Gdy rano się budzę Wojna faktycznie jest obok mnie a konkretniej ja na nim leżę. Zastanawiam się jak bardzo musiał się nudzić kiedy ja spałam. Zauważam jednak w jego rękach książkę, którą wczoraj przeglądał. Najwyraźniej musiał ją zabrać w nocy z półki.

„Dzień dobry." witam się z nim przeciągając się.

„Dzień dobry Piękna." odpowiada mi Wojna odkładając książkę na bok.

„Która godzina?"

„Dopiero piąta."

„Piąta? No tak, wczoraj zasnęłam dużo przed północą." śmieję się do niego.

„To coś niesamowitego w Twoim przypadku, prawda?"

„Po prostu przy Tobie czuję się taka bezpieczna, że szybko zasypiam."

„Twoja bezsenność jest związana z poczuciem bezpieczeństwa?"

„Możliwe." wstaję z łóżka i szukam na podłodze koszuli nocnej.

„Obawiasz się ciągle czegoś?" Wojna wydaje się zatroskany.

„Wiesz, ciągle zastanawiam się nad tą przepowiednią, o której powiedział Ci tamten demon."

„Chodzi Ci konkretnie o to, że będziesz stanowić zagrożenie?"

„Dokładnie tak." w końcu znajduję koszulę nocną i ją zakładam na swoje ciało.

„Nie zawracaj sobie tym głowy. Teraz jesteś już bezpieczna. W ogóle po co Ci ta koszula?" Wojna wskazuje na mój ciuch.

„Chcę przygotować sobie kąpiel skoro mam jeszcze tyle czasu w zapasie zanim pójdę do pracy."

„Przecież mogłabyś bez niej sobie ją przygotować."

„Wojna, rozumiem że spędzamy ze sobą…" szukam właściwych słów „dość przyjemne noce ale nadal czuję krępację gdy stoję przed Tobą naga."

„Niby dlaczego? W końcu łączy nas relacja."

„To po prostu kompleksy." odpowiadam mu, krótko całuję go w usta i idę do łazienki puścić wodę.

„Przecież jesteś piękna." Wojna staje na progu łazienki opierając się o framugę.

„Dzięki ale to bardziej siedzi w mojej głowie."

„Rozumiem…" Wojna milknie na chwilę „Tak sobie myślałem, że na kilka dni wpadłbym do domu. Wiesz, żeby moje rodzeństwo się nie martwiło i nie zaczęło mnie szukać."

„Uważam to za świetny pomysł."

„Czy… Za kilka dni… Będę mógł Cię znowu odwiedzić?" słyszę lekkie wahanie w głosie Wojny.

„Oczywiście." odpowiadam mu z uśmiechem „Zawsze jesteś u mnie mile widziany."

Wojna uśmiecha się do mnie w milczeniu. Następnie wychodzi z łazienki i podnosi z kąta swój miecz, dając go sobie na plecy.

„Już idziesz?" pytam go wyglądając z łazienki.

„Tak." odpowiada mi „Ty masz mnóstwo obowiązków przed pracą a ja im szybciej ruszę do domu tym lepiej." podchodzi do mnie „Do zobaczenia za kilka dni." całuje mnie krótko w usta i wychodzi z mojego domu.

Po pracy wracam do domu razem z moimi koleżankami Jolką i Kasią. Chichoczemy co chwilę jak nastolatki gdy nagle słyszę z ust Jolki:

„Jesteś Aga dzisiaj bardzo rozpromieniona. Czyżbyś była wczoraj na randce?"

Moje myśli od razu biegną do Wojny i do namiętnej nocy. Na twarzy pojawia mi się rumieniec ale próbuję go zignorować i jakby nigdy nic odpowiadam:

„Nie byłam na żadnej randce."

„Kłamiesz!" śmieje się Kasia „To pewnie była jeszcze randka ze śniadaniem."

„Nie mam pojęcia o co wam chodzi." idę w zaparte.

„Czyli tak." podsumowuje Jolka „Jaki on jest? Wysoki, przystojny?"

„Bardzo seksowny…" wymyka mi się mimo woli z ust.

„Ooooo!" dziewczyny nie kryją zdumienia.

„Kiedy go poznamy?" pyta Jolka.

„Raczej go nie poznacie." odpowiadam im „Bardziej to przygoda niż coś poważnego."

„Przygoda?" Kasia mi nie wierzy „Chyba sama w to nie wierzysz. Twoje oczy aż się zaświeciły jak tylko o nim pomyślałaś."

„Zaświeciły?" dziewczyny tym zdaniem sprawiły, że ponownie pomyślałam o Wojnie i o jego oczach.

„Jesteśmy szczęśliwe, że Ty jesteś szczęśliwa." Kasia obejmuje mnie mocno.

Po chwili obejmuje mnie jeszcze Jolka i idziemy tak przytulone kawałek drogi. W końcu stajemy na skrzyżowaniu gdzie każda z nas idzie w inną stronę do domu.

„To do jutra!" krzyczę do nich i macham im na pożegnanie.

Gdy tylko dziewczyny znikają za rogiem zaczynam sama iść w stronę domu. Zaczynam też coraz bardziej intensywniej myśleć o Wojnie. Po części się cieszę, że dzisiaj pojechał do domu bo pewnie nie umiałabym przed nim ukryć swojego rozmarzenia. Wchodzę do domu, ściągam buty rzucając klucze na półkę, przechodzę do kuchni i nagle podskakuję ze strachu. Przy moim stole kuchennym siedzi Waśń. Tak jak za pierwszym razem jak go spotkałam paraliżuje mnie strach.

„Przepraszam, że tak bez zaproszenia wszedłem." odzywa się do mnie Waśń „Nie bój się. Nie jestem tu po to by Cię skrzywdzić." Waśń zauważa mój strach.

„To po co?" potrafię tylko tyle z siebie wydusić stojąc ciągle w miejscu.

„Trochę z Furią się o Ciebie martwiliśmy." odpowiada mi Waśń rozkładając się na krześle „Pomyślałem więc, że sprawdzę co u Ciebie."

„Aha…" tylko tyle potrafię mu odpowiedź.

Waśń popycha nogą krzesło ku mnie. Siadam na nim posłusznie i go obserwuję w milczeniu. Waśń także patrzy na mnie w milczeniu. W końcu przeciąga się i mówi:

„Demony już Ci się nie naprzykrzały?"

„Nie naprzykrzały się." odpowiadam mu i wciąż czując strach pytam „Powinnam się nadal ich obawiać?"

„Nie." krótko odpowiada mi Waśń „Wojna dobrze załatwił tą sprawę."

„To czemu pytasz?" strach zaczyna mi lekko schodzić.

„Z ciekawości." odpowiada mi beznamiętnie „Widziałem, że wróciłaś już do swojego normalnego trybu życia."

„Co masz na myśli?"

„Praca, koleżanki… Muszę też przyznać, że dosyć przytulne masz mieszkanko."

„Dzięki."

„Wojna opowiadał Ci o powodzie gonienia Cię przez demony?"

„Tak, opowiadał…"

„Więc?" mimo maski na jego twarzy widzę w jego oczach wyczekiwanie.

„Chcesz wiedzieć czy demony mają powód by się mnie bać?" pytam go z lekkim przekąsem „Jak już mówiłam Twojemu Bratu, nie mam pojęcia dlaczego akurat ja mam sprowadzić na nich niebezpieczeństwo."

„A to ciekawe."

Znowu siedzimy w milczeniu. Widzę, że Waśń nad czymś myśli. Ja natomiast rozmyślam jak się go najszybciej pozbyć z mojego domu. I w ogóle w jaki sposób oni wchodzą ot tak do mojego domu Gdy się nad tym zastanawiam Waśń odzywa się do mnie ponownie:

„Tak się zastanawiam: spędziłaś kilka tygodni z Wojną. Co o nim myślisz?"

„A czemu Ciebie interesuje co ja myślę o Twoim Bracie?"

„Nie możesz mi po prostu odpowiedzieć?"

„Nie." zaczynam czuć wściekłość „To moja prywatna sprawa." wstaję od stołu „Idę się przebrać. Poczekaj tu." mówię mu i wychodzę z kuchni.

W pokoju mam tylko parę chwil by ochłonąć. Przebieram się nieśpiesznie w domowe ubrania i przed wyjściem z pokoju biorę głęboki oddech. Czuję się już spokojniejsza chociaż nadal wolałabym aby Waśń już sobie poszedł. Jednak gdy wchodzę do kuchni zastaję go w takiej samej pozycji jak wychodziłam.

„Masz jeszcze jakieś pytania?" pytam go i zaczynam zabierać się za obiad.

„Myślałaś kiedyś by lepiej poznać innego Jeźdźca Apokalipsy?" pyta mnie lekko.

„Co?" nie wierzę, że on o to zapytał „Możesz mi wyjaśnić o co Ci chodzi?" pytam go obracając się do niego.

„Wciąż spytałem za mało jasno?" Waśń wstaje od stołu i pochodzi do mnie „Może i mi dasz szansę na bliższe poznanie się?"

Jestem tak bardzo zaskoczona , że przez chwilę stoję w miejscu z otwartymi ustami. Gdy jednak orientuję się, że przestrzeń między mną a Waśnią się zmniejszyła to odskakuję od niego i przechodzę szybkim krokiem do przedpokoju.

„Nie chcę Cię poznawać bliżej." mówię do niego stanowczo.

Waśń jednak szybko do mnie podchodzi i sobą wymusza na mnie cofanie się do tyłu. Gdy dotykam plecami ściany przedpokoju, rozglądam się na boki myśląc jak od niego uciec. Waśń jednak kładzie ręce na ścianie po obu stronach mojego ciała na wysokości piersi, uniemożliwiając mi drogę ucieczki.

„Dlaczego tak bardzo stanowczo odmawiasz?" pyta mnie patrząc mi w oczy „Myślisz, że nie mam czegoś co Wojna ma?"

„Proszę, przestań…" zaczynam odczuwać strach przed nim „Nic Ci przecież nie zrobiłam."

Waśń widząc mój strach opuszcza jedną rękę odsuwając się jednocześnie lekko ode mnie.

„Nie bój się." przemawia do mnie łagodnie „Ja po prostu…" przerywa mu trzaśnięcie drzwi.

Obracam głowę w stronę drzwi i dostrzegam Wojnę. Tym razem nawet ja na jego widok zaczynam odczuwać chłód. Waśń kieruje wzrok na niego i pyta:

„Czegoś potrzebujesz?"

„Co. Ty. Tutaj. Robisz?" Wojna wypluwa z siebie słowa przez zęby.

„Sprawdzam jak się miewa Twoja koleżanka." odpowiada lekko Waśń.

Wojna pokonuje przedpokój w dwóch krokach, chwyta brata za ramię i go odsuwa ode mnie. Waśń nawet się nie opiera. Wydaje mi się, że nawet go to bawi.

„Spokojnie Bracie." mówi do niego spokojnie „Nic jej nie zrobiłem."

„Ale chciałeś!" wykrzykuje mu Wojna w twarz.

„Wydaje Ci się." Waśń nadal spokojnie mu odpowiada „Widząc Twoją minę wnioskuję, że już wcześniej tutaj byłeś. Nawet nic nam nie wspomniałeś."

„Nie muszę się tłumaczyć nikomu z tego co robię."

„Ach, tak? A Rada Spopielonych?"

„Nie mieszaj w to Rady Spopielonych." odburkuje mu Wojna „A teraz skoro zaspokoiłeś swoją ciekawość to wynoś się."

„Nie do końca zaspokoiłem ale oczywiście wyjdę." odpowiada mu potulnie Waśń „Do zobaczenia." zwraca się do mnie, a gdy przechodzi obok mnie dłonią lekko muska mój policzek „A my się widzimy wkrótce w domu." mówi do Wojny i wychodzi.

Gdy Waśń wyszedł, Wojna od razu obrócił się w moją stronę i zmierzył mnie wzrokiem w milczeniu. Ja widząc chłód w jego oczach trochę bałam się do niego podejść. Zresztą wciąż odczuwałam strach z powodu jego brata.

„Zrobił Ci coś?" pyta mnie Wojna.

„Nie." odpowiadam mu „I raczej nie chciał zrobić." sama nie wiem czemu bronię Waśń.

„Waśń momentami jest jak duże dziecko." spojrzenie Wojny robi się cieplejsze „Lubi się bawić."

„Bawić?" pytam go zaskoczona.

„Tia…" odpowiada mi tylko tyle Wojna.

„Nie miałeś być dzisiaj w domu?"

„Byłem w domu ale gdy usłyszałem od Furii, że Waśń wybrał się do Ciebie to postanowiłem przyjechać. Wydaje mi się, że dobrze zrobiłem. Co od Ciebie chciał?"

„Teoretycznie pytał mnie o różne rzeczy: o przepowiednie i…" tutaj się zawahałam.

„I?" dopytuje mnie Wojna.

„Pytał mnie co o Tobie myślę i mówił coś o bliższym poznaniu…" ostatnie słowa wypowiadam ciszej.

„Czekaj, co?" Wojna patrzy na mnie zaskoczony.

Ja jednak spuszczam głowę i milczę. Po chwili Wojna obejmuje mnie i przytula do siebie. Nadal czuję jego chłód ale aktualnie mi to nie przeszkadza. Po chwili Wojna mnie puszcza, odsuwa się ode mnie lekko i mówi:

„Muszę wrócić do domu i z nim porozmawiać."

„Ale tylko porozmawiać?" pytam go lekko wystraszona.

„To zależy tylko od niego." odpowiada mi bez uczuć Wojna.

„Nie miej mu tych wszystkich pytań za złe." znowu zaczynam bronić Waśń „Najwyraźniej się o Ciebie martwi."

„Nie potrzebuję by się o mnie martwił. A po drugie wtrąca się w nie swoje sprawy. Dlatego też zaraz jadę do domu, żeby zdążyć go złapać zanim znowu gdzieś wyjedzie."

„Dobrze." odpowiadam mu krótko.

„A tak w ogóle… Odpowiedziałaś mu na jego pytania?"

„Jeśli chodzi o przepowiednię to powiedziałam mu mniej niż Tobie." odpowiadam mu z lekkim uśmiechem „A jeśli chodzi o resztę to odpowiedziałam mu, że to moja prywatna sprawa."

„I dobrze zrobiłaś." Wojna gładzi mnie rękawicą po policzku „Zobaczymy się za kilka dni. Do zobaczenia."

„Pa Wojna." odpowiadam mu z uśmiechem, całuję go lekko w usta i Wojna wychodzi z domu.