Od tłumaczki: Zbliżamy się do końca. Pozostało nam zamknąć wszystkie wątki i opowiedzieć o kolejnym pokoleniu Huncwotów. Są trzy epilogi i postaram się wrzucić wszystkie w tym tygodniu, żeby zamknąć opowieść – w niedzielę wyjeżdżam na dwa tygodnie, a nie chcę Was zostawiać na tak długo bez zakończenia. Miłego czytania.
EPILOG, CZĘŚĆ 1 – RODZINA
21 czerwca 1999
Po wzruszającej ceremonii, wszyscy goście wraz z młodymi małżonkami przeszli do ogromnej sali balowej we Dworze, która została otwarta po raz pierwszy od trzydziestu lat. Dorea i Charlus raczej z niej nie korzystali. Syriusz i Mia weszli do środka przy akompaniamencie oklasków, witani uśmiechami gości. Mimo tego, że zdecydowali się na skromną ceremonię, w której udział wzięli wyłącznie przyjaciele i członkowie rodziny, przyjęcie weselne było otwarte dla wszystkich. W niedługim czasie do świętujących dołączyli członkowie Wizengamotu i kadra nauczycielska z Hogwartu. Od tej chwili Dwór Potterów miał być nazywany siedzibą Szlachetnego i Starożytnego Rodu Blacków, ponieważ Harry zdecydował, że chce odnowić dom w Dolinie Godryka, w którym zamierza zamieszkać z Ginny po ich ślubie.
W sali balowej szykownie poustawiano okrągłe stoliki, okryte czarnymi obrusami i przyozdobione czerwonymi akcentami. Smaczne potrawy, przygotowane przez Tilly, były serwowane na srebrnych półmiskach, zdobionych złotem. Na środku każdego stołu stała klepsydra podarowana parze młodej przez Freda i George'a, która zamiast piasku, rozlewała do kieliszków szampana. W strategicznych miejscach sali balowej rozstawiono eleganckie wazony pełne różowych lilii. Członkowie rodziny Mii i Syriusza – czyli Malfoy'owie, Weasley'owie i Greengrassowie – siedzieli najbliżej głównego stołu, który zarezerwowany był dla Watahy.
Mia nachyliła się nad Syriuszem i zadała nurtujące ją pytanie Harry'emu.
- Ile wytrzymał, zanim zdjął koszulkę?
Ginny zachichotała.
- Rozebrał się w momencie, kiedy chłopcy dołączyli do kręgu.
- Cholera – Mia włożyła dłoń do kieszeni swojej szaty, w której schowała wcześniej torebkę. Wyciągnęła z niej kilka monet i podała przyjaciółce. – Byłam pewna, że ją zdejmie zanim krąg się uformuje.
Syriusz, w drwiącym proteście przeciwko byciu obiektem zakładu między czarownicami, wstał, złapał Remusa za rękę i zaciągnął opierającego się przyjaciela na parkiet.
Mia i Dora usiadły obok siebie i przyglądały się mężczyznom z rozbawieniem.
Tonks rzuciła na siebie i przyjaciółkę zaklęcie wyciszające.
- Mogę zdradzić ci tajemnicę?
Mia szeroko otworzyła oczy, po czym uśmiechnęła się szeroko.
- Jesteś…?
Dora skinęła głową i rozpromieniła się.
- Jak myślisz, jak zareaguje Remus?
Mia spojrzała na wilkołaka, który w końcu przestał się opierać i zapamiętale wirował na parkiecie w ramionach Syriusza. Widać było, że mężczyźni nie mogą dojść do porozumienia w kwestii tego, kto prowadzi.
- Nawet jeśli się początkowo wystraszy, będzie miał nas. A my mu przypomnimy, jak ważna jest rodzina.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
31 października 1999
Pewnego weekendu, bliżej końca sierpnia, Harry i Ginny pobrali się w Dworze Potterów. Oboje stwierdzili, że nie chcą hucznego wesela i nie chcą, aby cały czarodziejski świat wiedział o ich wielkim dniu – szczególnie, że nie minęło dużo czasu od pierwszej rocznicy zakończenia wojny. Nie chcieli też pobierać się w ukryciu, wyłączając ze świętowania swoją najbliższą rodzinę i przyjaciół.
Molly nie była zachwycona tym, że nie pozwolono jej zorganizować ogromnego przyjęcia, ale z drugiej strony była przeszczęśliwa, że może powitać Harry'ego w swojej rodzinie. Wszyscy cieszyli się, że Ginny w ogóle mogła pojawić się na własnym ślubie, szczególnie biorąc pod uwagę to, że krótko przed ceremonią złapała od Tonks uporczywy przypadek „grypy jelitowej".
Okazało się, że Harry – podobnie, jak jego ojciec – nie potrafił w odpowiedniej chwili rzucić nie tylko Zaklęć Wyciszających, ale również innych ważnych czarów. Należało przy okazji wspomnieć, że ani on (mimo chwilowego wychwalania przez Slughorna jako geniusza w warzeniu eliksirów), ani Ginny nie potrafili przygotować przyzwoitego Naparu Antykoncepcyjnego.
Mia wielokrotnie naśmiewała się z Ginny i Harry'ego. Przestała dopiero w momencie, kiedy obudziła się o poranku, trzydziestego pierwszego października i dopadły ją poranne mdłości.
Syriusz przyniósł jej kubek herbaty imbirowej, która pomagała na wzburzony żołądek, a następnie obsypał jej twarz pocałunkami, wychwalając ją pod niebiosa. Po chwili wysłał Patronusa do Harry'ego i Remusa, pozwalając im pojedynkiem rozstrzygnąć, który będzie ojcem chrzestnym jego pierwszego dziecka.
Remus – zachwycony nowiną – zdążył już ochłonąć po informacji, że sam niedługo zostanie po raz drugi ojcem i zrezygnował z pełnienia tej funkcji na rzecz Harry'ego. Z kolei Harry z chęcią zaakceptował obowiązek.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
5 grudnia 1999
Pomimo irytacji Laurel i Hyperiona, ich najstarsza córka poślubiła najmłodszego Weasley'a w ogrodzie Nory.
Przewidywania Dracona spełniły się. Zamiast szat rytualnych, podobnych do stroju Mii, Daphne miała na sobie warstwową, białą suknię ślubną. Zadowolona z jej wyboru Molly obserwowała, jak materiał powiewa przynajmniej na cały metr za panną młodą.
Ron, ponownie stażysta w programie szkoleniowym dla Aurorów, sam zaliczający wszystkie swoje egzaminy, stał przy ołtarzu, ubrany w eleganckie szaty. Obok niego stał jego drużba – Harry.
Mia, Ginny i Astoria szły przed Daphne, która z radością spotkała swojego narzeczonego przed ołtarzem. W ten sposób kolejna para przyjaciół związała się ze sobą na dobre i na złe.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
1 stycznia 2000
Wataha powitała Nowy Rok i nowe tysiąclecie w klinice świętego Munga, do której trafiła Tonks tuż po tym, jak odeszły jej wody. Kobieta stanowczo nie zgodziła się, aby jej drugie dziecko zostało odebrane przez Narcyzę i Andromedę, wobec czego została zapędzona do szpitala przez Mię i Ginny, obie ciężarne i obie narzekające na ciążowe bóle całego ciała.
Hope Hermiona Lupin przyszła na świat z główką pełną włosków koloru piasku, które takie zostały na stałe.
Remus, trzymający córkę w ramionach, z Teddym przycupniętym na jego kolanie, stwierdził, że jego życie było warte dotarcia do tego momentu. Pogodził się z atakiem Greybacka, trzydziestoma pięcioma latami cierpienia na lykantropię, ponad czterystoma przeżytymi pełniami księżyca i dwiema wojnami. Każda blizna na jego ciele i życiu była warta, jeśli prowadziła do tej chwili.
Syriusz i Narcyza pokłócili się przed pokojem Tonks o to, które z nich – ojciec chrzestny czy matka chrzestna – jako pierwsze weźmie noworodka na ręce. Oczywiście, ich dyskusja nie miała sensu, bo Remus podał swoją córkę Mii, która uśmiechnęła się z zadowoleniem.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
15 kwietnia 2000
W przeciwieństwie do Dory, kiedy Ginny odeszły wody, dziewczyna znajdowała się z innymi czarownicami w Muszelce i nie miała możliwości, żeby dotrzeć do szpitala – Sieć Fiuu znajdowała się w remoncie. Gdy tylko rozpoczęła się akcja porodowa, po całej Wielkiej Brytanii zostały rozesłane Patronusy i niedługo później u Fleur i Billa zjawiła się cała rodzina Weasley'ów oraz Wataha.
Tilly miała pod opieką Teddy'ego, Victoire i Hope, natomiast Zgredek czekał z niecierpliwością na narodziny pierwszego Pottera od dziewiętnastu lat.
Kiedy pojawiły się komplikacje, Molly wyrzuciła z pokoju rodzącej wszystkich poza Harrym. Duża rodzina rozsiadła się w ogrodzie i każdy mocno zaciskał dłonie, czekając na rozwiązanie.
- To chłopiec! – Krzyknął Harry, wychodząc do swojej rodziny i przyjaciół, aby obwieścić narodziny swojego pierworodnego. – Hermiono, Ron!
Nikogo nie zdziwiło, że Harry wybrał dwójkę swoich najlepszych przyjaciół na rodziców chrzestnych swojego syna i pozwolił im jako pierwszym zobaczyć dziecko. Tuż za nimi podążyli Syriusz i Artur, dwaj mężczyźni, którzy zastępowali chłopakowi ojca.
Drżąca Mia stała na samym końcu kolejki. Dziecko najpierw trafiło w ramiona Molly, następnie do Artura i Rona, który przekazał chłopca Syriuszowi. Mężczyzna uśmiechnął się na widok rozwianych włosów, czarnych z czerwonym odcieniem, charakterystycznym dla Weasley'ów.
- James Syriusz Potter – ogłosił z dumą Harry, a Syriusz musiał szybko zamrugać powiekami, żeby powstrzymać napływające łzy. Podał chłopca Mii.
Dolna warga dziewczyny zadrżała. W przeciwieństwie do swojego męża, Mia nie zrobiła nic, aby powstrzymać łzy, który swobodnie spływały po jej policzkach, kiedy patrzyła na swojego chrześniaka. Musnęła palcami czarną czuprynę noworodka, zastanawiając się, czy jej serce właśnie się łamie na nowo, czy może zostało całkowicie uleczone.
Ucałowała łagodnie czoło chłopca.
- Cześć, Jamie.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
12 lipca 2000
Lato było wyjątkowo pracowite.
Najpierw uczestniczyli w drugiej rocznicy zakończenia wojny. Następnie w ceremonii zaślubin i weselu Neville'a i Hannah, które odbyło się w niewielkim kościele na obrzeżach Doliny Godryka. Niedługo po nich związali się ze sobą Teo i Luna – o ich bardzo tradycyjnej ceremonii w Zakazanym Lesie nie wiedziała nawet Minerwa. Mia i Syriusz byli tak zmęczeni po tych wszystkich wydarzeniach, że nie mieli siły świętować pierwszej rocznicy swojego ślubu.
Po długo wyczekiwanym meczu Quidditcha, Remus, Syriusz i Harry wrócili do domu i znaleźli Mię leżącą w łóżku ze śpiącym Teddym. Jego włosy przybrały kolor identyczny z włosami jego siostry. Na wydatnym brzuchu Mii podpierał się gaworzący Jamie.
- Chyba zostaliście zastąpieni – powiedział Syriusz do Remusa i Harry'ego z zadowolonym uśmieszkiem.
Mia spojrzała na swoich chłopców i zachichotała. Wolną ręką bawiła się lokami Teddy'ego.
- Dajcie mi jeszcze tydzień, a do mojego kompletu dołączy miniaturowy Syriusz. Będę miała młodsze, słodsze i ładniejsze wersje was wszystkich. Zacznę wtedy od nowa.
Jej miniaturowy Syriusz zaskoczył ich wszystkich, przychodząc na świat później, tego samego dnia. Miał identyczne czarne włosy i szare oczy, jak jego ojciec. Mimo szybkiego porodu, zarówno Mia, jak i Syriusz byli wyczerpani i w nocy leżeli w łóżku, tuląc między sobą swojego nowonarodzonego syna.
- Leo – zasugerował Syriusz. – Albo Rigel.
Mia potrząsnęła głową.
- Regulus. Regulus Charlus Black.
Syriusz zamknął oczy i westchnął, czując, jak jednocześnie zamyka się wyjątkowo bolesna rana w jego duszy. Pocałował żonę z wdzięcznością w czoło.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
20 sierpnia 2000
- To jakiś horror – mruknął Ron do Harry'ego, patrząc, jak Astoria została poślubiona Draconowi w świeżo wybudowanym majątku w Wiltshire.
Mimo tego, że rezydencja była mniejsza, niż oryginalny Dwór Malfoy'ów, miała zdecydowanie więcej pomieszczeń niż Dwór Potterów oraz dwukrotnie większą salę balową. Nowy dom Draco zdecydował się postawić w odległości kilku kilometrów od Domu Dziecka imienia Rodu Malfoy'ów. Dzięki temu, razem z Narcyzą i Astorią, które zarządzały sierocińcem, mógł mieć budynek przez cały czas pod nadzorem, jednocześnie zachowując nieco życia prywatnego.
Astoria miała na sobie suknię, która wyglądała, jakby była uszyta wyłącznie z diamentów i szmaragdów. Wdzięcznie przepłynęła po czerwonym dywanie i stanęła obok Dracona. Towarzyszyły jej Daphne i Mia, obie ubrane w zielone szaty. Za Draconem stali Syriusz i Teo. Black wyglądał, jakby chciał jak najszybciej uwolnić się od szat w znienawidzonym przez siebie kolorze. Nie narzekał jednak głośno, ponieważ uświadomiono mu, że ma dawać dobry przykład Teddy'emu, który stał u jego stóp. Włosy chłopca tego dnia przybrały kolor platyny, co sprawiło, że Narcyza rozszlochała się gwałtownie, w końcu dostrzegając, że w niedługim czasie może spodziewać się wnuków.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
28 lipca 2002
Kiedy Scorpius Hyperion Malfoy przyszedł na świat drugiego września 2001 roku, Draco przegrał z Mią zakład o pięćdziesiąt Galeonów. Zadowolona Mia już wcześniej założyła się ze Ślizgonem, że jego dziecko będzie dorastać otoczone potomkami Potterów i Weasley'ów.
Na szczęście, Astoria zaszła w ciążę kilka miesięcy przed Daphne i Ginny, więc narodziny „Złotych Dzieci" – jak wszystkie gazety poza Prorokiem Codziennym zaczęły nazywać potomków Mii, Harry'ego i Rona – nie przyćmiły pojawienia się na świecie dziedzica rodu Malfoy'ów.
- Tak tylko mówię…
- Dałaś swojemu synowi na imię Regulus – przerwał jej Harry i Mia skrzywiła się z niechęcią. – Nie miałaś żadnego problemu, kiedy Malfoy nazwał swojego dzieciaka Scorpius.
Mia prychnęła.
- Odczep się od mojego chrześniaka.
Zza rogu najpierw wynurzyła się głowa pełna ciemnych włosów o miedzianym połysku, a za nią kolejna, która natychmiast przybrała miodowy odcień włosów Mii.
- Mówisz o nas, ciociu Mio? – Zapytał czteroletni Teddy, trzymając dłoń małego Jamesa.
Mia uśmiechnęła się do chłopców.
- Nie, właściwie mówiłam o Scorpiusie.
- Mam braciszka! – Wrzasnął James. – Ciociu Miono, widziałaś mojego braciszka?
- Widziałam, kochanie – dziewczyna przyklękła i objęła chrześniaka. – Wygląda jak tatuś, prawda?
- Ma oczy tatusia. Oczy babci Lily.
Mia skinęła i pocałowała chłopca w czubek głowy.
- Jaki jesteś mądry!
- Ma na imię Albus Severus!
Harry uśmiechnął się do syna, kiedy Mia skrzywiła się na ten dźwięk.
- Kiedyś ci przejdzie.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
3 maja 2007
- Wszystko w porządku, kotku? – Zapytał Syriusz i sięgnął dłonią do jej czoła. – Pozieleniałaś na twarzy.
- Jestem trochę zmęczona ostatnią pełnią księżyca – odpowiedziała, nie będąc jeszcze gotową, aby przyznać Syriuszowi, że znowu była w ciąży. Rozejrzała się i zauważyła, że wokół nie ma żadnych dzieci. – Gdzie są dzieciaki?
To była pierwsza rocznica zakończenia wojny, w której nie uczestniczyli, ponieważ wypadała dokładnie w noc pełni księżyca. Zamiast zebrać się na błoniach Hogwartu, Wataha spędziła noc w Sanktuarium Lupinów, a ich rodziny urządziły sobie comiesięczną imprezę piżamową w Dworze Potterów. Ginny i Dora bezwstydnie upijały się winem, a Tilly z chęcią roztaczała opiekę nad dziećmi.
- W sadzie – odpowiedział Syriusz. – Nie martw się. Tilly i Zgredek mają na nich oko, a ja upewniłem się, że zaklęcie ochronne na rzece trzymają.
Po tym, jak Regulus prawie się utopił, a uratowała go szybka reakcja Teddy'ego i Victoire, Mia zaczęła nalegać na obwarowanie całego Dworu zaklęciami ochronnymi.
- Wybierasz się do pracy? – Zapytała, a Syriusz bezgłośnie potwierdził. – Zanim zapomnę… Nie wydaje mi się to mądre, zabierać Reggiego do sklepu.
- Ale on przecież uwielbia patrzeć, jak pracuję przy motocyklach – jęknął Black.
Mia pocałowała jego wydęte wargi.
- Wiem, kochanie, ale Reggie coraz częściej ma wypadki z niekontrolowaną magią. Rozmawialiśmy o tym. Kupiłeś mugolski sklep z częściami motocyklowymi. Większą część twoich klientów stanowią Mugole. Nie mam zamiaru powtarzać tamtej sytuacji, z którą musieli sobie radzić Ron i Daphne, kiedy Rose podpaliła przypadkowo wieszak w mugolskim centrum handlowym.
- Niech ci będzie – wymamrotał Syriusz. – Ale ty będziesz tym złym rodzicem i powiesz mu o tym.
Mia wywróciła oczami.
- Baw się dobrze. I pamiętaj, że moja zmiana w klinice w przyszły wtorek się zmieniła. A w środę jest spotkanie Wizengamotu i… - Urwała, kiedy do jadalni wpłynął przez okno srebrzysty Patronus.
Sporej wielkości smok usadowił się wygodnie na najbliższym stoliku i otworzył pysk, aby przemówić głosem Dracona.
- Jeżeli możecie poświęcić mi kilka minut, chciałbym, żebyście oboje zjawili się jak najszybciej w sierocińcu.
- Nie podoba mi się ton jego głosu – Mia spojrzała na męża.
- Otworzę sklep godzinę później – mężczyzna stuknął różdżką w zaczarowany zestaw kluczy do sklepu, dzięki czemu na frontowych drzwiach pojawiła się informacja o zmienionych godzinach pracy.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
- Ciociu Hermiono! – Mały chłopiec o rudych włosach rzucił się w ramiona Mii w chwili, kiedy wyszła ona wraz z Syriuszem z kominka w sierocińcu.
Mia uściskała chłopca i ucałowała w czoło.
- Hugo, gdzie jest wujek Draco?
- Na górze, z ciocią Tori – odpowiedział. – Była splozja.
- Eksplozja? – Mia otworzyła szeroko oczy, zastanawiając się, dlaczego w głosie kuzyna nie było więcej zaniepokojenia. Jako Uzdrowicielka oczekiwała, że zostanie wezwana w przypadku jakichkolwiek wypadków w sierocińcu, jak to zdarzało się do tej pory.
- Wszystko w porządku, Daphne? – Zapytał Syriusz, kiedy matka Hugona podeszła do nich i odebrała syna z ramion Mii. Za nią stali pięcioletni Rose i Scorpius.
Daphne skinęła głową.
- Jedna z dziewczynek spowodowała wypadek. Mieliśmy gości umówionych na kolejne wizyty z niektórymi dziećmi i… Nikt nie zdecydował się z nią spotkać po raz drugi. Zrobiło jej się przykro, potem inny chłopiec był dla niej niemiły i dziewczynka roztrzaskała część okien w budynku. Nigdy nie widziałam czegoś takiego.
- Na Merlina – krzyknęła cicho Mia. – Nikomu nic się nie stało?
- Nikt nie został ranny, ale część dzieci się przestraszyła – odpowiedziała Daphne. – Tori i Draco teraz są z nią. Możecie iść od razu na górę.
Syriusz i Mia na moment zamarli ze zdziwienia, słysząc słowa blondynki, ale skierowali się posłusznie ku schodom. Za nimi ruszył przestraszony Scorpius.
- Wujku Syriuszu? Ona nie będzie miała kłopotów, prawda?
- Oczywiście, że nie, Scorp – odpowiedział Black swojemu chrześniakowi i poklepał go pokrzepiająco po głowie. – Małe czarownice nie są zsyłane do Azkabanu.
- Ale jeśli by tam trafiła, to ją wykradniesz, tak? – Dopytywał chłopiec, tuląc do siebie pluszowego smoka.
Syriusz odpowiedział uśmiechem, skinął głową i podążył schodami za Mią.
Draco czekał na nich przed swoim gabinetem.
- Cieszę się, że mogliście się u nas zjawić.
- Co się dzieje? – Zapytała Mia. – Daphne powiedziała, że mała dziewczynka miała problem z niekontrolowanym wybuchem magii i roztrzaskała okna.
- Byłem w domu, przygotowując się do przyszłotygodniowego spotkania, kiedy Tori przysłała mi Patronusa – odpowiedział Draco. – Ta mała to diablątko. Jest w tym samym wieku, co Scorp, Rose i Albus.
Syriusz otworzył szeroko oczy.
- I wysadziła w powietrze wszystkie okna? Niezły kawałek niekontrolowanej magii. Kim ona jest?
- Po prostu kolejne osierocone dziecko. Trafiła tu kilka tygodni temu i nie odzywała się do nikogo poza mną i Scorpiusem. Najwyraźniej jej ojciec miał jasne włosy. Z informacji, które udało się uzyskać Potterowi od Mugoli wynika, że jej ojcem prawdopodobnie był jakiś francuski czarodziej pół-krwi. Jej matka była Mugolką. Jakieś trzy lata temu zginęli w wypadku łodzi. Kiedy doszło do wypadku, mała była z kuzynką swojej matki. Trafiła do mugolskiego sierocińca, gdy zaczęła wykazywać oznaki magii, a jej rodzina myślała, że dzieciak zwariował. Przez kilka lat była przerzucana między ośrodkami w mugolskim systemie, aż na jej ślad wpadli Aurorzy. Weasley ją tu sprowadził.
- Biedactwo – Mia przycisnęła dłoń do piersi. – Co my możemy zrobić? Jest ranna? Wymaga pomocy Uzdrowicielki?
Draco potrząsnął przecząco głową i otworzył drzwi do biura.
- Nie… Po prostu pomyślałem o was…
Astoria uśmiechnęła się do Mii i Syriusza, a następnie zwróciła się do małej dziewczynki, która głowę kryła w ramionach.
- Skarbie, chciałabym, żebyś poznała naszych przyjaciół. Pana i panią Black. Są kuzynostwem Dracona.
Mia uklękła przed dzieckiem, a Syriusz stanął tuż za nią. Kiedy dziewczynka uniosła głowę, Mia musiała powstrzymać cisnący się na wargi okrzyk – patrzyła na twarz okoloną gładkimi, czarnymi włosami, w której dominowały ostre, szare oczy.
- Miło mi cię poznać.
Dziewczynka zmarszczyła czoło i spojrzała na Syriusza. Mężczyzna uśmiechnął się do niej, wyszedł z gabinetu, aby po chwili wrócić w postaci Łapy. Wywiesił jęzor z pyska w psim uśmiechu.
- Piesek! – Dziewczynka zapiszczała z zachwytem i z jej twarzy momentalnie ulotnił się smutek. Jak większość dzieci, uwiesiła się na szyi Łapy i zachichotała, kiedy polizał jej policzek.
Mia podniosła się i spojrzała na Malfoy'ów.
- Domyślam się, że chcecie coś zaproponować?
- Pasowałaby do małego Regulusa – szepnęła Astoria. – Dobrze by jej zrobiło, gdyby nie wyróżniała się za bardzo.
Draco rzucił Mii swój przekorny uśmieszek.
- Nikt nie zna się lepiej na magicznej adopcji od ciebie, Granger.
- Black – poprawiła go automatycznie.
- Potter – przekomarzał się z nią.
- Jak ona ma na imię? – Zapytała ze zniecierpliwieniem Mia.
Astoria uśmiechnęła się z zadowoleniem.
- To jest właśnie najlepsze. Uważam, że działa tutaj przeznaczenie.
Mia westchnęła przez zaciśnięte wargi.
- Ja i przeznaczenie czasami się lubimy, a czasami potężnie za sobą nie przepadamy.
- Carina – Draco zwrócił się do dziewczynki. – Nie chciałabyś zabrać psa na spacer i zobaczyć, czy potrafi aportować? Na pewno Scorpius się do ciebie przyłączy.
Dziewczynka skinęła głową, rozpromieniona. Lekko złapała za ucho Łapy i pociągnęła go za sobą.
- Carina? – Zapytała Mia, patrząc na nich ze zdumieniem.
- Tak, jak nazwa gwiazdozbioru – dopowiedział Draco wszystkowiedzącym tonem.
- Nie tylko – Mia roześmiała się, widząc zbieg okoliczności. Rzeczywiście, przeznaczenie mogło maczać w tym palce. – W gwiazdozbiorze Carina znajduje się gwiazda Kanopus. To druga pod względem jasności gwiazda na niebie.
- A która jest pierwsza? – Zapytała Astoria.
Mia i Draco wymienili uśmiechy.
- Syriusz.
wWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWwWw
10 czerwca 2007
- To wyjątkowy naszyjnik – powiedziała Mia, podając biżuterię Regulusowi, który z zainteresowaniem przyjrzał się obu stronom zawieszki. Na jednej wygrawerowany był herb Potterów, zaś na drugiej herb Blacków. – Draco dał mi go w dniu mojego ślubu w twoim ojcem.
Siedmiolatek skinął głową z powagą. Był skoncentrowany na słowach, które jego rodzice wbili mu do głowy i teraz miał je powtórzyć Carinie. Natychmiast ją polubił i zaczął ciągnąć ją za włosy tak, jak ciągnął Hope. Tak, jak raz próbował pociągnąć Lily, ale Ginny mu powiedziała, że jeżeli to nie siostrę tak traktował, wszyscy będą uważać, że chce taką dziewczynę pocałować.
Z Cariną było inaczej.
Mieszkała z nimi kilka tygodni. Codziennie wieczorem Tilly okrywała ją kołdrą w sypialni, którą jako dziecko zajmowała Mia. Ona jednak każdej nocy uciekała ze swojego łóżka i wślizgiwała się do sypialni Regulusa, gdzie znajdowała spokój na całą noc. Kiedy Teddy, Hope, Jamie i Albus nocowali w Dworze Potterów, dorośli znaleźli wszystkie dzieci śpiące w jednym łóżku, zwinięte w obronnych pozycjach wokół Cariny.
To po tamtej nocy Syriusz i Mia porozmawiali z Regulusem i powiedzieli mu o swoich planach adoptowania dziewczynki.
Regulus podszedł do Cariny. Próbował wyglądać poważnie, ale jego podobieństwo do Syriusza rujnowało to wrażenie w odczuciu Mii. Zawiesił łańcuszek z zawieszką wokół szyi Cariny.
- Nasza odwaga i nasz talent na zawsze pozostaną czyste. Jesteś moją siostrą i to czyni cię członkiem Rodu Blacków.
