Siedziałam cicho i patrzyłam to na Pożogę a to na krzaki, w których Wojna zniknął mi z oczu. Zaczęłam cicho nucić piosenkę i nawet nie doszłam do refrenu a Jeździec pojawił się ponownie. Zobaczyłam, że w ręce niósł kij z nabitymi dwoma rybami. Podszedł z nimi do mnie i gdy mi je dawał powiedział:

„Upiecz je nad ogniskiem. Mam nadzieję, że to tymczasowo Ci wystarczy."

Wzięłam od Wojny kijek i przybliżyłam go do ogniska.

„Ty nie musisz jeść?" spytałam go.

„Nie." odpowiedział mi „Spać też nie muszę." dodał zanim zdążyłam go o to spytać.

„No tak... W końcu jesteś Jeźdźcem Apokalipsy. To byłoby dziwne gdybyś musiał jeść i spać."

„Dokładnie." potwierdził mój wybawiciel „Ale to, że nie muszę nie oznacza, że nie mogę. Ale nie zmienia to nic."

„Rozumiem..." odpowiedziałam mu i wyciągnęłam rybę z ognia „Chcesz może trochę?" spytałam go pokazując mu rybę.

„Nie." odmówił mi z lekkim uśmiechem.

Nigdy w życiu nawet nie byłam na biwaku ale w tym momencie te ryby upieczone nad ogniskiem były dla mnie nieziemskim jedzeniem. Nie czułam takiej satysfakcji nawet jak jadłam w domu czy w knajpkach moje ulubione dania. Przez głowę przeleciała myśl czy na pewno nadal przebywamy na Ziemi ale potem zdałam sobie sprawę, że od rana nic kompletnie nie jadłam. Wojna w milczeniu patykiem grzebał w ognisku. Kiedy zjadłam ryby postanowiłam w końcu wstać i rozprostować trochę nogi. Odsunęłam koc i powoli z lekkim bólem wstałam. Kiedy stanęłam, zauważyłam, że płaszcz który mi dał Wojna sięgał mi zaledwie za tyłek. Pod nim została mi tylko sama bielizna, która w tym momencie była bardzo ubrudzona kurzem i krwią. Ze względu na długość płaszcza, po nogach od razu przeszedł mi chłód. Wzdrygnęłam się lekko na co Wojna zareagował:

„Nie udało mi się znaleźć nic innego."

„To nic..." odpowiedziałam mu i spróbowałam wydłużyć sobie płaszcz.

„Zimno Ci?" Wojna patrzył na moje próby.

„Nie, ale głupio się czuję." wyrzuciłam z siebie bezmyślnie.

„Głupio?" Wojna spytał mnie zdziwiony.

„Nie lubię pokazywać swoich nóg." odpowiedziałam mu, przestałam się szarpać z płaszczem i westchnęłam zrezygnowana.

„Ale dlaczego?"

„Jak to dlaczego?" spytałam go „Nie widzisz jakie są grube i brzydkie? W dodatku to nie stosowne tak paradować przed mężczyzną." ostatnie zdanie zakończyłam wielkim rumieńcem.

„Przesadzasz." odpowiedział mi Jeździec niewzruszony i dodał „Uważam, że Twoim nogom nic nie brakuje. A jeśli chodzi o te... jak to określiłaś? A, paradowanie. To jak Cię opatrywałem to widziałem całe Twoje ciało więc nie masz się czym przejmować."

„Całe ciało?" spytałam zaskoczona i zawstydzona chwyciłam za koc i owinęłam go sobie wokół bioder.

„Tak. Całe." powtórzył bez uczuć Wojna „Miałaś bardzo wiele ran i musiałem je wszystkie opatrzyć."

W milczeniu opadłam na ziemię płonąc ze wstydu. Aż się zdziwiłam, że trawa pode mną się nie spaliła, tak bardzo czułam się zawstydzona. Mój wybawiciel w końcu przestał grzebać w ognisku i zaczął patrzyć na mnie tak długo aż nie podniosłam na niego wzroku.

„Wy ludzie jesteście dziwni." powiedział do mnie „Chodzicie po plażach niemal nadzy a wstydzicie się kiedy ktoś zobaczy wasze ciało."

„Ja nie chodzę prawie nago na plaży." odpowiedziałam mu „W ogóle już dawno nie byłam na plaży..."

„Z powodu nóg?"

„Też..."

Wojna spojrzał na mnie wyczekująco. Nabrałam głośno powietrza i kontynuowałam:

„To się nazywa kompleksy. Na świecie jest tyle pięknych kobiet i czuję się przy nich jak goryl."

„Uważam, że też jesteś piękna." przerwał mi Jeździec ale tak nagle jak mi przerwał, tak samo nagle zamilknął i dłonią zachęcił mnie do kontynuacji.

„W dodatku my ludzie mamy coś takiego jak przyzwoitość." kontynuowałam lekko się uśmiechając na słowa, które od niego usłyszałam „Nie pokazujemy swojego ciała komuś z kim nie jesteśmy w jakieś relacji."

„W jakieś relacji?"

„Tak. Wiesz..." zaczęłam znowu się rumienić „Miłosnej albo... Seksualnej."

„Strasznie to skomplikowanie brzmi." odpowiedział mi Wojna, położył się na trawie i spojrzał w niebo.

„Wy nie tworzycie relacji?"

„Aktualnie z Nefilim zostaliśmy tylko my, Jeźdźcy, więc nie bardzo mamy możliwości tworzyć relacji. A przynajmniej nie takich relacji o jakich mówisz."

„Czemu zostało was tylko czterech?"

Wojna jednak milczał i patrzył dalej w niebo. Czekałam przez dłuższą chwilę na jego odpowiedź ale zorientowałam się, że nie chciał o tym rozmawiać. Położyłam się podobnie jak on na plecach i popatrzyłam w te samo niebo co on. Milczeliśmy do momentu aż w końcu zdałam sobie sprawę z jednej rzeczy:

„Co teraz ze mną zrobisz?" spytałam go nie odrywając wzroku od nieba.

„Nie możesz wrócić do domu jeśli o to Ci chodzi." odpowiedział mi beznamiętnie.

„Tak myślałam..." powiedziałam cicho.

„Jak tylko wstanie Słońce to zabieram Cię stąd."

„Dokąd?"

„Jeszcze nie wiem ale lepiej żebyś nie była za długo w jednym miejscu."

„To jeśli mam już nigdy nie wrócić do domu to może mogłabym chociaż na chwilę tam wpaść by zabrać kilka rzeczy?"

„To niemożliwe."

„Ale..." zaczęłam ale Wojna mi przerwał.

„Oni tylko czekają na to aż tam się pojawisz."

„Oni? Kim są Oni? I dlaczego chcą mnie zabić?"

„Dobre pytanie. Też się nad nim zastanawiam."

„Wojna..." zaczęłam go prosić błagalnym głosem „Nie mogę do końca życia biegać w za krótkim płaszczu i kocu zwłaszcza jeśli będę musiała często zmieniać miejsce zamieszkania."

„Coś wymyślę." Wojna krótko urwał temat „Zdrzemnij się jeszcze zanim dzień się zacznie. Czeka nas długa podróż. „

Posłusznie obróciłam się na bok plecami do niego i zamknęłam oczy próbując zasnąć. Sen jednak nie przychodził w ogóle. Udawałam jednak, że zasnęłam by się przekonać czy Wojna w ogóle się poruszy. Minął dosyć kawałek czasu kiedy usłyszałam ruch za moimi plecami. Odczekałam chwilę, obróciłam się na drugi bok i zobaczyłam jak Wojna stał przy Pożodze. Zaczęłam się na niego gapić jak zaczarowana gdy mój wybawiciel nagle się do mnie obrócił i mnie przyłapał. Jeździec powoli podszedł do mnie, kucnął przy mnie i spytał:

„Coś Ci dolega?"

„Nie." odpowiedziałam mu „Po prostu nie umiem spać. Nie jestem przyzwyczajona do spania na dworze."

„Będziesz musiała się przyzwyczaić." stwierdził i wstał „Tutaj niedaleko jest staw. Jak chcesz to możesz iść się przemyć czy zrobić coś co ludzie robią."

Słysząc wiadomość o wodzie i możliwości kąpieli usiadłam i zaczęłam się cieszyć ale po chwili spojrzałam na siebie i zdałam sobie sprawę z tego, że nie mam nic na przebranie.

„Będę musiała sobie darować." odpowiedziałam Wojnie.

„Nie masz ochoty?"

„Mam ale chciałabym siebie umyć oraz ten płaszcz przede wszystkim uprać. Niesamowicie śmierdzi."

„Jak go dasz blisko ogniska to bardzo możliwe, że zdąży jeszcze wyschnąć do rana. Natomiast sama siedząc przy ognisku nie powinnaś zmarznąć."

„To wiem ale nie chcę przy Tobie siedzieć w stroju Ewy."

„Kompleksy i relacje?" Wojna uśmiechnął się do mnie ironicznie.

„Dokładnie tak." odpowiedziałam mu i podkuliłam nogi.

„Jak tam chcesz." Nefilim wstał i skierował się w stronę lasku.

„A Ty gdzie idziesz?"

„Muszę przygotować wodę pitną dla Ciebie." odpowiedział mi nie zatrzymując się „Wezmę ze sobą Pożogę. Nie potrzebuje wody do życia ale trochę ją odświeży." Wojna doszedł do Pożogi, chwycił jego lejce i poprowadził ją za sobą.

„Daleko będziesz?" rzuciłam jeszcze ostatnie pytanie.

„Kawałek za tymi drzewami." odpowiedział mi i wszedł w lasek.

Jak tylko zostałam sama poczułam jak strach zaczyna we mnie rosnąć niesamowicie. Wstałam więc i poszłam na miejsce gdzie Wojna wchodził w lasek. Przez chwilę stałam i obserwowałam drzewa mając nadzieję, że zaraz go zobaczę. Kiedy go jednak nie dostrzegałam, sama weszłam między drzewa. Zauważyłam, że Jeździec faktycznie miał rację z bliskością stawu. Przeszłam zaledwie kilka kroków i już widziałam jak gwiazdy odbijały się w tafli wody. Wyszłam z lasku nad staw i rozejrzałam się. Niedaleko zobaczyłam Pożogę, która piła wodę ale nigdzie nie widziałam Wojny. Kiedy chciałam podejść do Pożogi, poczułam jak coś mnie poderwało z ziemi i po chwili wylądowałam w wodzie. Wypłynęłam od razu na powierzchnię i na brzegu zobaczyłam zadowolonego Jeźdźca.

„Czemu to zrobiłeś?!" krzyknęłam do niego i podpłynęłam do brzegu.

„Byś nie miała już wymówek." Wojna odpowiedział mi z satysfakcją w głosie „Poczekać na Ciebie czy sama trafisz z powrotem?"

Stałam w wodzie i myślałam o tym, że woda jest tak przyjemnie mokra. Zaczęłam się zastanawiać czy mam kazać Wojnie czekać czy kazać mu pójść. Po dłuższym przemyśleniu stwierdziłam, że wolę by jednak został.

„Zostań." odpowiedziałam mu i po chwili dodałam „Proszę."

„Nie ma sprawy."

Wojna położył się pod jednym z drzew i znowu spojrzał na gwiazdy. Ja ściągnęłam z siebie płaszcz i koc, który miałam owinięty wokół bioder. Zmoczyłam je kilka razy i przestały strasznie śmierdzieć. Następnie sama zanurzyłam się w wodzie. Włosy, które miałam do tej pory związane w kucyk rozplątałam i ponownie się zanurzyłam w wodzie. Postanowiłam nie prać swojej jedynej bielizny. Gdy poczułam się odświeżona, wyszłam na brzeg mając na ramieniu przewieszony płaszcz i koc.

„No i nie było tak źle, prawda?" Wojna pojawił się obok mnie z Pożogą jakby znikąd.

Lekko podskoczyłam ale nic mu nie odpowiedziałam. Przeszliśmy przez lasek i znowu byliśmy w naszym obozowisku. Wojna ustawił mi kilka patyków bym mogła powiesić płaszcz i koc jak najbliżej ognia. Następnie sama usiadłam po turecku bardzo blisko ogniska. Jeździec natomiast usiadł tym razem bardzo blisko mnie. Popatrzyłam na niego kątem oka i poczułam jak od niego bije ciepło. Spojrzałam na jego duże dłonie, szeroki tors i zastanowiłam się jak byłoby mi ciepło gdyby mnie posadził między swoje nogi i przytulił. Na samą myśl o przytuleniu się do Wojny poczułam przyjemne ciepło między nogami. Zmieniłam pozycję i zacisnęłam mocno uda rumieniąc się na twarzy. Nie uszło to uwadze Wojny.

„Czemu się tak rumienisz?" spytał mnie spoglądając na mnie.

„Ja?" udawałam zaskoczoną „Przecież ja się nie rumienię." skłamałam.

„Jasne..." Wojna udał, że mi wierzy i ręką musnął mnie gdy ją kładł obok siebie by się podeprzeć.

Na dotyk jego zbroi podskoczyłam i wiedziałam, że tym razem się z tego nie wytłumaczę.

„Co się dzieje?" Wojna spytał mnie zdenerwowany.

„Nic..." odpowiedziałam mu i spuściłam wzrok na dół by na niego nie patrzeć.

„Rany, dziewczyno, podskoczyłaś tak jakbyś się czegoś wystraszyła!" Wojna podniósł na mnie głos ale ja dalej milczałam i nie podnosiłam wzroku.

Na moje milczenie i brak kontaktu wzrokowego Wojna w końcu chwycił moją twarz w dłonie i podniósł ją tak bym mogła spojrzeć mu w oczy. Spoglądałam w jego błyszczące oczy i czułam jak całe moje ciało zaczęło krzyczeć z pożądania. Po jego minie wywnioskowałam, że chyba doszedł do prawdy jeśli chodzi o moje zawstydzenie. Jeździec nie spuścił ze mnie wzroku i przesunął swoje dłonie z mojej twarzy na moją szyję a następnie na ramiona. Tam je zatrzymał a ja przez cały ten ruch nie potrafiłam spuścić z niego wzroku.

„Relacje seksualne was rozgrzewają do czerwoności." powiedział a ja tylko potrafiłam kiwnąć mu głową na zgodę.

Wojna spuścił swój wzrok i poczułam jak oglądał moje ciało bardzo powoli. Siedziałam nieruchomo nie wiedząc czy mogę się ruszyć czy może lepiej nie.

„Masz doświadczenie w tych sprawach?" spytał mnie i znowu popatrzył mi w oczy.

„Jakieś doświadczenie mam." odpowiedziałam mu.

„To powiedz mi co robią ludzie, którzy mają seksualne relacje?"

„Przytulają się, całują..." mówiłam mu „Uprawiają seks."

„Mhm..." Wojna zamyślił się, jedną ręką podniósł mnie i usadził mnie sobie na kolanach.

Następnie objął mnie swoimi ramionami i przytulił mnie do swojego ramienia. Tak jak myślałam, był bardzo ciepły. Wtuliłam się w niego i przymknęłam oczy. Teraz bez problemu sen przyszedł i w końcu zasnęłam.