Po powrocie na swoje stare śmieci trochę się obawiałam, że nie uda mi się wrócić do poprzedniego życia. Po tym jak Wojna mnie uratował, wiele osób mnie szukało więc jak tylko się odezwałam do swoich znajomych oraz rodziny, okazało się że nawet nie straciłam pracy. Aby nikt nie drążył tematu mojego zniknięcia, opowiadałam, że nic za bardzo nie pamiętam. Zwaliłam to na wypadek samochodowy, na pobyt w nieznanym miejscu do czasu wyzdrowienia na środkach nasennych i na tajemniczym powrocie na miejsce wypadku. Ze względu na fakt, że miejsce gdzie mnie demon zaatakował wyglądało jak miejsce wypadku samochodowego to po tygodniu nikt już nie drążył tego tematu. Cieszyłam się z powrotu do domu: w końcu mogłam wychodzić, spotykać się ze znajomymi i żyć pełnią życia. Powinnam aż zachłysnąć się tym szczęściem ale tak nie było. Po całym mieszkaniu z Wojną zaczęłam cierpieć na bezsenność. Rzadko kiedy potrafiłam zasnąć przed północą. Tęskniłam też niesamowicie za Wojną. Pewnej nocy, gdy kolejny raz nie potrafiłam zasnąć postanowiłam, że popatrzę na nocne niebo i powspominam czas spędzony z Jeźdźcem. Otworzyłam więc okno i zaczęłam patrzeć na niebo. Po chwili jednak przyuważyłam jakiś ruch na ulicy. Od razu skierowałam tam wzrok próbując zobaczyć w ciemności jak najwięcej. Zbyt dużo nie zobaczyłam ale zauważyłam najistotniejszą rzecz - błyszczące oczy. Oczy, które doskonale znam. Od razu zamknęłam okno, ubrałam na siebie kurtkę i wybiegłam przed dom. Stanęłam na początku alejki prowadzącej do mojego domu i spojrzałam w krzaki gdzie przed chwilą widziałam znane mi oczy. Nic teraz nie dostrzegłam. Podeszłam więc do tych krzaków i cichym głosem rzuciłam pytanie:
„Wojna?"
Odpowiedziała mi cisza. Kiedy już miałam się wycofywać zobaczyłam ruch w krzakach i po chwili ujrzałam Wojnę. Nie mogłam uwierzyć, że to naprawdę jest on. Stałam tam bezruchu patrząc na niego zaskoczona i nie wiedziałam co powiedzieć. Wyglądał tak samo jak go zapamiętałam. Był w zbroi, z kapturem na głowie i z mieczem na plecach.
„Co Ty tutaj robisz?" pytam go gdy w końcu zaskoczenie mi mija.
„Mogę wejść?" Wojna pyta mnie kierując wzrok na mój dom „Wolałbym aby nikt z ludzi mnie nie zobaczył."
„Co?" od razu nie dochodzi do mnie jego pytanie „Ach… Tak, chodź." rozglądam się wkoło czy nikt nie patrzy i kieruję Wojnę do swojego domu.
Gdy wchodzimy i zamykam za nim drzwi patrzę na niego wyczekująco z założonymi rękami na piersi. Wojna jednak milczy więc ponawiam pytanie ale trochę inaczej:
„Nie zrozum mnie źle ale co Ty tutaj robisz?"
„Odwiedzam Cię." odpowiada mi i robi krok w moją stronę zmniejszając odstęp między nami.
„Odwiedzasz? Myślałam, że już nigdy się nie zobaczymy. A teraz oto stoisz w moim domu jakby nigdy nic i…" nie kończę bo Wojna zamyka mi usta pocałunkiem.
Od razu zarzucam mu ręce na szyję i odwzajemniam jego pocałunek. Wojna mocno mnie obejmuje i przyciska do siebie. Całujemy się przez chwilę a gdy się od siebie odsuwamy Jeździec mówi:
„Nie potrafię tego wytłumaczyć ale musiałem Cię odwiedzić. Robię to zresztą od kilku dni. Nie śledzę Cię tylko obserwuję Ciebie lub Twój cień w domu."
„Od kilku dni?" pytam zaskoczona „Nie powinieneś wracać do domu? Inni Jeźdźcy wiedzą?"
„Oczywiście, że nie wiedzą." Wojna wciąż nie wypuszcza mnie z rąk „Ja sam ledwo rozumiem swoje postępowanie a co dopiero oni?"
„Dlaczego nie przyszedłeś tylko kryjesz się w krzakach?"
„Nie chciałem wchodzić w Twoje życie. Ale dzisiaj jak podeszłaś tak blisko mnie i mnie zawołałaś, nie potrafiłem Cię zignorować. W ogóle jest środek nocy, nie powinnaś już spać?"
„Jeśli mnie obserwujesz od kilku dni to pewnie zauważyłeś, że chodzę późno spać." odsuwam się od Wojny, biorę go za rękę i kieruję go do pokoju.
Wojna posłusznie za mną idzie. W pokoju wskazuję mu miejsce na kanapie i Wojna siada na nim. Ja sama siadam obok niego, nie mogąc wciąż uwierzyć, że on tutaj jest.
„Bezsenność Cię męczy?" pyta mnie.
„Tak." odpowiadam mu „Nie codziennie ale bardzo często."
„To niedobrze."
„Wiem o tym… Nic się nie zmieniłeś od naszego ostatniego spotkania, wiesz?" zmieniam temat.
„Ty za to wypiękniałaś." Wojna udaje, że nie zauważa zmiany tematu i chwyta moją dłoń.
„Dzięki…" rumienię się na jego słowa.
„Jak Twoi bliscy zareagowali na Twój powrót?"
„Byli szczęśliwi a ja z wiadomych względów udaję, że zaszło zupełnie coś innego."
„Mądra decyzja."
„I muszę przyznać, że…" waham się przez chwilkę „Bardzo się cieszę, że Cię widzę. Co tam u Twojego rodzeństwa?"
Wojna opowiada mi po kolei o każdym swoim rodzeństwie. Kiedy kończy dochodzi druga godzina w nocy.
„Powinnaś się położyć." oznajmia Wojna „Męczę Cię historiami a przecież Ty potrzebujesz snu."
„Jakbym była śpiąca to bym Ci powiedziała. Twoje historie mi nie przeszkadzają."
„A może…" zaczyna delikatnie Wojna „Chociaż to chyba nie na miejscu…"
„Co takiego?" dopytuję go.
„Mógłbym się położyć obok Ciebie i Cię przytulić." wyrzuca z siebie szybko Wojna „W moich ramionach zawsze zasypiałaś."
„Możemy spróbować." uśmiecham się do niego, kładę się do łóżka i poklepuję miejsce obok siebie.
Wojna ściąga kaptur, kładzie się obok mnie i przyciąga mnie do swojej piersi. Wtulam się w niego i przypominam sobie te wszystkie noce w jego domku. W tym momencie czuję jak sen zaczyna przychodzić. Zanim zasypiam mówię do niego:
„Bądź przy mnie." i zasypiam.
