Budzę się późnym rankiem. Wojna siedzi obok mnie w zbroi i przegląda jakieś papiery. Przeciągam się i uśmiechając się do niego mówię:

„Dzień dobry."

„Hej." odpowiada mi Wojna „Dobrze się spało?"

„Już nie pamiętam kiedy ostatni raz tak dobrze mi się spało."

„Muszę przyznać, że ja natomiast nigdy nie przeżyłem czegoś takiego jak to dzisiejszej nocy." Wojna przybliża się do mnie i krótko mnie całuje w usta „Będę za tym niesamowicie tęsknić." dodaje lekko zasmucony.

„Ja też kochanie." odpowiadam mu, wychodzę z łóżka i się zaczynam ubierać.

Wojna przez cały czas jak się ubieram obserwuje mnie w milczeniu. Gdy już jestem ubrana zaczynam zbierać swoje rzeczy do torby.

„Pójdę przygotować Pożogę." Wojna mnie informuje wstając z łóżka „Jak będziesz gotowa to wyjdź na zewnątrz. Będę czekał." dodaje i wychodzi na zewnątrz.

Ja natomiast przez ten czas kończę pakowanie, ostatni raz rozglądam się po domu i wychodzę po raz pierwszy od kilku tygodni na dwór. Dzień jest piękny: świeci Słońce, jest ciepło, ptaki śpiewają. Od razu dostrzegam Wojnę i Pożogę. Podchodzę do nich powolnym krokiem rzucając ostatni raz spojrzenie na domek. Gdy docieram do nich głaszczę krótko Pożogę po pysku, a następnie Wojna pomaga mi na nią wsiąść.

„Gotowa?" pyta mnie wsiadając za mną na konia.

„Tak." odpowiadam i Pożoga rusza.

Najwyraźniej nie byłam aż tak daleko domu jak myślałam, ponieważ po bardzo krótkim czasie Pożoga się zatrzymuje na tyłach domu gdzie mieszkałam przed atakiem demona. Wojna zeskakuje z konia, pomaga mi zsiąść i stoimy na uboczu.

„Pa Pożoga." zwracam się do konia ostatni raz go głaszcząc „Jesteś niesamowitym koniem."

Pożoga parska sympatycznie na moje wyznanie.

Staję z torbą w rękach naprzeciw Wojny i nie wiem co powiedzieć. Przez chwilę patrzymy na siebie w milczeniu aż w końcu się odzywam:

„Dziękuję Ci jeszcze raz za wszystko."

„Nie ma sprawy." odpowiada mi Wojna „Ja przepraszam za to, że to tak długo trwało."

„Zrobiłeś wszystko co mogłeś…" milczę chwilę „Miło było Cię poznać."

„Ciebie też. Szkoda tylko, że w takich okolicznościach."

„Chyba już się więcej nie zobaczymy."

„Spotkanie jednego Jeźdźca Apokalipsy źle wróży a Ty w ostatnim czasie spotkałaś ich trzech. Kolejne nasze spotkanie może oznaczać prawdziwą Apokalipsę."

„Domyślam się. Szkoda trochę, że nie poznałam Twojego ostatniego brata."

„Śmierci? Nic straconego, uwierz mi."

„Skoro tak…" spuszczam głowę i już chcę się obrócić plecami do Wojny ale Wojna obejmuje mnie szybko swoimi rękami w talii i namiętnie całuje.

Był to jeden pocałunek ale bardzo długi. Kiedy odrywa ode mnie usta, szybko wskakuje na Pożogę i rusza krzycząc do mnie jeszcze:

„Nigdy Cię nie zapomnę!"

Po chwili już go nie widzę. Chwilę jeszcze stoję za domem i potem wchodzę do mojego ukochanego domku.