Zjadłam w milczeniu posiłek z ryby. Wojna w tym czasie ugasił ognisko i sprawdził zapasy wody. Następnie Jeździec ponownie pomógł mi dosiąść Pożogi, usiadł za mną i koń znowu zaczął pędzić. Tym razem biegł dłużej niż ostatnio. Kiedy w końcu się zatrzymał, na dworze było już ciemno. Gwiazdy na niebie jasno świeciły a my staliśmy przed jakąś małą chatką. Z zewnątrz wyglądała tak jakby zaraz miała się rozpaść.
„Tutaj?" spytałam Wojnę z niedowierzaniem.
„Tak." odpowiedział mi mój wybawiciel i zeskoczył z Pożogi.
Zeszłam tym razem sama z konia i spojrzałam sceptycznie na chatkę. Jeździec dostrzegł moją minę i wyjaśnił:
„Ona na zewnątrz tylko tak strasznie wygląda. W środku jest dużo lepiej."
„Na pewno się nie zawali?"
„Zaufaj mi."
Wojna chwycił lejce Pożogi i skierował się w stronę chatki. Posłusznie ruszyłam za nim patrząc z coraz większym przerażeniem na domek. Mój towarzysz poprowadził mnie najpierw na tyły domu i wprowadził konia do małego pomieszczenia gospodarczego. Rzuciłam okiem na jego wnętrze i zobaczyłam, że wygląda na całkiem stabilne. Na zewnątrz jednak wciąż sprawiał takie same wrażenie jak cała nieruchomość. Następnie Wojna pokierował mnie na front domku, otworzył drzwi i zaprosił mnie ręką do środka. Weszłam niepewnie i doznałam szoku. W środku faktycznie dom wyglądał dużo lepiej. Nie widać było żadnych dziur, ściany natomiast stały stabilnie. Usłyszałam jak Jeździec zamknął za nami drzwi. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i ujrzałam, że stoję w malutkim przedpokoju. Naprzeciw mnie był pokój z dużym łóżkiem, po prawej stronie prosta kuchnia a po lewej łazienka i ubikacja.
„Mówiłem Ci, że w środku wygląda lepiej." zwrócił się do mnie mój wybawiciel zadowolony.
Odwróciłam się powoli w jego stronę i spytałam:
„Ale jak?"
„Czary." odpowiedział mi krótko i dodał „To mój tymczasowy dom."
Wojna popchnął mnie lekko w stronę do pokoju więc posłusznie tam idę. Pokój nie był bardzo duży ale było w nim jednak łóżko, biurko i duża szafa. Ściany miał pomalowane w kolorach szarości.
„To tutaj mieszkasz kiedy nie ma Cię z pozostałymi Jeźdźcami?" spytałam go.
„Dokładnie." odpowiedział mi „Nie jest duży ale dla mnie wystarczający. Ze względu na to, że kiedyś mieszkali tutaj ludzie to jest przystosowany do ich potrzeb. Dzięki czarom masz tu wszystko co potrzeba ludziom czyli prąd i wodę. Przede wszystkim tutaj nie znajdą Cię demony. Ma wokół siebie potężne zaklęcia, które sprawiają, że tylko Jeźdźcy widzą ten dom. Warunkiem Twojego bezpieczeństwa jest to, że musisz pozostać w środku."
„Dobrze. Nie będę nigdzie wychodziła." zgodziłam się na jego warunki bo i tak nie miałam innego wyjścia.
„To czuj się jak u siebie." Wojna uśmiechnął się do mnie i skierował się do wyjścia z pokoju.
„Poczekaj!" zawołałam go „A Ty gdzie będziesz wypoczywał?"
„Przecież ja nie potrzebuję wypoczynku." Jeździec zatrzymał się na progu „Zresztą nie mogę tutaj ciągle z Tobą siedzieć. Mam swoje obowiązki."
„Zostawiasz mnie tutaj samą i każesz nigdzie nie wychodzić?" spytałam go z niedowierzaniem.
„Posłuchaj…" mój towarzysz chwycił mnie za ramiona i popatrzył mi w oczy „Rano będę wychodził ale każdego wieczora będę też wracał. Wtedy będę przynosić Ci coś do jedzenia tak aby do kolejnego wieczora Ci starczyło. Już i tak wystarczająco sobie ostatnio odpuściłem swoje obowiązki."
„A co będziesz robił?"
„Tego nie mogę Ci powiedzieć. Jedyne czym będziesz musiała się martwić to czym się zająć cały dzień."
„Dobrze." zgodziłam się „Powinnam sobie z tym poradzić."
Wojna spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem i przytulił mnie mocno do siebie. Jego bliskość zadziała na mnie usypiająco. Jeździec dostrzegł moje zmęczenie więc wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Pomimo tego, że pewnie jakiś czas go tu nie było pościel pachniała jak nowa. Nawet nie zauważyłam kiedy pogrążyłam się we śnie.
