Budzi mnie budzik. Otwieram oczy i zauważam, że leżę sama w łóżku. Przez chwilę się zastanawiam czy wizyta Wojny mi się nie przyśniła ale gdy wyłączam budzik, na stoliku nocnym dostrzegam kawałek znanego mi, zielonkawego materiału. Biorę go do ręki i uświadamiam sobie, że jest to kawałek płaszczu, który Wojna mi dał po ataku demona, a który został u niego w domku. Zaczynam czuć ciepło w środku siebie, chowam materiał do szuflady i wstaję by wyszykować się do pracy.

Popołudniu po powrocie z pracy zastaję Wojnę w moim domu - siedzi na kanapie i czyta książkę z mojej półki. Podchodzę do niego uśmiechając się i składam krótki pocałunek na jego ustach.

„Długo czekasz?" pytam go.

„Nie bardzo." Wojna odwzajemnia mój uśmiech „Przepraszam, że się sam zaprosiłem do środka."

„Nic nie szkodzi. Zjesz coś? Będę szykować obiad."

„Nie, dzięki ale Ty się nie krępuj."

„To chodź ze mną do kuchni to pogadamy jak będę gotować."

Przenoszę się z Wojną do kuchni. Ja od razu zabieram się za obiad a Wojna siedzi przy kuchennym stole i mnie obserwuje.

„Byłeś w domu?" pytam go jakby od niechcenia.

„Nie bardzo." odpowiada mi „Dzisiaj po wyjściu od Ciebie zdecydowałem pojeździć po okolicy i tak też zrobiłem."

„A właśnie, gdzie jest Pożoga? Jej też dawno nie widziałam."

„Jest niedaleko. Niezbyt była zadowolona jak ją zostawiałem bo najwyraźniej liczyła na jakieś pieszczoty z Twojej strony."

„Zupełnie jak normalny koń."

„Normalny?"

„No Pożoga jest raczej specjalnym koniem, prawda?"

„Pochodzi od widmowych koni ale to nie oznacza, że nie jest łasa na pieszczoty. Zresztą nie dziwię się jej…" ostatnie zdanie wymawia ciszej.

„Co więc teraz zamierzasz?"

„W jakim sensie pytasz?"

„Będziesz mnie codziennie odwiedzał?"

„Póki nie mam niczego do roboty to teoretycznie mógłbym ale…" waha się przez chwilę „Nie chcę za bardzo wchodzić w Twoje życie."

„Już za późno bo już to zrobiłeś." obracam się do niego na chwilę by się do niego uśmiechnąć.

„Wierz mi, że nie zamierzałem… Kiedy wróciłaś do swojego normalnego, ludzkiego życia myślałem, że już nigdy Cię nie zobaczę. Jednak gdy wróciłem do domu byłem ciągle niespokojny. Zacząłem więc wychodzić wieczorami na przejażdżki. Kiedy pewnego dnia Pożoga sama wybrała kierunek i zauważyłem, że wybrała go dobrze to się zorientowałem, że każdego dnia przejeżdżałem coraz bliżej Twojego domu. Tego dnia jednak postanowiłem pod niego podjechać i chciałem nawet się przywitać ale zauważyłem Twoją sylwetkę w domu i jakoś tego nie zrobiłem. Od tego momentu podjeżdżałem niemal codziennie pod Twój dom i Cię obserwowałem. Nie raz widziałem jak wracasz z koleżankami śmiejąc się na cały głos. Widziałem, że nie potrafisz spać, że często chodzisz po pokoju w kółko, czasem wyglądasz przez okno zamyślona. Za każdym tym razem chciałem do Ciebie podejść ale ciągle nie potrafiłem się przełamać."

„Aż do wczoraj gdy Cię zawołałam…" odpowiadam na jego wyznanie siadając obok niego.

Wojna potwierdza moje słowa skinieniem głowy. Łapię go za rękę, przybliżam się do niego i całuję go lekko w policzek.

„Tylko tyle?" Wojna pyta mnie udając niezadowolonego.

„Reszta jak się posilę." uśmiecham się do niego i podchodzę do kuchenki by spojrzeć do garnka.

„Trzymam za słowo." Wojna odwzajemnia mój uśmiech i pyta zmieniając temat „Dlaczego wy ludzie posilacie się tak różnorodnie?"

Zaczynam więc Wojnie opowiadać o potrzebach ludzkiego organizmu jeśli chodzi o zapotrzebowanie na witaminy. Wywiązuje się między nam z tego powodu dosyć spora dyskusja, która kończy się gdy kończę jeść obiad. Przechodzimy więc do pokoju i Wojna zaczyna przeglądać moje książki.

„Dosyć sporo ich masz." oznajmia Wojna „Uczysz się z nich?"

„Raczej czytam dla rozrywki." odpowiadam mu lekko.

„I aż tyle ich masz dla rozrywki?"

„A Wy Jeźdźcy czym się zajmujecie podczas misji?"

„To zależy czy jesteśmy sami czy nie. Czasem jeździmy na misje wspólnie. Czasem tylko część z nas jedzie razem."

„To czym się zajmujesz w wolnym czasie jak jesteś na samotnej misji?"

„Zazwyczaj myślę o strategii. Zdarza mi się, że robię notatki z wiadomości, które otrzymałem albo po prostu zabijam demony."

„Nie zabijasz demonów podczas misji?"

„Zabijam ale kto powiedział, że nie można odpoczywać przy swojej pracy?"

„Ok." odpuszczam Wojnie „My ludzie a przynajmniej część z nas w wolnym czasie czyta książki."

„Skoro to Was odpręża to czemu nie?"

Uśmiecham się, podchodzę do niego i przytulam się mocno do niego. Wojna od razu mnie obejmuje ramionami i zaczyna mnie całować po włosach.

„To się nie skończy na samych pocałunkach jeśli zaraz nie przestaniesz" mówię mu.

„Na to liczę." odpowiada mi, odsuwa mnie lekko od siebie i całuje mnie głęboko w usta.

Od razu odwzajemniam jego pocałunki zawieszając ręce na jego szyi. Wojna całując mnie delikatnie mnie pcha do tyłu w stronę łóżka, na które po którymś kroku w tył padam. Jeździec ściąga z dłoni rękawicę i od razu wkłada mi swoją dłoń pod bluzkę nie przestając mnie całować. Przejeżdża palcami po moim brzuchu i zaczyna ugniatać moje piersi na zmianę. Ja swoimi palcami rozpinam pośpiesznie klamry jego pasów i po chwili mogę dotknąć jego nagiego torsu. Gdy tylko dotykam go swoimi palcami słyszę lekki jęk Wojny. Jeździec odsuwa się ode mnie i szybko się pozbywa pozostałej części zbroi. Ja w tym czasie także ściągam z siebie ubrania i po chwili czuję usta Wojny na swojej szyi, które pomalutku kierują się dół mojego ciała. Jego palce szybciej docierają do mojego krocza niż usta. Gładzi mnie tam delikatnie i po chwili wsadza do środka dwa palce i porusza nimi powoli. Wydaję z siebie jęk i zaciskam dłonie na pościeli. Jeździec przez chwilę mnie zadowala palcami po czym wyciąga je i zaczyna mnie tam całować i lizać.

„Och, Wojna, nie każ mi więcej czekać. Och, wejdź we mnie." mówię mu pomiędzy jękami.

„Co się tak śpieszysz?" pyta mnie Wojna z lekkim śmiechem odrywając usta od mojego krocza i ponownie wkładając we mnie palce „To Ci się nie podoba?"

„Podoba i to aż za bardzo" odpowiadam mu ledwo powstrzymując się od głośnego jęku.

„Chcę się Tobą nacieszyć. Tak dawno Cię nie dotykałem i strasznie za tym tęskniłem"

Wojna wciąż porusza we mnie palcami i nie mam już sił by mu się opierać. Oddaję się rozkoszy ukazując mu to głosowo. Po paru orgazmach Wojna w końcu wyciąga ze mnie palce, kładzie się delikatnie na mnie i całuje mnie w usta.

„Obróć się kochanie" mówi mi cicho po pocałunku podnosząc się ze mnie.

Posłusznie obracam się do niego plecami i Wojna sprawnie ustawia mnie tak, że się teraz wypinam w jego stronę. Po chwili czuję jak wchodzi we mnie i porusza się we mnie mocno. Rozkosz, którą zaczęłam odczuwać tuż po jego wejściu we mnie urosła bardzo wysoko w bardzo krótkim czasie. Wojna jednak posuwa mnie dalej nie zwalniając ani trochę tempa. Po pewnym czasie czuję i słyszę po jego jękach, że jest bliski spełnienia. Napieram na niego mocniej biodrami i czuję jak jego nasienie rozlewa się w moim ciele. Wojna porusza się jeszcze parę razy we mnie po czym kładzie się obok mnie przyciągając mnie do siebie. Przytulam się do niego i przez chwilę milczymy. W końcu zaczynam odczuwać sen więc biorę go za rękę i mówię:

„Jak się rano obudzę to masz być obok, jasne?"

„Jasne." odpowiada mi Wojna a ja po chwili zasypiam na jego torsie.