Trzy, cztery dni zamieniają się w tydzień. Kiedy zaczynam już szaleć z niepokoju i już niemal podejmuję decyzję o wyjściu z domu, Wojna wraca do domu. Jak tylko wchodzi od razu do niego podbiegam i przytulam się do niego mocno.
„Tak bardzo się o Ciebie martwiłam." mówię do niego nie puszczając go.
„Martwiłaś się o mnie?" pyta mnie Wojna i obejmuje mnie ramionami „Przepraszam, że tak długo to zajęło." Wojna odsuwa mnie delikatnie od siebie.
Patrzę mu w oczy i dostrzegam na jego twarzy kilka nowych ran. Dotykam je delikatnie palcami i niemal zaczynam płakać.
„Nie płacz." Wojna zauważa, że moje oczy się szklą „To naprawdę nic takiego."
„Daj mi się opatrzyć." odpowiadam mu i chcę od niego odejść ale Wojna mnie mocno chwyta za ramię i obraca do siebie.
„Naprawdę nic mi nie jest." podkreśla Wojna „Ciebie nikt nie nachodził?"
„Był spokój ale myślałam, że coś Ci się poważnego stało i nie wiedziałam nawet do kogo mam się z tym zwrócić."
„Jestem Jeźdźcem Apokalipsy. Parę demonów mnie nie zabije. Usiądźmy i porozmawiajmy."
Wojna mnie puszcza a ja przez chwilę patrzę na niego w milczeniu. W końcu przechodzę z nim do kuchni i siadamy przy stole.
„Udało mi się znaleźć tego, który nasłał na Ciebie demony." zaczyna Wojna „Byłem nieco zdziwiony powodem ścigania Ciebie."
„To znaczy?" pytam go.
„Ktoś przepowiedział temu demonowi, że sprowadzisz niebezpieczeństwo na jego rasę."
„Ja sprowadzę niebezpieczeństwo?" jestem zaskoczona „Jestem przecież tylko zwykłym człowiekiem."
„Mnie też to zdziwiło. Powiedz mi: nie ukrywasz czegoś przede mną?"
„Niby co takiego?"
„Nie wiem, może to, że jesteś mieszańcem albo bawisz się zaklęciami?"
„Mieszańcem? Bawić się zaklęciami?"
„Widzę po Tobie, że nie masz pojęcia o co chodzi."
„Wiesz, lubię czytać o wielu różnych paranormalnych rzeczach... Może to ma z tym związek?"
„Może…"
Wojna chwilę milczy obserwując mnie uważnie.
„Co by to nie było…" kontynuuje „To przekonałem go do tego by Ciebie nie atakował."
„Więc mogę wrócić do domu?"
„Tak."
Patrzymy na siebie w milczeniu tak jakbyśmy chcieli odwlec oczywiste. W końcu go nieśmiało pytam:
„Mogę wrócić do swojego normalnego życia dopiero od jutra?"
„Od jutra? Myślałem, że Ci zależy na czasie."
„Chciałabym…" nie wiem jak sformułować Wojnie to co chcę mu powiedzieć „Chciałabym Ci coś jeszcze pokazać i jeszcze tą ostatnią noc spędzić z Tobą."
„Oczywiście, że możemy poczekać z tym do jutra." Wojna uśmiecha się do mnie.
„To przyjdź do pokoju za dłuższą chwilę, ok?" wstaję od stołu i szybko wychodzę do pokoju.
W pokoju biorę od razu swoją torbę i wyciągam z niej swoją koronkową koszulę nocną. Szybko się w nią przebieram, skraplam się obficie perfumami, przeczesuję włosy i siadam na łóżku czekając na Wojnę. Jeździec po chwili wchodzi do pokoju i widzę, że aż staje w miejscu, gdy dostrzega w co jestem ubrana.
„Ślicznie wyglądasz." mówi Wojna, odkłada na bok swój miecz i zaczyna rozpinać swoją zbroję.
„Mam nadzieję, że wybaczysz mi tą bezpośredniość…" odpowiadam mu i obserwuję jak się rozbiera.
„Uwielbiam Twoją bezpośredniość." Wojna ściąga całą zbroję i podchodzi do mnie, kładąc się obok mnie nagi.
Od razu przyciskam wargi do jego ust i zaczynam go całować namiętnie. Wojna nie pozostaje mi dłużny i je odwzajemnia przysuwając mnie bliżej siebie. Siadam na niego okrakiem ocierając się kroczem o jego już twardy członek i całuję jego szyję i barki. Palce zatapiam w jego włosy i słyszę jego jęk kiedy przygryzam jego skórę. Wojna podnosi moją koszulę i daje swoje dłonie na moje pośladki. Przechodzi przeze mnie przyjemny dreszcz kiedy jego mechaniczna ręka dotyka mojej nagiej skóry. Kieruję swoją dłoń na dół zataczając kręgi po całym jego torsie, po brzuchu aż na krocze. Wojna odsuwa mnie lekko od siebie i zaczyna mnie całować po dekolcie kierując swoją zdrową rękę na moją łechtaczkę. Zaczyna ją uciskać aż w końcu czuję w swojej pochwie jego palce.
„Ooch Wojna..." wydaję z siebie jęk kiedy trafia na mój czuł punkt wewnątrz mnie.
Po lekkim orgazmie odsuwam jego usta od mojego dekoltu i przez chwilę patrzę mu w oczy, które płoną pożądaniem. Całuję go głęboko wpychając swój język w jego usta. Czuję przez krótką chwilę szok ze strony Wojny ale bardzo szybko odnajduje się w nowej sytuacji i dołącza swój język do mojego. Całujemy się w taki sposób przez dłuższą chwilę aż do momentu kiedy osuwam się od niego i klękam między jego nogami. Od razu biorę w rękę jego twardy penis i biorę go głęboko w usta. Wydaje z siebie jęk rozkoszy i zatapia swoje palce w moje włosy.
„Kochanie, zaraz dojdę a jeszcze Ty nie otrzymałaś wystarczającej ilości przyjemności." mówi pomiędzy jękami.
„To jest moja przyjemność." odpowiadam mu i patrząc mu oczy przesuwam językiem po całym jego członku.
Czuję jak ciało Wojny się napręża i po chwili Jeździec zalewa moje usta swoim nasieniem. Połykam jego spermę i po chwili oczyszczam jego penisa z resztek nasienia. Zadowolona z siebie kładę się obok Wojny i spoglądam na niego figlarnie. Jeździec obserwuje mnie przez chwilę w milczeniu po czym siada na mnie okrakiem przyciska mnie do łóżka swoim ciałem. Od razu podnosi moją koszulę na brzuch i palcami bada moje mokre wnętrze.
„Ta ostatnia noc jest nasza." mówi mi poruszając swoimi palcami i patrząc mi w oczy „Będziesz miała co wspominać." po czym wyciąga swoje palce i wchodzi we mnie mocno swoim penisem.
Wyginam się w łuk z rozkoszy i wydaję z siebie głośny jęk. Wojna posuwa mnie bardzo mocno. Dużo mocniej niż kiedykolwiek. Na początku odczuwam lekki ból ale potem zaczynam czuć już tylko przyjemność. Dochodzę parę razy krzycząc głośno imię Wojny. Jeździec patrzy mi w oczy ze zwycięskim uśmiechem poruszając się we mnie ciągle tym samym tempem. W końcu popycha parę razy penisa jeszcze mocniej i głębiej i spuszcza się kolejny raz we mnie powodując u mnie gigantyczny orgazm. Po wszystkim wychodzi ze mnie, kładzie się obok mnie i przytula mnie do siebie, całując mnie po włosach. W ciągu tej nocy kochamy się jeszcze trzy razy aż w końcu zasypiam zmęczona w jego ramionach.
