Kiedy rano się obudziłam, Wojny już nie było w domu. Na stoliku nocnym stał jednak kosz z różnymi owocami. Od razu sięgnęłam do niego i zjadłam kilka owoców bo niesamowicie burczało mi w brzuchu. Gdy się posiliłam, wstałam z łóżka i poczułam się dziwnie mokro. Popatrzyłam na swoje nogi i zobaczyłam strużkę krwi. Od razu popędziłam do łazienki i ją zmyłam. Zaczęłam się zastanawiać czy nie przesadziłam trochę z Jeźdźcem w nocy. W końcu jednak sobie przypomniałam, że po prostu dostałam okresu.
„To będzie trudno ukryć…" powiedziałam sama do siebie i zastanowiłam się w jaki sposób to ogarnąć.
Postanowiłam w końcu złożyć ręcznik i miałam nadzieję, że jakoś uda mi się przetrwać te kilka dni. Miałam też nadzieję, że Wojna z powodu wizyty swojego brata przez te kilka dni będzie się trzymał ode mnie na tyle daleko, że niczego nie zauważy. Zadecydowałam się dzisiaj nie przeciążać i przez cały dzień powoli szorowałam wszystkie szafki z domu. Gdy zrobiło się ciemno na zewnątrz, do domu wrócił mój wybawiciel.
„Hej Piękna." jak zawsze powitał mnie tymi słowami i lekko się uśmiechnął.
„Hej." odpowiedziałam mu, też się lekko uśmiechnęłam, podeszłam do niego i pocałowałam go lekko w policzek.
„Przyniosłem Ci trochę wieprzowiny." Wojna pokazał mi pakunek w ręku „I nie pytaj skąd ją mam."
„Och, naprawdę?" nie potrafiłam ukryć szczęścia, wzięłam od niego pakunek i od razu obejrzałam mięso.
Mięso wyglądało bardzo dobrze. Nie myślałam nawet o tym czy Wojna sam zabił jakąś świnię czy jakimś sposobem ją zabrał ze sklepu. Od razu zabrałam się za krojenie i smażenie tego kawałka padliny.
„Widzę, że Cię to uszczęśliwiło." Wojna uśmiechnął się szerzej do mnie, usiadł przy stole i spoglądał jak się kręcę przy blacie.
„Och, bardzo." odpowiedziałam mu krótko i skupiłam się na gotowaniu.
Wojna nie odezwał się do mnie do czasu aż nie skończyłam posiłku. Po zjedzeniu w końcu mięsa a nie ryby poczułam się tak jakbym zjadła bardzo drogie jedzenie w restauracji. Gdy zmywałam naczynia Wojna podszedł do mnie od tyłu i przytulił się do moich pleców.
„Jak Ci dzień minął?" spytał mnie.
„Dobrze." starałam się mu odpowiedzieć spokojnie ale wciąż czułam jego chłód i miałam niesamowitą ochotę go rozgrzać do czerwoności „A Tobie?"
„Jestem coraz bliżej odpowiedzi kto na Ciebie wysłał demony." odrzekł.
„To super." skończyłam zmywać , delikatnie mu się wyrwałam i stanęłam kilka kroków od niego „Wiesz: jestem dzisiaj bardzo śpiąca. Pójdę się już położyć." oświadczyłam mu i szybko wycofałam się z kuchni.
„Stój!" Wojna stanowczo się do mnie odezwał gdy tylko przekroczyłam próg i nie miałam innego wyboru jak stanąć w przedpokoju.
Wojna podszedł do mnie stanowczym krokiem i stanął naprzeciw mnie. Gdy popatrzyłam mu w oczy widziałam, że coś mu nie pasuje. Zaczął do mnie podchodzić powoli a ja się cofałam do tyłu. Niestety przedpokój był dosyć wąski i po czterech małych krokach oparłam się plecami o ścianę. Wojna położył swoją dłoń obok mojej głowy i poczułam się jak dzikie zwierze w pułapce.
„Źle się czujesz?" spytał mnie powoli Wojna.
„Nie." odpowiedziałam mu cicho „Po prostu się nie wyspałam."
Wojna przez dłuższą chwilę obserwował mnie podejrzliwie po czym odsunął się ode mnie i puścił mnie do pokoju. Szybko skierowałam się do pokoju i się położyłam oddychając z ulgą. Przekręciłam się na bok i zamknęłam oczy. Długo nie potrafiłam zasnąć ale w końcu sen przyszedł.
