Nie mija zbyt dużo czasu kiedy słyszę dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi. Wychodzę z łóżka i powoli kieruję się do przedpokoju. Gdy do niego docieram, dostrzegam Wojnę a obok niego kobietę w zbroi, z rdzawymi włosami i święcącymi oczami. Kobieta w ręku trzyma dużą znajomą mi torbę.
„Cześć." odzywa się do mnie kobieta „Jestem Furia. Siostra Wojny."
„Cześć…" odpowiadam jej ostrożnie.
Kobieta podchodzi do mnie i wręcza mi torbę. Gdy trzymam ją w ręku orientuję się, że to jest moja torba, którą rok temu sama kupiłam.
„Byłam w Twoim domu i zabrałam Ci kilka potrzebnych rzeczy." informuje mnie Furia a ja w tym momencie mam ochotę ją wyściskać.
Klękam w przedpokoju, otwieram torbę i widzę swoje ubrania, adidasy, środki czystości, perfumy, książki i podpaski.
„Och, dziękuję!" zwracam się do Furii, wstaję i rzucam jej się spontanicznie w ramiona.
Furia lekko obejmuje mnie rękami. Odsuwam się od niej gdy słyszę chrząknięcie Wojny.
„Miło mi Cię w ogóle poznać." Furia zwraca się do mnie z lekkim uśmiechem.
„Mi Ciebie też." odpowiadam jej i biorę torbę „A teraz wybaczcie ale muszę się przebrać."
Znikam w łazience i od razu przebieram się od stóp do głów i skraplam się perfumami. Gdy chcę zamknąć torbę w środku dostrzegam pewien materiał, którego dawno nie widziałam. Delikatnie go wyciągam i orientuję się, że to moja koronkowa koszula nocna. Czyżby Furia też wiedziała co łączy mnie i Wojnę? Chowam ją na dno torby, zamykam zamek i wychodzę z łazienki. Furia i Wojna siedzą razem w kuchni i rozmawiają. Gdy odkładam torbę w pokoju staję na progu kuchni i pytam:
„Mogę się przysiąść?"
„Jasne." odpowiada mi Wojna „Siadaj."
Siadam obok Wojny i patrzę przez stół na Furię. Siostra Wojny zauważa moje zainteresowanie i kieruje swój wzrok z brata na mnie.
„Od razu lepiej wyglądasz." odzywa się do mnie lekko.
„Tak myślisz?" pytam ją lekko zawstydzona „W ogóle jeszcze raz dziękuję za torbę."
„Nie ma sprawy. Domyślam się, że spędzanie tutaj czasu nie należy do ekscytujących wydarzeń."
„Czemu mi nie powiedziałaś wcześniej, że się nudzisz tutaj?" pyta mnie Wojna.
„Uratowałeś mnie przed demonami, dałeś schronienie to nie chciałam Ci marudzić, że nie mam co tutaj robić…" odpowiadam mu spuszczając wzrok.
„Ja się w ogóle dziwię, że sam już wcześniej nie byłeś u niej w domu i nie zabrałeś jej kilku rzeczy." Furia zwraca się do Wojny.
„Nie pomyślałem o tym, ok?" widzę zakłopotanie u Wojny „Mi starcza to co mam."
„Jesteś w końcu Jeźdźcem. Ludzie mają swoje potrzeby." podkreśla Furia.
„Teraz już będę pamiętać." odpowiada zrezygnowany Wojna.
„To co, może Ci pomóc w znalezieniu tego śmierdzącego demona, który wysyła swoje wojska na ludzi?"
„Jestem już bliski potrzebnej odpowiedzi."
„I co, zabijesz go?"
„Chciałbym ale Rada chce odpowiedzi."
„Czyli jak niemal zawsze."
„Rada?" przerywam im dyskusję.
„Tak." odpowiada mi Furia „Podlegamy Radzie Spopielonych. To oni nam dają zadania. To oni czuwają nad równowagą we wszechświecie. A tak w ogóle…" Furia teraz zwraca się do Wojny „Mówiłeś Radzie o tym, że ona tutaj mieszka?"
Milczenie Wojny daje wystarczającą odpowiedź. Furia głęboko wzdycha, zakłada ręce za szyje i rozkłada się bardziej na krześle.
„To tym bardziej powinieneś nas poprosić o pomoc." odpowiada mu Furia na jego milczenie.
„Dam sobie sam radę." Wojna patrzy na nią gniewnie.
„Gdybyś nas potrzebował to wiesz gdzie nas szukać." Furia wstaje z krzesła i się przeciąga „Co mam powiedzieć Śmierci i Waśni w domu?"
„Po prostu nic im nie mów." Wojna też wstaje „Dzięki Ci Siostro za pomoc."
„Nie ma sprawy." Furia lekko się uśmiecha i podchodzi do mnie „Gdybyś czegokolwiek potrzebowała to poproś Wojnę by mi dał znać a się zjawię."
„Dzięki Furio." odpowiadam jej z uśmiechem.
„Na mnie już pora. Do zobaczenia." Furia macha nam dłonią na pożegnanie i wychodzi z domku.
Wojna opada na krzesło i przez chwilę siedzimy w milczeniu nie patrząc na siebie. W końcu Wojna chwyta moją rękę swoją dłonią.
„Przepraszam, że byłem taki niedomyślny." mówi do mnie i obraca moje krzesło w swoją stronę.
„Naprawdę nie masz za co przepraszać." odpowiadam mu uśmiechając się do niego „Zrobiłeś dla mnie więcej niż jakikolwiek człowiek w całym moim życiu. Dziękuję." całuję go delikatnie w policzek.
„Obiecuję, że to już długo nie potrwa. Wkrótce będziesz mogła wrócić do swojego normalnego życia."
„Tak…" odpowiadam mu i nagle odczuwam smutek.
„Czemu spochmurniałaś?" moja zmiana nastroju nie uchodzi uwadze Wojny.
Myślę o tym, że jak wrócę do swojego życia to już więcej Wojny nie zobaczę. Skończą się namiętne noce, nie będę mogła już zobaczyć jego oczu, poczuć jego dotyku i spędzać z nim czasu. Zdaję sobie sprawę, że chyba się w nim zauroczyłam ale przecież nie mogę mu tego powiedzieć.
„Och, to nic takiego." odpowiadam mu wymijająco „Tęsknię za niektórymi aspektami mojego normalnego życia." tutaj już go kłamię.
„Już wkrótce będziesz je przeżywać ponownie." Wojna przytula mnie krótko do siebie „Jest środek nocy, powinnaś się położyć spać i wypocząć."
„Pewnie masz rację…" odpowiadam mu i wstaję z krzesła „Dołączysz do mnie?"
„Chyba dzisiaj sobie daruję." odpowiada mi z lekkim zawahaniem.
„Wiesz… domyślam się, że krew z tych okolic nie jest pociągająca ale jakbyś chociaż mnie przytulił…"
„Przytulenia nie mogę Ci odmówić ale dla Twojego zdrowia wstrzymajmy się z seksualnością do momentu aż skończysz krwawić."
„Dobrze. To chodź."
Wyciągam do Wojny rękę, którą on szybko chwyta. Kładziemy się razem w łóżku i przytulam się do jego piersi. Wojna zaczyna głaskać mnie delikatnie po włosach i zaczynam odczuwać relaks. Zamykam oczy i zapadam w sen.
