oczy zaczerwienione, a w workach pod oczami można było się schować.
- O co się teraz kłócicie?
- Przepraszam, kochanie. Wiem, że jutro przypada pełnia. Nie mieliśmy zamiaru na siebie wrzeszczeć. Potrzebujesz Eliksiru Przeciwbólowego?
Remus uniósł pustą fiolkę po lekarstwie.
- Dyskutujemy o miejscu, w którym zawrzemy małżeństwo – powiedziała cicho, odbierając od niego fiolkę i sprawiając, że zniknęła.
Syriusz skrzyżował ramiona na piersi i wzruszył nimi.
- Molly i Artur mogą postawić ładny namiot. Tak tylko mówię.
- Nie chcę wychodzić za mąż w Norze – powiedziała stanowczo Mia. – Kocham Molly, ale nie pozwolę, aby miała jakikolwiek udział w przygotowaniu mojego wesela. Pamiętam, jak dyrygowała Billem i Fleur. To było koszmarne doświadczenie, a przecież ja byłam wtedy zajęta wojną, próbą przywrócenia cię do życia i polowaniem na horkruksy. W tym momencie, kiedy nie wisi nad nami widmo wojny, Molly Weasley straciłaby całą kontrolę nad sobą, a ja bym wylądowała na oddziale psychiatrycznym u świętego Munga!
- Minerwa zaproponowała, żebyśmy się pobrali na błoniach Hogwartu, ale musielibyśmy zaczekać do końca czerwca.
- Mowy nie ma. Chcę się pobrać w przesilenie letnie. Wypada w tym roku idealnie, na tydzień przed pełnią księżyca, co da nam czas na krótką podróż poślubną. Zdążymy wrócić i towarzyszyć Remusowi podczas transformacji.
Remus odwrócił z wysiłkiem głowę, żeby na nią spojrzeć. Widać było, że kosztowało go to mnóstwo energii i wiązało się z cierpieniem.
- Proszę, nie ustalajcie terminu swojej podróży poślubnej w związku z pełnią księżyca. Mogę być wtedy sam.
Syriusz prychnął.
- Po moim trupie.
Mia skinęła głową, zgadzając się z narzeczonym.
Nadal się często kłócili. O ich związek, o warunki mieszkalne, o ich przyszłe kariery zawodowe, o pieniądze, o to, na kogo wypadnie najbliższe mycie naczyń… Byli jednak całkowicie zgodni, kiedy szło o troszczenie się o swoją rodzinę. Cicho się ze sobą zgadzali, że po tak długim okresie, który Remus spędził sam, już nigdy nie opuszczą go podczas pełni księżyca.
- Zamordujemy się nawzajem, jeśli szybko nie znajdziemy miejsca odpowiedniego na ceremonię ślubną – Mia usiadła obok Remusa i przysuwała się do niego coraz bliżej, aż w końcu mężczyzna objął ją i przycisnął do siebie. Dziewczyna przytuliła się do niego i wykrzywiła wargi. – Żałuję, że Dwór… Chwileczkę! Miałam już wcześniej o to zapytać. Co się stało z Dworem Potterów? Nie wiem, dlaczego, ale zawsze zakładałam, że został zniszczony podczas wojny.
Syriusz potrząsnął głową.
- Na pewno nie. James wzniósł osłony czerpiące z krwi Potterów. Po tym, jak wyprowadził się z Lily do Doliny Godryka, tylko Potterowie mogli swobodnie wchodzić i wychodzić z Dworu.
Mia usiadła prosto, cała rozpromieniona.
- Moglibyśmy pobrać się we Dworze! Tak, jak Jamie i Lily – uśmiechnęła się przepraszająco do Remusa, który skrzywił się na dźwięk wysokich tonów.
- Co się dzieje? – Zapytał Harry, najprawdopodobniej przywołany do salonu ich podniesionymi głosami.
- Pobieramy się w Dworze Potterów! – Ogłosiła z uśmiechem Mia. – Nie mogę się doczekać, kiedy ci go pokażę, Harry. To najpiękniejsze miejsce na świecie, z fantastycznym sadem, ogrodami… Jest nawet rzeczka, która płynie przez ogrody.
- Mamy Dwór? – Przerwał jej zdumiony Harry.
Uśmiech Mii przybladł. Wstała i podeszła do Syriusza. Uderzyła go w ramię.
- Co ty mówiłeś Harry'emu o jego rodzinie przez ostatnie kilka lat?
Syriusz uchylił się i roześmiał.
- Głównie opowiadałem jakieś śmieszne i upokarzające historyjki o Rogaczu.
- Jesteś niemożliwy! – Wywróciła oczami i pociągnęła za rękaw T-shirtu. – No, chodźmy. Chcę go zobaczyć. Minęło dwadzieścia lat i na pewno trzeba go porządnie wysprzątać.
- Możemy zatrudnić kilka skrzatów domowych – powiedział Syriusz, a Mia odwróciła się do niego z przerażeniem we wzroku. Mężczyzna westchnął. – Co? Powiedziałem, żeby je zatrudnić. Zapłacimy im.
- Ja nie… - Potrząsnęła głową. – Tilly. Kolejna ofiara tej wojny, o której nawet nie pomyślałam. Gdzie ją pochowano?
Syriusz przesunął dłonią po krótkim zaroście, który pojawił się na jego podbródku.
- Właściwie, nie wiem.
Mia zerknęła na kanapę.
- Remusie?
- Nie mam pojęcia.
- Co to znaczy? Gdzie pochowano moją skrzatkę domową?
Remus wzruszył ramionami i spojrzał na Syriusza.
Black potrząsnął głową.
- Nie widziałem jej ciała w Dolinie Godryka – przyznał cicho. – Nie mieszkała z Rogaczem i Lily.
- To gdzie, do diabła, była? – Warknęła Mia.
- We Dworze Potterów – odpowiedział Syriusz. – Rogacz kazał jej tam zostać.
Mia krzyknęła cicho, przerażona perspektywą tego, co dwudziestoletnia samotność mogła zrobić z jej skrzatką.
- Chcesz mi powiedzieć, że kiedy mój brat zginął i osłony krwi Potterów uaktywniły się, nikt nie pomyślał, żeby wykorzystać Harry'ego i sprawdzić, co się dzieje z Tilly?
- Byłem trochę zajęty, kotku. Azkaban, pamiętasz? – Z głosu Syriusza powiało chłodem.
Wszyscy odwrócili się w kierunku Remusa.
- Nie patrzcie na mnie – wilkołak uniósł dłonie. – Nie mogłem nic powiedzieć, nawet w sprawie pogrzebów. Dumbledore się wszystkim zajmował.
- Ja pierdolę – wymamrotał Syriusz. – Jeśli ona… Dobrze, potrzebujemy Harry'ego. Aportujemy się przed bramę Dworu Potterów i opuścimy osłony. Kotku, przysięgam, że gdybym miał nadzieję, że ona… Już dawno włamałbym się do Dworu. Ale nie jestem Potterem i nie mogę dostać się do środka.
- Wstawajcie – powiedziała stanowczo Mia i pociągnęła Remusa na nogi. Przywołała również do siebie Harry'ego. Spojrzała na Syriusza i potrząsnęła głową. – Jesteś idiotą.
- A ty nie potrafisz prawić komplementów – odciął się.
Mia zawarczała groźnie i złapała srebrny łańcuch, z którym Syriusz się nie rozstawał. Spojrzała na niego z niedowierzaniem.
- Aha… - Syriusz skrzywił się, kiedy uderzyło w niego zrozumienie. Skinął głową. – Jestem idiotą.
- Trzymajcie się – Mia położyła dłonie Harry'ego i Remusa na srebrnym łańcuchu. Sięgnęła po różdżkę. – Portus.
Świstoklik zabrał ich do salonu we Dworze Potterów. Wylądowali przed kominkiem, podobnie, jak wiele lat wcześniej przybył tam Syriusz, torturowany przez swoją rodzinę w rezydencji przy Grimmauld. Mimo tego, że podróż ją trochę zemdliła, Mia jako pierwsza zerwała się na równe nogi. Podniósł się również Harry, który z podziwem rozglądał się po pomieszczeniu.
- Wygląda zupełnie jak Wieża Gryfonów – powiedział z szerokim uśmiechem.
W ogromnych oknach wisiały ciężkie, czerwone i złote draperie. Meble były wykonane z ciemnego drewna, a kanapy i fotele udekorowane były miękkimi poduszkami.
- Jest ogromny! Hermiono, ten Dwór należy do ciebie?
- Właściwie, do ciebie. Jamie zostawił wszystko tobie.
- Ja nie… Jest za duży – stwierdził chłopak, nagle się kurcząc. W końcu taka rezydencja była zupełnie inna od komórki pod schodami.
- Przyzwyczaj się – powiedział Syriusz, wstając i pomagając Remusowi podnieść się z podłogi. – Jeśli to miejsce nadaje się do zamieszkania, wynosimy się z Grimmauld. Posunąłbym się nawet do spalenia Dworu Blacków, ale ryzykowalibyśmy zniszczeniem przylegających kamienic.
- Tilly! – Krzyknęła Mia, idąc przez przedpokój. – Tilly!
Odwróciła się do mężczyzn ze łzami w oczach.
- Przysięgam na Merlina, jeśli coś jej się stało…
Od strony kąta komnaty dobiegł ich cichy trzask. Wszyscy się odwrócili, żeby spojrzeć na niewielką, energicznie wyglądającą skrzatkę domową, owiniętą czystym ręcznikiem. Jej jasne, błyszczące, niebieskie oczy odnalazły Mię i na twarzy skrzatki pojawił się ogromny uśmiech.
- Pani?
Mia załkała i padła na kolana przed małą skrzatką. Objęła ją i mocno przytuliła, a Tilly odpowiedziała tym samym.
- Tilly długo czekała, żeby ponownie zobaczyć swoją panią – szepnęła cicho, głaszcząc dziewczynę po długich włosach. Czyniła tak samo, kiedy Mia była dzieckiem.
Mia odsunęła się i otarła łzy. Zaśmiała się radośnie.
- Tilly, tak mi przykro. Gdybym wiedziała, że ty… Że tu jesteś, przybyłabym tak szybko, jak to możliwe. Nie pomyślałam – przyznała i rozejrzała się po komnacie. – Na Merlina… Tilly, Dwór wygląda identycznie, jak dwadzieścia lat temu.
Skrzatka wzruszyła ramionami.
- Tilly jest zajęta.
Mia zmarszczyła brwi, widząc, że Tilly się trochę postarzała, chociaż nie było to mocno dostrzegalne. Nie, jak w przypadku Stworka, który został pozostawiony sam sobie na wiele lat. Tilly była czysta i wyglądała na pełną władz umysłowych.
- Cały czas byłaś tutaj? Sama? Tilly, powinnaś była odejść.
Potrząsnęła głową.
- Pan powiedział, żeby Tilly została – powiedziała stanowczo, celując palcem w podłogę.
- Do wszystkich diabłów, Jamie!
Tilly zmrużyła oczy i warknęła.
- Pani nie wolno przeklinać pana – stwierdziła i poklepała Mię po głowie, jak robi się z grzecznym psem. – Czy wszyscy już wiedzą, kim jest moja pani? Tilly może o tym mówić?
Mia skinęła głową i rozpromieniła się, widząc ulgę na twarzy skrzatki.
- Tak, Tilly. Możesz zrobić to, na co masz ochotę.
- Na cokolwiek Tilly ma ochotę? – Zapytała nerwowo, wykręcając dłonie.
Kiedy Mia tylko skinęła głową, Tilly odwróciła się z szatańskim uśmiechem w stronę Remusa i Syriusza. Wyciągnęła rękę i pojawiła się w niej zrolowana kopia Proroka Codziennego. Postąpił krok do przodu i zaczęła okładać dwóch dorosłych czarodziejów po nogach. Kiedy nie sięgnęła ich głów, zaklęciem posłała gazetę w powietrze i uderzała bez opamiętania.
- Auć! – Krzyknął Syriusz, osłaniając ramionami głowę. – Co, do kurwy nędzy?
Remus zamrugał powiekami, krzywiąc się z bólu.
- Tilly! Przestań!
- Źli chłopcy! Tilly patrzy, jak się ze sobą kłócą! Przez nich pan i pani Lily są smutni! Pani powiedziała, że mają sobie ufać! Niedobrzy czarodzieje! Muszą zostać ukarani. Tilly ich spierze – ponieważ gazeta cały czas okładała obu po głowach, Tilly podeszła do Syriusza i dłonią zdzieliła go po tyłku.
- Ostrożnie, Tilly, bo może mi się to… Auć! – Syriusz odskoczył od skrzatki, obiema dłońmi zasłaniając obolałe pośladki. – Nie tak, kurwa, mocno!
- Tilly robi, na co Tilly ma ochotę!
Remus wyglądał, jakby było mu naprawdę przykro.
- Przepraszamy, Tilly.
Skrzatka uśmiechnęła się do wilkołaka. Gazeta rozpłynęła się w powietrzu.
- Tilly zrobi panu Remusowi jego ulubione czekoladowe ciasto – obiecała słodko, po czym spojrzała gniewnie na Blacka. – Ten… Nie dostanie od Tilly nic!
Mia uśmiechnęła się szeroko. Słysząc rozkazujący głos skrzatki, poczuła się wiele lat młodsza.
- Od czasu mojego powrotu dostatecznie mocno ukarałam Syriusza.
Tilly skinęła głową ze zrozumieniem i machnęła na nich dłonią.
- Tilly widzi więź. Jest bardzo silna. Wymagała dużo praktyki – powiedziała, doskonale wiedząc, jakiej praktyki wymagało wzmacnianie więzi. Jej spojrzenie padło na dłoń Mii. – I dał pani pierścionek zaręczynowy jej babci. Tamta była złą czarownicą, ale teraz pierścień nosi dobra czarownica. Pani przynosi chlubę Rodowi Blacków. Dzięki pani Ród Blacków jest znowu szlachetny.
Odwróciła się do Syriusza, prawdopodobnie w końcu chcąc okazać swoje zadowolenie, ale jej wzrok wylądował na głowie pełnej czarnych, rozwichrzonych włosów, w której wyróżniały się intensywnie zielone oczy, ukryte za okularami. Tilly puściła dłoń Mii i zbliżyła się do Harry'ego, patrząc na niego łagodnie.
- Harry Potter… - W głosie Tilly brzmiało słodkie zdumienie i ogromny szacunek.
Harry uśmiechnął się niepewnie.
- Miło mi cię poznać, Tilly.
- Poznać? Tilly nie poznaje się z Harrym Potterem – podeszła do niego i ujęła jego ręce w swoje spracowane dłonie. Kciukami zataczała delikatne kręgi po jego skórze. – Młody panicz Harry był dzieckiem Tilly. Tilly opiekowała się nim, kiedy był niemowlęciem.
- Słucham? – Harry rzucił jej zdumione spojrzenie. – Naprawdę?
Skrzatka pokiwała głową tak intensywnie, że jej długie uszy zadrżały.
- Tilly zmieniała pieluchy i przygotowywała jedzenie nawet wtedy, kiedy pani Lily mówiła, że nie trzeba. Ale Tilly nie sprząta zabawek. To zadanie mojego pana. Pani Lily tak powiedziała.
Mia zmarszczyła brwi, kiedy naszła ją pewna paskudna myśl.
- Tilly, wiesz, że Jamie i Lily…
- Tilly wie – skrzatka szybko jej przerwała. – Ród Potterów znowu jest silny. Ma nowego pana.
Harry odkaszlnął. Wyglądał tak, jakby chciał zabrać rękę z uchwytu Tilly, ale nie chciał jej przy tym urazić.
- Nie jestem… Tilly, nie jestem twoim panem – powiedział i spanikowanym wzrokiem spojrzał na Mię. – Hermiono, powinienem dać jej ubranie?
Mia roześmiała się.
- Ugryzie cię, jeśli spróbujesz.
Harry odpowiedział uśmiechem.
- Harry, ona nie żartuje – powiedział ostrzegawczo Syriusz.
- Tilly wie, do kogo Tilly należy – skrzatka spojrzała na Mię z miłością. Przeniosła spojrzenie na Syriusza i wskazała go długim palcem. – Do mojej pani i… Tego, tam.
- Jestem „tym, tam"? Pamiętasz, że kiedyś mnie lubiła? – Syriusz zwrócił się do Remusa.
- Tilly znowu będzie go lubiła, kiedy poślubi moją panią, jak dobry chłopiec – obiecała skrzatka. Puściła dłoń Harry'ego i ponownie podeszła do Mii, żeby przyjrzeć się jej pierścionkowi z opalem. – Pani Dorea nalegała.
- Moja matka…? – Zaczęła Mia, ale sama sobie przerwała, wywróciła oczami i westchnęła. – Oczywiście, że moja matka zaplanowała moje wesele. Dlaczego by nie miała tego zrobić?
Tilly uśmiechnęła się i strzeliła palcami. Na najbliższym stoliku kawowym pojawił się stos pergaminów, zapieczętowanych czerwonym woskiem i przewiązanych zieloną wstążką.
- Tilly zatrzymała wszystkie plany.
Coś nagle przyszło Mii do głowy.
- Tilly, ile lat mieliśmy, kiedy mama zaczęła planować wesele?
- Pani właśnie wróciła do Hogwartu na czwarty rok.
- Czwarty rok?!
Remus zmarszczył brwi.
- Zaczęłaś się ze mną spotykać na czwartym roku. To trochę obraźliwe, że twoja mama zaczęła planować twoje małżeństwo z Syriuszem, kiedy chodziłaś ze mną.
- Pani Dorea wiedziała wiele rzeczy – stwierdziła Tilly. – Wiedziała, że pan Remus znajdzie przeznaczoną mu kobietę. Tilly widzi więź i chce zobaczyć dziecko.
Remus roześmiał się i sięgnął do kieszeni, w której trzymał zdjęcie Teddy'ego.
- Mama wiedziała, że pochodzę z przyszłości – wyjaśniła Mia Harry'emu. – Wiedziała o tobie, o Remusie i o tym, kim dla mnie jest Syriusz.
- Pozwól, że powtórzę… - Syriusz spojrzał na skrzatkę. – Kiedy poślubię Mię, zostanę twoim panem?
Tilly pokiwała głową.
- Tak, jak panią była pani Lily.
- A co z Harrym?
Tilly wywróciła oczami.
- Tilly jest skrzatką należącą do Rodu Blacków. Przechodziła w spadku od pani do pani. Tilly służyła pani Lily, bo pani Mia tak powiedziała. Młody panicz Harry nie potrzebuje Tilly. Ma swojego skrzata domowego.
- Naprawdę? – Harry zamrugał powiekami ze zdziwienia i skrzywił się. – Mówisz o Stworku?
- Tilly tego nie powiedziała. Stworek to zły skrzat domowy! Zwariował. Zbyt wiele razy dostał po głowie. Tilly mówi o Zgredku.
- Co?! – Harry szeroko otworzył oczy. – O Zgredku?
- Tilly, Zgredek nie jest skrzatem Harry'ego – powiedziała miękko Mia, zmartwiona tym, że Tilly wiele lat spędziła samotnie i może sama oszalała. – Harry uwolnił Zgredka od Lucjusza Malfoy'a wiele lat temu.
- Tilly o tym wie – skrzatka machnęła dłonią.
Mia poczuła, że cała jej inteligencja nie wystarczy do poradzenia sobie z tym logicznym problemem.
- Skąd?
- Zgredek jest bratem Tilly – słowa skrzatki zszokowały wszystkich zgromadzonych w salonie. – Zgredek czasami tu zagląda. Opowiada Tilly o dzielnym Harrym Potterze, który walczy z Czarnym Panem. Zgredek ma ochraniać Harry'ego Pottera. Tilly tak nakazała.
Harry'emu opadła szczęka.
- Ty powiedziałaś Zgredkowi, żeby mnie chronił? – Zapytał, klękając przed Tilly z wyrazem wdzięczności na twarzy.
- Zgredek i tak by to uczynił – Tilly wzruszyła ramionami. – Zgredek kocha swojego pana Harry'ego.
- Nie rozumiem tego. Nie jestem jego panem – powiedział stanowczo Harry. – Ja nie… Nie zniewoliłbym skrzata domowego!
- Młody panicz Harry jest uroczy – powiedziała Tilly i uszczypnęła chłopaka w policzek. – Uważa, że ma wybór. Zgredek robi, na co Zgredek ma ochotę. Związał się z Harrym Potterem natychmiast po uwolnieniu, ze skarpetką w dłoni. Wy, czarodzieje, nie wiecie, co oznacza wolność. Nie rozumiecie, że ubrania jej nam nie oddają.
Zszokowany Harry, właśnie uświadomiony, że coś, co wydarzyło się ponad sześć lat temu miało w rzeczywistości zupełnie inny wydźwięk, wstał i wyprostował się.
- Zgredku!
Mały skrzat domowy pojawił się przed chłopakiem bez wahania. W komnacie rozeszło się echo cichego trzasku, kiedy Zgredek z uwielbieniem wpatrywał się w swojego pana. Wyglądał wyjątkowo nierzeczywiście: wokół szyi miał owinięty purpurowy szalik, na każdą stopę miał ponaciągane po trzy skarpetki nie od pary, a spiczasty kapelusz na jego głowie przykrywał tylko jedno klapnięte ucho. Na widok Harry'ego, Zgredek z szacunkiem zdjął nakrycie z głowy.
- Wielki Harry Potter wzywał Zgredka? Zgredek uwielbia… - Urwał, kiedy Tilly stanęła przed nim. Jego uszy jeszcze bardziej oklapły, a oczy szeroko się otworzyły. – O, nie…
Skrzatka skrzyżowała ramiona na piersi i spojrzała na brata stanowczo.
- Zgredku?
- Tilly – odpowiedział takim samym tonem.
Marszcząc brwi, Tilly zdzieliła Zgredka po głowie.
- Zgredek jest niedobrym skrzatem domowym! Kłamie swojemu panu, że jest wolny!
- Auć! – Zgredek próbował okryć swoją głowę i jednocześnie odepchnąć od siebie Tilly. Długim palcem wskazał Mię. – Tilly okłamuje swoją panią i nie mówi jej, że jest panią!
- Tilly wie lepiej niż Zgredek.
Skrzat prychnął.
- Tilly tylko tak myśli.
- To może być najzabawniejsza gówniana sytuacja, którą w życiu widziałem – powiedział Syriusz, uśmiechając się.
- Tilly jest złą skrzatką! – Odwarknął Zgredek. – Tilly nie powiedziała swojej pani, kim ona jest! Młoda pani dorastała, myśląc, że jest Mugolem!
- Tilly nie powinna nic mówić! Zgredek w ogóle nie powinien nic wiedzieć o pani, ale Zgredek wszędzie węszy!
- Zgredku, przez cały czas wiedziałeś, kim jestem? – Zapytała łagodnie Mia.
Skrzat domowy obrócił się i spojrzał na nią, ciągnąć mocno swoje długie uszy.
- Zgredek wiedział.
- I wiedziałeś, że dawanie ubrań skrzatom ich nie uwolni? Przez wszystkie moje lata w Hogwarcie, przez te niezliczone ilości czapeczek, które robiłam na drutach…
- Ubrania są… Skomplikowane – odpowiedział cicho, wzruszając ramionami. – Skrzaty domowe są przekazywane w czarodziejskich rodzinach jako spadek. Ubrania uwalniają skrzaty spod władzy złych czarodziejów. Potem skrzaty wracają do dobrych rodzin. Młoda panienka lubiła robić na drutach. Zgredek lubi nosić czapeczki i szaliki. Skrzaty z Hogwartu w ogóle się nie znają.
- Pozwoliłeś, żeby Dumbledore ci płacił – wytknęła Mia.
Oczy Tilly rozszerzyły się z przerażenia.
- Co zrobił Zgredek?
Zgredek zaczerwienił się i schował za nogami Harry'ego.
- Zgredku! – Harry spojrzał na niego. – Czy ty…? Czy ja jestem twoim panem?
Mały skrzat przygryzł wargę.
- Zgredek jest zawsze szczęśliwy mogąc służyć wielkiemu Harry'emu Potterowi.
Chłopak westchnął z widoczną frustracją.
- Zgredku, nie chcę, żebyś mi służył. Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi.
Wielkie oczy skrzata zrobiły się jeszcze większe, a w ich kącikach zakręciły się łzy.
- Harry Potter uważa… Uważa… Zgredka za przyjaciela? – Pociągnął nosem i zaczął głośno szlochać. Ogromne słone krople spływały na podłogę, kiedy Zgredek skierował się w stronę kominka i sięgnął po pogrzebacz.
- O, nie – Tilly wywróciła oczami.
- Zgredku, przestań! – Krzyknął Harry, widząc, jak niewielkie dłonie skrzata zaciskają się na ciężkim przedmiocie. – Zabraniam ci się karać!
Zgredek natychmiast zastygł.
- Młody panicz Harry jest dobrym panem – powiedziała ze wzruszeniem Tilly. – Młody panicz ocalił Zgredka przed Malfoy'ami. Zgredek należał do młodej pani Cyzi. Dała go w prezencie swojemu mężowi. On był bardzo złym czarodziejem.
- Teraz jest bardzo martwym czarodziejem – powiedziała z obrzydzeniem Mia.
- Bardzo cierpiał? – Zapytała Tilly.
- Jego syn prawie go przepołowił, kiedy zagroził Narcyzie – wyjaśniła zdawkowo dziewczyna.
Tilly pokiwała ze zrozumieniem głową.
- To będzie dziedzictwo Blacków. Dobra krew, gorący temperament – ponownie spojrzał z uczuciem na Harry'ego. – Harry Potter uwolnił Zgredka, więc Zgredek związał się z Harrym Potterem.
- Zgredku, a nie powinieneś najpierw zapytać o pozwolenie, a dopiero później nawiązywać więź z nowym panem lub nową panią? – Zapytał z zaciekawieniem Remus.
- Zgredek robi to, na co Zgredek ma ochotę.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
- Czujesz magię w powietrzu? – Zapytała z uśmiechem Mia, zdejmując buty i zagłębiając palce u stóp w chłodną trawę. Stali w sadzie, pod rozłożystymi drzewami.
- Czy to normalne? – Odpowiedział pytaniem Harry, podchodząc do niej i rozglądając się po terenie.
- Odbyły się tutaj dwa rytuały pieczętujące więzi. Twoi rodzice wzięli ślub właśnie tam – pokazała palcem miejsce, gdzie kilka miesięcy temu (przynajmniej w jej perspektywie) odbywała się ceremonia. – A tam zapieczętowaliśmy Więź Watahy. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby ślady magii unosiły się w powietrzu przez przynajmniej sto lat. Szczególnie, że ja i Syriusz też planujemy tutaj wziąć ślub.
Harry uśmiechnął się.
- To będzie niezwykła ceremonia. A tak z ciekawości, w jaki sposób pieczętuje się Więź Watahy?
Mia odpowiedziała aroganckim uśmiechem.
- Nie zadawaj pytań, na które nie chcesz znać odpowiedzi.
- Tak źle?
- Ginny chciałaby znać każdy szczegół – Mia miała w oczach ten charakterystyczny wyraz.
Harry wykrzywił się do niej i uniósł dłonie w geście poddania.
- Rozumiem.
- Chcę się tutaj wprowadzić – zmieniła temat i pochyliła głowę. – Natychmiast. Nie chcę już nigdy więcej przekraczać progu Dworu Blacków.
- W takim razie muszę ci powiedzieć, że kiedy ty zaproponowałaś nam spacer po sadzie, Remus i Syriusz transmutowali pudła, w które chcieli spakować cały dobytek. Zgredek wyruszył z nimi do rezydencji przy Grimmauld. Nadal nie wiem, co powinienem czuć na myśl o posiadaniu skrzata domowego.
- Zgredek nie pozostawił ci większego wyboru. Szanuj jego i więź, która cię z nim łączy. Nie masz pojęcia, jak bardzo mnie cieszy, że Tilly przeżyła.
- Pani wzywała Tilly? – Skrzatka pojawiła się znikąd przed Harrym i Mią.
Dziewczyna zachichotała.
- Nie, Tilly. Wszystko w porządku. Czemu nie weźmiesz sobie kilku wolnych dni?
Tilly zmrużyła oczy, obrażona.
- Pani uważa, że jest zabawna. Tilly ma… Ma coś dla mojej pani. Młody panicz też może to zobaczyć.
Skrzatka spojrzała niepewnie na Harry'ego, ale wyciągnęła w kierunku Mii zapieczętowaną kopertę, która pojawiła się w jej dłoniach równie nieoczekiwanie, jak sama Tilly w sadzie.
Mia natychmiast rozpoznała pismo na kopercie i oddech uwiązł jej w gardle.
- Co to jest?
- Pani Lily to napisała – szepnęła Tilly i zniknęła.
- Moja mama zostawiła ci list? – Zapytał Harry, marszcząc brwi.
Bordowym atramentem wypisano na kopercie nazwisko Mia Potter. Dziewczyna wszędzie poznałaby elegancki charakter pisma przyjaciółki. Koperta była zamknięta i zapieczętowana złotym woskiem, w którym odbito pieczęć Rodu Potterów. Mia złamała ją, nie tracąc czasu i drżącymi dłońmi wyciągnęła pergamin. Otworzyła go i znalazła w nim więcej słów napisanych piórem Lily.
- Matko Merlina… - Szepnęła. Odkaszlnęła i zaczęła czytać na głos.
Moja najdroższa Mio, moja siostro, moja szwagierko, moja ulubiona towarzyszko Huncwotów…
Jak dziwnym jest pisanie listu do osoby, która została uznana za zmarłą. Zniknęłaś prawie dwa lata temu, a nadal wydaje mi się to nierealne. I tak właśnie jest, prawda? Tak naprawdę, wcale nie zginęłaś. Mam rację? W tym tygodniu dowiedziałam się bardzo ciekawej rzeczy o skrzatach domowych. Skrzaty wyłącznie swojego prawdziwego Pana i Panią nazywają tym tytułem. Innych, dla odróżnienia, nazywają Panem i Panią z dołączonym imieniem. Czy wiesz, że Tilly nazywa Jamesa Panem, ale do mnie zwraca się per „Pani Lily"? Oczywiście, musiałam ją o to zapytać, a w odpowiedzi nasza kochana skrzatka poinformowała mnie, że każdy skrzat domowy przyjmuje nowego prawdziwego Pana lub Panią tylko w dwóch przypadkach: kiedy skrzat zostanie uwolniony lub kiedy jego właściciel umiera. Byłam tak zaskoczona, że udało mi się tylko wydukać: „Tilly, nie chodzi mi o to, żeby być twoją jedyną Panią, jeśli nie chcesz, bym nią była, ale zdajesz sobie sprawę z tego, że Mia nie żyje?". I wiesz, co powiedziała mi Tilly? Opowiedziała mi fantastyczną historię o czarownicy, którą kiedyś znałam, Zmieniaczu Czasu i liście od wilkołaka.
O, Mia! Czy to prawda? Tak bardzo bym chciała, żeby to była prawda! Zapytałam, czy Tilly ma jakiś dowód, bo cała ta historia wydawała mi się niedorzeczna. Nie wiedziała, gdzie podziewa się ten list, ale kiedyś go przeczytała i wyrecytowała mi go z pamięci. Zapytałam ją, dlaczego wcześniej nam nic nie powiedziała, a ona na to odpowiedziała, że ludzie musieli przejść przez etap żałoby po Tobie, ponieważ Ciebie już nie było. Nawet mimo tego, że któregoś dnia miałaś powrócić.
Tak bardzo bym chciała, żebyś wróciła. Chciałabym zaczekać na Twój powrót. Ale uważam, że nigdy więcej Cię nie zobaczę, prawda?
List, który wyrecytowała mi Tilly nie wspominał ani mnie, ani Jamesa. Remus go napisał i mówił w nim o Syriuszu, więc zakładam, że w czasie pomiędzy dniem dzisiejszym i chwilą, kiedy ten list powstanie, my zginiemy. Ale… Chyba mogę się z tym pogodzić. Wiesz, dlaczego, moja najukochańsza siostro, pochodząca z niemagicznej rodziny? Bo Tilly mówi, że Harry przeżyje.
Mia, nie masz pojęcia, jak bardzo się martwiłam. Wojna jest okropna i przez cały czas jej trwania byłam kłębkiem nerwów. Próbowałam cieszyć się macierzyństwem, ale zamiast tego czuję się jak lwica, która krąży wokół swojego młodego, strzegąc go przed drapieżnikami. Wiedza, że Harry przeżyje wojnę zdejmuje ogromny ciężar z moich ramion.
Mia oderwała wzrok od listu, żeby otrzeć łzy, które rozmazały jej obraz. Obawiała się, że gdyby skapnęły na list, zniszczyłyby słowa napisane znajomym pismem Lily. Uśmiechnęła się, kiedy poczuła na ramieniu dłoń Harry'ego.
- Czytaj dalej – poprosił.
Mia, szkoda, że nie widziałaś mojego małego chłopca. Ma włosy Potterów i najbardziej intensywne zielone oczy, jakie w życiu widziałam. Wygląda tak słodko i niewinnie, kiedy leży w moich ramionach czy siedzi na barkach Jamesa. A kiedy do jego pokoju wchodzi Syriusz, oczy Harry'ego rozjaśniają się i jestem w stanie dostrzec tylko kłopoty, w jakie obaj się wpakują. Nie sposób sobie z nimi poradzić, ale kocham ich. Chciałabym, żeby Syriusz częściej do nas zaglądał, ale razem z Remusem i Peterem tak często przebywają na misjach…
Mia, bez Ciebie oni są nikim. Z oczu Remusa zniknęła iskra, a z Syriusza została pusta powłoka, bez życia. Tilly i list, który mi wyrecytowała zapewniły mnie, że w przyszłości wszystko się ułoży. Sprawia mi to ulgę. Wiem, że wrócisz do nich i wyciągniesz ich z tego piekła, w którym się znaleźli. Wiem, że w pewnym momencie wojna się skończy i wyjdziemy z niej zwycięsko. Wiem, że Harry znajdzie w Tobie przyjaciółkę, a ponieważ sama nią byłam przez wiele lat, wiem, jak wiele tym zyska.
Zajmij się dla mnie moim małym chłopcem, Mia. Jest najważniejszym skarbem mojego życia. Zajmij się Remusem i Syriuszem. A przede wszystkim, dbaj o siebie. Bądź szczęśliwa.
Dorea powiedziała mi kiedyś, że nie liczy się długość życia, ale jego jakość. Więc skoro nadal gdzieś tam jesteś, czekając na swój powrót, napełnij swoje życie jakością. Napełnij je miłością. To najprawdziwsza magia, nie sądzisz?
Z wyrazami miłości,
Lily.
